Znów to samo. Termin oddania sprawdzianu z chemi a Ty dostajesz skrętu żołądka siedząc w ławce z zaciśniętymi rękoma ułożonymi na silnie złączonych udach . Czujesz jak Twoje ciało drży od środka a Twoje palce niespokojnie zaczynają przebierać między sobą. Nauczyciel zaczyna wyczytywać po kolei nazwiska z listy i otrzymane oceny przez uczniów i z kazdym numerkiem zbliżającym się do Twojego czujesz ,że Twoje serce przybiera niespokojnego rytmu.Już dosłownie za chwile, za moment dowiesz się czy zaliczyłaś semestr .
-Numer dziesiąty. Panna [t.i] !-Powiedział uniesionym głosem profesor na co Ty omal nie spadłaś z krzesełka poprawiając niepewnie grzywkę ,która zasłaniała Ci widok na krępego mężczyznę zajmującego miejsce za biurkiem. W milczeniu oczekiwałaś na wynik w taki sposób jak by miał być Twoją wyrocznią.-Nie zaliczone ! Po raz kolejny ! N-I-E Z-A-L-I-C-Z-O-N-E!-Wykrzyczał nauczyciel dokładnie literując ostatnie zdanie wbijając swój groźny wzrok w Twoją mikrą postać . Chciałas spytać o możliwość poprawy ale uczucie ogromnej guli w gardle spododowało ,ze nie mogłas wypowiedzieć nawet jednego słowa. Bardzo się zdenerwowałaś i miałaś ochotę się rozpłakać. Spuściłas głowę i poczułaś jak jedna łza zaczyna spływać po Twoim policzku spadając wprost na dłoń. Byłaś totalnie załamana. Nie dopuszczałaś tego do myśli ,że Twój tata moze dowiedzieć się o kolejnej ocenie niedostatecznej ze sprawdzianu. Do matury pozostało nie całe pól roku a Ty nadal zastanawiasz się co robisz w klasie o profilu chemicznym. Gdybyś mogła sama wybrac profil w liceum byłby on napewno w najmniejszym stopniu nie związany z chemią. Nienawidzisz chemi . Każda lekcja przyprawia Cię o niewyobrażalny stres i ból żołądka . Praktycznie cały czas żyjesz w stresie i jesteś pod wieczną presją swojego ojca. To on od początku kieruje Twoją nauką i za wszelką cene chce abyś została lekarzem. Tak bardzo nie możesz zrozumieć tego dlaczego nie daje Ci wyboru w Twoim własnym życiu . Każda "Twoja" decyzja podejmowana jest przez ojca . Nie możesz mieć własnego zdania i musisz robić wszystko co Ci każe. To on zapalonował Ci już całe życie od samego początku nie zważając na Twoje zdanie a przede wszytskim na to co w życiu chcesz robić i w czym czujesz się najepiej.
Nie zważając na głos rozbrzmiewanego dzwonka rozpoczynającego przerwę siedziałaś nieruchomo zalewając się łzami. Usłyszałaś jak profesor rzuca jakieś pogardliwe słowa w Twoją stronę i z hukiem zamyka drzwi od sali . Teraz dochodziło do Ciebie tylko echo odbijające się od ścian przepełnione Twoim płaczem.
-Ej [t.i]..-Gwałtownie podniosłaś głowę do góry słysząc nad sobą męski głos. Nie ukrywałaś ,że bardzo przestraszyłaś się myślac ,że jesteś sama w sali. Stojący obok Ciebie brunet bezszelestnie obszedł Twoją ławkę i zajął miejsce obok .
-Kolejna jedynka...?-Spytał brunet z wymalowanym zmartwieniem na twarzy.
-Kolejna ?! Setna już w tym semestrze ! -Mówiłaś próbując powstrzymywać łzy.
-Wiesz.. To tylko ocena..Można ją poprawić...-Próbował powstrzymywać Cię na duchu Harry.
-Ty nic nie rozumiesz ! -Zaczęłaś dławić się płaczem.-Dla Ciebie to tylko ocena ! A dla mnie ?! A dla mnie kolejne godzinne krzy.....-Przerwałaś ,ponieważ spostrzegałaś ,że zaczynasz wyjawniać sytuację jaka panuje w Twoim domu. Nie chciałaś ,zeby ktoś się o tym dowiedział . Twoja rodzina zawsze była postrzegana za porządną i ułożoną bez najmniejszych niewłaściwych zachowań-wszystko pod kontrolą najlepszego chirurga w mieście. Nienawidziłaś tego powiedzenia -"najlepszy chirurg w mieście" ,własnie ludzie tylko znali Twojego ojca jako najlepszego człowieka w spełnianiu swojego zawodu ale nikt nie wiedział jaki jest na prawdę. Zawsze profesionalny i wychwalany miał wyrobioną także najlepszą opinię w mieście i okolicach. Czasami nie mogłaś już wysłuchiwać od sąsiadek jakiego to masz wspaniałego ojca ...Jeśli by tylko wiedziały jak traktuje własną córkę,zmieniły by zdanie.
-Przepraszam jeśli powiedziałem coś nie tak.. -Speszył się Harry widząc Cię pochłoniętą przez negatywne emocje.-Chciałem Ci tylko powiedzieć ,że mogę Ci pomóc jeśli tylko chcesz. -Słysząc uprzejme słowa kolegi uspokoiłaś na chwilę płacz i przetarłaś oczy zewnętrzną stroną dłoni.Rozumiejąc jego dobre zamiary miałaś za złe swoje uniesienie.
-Harry..Bardzo Ci dziękuję ale to jest niemożliwe..-Posmutniałaś.
-Jeśli nie chcesz nie będę nalegał.-Harry posłał Ci blady uśmiech. Popatrzyłaś brunetowi prosto w zielone tęczówki rozmyślając czy powiedzieć mu prawdę o tym ,że nie możesz wychodzić nigdzie po szkole czy skłamać na poczekaniu.
-To nie tak ,że ja nie chcę... Ja.. Jaa... Douczam się dodatkowo na korepetycjach ..-Wypowiedziałaś to dość niepewnie na co Harry lekko się zdziwił robiąc pytający wyraz twarzy.Nie chcąc być zbyt dociekliwy odpowiedział krótko:
-To chyba czas zmienić nauczyciela..-Przyznał a Ty dopiero zrozumiałaś jaką gafę popełniłaś. "Korepetycje i stos jedynek ? " zadałaś sobie w duszy pytanie zamykając oczy i łapiąc się odruchowo za czoło.
-Harry muszę już lecieć -Odsunęłaś krzesełko i szybkim krokiem opuściłaś salę pozostawiając bruneta samego.
wtorek, 27 sierpnia 2013
22.3 Marcel
Na miejsce dojechaliście po piętnastu minutach . Nie czekając aż Mat otworzy Ci drzwi żebys mogła wysiąść ,gwałtownie pociągnęłaś za klamkę i poprawiając sukienkę delikatnie wysunęłaś swoje nogi z auta.Spostrzegając Mat'a witającego się ze swoimi kumpalmi stwierdziałaś ,że dobrze zrobiłaś nie czekając na niego w samochodzie ,ponieważ raczej byś się nie doczekała.Zaczęłaś się powoli irytować . Stojąc sama nie wiedziałaś co masz zrobić czy zostac tutaj czy podejść do Mat'a i przywitać się ze znajomymi. Jedno wiedziałaś na pewno ,że gdyby był tutaj Marcel nie miała bys tego problemu.
Niepewnym krokiem poczęłaś zmierzać w kierunku rozbawionego towarzystwa ,w którym jak było widać rządził Mat.
-Witaj [t.i]-Przywitali się z Toba znajomi na co Ty odpowiedziałaś im mocno wymuszonym uśmiechem.Mat widząc Twoje niezadowolenie objął Cię mocno ramieniem i przyciągnąl do siebie.
-Wyluzuj się kochaniee.-Te słowa wypowiedział wprost w Twoje usta,które momentalnie złączył w zachłannym pocałunku tak żeby popisać się przed kolegami.Wyrywając się z jego objęc odepchnęłaś go.Był bardzo zszokowany ,ponieważ dla niego to była największa kompromitacja w oczach kumpli.
-Mat co Ty wyprawiasz?! Zgodziłam się przyjść z Tobą na imprezę ale nie na to żebym była Twoją dziewczynką od zachcianek !-Posłałaś mu pełne wyrzutu spojrzenie i weszłaś do pomieszczenia ,w którym odbywała się impreza.
-Hahaha stary ! Powiem Ci ,że nie przebijesz Marcela!-Zaśmiał się Zack poklepując po ramieniu Mat'a.
-Stul twarz Zack.-Odgryzł się sycząc przez zęby.
-Nie ma to jak dostać kosza od najładniejszej laski w szkole co ?-Dociął Rick.
***
Weszłaś do ogromnego mieszkania ,które dzisiejszej nocy było wyłączną własnością Amber ,ponieważ jej rodzice wyjchali na dwa dni z miasta.Przeszłaś przez duży hol prowadzący do salonu gdzie znajdowali się w tym momencie prawie wszyscy uczniowie Twojej szkoły.Nie mogłas uwierzyć własnym oczom ,że tutaj pomieściło się tyle osób i nadal nie było zbyt ciasno i tłuczno.Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu dziewczyn z Twojej klasy i po chwili zawiesiłaś oko na grupce stojącej koło okna.To były Cat,Ellie i Caroline.Spostrzegając je od razu uśmiech wskoczył na Twoją twarz i entuzjazmem ruszyłaś w ich stronę.Obejmując ramieniem przyjaciółkę Cat przywitałaś się ze wszytskimi.Chciałaś na chwilę zapomnieć co miało miejsce minutę temu..
Muzyka puszczana z ogromnych głośników rozbrzmiewała po całym domu przyprawiając Cię co jakiś czas o dreszcze. Czułaś jak przeszywa całe Twoje ciało wprawiając w drganie każde wypowiedziane przez Ciebie słowo.Różnokolorowe reflektory zawieszone tuż przy samym suficie , na zmianę puszczały smugi światła rozjaśniając panującą ciemność.
Po niecałej godzinie wszystko zaczeło robić się dookoła szare i niewyraźne ,jak to na imprezach -Nikt nie żałował sobie tytoniu .
Dyskutując ciągle wraz z dziewczynami postanowiłaś opuścić je na chwilę aby orzeźwić się wodą stojącą na wielkim stole w kuchni.Nalałaś wodę w jednorazowy kubeczek i opierając się o blat wyciągnęłaś telefon z torebki w celu skontaktowania się z Marcelem.Przyglądając się dokładnie ekranowi po chwili wystukalaś tresc wiadomości :
DO: Marcel
"Kiedy będziesz? Czekam na Ciebie."
Nie chowając telefonu zaczerpnęłaś koleny łyk oczekując odpowiedzi na wiadomość wpatrując się w telefon jak zahipnotyzowana.Z zamyślenia wyrwało Cię uczucie wibrowania w Twoim ręku. Od razu odblokowałaś klawiaturę chcąc odczytać wiadomość:
OD:Marcel
"[t.i] przpraszam. Nie przychodzę . Porozmawiamy o tym jutro . Trzymaj się ;)"
Westchnęłaś ciężko i nie odpowiadając Marcelowi wrzuciłaś telefon głęboko do torebki. Zamykając torbę ruszyłaś z miejsca . Szłaś tak szarpiąc się z suwakiem ,który nie chciał się zamknąć .Wszystko utrudniało Ci to ,że w lewym ręku trzymałaś kubeczek z wodą.Nagle niespodziewanie przed Tobą wyrósł Mat , na którego wpadłaś wylewając całą wodę na jego białą koszulę.
-Mat przep....-Urwałaś w połowie słowa ,ponieważ Mat wycelował zaciśniętą pięść prosto w Twój policzek. Siła uderzenia była tak mocna ,że odwracając głowę w bok cofnęłaś się o krok w tył.Poczułaś jak łzy napływają Ci do oczu.
-Uderzyłeś dziewczyne ?! Ty skurwielu !-Usłyszałaś stłumiony głos Zack'a ,który rzucił się na Mat'a powalając go na ziemie zaczął okładać go pięsciami.Skrywając twarz w dłoniach ,które co chwila na nowo były zalewane łzami poczułaś jak ktoś obejmuję Cię ramieniem.
-[t.i] chodź odwiozę Cię do domu !-To była Cat.Słyszałaś jak momentalnie wokół was zaczyna robić się szum i czułaś jak wszytkie oczy zwrócone są ku Tobie.Było Ci tak cholernie głupio. Przecież nie oblałaś go celowo to był całkowity przypadek.Chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce i rzucić się na łóżko zalewając się łzami.
***
Wysiadając z samochodu Cat spuściłaś głowę i czekając aż zamknie auto ponownie wybuchnęłaś płaczem.Kilkakrotne wybuchy płaczu były spowodowane nie bólem podbitego oka ale tym jak zostałas potraktowana .Nikt nigdy nie podniósł na Ciebie ręki tym bardziej chłopak .
Na balkonie niedużego domku siedział własnie Marcel czytając książkę jak co wieczór. Poprawiając swoje okulary przyjżał się dokładnie Tobie i Cat. Początkowo nie mógł dobrze wyhaczyć Cię wzrokiem ale kiedy już wystarczająco dobrze wytężył wzrok natychmiast zauwazył ,że płaczesz. Szybko lecz starannie odłozył książkę i trzymając się za okulary wybiegł z domu. Stawiając duże lecz niezdarne kroki zmierzał w Twoją stronę .
-[t.i]! -Wydobył z siebie troskliwy jednocześnie zmartwiony głos wpadając Tobie w ramiona.Przytulił Cię najmocniej jak potrafił a Ty schowałas głowę w jego ramieniu praktycznie znikając w objęciach.Wtulając się Marcela poczułaś się o wiele lepiej i pohamowałaś swoj płacz chcąc się uspokoić.
-[t.i] chodźmy do środka ogrzejesz się. Ciebie także zapraszam .-Marcel skierował zaproszenie do Twojej przyjaciółki.
-Nie dziękuję .Zaopiekuj się [t.i] ja wrócę do siebie.Do zobaczenia.-Pożegnaliście się z Cat i wtuleni w siebie pomaszerowaliście do przytulnego mieszkania Marcela.Kiedy znaleźliscie się na piętrze i Marcel zapalił światło dopiero teraz zauważył ,że Twoja twarz jest powaznie zaczerwieniona.Delikatnie ujął Twój podbródek w swoje ciepłe dłonie i drżącym głosem spytał:
-Kto Ci to zrobił ?
-To...To...To Mat..-Zająkałas się a Marcel otworzył lekko usta ze zdziwienia.-Marcel ja wiem nie powinnam iść na tą imprezę bez Ciebie . Powinnam nie zostawiać Cię samego wtedy by się to nie stało.Teraz czuję się tak okropnie.Marcel przepraszam.
-Ale [t.i] Ty mnie za nic nie przepraszaj ! Absolutnie ! To moja wina ,że pozwoliłem żeby on zabrał Cię na tę imprezę.-Zauważyłaś ,że w oczach Marcela zabłysneły łzy.Opanowując swój płacz cichym głosem spytałaś:
-Marcel?
-Tak ?
-Dasz mi buziaka żeby mniej bolało ?-Przez Twoją twarz przeszedł cień uśmiechu a Marcel uwydatnił swoje dołeczki.
-Mojej [t.i] zawsze.-Uśmiechnął się i złożył czułego buziaka na Twoim spuchniętym policzku.
W tej chwili poczułaś się wyjątkowo. Wyjątkowo dlatego ,że masz takiego kogoś jak Marcel.Od kąd pamiętasz zawsze mozesz na nim polegac i traktuje Cię naprawdę jak siostrę.Czasami nawet zastanawiasz się czy nie mogło by być pomiędzy wami czegoś więcej. Teraz słysząc słowa "Mojej [t.i]" zabłysnął w Tobie płomyk nadziei. Marcel ponownie przytulił Cię i dość niepewnie zaczął składac jakieś zdania:
-Nie pozwolę...Na to...Możesz się dziwić [t.i] ale od jutra zapisuję się na treningi i przy najbliższej okazji złoję tyłek Mat'owi.-Marcel chciał pokazać jaki jest odwazny ale za bardzo sam obawiał się tego co mówi więc zachichotałaś spoglądajac mu prosto w oczy:
-Kochanie nie złoisz mu tyłka -Zaśmiałaś się ze słów wypowiedzianych przez siebie a wcześniej przez Marcela.
-Żebyś wiedziała . Nie zawiodę Cię i słowa dotrzymam.-Powiedział teraz już bardziej pewny siebie a Ty z zaskoczenia złożyłaś buziaka na policzku Marcela,który zalał się rumieńcem. Marcel onieśmielił się lekko ale Ty tylko posłałaś mu ciepły uśmiech okazując tym samym ,że podoba Ci się to.
Niepewnym krokiem poczęłaś zmierzać w kierunku rozbawionego towarzystwa ,w którym jak było widać rządził Mat.
-Witaj [t.i]-Przywitali się z Toba znajomi na co Ty odpowiedziałaś im mocno wymuszonym uśmiechem.Mat widząc Twoje niezadowolenie objął Cię mocno ramieniem i przyciągnąl do siebie.
-Wyluzuj się kochaniee.-Te słowa wypowiedział wprost w Twoje usta,które momentalnie złączył w zachłannym pocałunku tak żeby popisać się przed kolegami.Wyrywając się z jego objęc odepchnęłaś go.Był bardzo zszokowany ,ponieważ dla niego to była największa kompromitacja w oczach kumpli.
-Mat co Ty wyprawiasz?! Zgodziłam się przyjść z Tobą na imprezę ale nie na to żebym była Twoją dziewczynką od zachcianek !-Posłałaś mu pełne wyrzutu spojrzenie i weszłaś do pomieszczenia ,w którym odbywała się impreza.
-Hahaha stary ! Powiem Ci ,że nie przebijesz Marcela!-Zaśmiał się Zack poklepując po ramieniu Mat'a.
-Stul twarz Zack.-Odgryzł się sycząc przez zęby.
-Nie ma to jak dostać kosza od najładniejszej laski w szkole co ?-Dociął Rick.
***
Weszłaś do ogromnego mieszkania ,które dzisiejszej nocy było wyłączną własnością Amber ,ponieważ jej rodzice wyjchali na dwa dni z miasta.Przeszłaś przez duży hol prowadzący do salonu gdzie znajdowali się w tym momencie prawie wszyscy uczniowie Twojej szkoły.Nie mogłas uwierzyć własnym oczom ,że tutaj pomieściło się tyle osób i nadal nie było zbyt ciasno i tłuczno.Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu dziewczyn z Twojej klasy i po chwili zawiesiłaś oko na grupce stojącej koło okna.To były Cat,Ellie i Caroline.Spostrzegając je od razu uśmiech wskoczył na Twoją twarz i entuzjazmem ruszyłaś w ich stronę.Obejmując ramieniem przyjaciółkę Cat przywitałaś się ze wszytskimi.Chciałaś na chwilę zapomnieć co miało miejsce minutę temu..
Muzyka puszczana z ogromnych głośników rozbrzmiewała po całym domu przyprawiając Cię co jakiś czas o dreszcze. Czułaś jak przeszywa całe Twoje ciało wprawiając w drganie każde wypowiedziane przez Ciebie słowo.Różnokolorowe reflektory zawieszone tuż przy samym suficie , na zmianę puszczały smugi światła rozjaśniając panującą ciemność.
Po niecałej godzinie wszystko zaczeło robić się dookoła szare i niewyraźne ,jak to na imprezach -Nikt nie żałował sobie tytoniu .
Dyskutując ciągle wraz z dziewczynami postanowiłaś opuścić je na chwilę aby orzeźwić się wodą stojącą na wielkim stole w kuchni.Nalałaś wodę w jednorazowy kubeczek i opierając się o blat wyciągnęłaś telefon z torebki w celu skontaktowania się z Marcelem.Przyglądając się dokładnie ekranowi po chwili wystukalaś tresc wiadomości :
DO: Marcel
"Kiedy będziesz? Czekam na Ciebie."
Nie chowając telefonu zaczerpnęłaś koleny łyk oczekując odpowiedzi na wiadomość wpatrując się w telefon jak zahipnotyzowana.Z zamyślenia wyrwało Cię uczucie wibrowania w Twoim ręku. Od razu odblokowałaś klawiaturę chcąc odczytać wiadomość:
OD:Marcel
"[t.i] przpraszam. Nie przychodzę . Porozmawiamy o tym jutro . Trzymaj się ;)"
Westchnęłaś ciężko i nie odpowiadając Marcelowi wrzuciłaś telefon głęboko do torebki. Zamykając torbę ruszyłaś z miejsca . Szłaś tak szarpiąc się z suwakiem ,który nie chciał się zamknąć .Wszystko utrudniało Ci to ,że w lewym ręku trzymałaś kubeczek z wodą.Nagle niespodziewanie przed Tobą wyrósł Mat , na którego wpadłaś wylewając całą wodę na jego białą koszulę.
-Mat przep....-Urwałaś w połowie słowa ,ponieważ Mat wycelował zaciśniętą pięść prosto w Twój policzek. Siła uderzenia była tak mocna ,że odwracając głowę w bok cofnęłaś się o krok w tył.Poczułaś jak łzy napływają Ci do oczu.
-Uderzyłeś dziewczyne ?! Ty skurwielu !-Usłyszałaś stłumiony głos Zack'a ,który rzucił się na Mat'a powalając go na ziemie zaczął okładać go pięsciami.Skrywając twarz w dłoniach ,które co chwila na nowo były zalewane łzami poczułaś jak ktoś obejmuję Cię ramieniem.
-[t.i] chodź odwiozę Cię do domu !-To była Cat.Słyszałaś jak momentalnie wokół was zaczyna robić się szum i czułaś jak wszytkie oczy zwrócone są ku Tobie.Było Ci tak cholernie głupio. Przecież nie oblałaś go celowo to był całkowity przypadek.Chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce i rzucić się na łóżko zalewając się łzami.
***
Wysiadając z samochodu Cat spuściłaś głowę i czekając aż zamknie auto ponownie wybuchnęłaś płaczem.Kilkakrotne wybuchy płaczu były spowodowane nie bólem podbitego oka ale tym jak zostałas potraktowana .Nikt nigdy nie podniósł na Ciebie ręki tym bardziej chłopak .
Na balkonie niedużego domku siedział własnie Marcel czytając książkę jak co wieczór. Poprawiając swoje okulary przyjżał się dokładnie Tobie i Cat. Początkowo nie mógł dobrze wyhaczyć Cię wzrokiem ale kiedy już wystarczająco dobrze wytężył wzrok natychmiast zauwazył ,że płaczesz. Szybko lecz starannie odłozył książkę i trzymając się za okulary wybiegł z domu. Stawiając duże lecz niezdarne kroki zmierzał w Twoją stronę .
-[t.i]! -Wydobył z siebie troskliwy jednocześnie zmartwiony głos wpadając Tobie w ramiona.Przytulił Cię najmocniej jak potrafił a Ty schowałas głowę w jego ramieniu praktycznie znikając w objęciach.Wtulając się Marcela poczułaś się o wiele lepiej i pohamowałaś swoj płacz chcąc się uspokoić.
-[t.i] chodźmy do środka ogrzejesz się. Ciebie także zapraszam .-Marcel skierował zaproszenie do Twojej przyjaciółki.
-Nie dziękuję .Zaopiekuj się [t.i] ja wrócę do siebie.Do zobaczenia.-Pożegnaliście się z Cat i wtuleni w siebie pomaszerowaliście do przytulnego mieszkania Marcela.Kiedy znaleźliscie się na piętrze i Marcel zapalił światło dopiero teraz zauważył ,że Twoja twarz jest powaznie zaczerwieniona.Delikatnie ujął Twój podbródek w swoje ciepłe dłonie i drżącym głosem spytał:
-Kto Ci to zrobił ?
-To...To...To Mat..-Zająkałas się a Marcel otworzył lekko usta ze zdziwienia.-Marcel ja wiem nie powinnam iść na tą imprezę bez Ciebie . Powinnam nie zostawiać Cię samego wtedy by się to nie stało.Teraz czuję się tak okropnie.Marcel przepraszam.
-Ale [t.i] Ty mnie za nic nie przepraszaj ! Absolutnie ! To moja wina ,że pozwoliłem żeby on zabrał Cię na tę imprezę.-Zauważyłaś ,że w oczach Marcela zabłysneły łzy.Opanowując swój płacz cichym głosem spytałaś:
-Marcel?
-Tak ?
-Dasz mi buziaka żeby mniej bolało ?-Przez Twoją twarz przeszedł cień uśmiechu a Marcel uwydatnił swoje dołeczki.
-Mojej [t.i] zawsze.-Uśmiechnął się i złożył czułego buziaka na Twoim spuchniętym policzku.
W tej chwili poczułaś się wyjątkowo. Wyjątkowo dlatego ,że masz takiego kogoś jak Marcel.Od kąd pamiętasz zawsze mozesz na nim polegac i traktuje Cię naprawdę jak siostrę.Czasami nawet zastanawiasz się czy nie mogło by być pomiędzy wami czegoś więcej. Teraz słysząc słowa "Mojej [t.i]" zabłysnął w Tobie płomyk nadziei. Marcel ponownie przytulił Cię i dość niepewnie zaczął składac jakieś zdania:
-Nie pozwolę...Na to...Możesz się dziwić [t.i] ale od jutra zapisuję się na treningi i przy najbliższej okazji złoję tyłek Mat'owi.-Marcel chciał pokazać jaki jest odwazny ale za bardzo sam obawiał się tego co mówi więc zachichotałaś spoglądajac mu prosto w oczy:
-Kochanie nie złoisz mu tyłka -Zaśmiałaś się ze słów wypowiedzianych przez siebie a wcześniej przez Marcela.
-Żebyś wiedziała . Nie zawiodę Cię i słowa dotrzymam.-Powiedział teraz już bardziej pewny siebie a Ty z zaskoczenia złożyłaś buziaka na policzku Marcela,który zalał się rumieńcem. Marcel onieśmielił się lekko ale Ty tylko posłałaś mu ciepły uśmiech okazując tym samym ,że podoba Ci się to.
22.2 Marcel
-Marcel ?-Skierowałaś pytanie do przyjaciela,który w tym momencie przeglądał Twoje stare albumy ze zdjęciami siedząc na rozścielonym łózku.
-Ta czarna czy może ta ?-Przedstawiłaś Marcelowi dwie sukienki trzymając je na wieszakach a on przyjrzał im się dokładnie.Pierwsza sukienka była dość prosta - spięta pod biustem i lekko poszerzająca się wraz z długością.Druga zaś była jasno różowa na ramiączka .
-Zdecydowanie ta druga-Odparł po chwili namysłu .
-A nie ta ?-Zrobiłaś skwaszoną minę przykładając do siebie czarną sukienkę prezentując sie w niej Marcelowi. Jednak przyjaciel nie popierał Twojego wyboru stanowczo kręcąc głową co miało oznaczać "nie".
-No dobrze. Może i masz rację .-Posłałaś Marcelowi uśmiech i zaczęłaś zdejmować ubranie w celu przymierzenia sukienki ale zauważyłaś ,że Marcel strasznie się zawstydził i nie wiedział gdzie ma podziać wzrok. Nakryłaś się bluzką i przeszłaś do sypialni . Przyjaźniłaś się tyle lat z Marcelem a on nadal czuł się spięty widząc Cię chociażby bez jednej części garderoby. Uważał to za nieodpowiednie zachowanie.Po chwili wróciłaś stając przed Marcelem i robiąc zgrabny obrót tak aby mogł Cię zobaczyć z każdej strony .
-Rewelacyjnie wyglądasz [t.i] !-Zachwycil się Marcel .
-Dziękuję . Teraz idziemy do Ciebie przekopać Ci szafę.-Pociągnęłaś Marcela za ręke chcąc wyjść z pokoju i udać się w strone jego domu ale on stał w miejscu nie chcąc się ruszyć.
-[t.i] przepraszam Cię ale ja nie pójdę z Tobą na dzisiejszą imprezę.-Spuścił głowę ,ponieważ bał się Twojej rekacji .
-Marcel proszę chodź ze mną ,rozerwiesz się ,będzie fajnie !-Złapałaś go za ramiona nadając mu otuchy widząc jak bardzo mu było głupio odmawaiając Ci.
-[t.i] to nie miejsce dla mnie...-Mówiąc to wyraźnie posmutniał.
-Impreza?Na imprezy chodzi każdy bez wyjątków więc Ty też .-Wiedziałaś o co chodzi Marcelowi . Wcale nie o to ,że to nie jest miejsce dla niego . Bał się ,że po raz kolejny zostanie wyśmiany a co dopiero jak wszyscy zobaczą Marcela na imprezie,to był by świetny temat do plotek .
-[t.i] na pewno Mat na Ciebie czeka .-Powiedział posyłając Ci smutny uśmiech.
-Nie czeka na mnie .-Odpowiedziałaś krótko patrząc Marcelowi prosto w oczy . W tym momencie ktoś zapukał do drzwi Twojego pokoju ,posyłająjąc przelotne spojrzenie przyjacielowi podeszłaś i otworzyłaś je .
-Witaj [t.i]-Przed Tobą ukazał się Mat obdarzający Cię szerokim uśmiechem .
-Cześć.Co Ty tutaj robisz?-Spytałaś podciągając sukienkę tak żeby zakrywała Ci bardziej dekolt ,ponieważ zauwazyłaś ,że wzrok Mat'a bez żadnego pohamowania wpił się w Twój lekko odsłonięty biust.
-Twoja mama mnie wpuściła więc pozwoliłem sobie zajrzeć do Ciebie . -Zakładając ręce na piersi oparłaś się o futrynę drzwi okazując tym samym ,że nie masz zamiaru wpuszczać go do pokoju.-Mogę wejść ?-Spytał .
-Eeeemm wiesz mam gościa..-Urwałaś zdanie ,ponieważ Mat nie czekając na Twoje pozwolenie wyminął Cię w progu i teraz już rozglądał się po Twoim królestwie.
-Cześć .-Marcel przywitał się z Mat'em.
-Ah to ten Twój gość .-Mowił chodząc po całym pokoju i przyglądając się wszystkiemu jak by robił jakieś dochodzenie .
-Tak to mój gość ,ma na imie Marcel jak byś nie wiedział i byś zebrał się na odrobinę kultury i przywitał się . -Powiedziałas mu z wyrzutem.Mat na te słowa zatrzymał się i wbił wzrok w Marcela mierząc go swoimi brązowymi tęczówkami od góry do dołu.
-Który to Twój samochód ?-Podszedł do okna spoglądając na zaparkowane samochody kierując to pytanie do Marcela.-No raczej nie zabierzesz [t.i] na piechotę na imprezę?
-Spacer dobrze mi zrobi.Lubimy spacerować z Marcelem.-Za wszelką cenę chciałaś pokazać Mat'owi ,że wcale nie jest lepszy od Marcela.
-Nie powinnas sie przemęczać na obcasach .
-Tak [t.i] Mat ma rację.-Szybko wtrącił się Marcel wyłapując dobry moment żeby wywyinać się przed pójściem na imprezę.-Musisz mieć siłę na całą noc więc najlepiej będzie jak pojedziesz z Mat'em a ja dojdę sam na pieszo.
-No widzisz jak się dobrze zrozumieliśmy ? Marcel równy gość z Ciebie .-Mat poklepał go po ramieniu z uśmiechem zwycięstwa a Marcel posłał mu wymuszony uśmiech.
-To zostawiam was samych i do zobaczenia później !-Pożegnał się z wami i opuścił Twój pokój.
Stałaś chwilę oszłomiona sytuacją ,która się przed chwilą zdarzyła. Nikt nie dał dojść Ci do głosu i zdecydowali za Ciebie .Nie lubisz kiedy ktoś robi coś za Ciebie a tym bardziej podejmuje decyzje za Ciebie.Posłałaś Mat'owi pytające spojrzenie a on tylko uśmiechnął się cwano. Zła byłas ,że on w ogóle tutaj przyszedł . Ty zaplanowałaś sobie wszystko inaczej. Dzisiejszy wieczór chciałaś spędzić w towarzystwie Marcela świetnie się bawiąc a nie w towarzystwie zapatrzonego w siebie ,egoistycznego i bezczelnego Mat'a.
22.1 Marcel
Z szybkiego zapisywania notatki dyktowanej przez nauczyciela wyrwał Cię dźwięk przychodzącej wiadomości . Patrząc dyskretnie czy pan Smith nie zawisił akurat wzroku na Tobie co często mu się zdarzało ,wyjęłaś jedną ręką telefon a drugą udawałaś ,że wciąż piszesz.
"Dziś o 20 impreza . Nie zapomnij .Mat" Odczytałaś treść sms'a i lekko wyjżałaś przez ramie żeby poinformować nadawcę ,który siedział w rzędzie obok ,że nie zapomniałaś o imprezie.
-[t.i] jest lekcja-Widząc ,że trzymasz telefon w ręku przypomniał Ci siedzący z Tobą w ławce Marcel.
-Tak wiem ale to nie ja zaczęłam pisać -Usprawiedliwiłaś się szepcząc przyjacielowi na ucho.Marcel nie chcąc być skarconym przez nauczyciela poprawił okulary naciągając je bardziej na nos ,wskazując na Twoją kartkę żebyś zaczęła pisać.
Szybko nadrobiłaś kawałek notatki spisując zaległość od Marcela i po chwili rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec lekcji .
-Nie zapomnijcie ,że na przyszły tydzień macie przygotować doświadczenia ,które wpływają na waszą ocenę końcową! - Powiedział Pan Smith uniesionym głosem kończąc zarazem waszą lekcję.
-No to mam już plany na weekend .- Stwierdził Marcel pakując swoje rzeczy do skórzanej torby z uśmiechem skierowanym w Twoją stronę . Zabierając ostatni zeszyt z ławki chciałaś już odejść ale zaczekałas na przyjaciela ,który starannie i z dużą dokładnością zapełniał wnętrze torby układając wszystko perfekcyjnie równo.
Wyszliście w końcu z klasy kierując się w strone stołówki aby zjeść lunch. Przybliżyłaś się do Marcela i objęłas go ramieniem . Idąc tak chwile w ciszy przepełnionej rozmowami znajomych przechodzących obok was zwróciłaś się do przyjaciela:
-A co do Twoich planów na weekend to troche je zmienimy -Powiedziałaś wpatrując się w zieleń tęczówek Marcela,które teraz podwójnie zabłysnęły ukrywając się pod grubymi szkłami okularów.
-[t.i] słyszałaś ,że ta ocena ma bardzo duży wpływ na ocenę roczną więc muszę to zrobić idealnie .-Marcel zaczął się zastanawiać się nad zadaniami z doświadczenia i zebraniem wszystkich rzeczy do tego potrzebnych a Ty niemal nie dostałaś przy tym zawrotu głowy słuchając przejętego przyjaciela.Nie przerywając mu weszliście na stołówkę dosiadając się do Twoich znajomych .
-Cześć !-Przywitał się Marcel . W odpowiedzi nie usłyszał niczego oprócz cichych mruknięć i przewrotu oczami . Było pewne ,że jeżeli by nie było obok Ciebie to nawet tego by nie usłyszał.
-To jak dzisiaj impreza ?!-Zaczęłaś podekscytowana rzucając to pytanie do wszystkich zebranych przy stoliku . Od razu zaczęły sie długie dyskusje na temat kto z kim przychodzi i w co wystrajają się dziewczyny .
-A Ty [t.i] z kim się wybierasz ?-Spytała Joe rzucając przelotne spojrzenie na Mat'a.
-Ja ? Z Marcelem .-Słysząc Twoją odpowiedź Marcel momentalnie podniósł głowę ,która przed chwilą była spuszczona i głęboko zaczytana w ksiązkę. Wytrzeszczył lekko oczy jak reszta znajomych chcąc coś powiedzieć ale jąkając sie nie był w stanie wypuścić słowa z ust przy czym wprowadzajac w śmiech pozostałych.
- Nie wiem co was śmieszy ?-Zrobiłaś pytający wyraz twarzy .
-Czy 20 to nie za późna godzina dla naszego Marcela ?- Spytał wybuchając kpiącym śmiechem Ben.
-Właśnie [t.i]to chyba zły pomysł zazwyczaj o tej porze..-Zaczął Marcel ale przerwałaś mu :
-Nie chcę przypominac ,że po kogoś na ostatniej imprezie przyjechała mama po 22 ...-Posłałaś chamski uśmieszek Ben'owi zauważając ,że Twoje słowa go zgasiły. Rozmowę przerwał koleny dzwonek rozpoczynający lekcje matematyki . W oddali slychać było jeszcze przekomarzającego się Ben'a :
-Tylko nie zapomnij kalkulatora !-Odwróciłaś się i posłałaś mu wrogie spojrzenie po chwili znów dorównując kroku Marcelowi.
-Marcel nie przejmuj się , dokucza Ci bo ja nie zgodziłam się iść z nim na poprzednią imprezę a teraz zwyczajnie Ci zazdrości .
-Nie przejmuję się - Uśmiechnął się do Ciebie ciepło ukazując swoje dołeczki. Pomimo tego ,że inni widzieli w Marcelu tylko staromodnego kujona Ty dostrzegałaś w nim naprawdę coś niesamowitego .Przyjaźniliście sie ponad dziesięć lat i kochałaś go za to jaki jest . Kochałaś jego obowiązkowość ,jego pilność, jego rozważne i odpowiedzialne podejście do życia . Nie zwracałaś uwagi na to ,że w jego ubiorze wszystko było dopięte dosłownie na ostatni guzik ,co innym przeszkadzało.Fakt, spędzał przed książkami większość dnia ale dlatego ,że robił to z zamiłowania do nauki . Był bardzo inteligentnym nastolatkiem z szeroką wiedzą w każdej dziedzinie.Tak naprawdę byłaś jedyną przyjaciółką Marcela.Wszyscy dziwią się ,że Ty jako dość popularna dziewczyna w szkole zadajesz się ze skromnym kujonkiem.Odgryzałaś się często znajomym za podejście jakie mają do Twojego przyjaciela i zwracałaś im uwagę. Zawsze stawałaś w jego obronie wykłócając się ,ponieważ Marcel jest za zbyt spokojny aby móc odszczekać się tak jak Ty. Rzadko zwracał uwagę na ludzi ,którzy go przezywają . Zazwyczaj się rumienił i odchodził z miejsca .
"Dziś o 20 impreza . Nie zapomnij .Mat" Odczytałaś treść sms'a i lekko wyjżałaś przez ramie żeby poinformować nadawcę ,który siedział w rzędzie obok ,że nie zapomniałaś o imprezie.
-[t.i] jest lekcja-Widząc ,że trzymasz telefon w ręku przypomniał Ci siedzący z Tobą w ławce Marcel.
-Tak wiem ale to nie ja zaczęłam pisać -Usprawiedliwiłaś się szepcząc przyjacielowi na ucho.Marcel nie chcąc być skarconym przez nauczyciela poprawił okulary naciągając je bardziej na nos ,wskazując na Twoją kartkę żebyś zaczęła pisać.
Szybko nadrobiłaś kawałek notatki spisując zaległość od Marcela i po chwili rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec lekcji .
-Nie zapomnijcie ,że na przyszły tydzień macie przygotować doświadczenia ,które wpływają na waszą ocenę końcową! - Powiedział Pan Smith uniesionym głosem kończąc zarazem waszą lekcję.
-No to mam już plany na weekend .- Stwierdził Marcel pakując swoje rzeczy do skórzanej torby z uśmiechem skierowanym w Twoją stronę . Zabierając ostatni zeszyt z ławki chciałaś już odejść ale zaczekałas na przyjaciela ,który starannie i z dużą dokładnością zapełniał wnętrze torby układając wszystko perfekcyjnie równo.
Wyszliście w końcu z klasy kierując się w strone stołówki aby zjeść lunch. Przybliżyłaś się do Marcela i objęłas go ramieniem . Idąc tak chwile w ciszy przepełnionej rozmowami znajomych przechodzących obok was zwróciłaś się do przyjaciela:
-A co do Twoich planów na weekend to troche je zmienimy -Powiedziałaś wpatrując się w zieleń tęczówek Marcela,które teraz podwójnie zabłysnęły ukrywając się pod grubymi szkłami okularów.
-[t.i] słyszałaś ,że ta ocena ma bardzo duży wpływ na ocenę roczną więc muszę to zrobić idealnie .-Marcel zaczął się zastanawiać się nad zadaniami z doświadczenia i zebraniem wszystkich rzeczy do tego potrzebnych a Ty niemal nie dostałaś przy tym zawrotu głowy słuchając przejętego przyjaciela.Nie przerywając mu weszliście na stołówkę dosiadając się do Twoich znajomych .
-Cześć !-Przywitał się Marcel . W odpowiedzi nie usłyszał niczego oprócz cichych mruknięć i przewrotu oczami . Było pewne ,że jeżeli by nie było obok Ciebie to nawet tego by nie usłyszał.
-To jak dzisiaj impreza ?!-Zaczęłaś podekscytowana rzucając to pytanie do wszystkich zebranych przy stoliku . Od razu zaczęły sie długie dyskusje na temat kto z kim przychodzi i w co wystrajają się dziewczyny .
-A Ty [t.i] z kim się wybierasz ?-Spytała Joe rzucając przelotne spojrzenie na Mat'a.
-Ja ? Z Marcelem .-Słysząc Twoją odpowiedź Marcel momentalnie podniósł głowę ,która przed chwilą była spuszczona i głęboko zaczytana w ksiązkę. Wytrzeszczył lekko oczy jak reszta znajomych chcąc coś powiedzieć ale jąkając sie nie był w stanie wypuścić słowa z ust przy czym wprowadzajac w śmiech pozostałych.
- Nie wiem co was śmieszy ?-Zrobiłaś pytający wyraz twarzy .
-Czy 20 to nie za późna godzina dla naszego Marcela ?- Spytał wybuchając kpiącym śmiechem Ben.
-Właśnie [t.i]to chyba zły pomysł zazwyczaj o tej porze..-Zaczął Marcel ale przerwałaś mu :
-Nie chcę przypominac ,że po kogoś na ostatniej imprezie przyjechała mama po 22 ...-Posłałaś chamski uśmieszek Ben'owi zauważając ,że Twoje słowa go zgasiły. Rozmowę przerwał koleny dzwonek rozpoczynający lekcje matematyki . W oddali slychać było jeszcze przekomarzającego się Ben'a :
-Tylko nie zapomnij kalkulatora !-Odwróciłaś się i posłałaś mu wrogie spojrzenie po chwili znów dorównując kroku Marcelowi.
-Marcel nie przejmuj się , dokucza Ci bo ja nie zgodziłam się iść z nim na poprzednią imprezę a teraz zwyczajnie Ci zazdrości .
-Nie przejmuję się - Uśmiechnął się do Ciebie ciepło ukazując swoje dołeczki. Pomimo tego ,że inni widzieli w Marcelu tylko staromodnego kujona Ty dostrzegałaś w nim naprawdę coś niesamowitego .Przyjaźniliście sie ponad dziesięć lat i kochałaś go za to jaki jest . Kochałaś jego obowiązkowość ,jego pilność, jego rozważne i odpowiedzialne podejście do życia . Nie zwracałaś uwagi na to ,że w jego ubiorze wszystko było dopięte dosłownie na ostatni guzik ,co innym przeszkadzało.Fakt, spędzał przed książkami większość dnia ale dlatego ,że robił to z zamiłowania do nauki . Był bardzo inteligentnym nastolatkiem z szeroką wiedzą w każdej dziedzinie.Tak naprawdę byłaś jedyną przyjaciółką Marcela.Wszyscy dziwią się ,że Ty jako dość popularna dziewczyna w szkole zadajesz się ze skromnym kujonkiem.Odgryzałaś się często znajomym za podejście jakie mają do Twojego przyjaciela i zwracałaś im uwagę. Zawsze stawałaś w jego obronie wykłócając się ,ponieważ Marcel jest za zbyt spokojny aby móc odszczekać się tak jak Ty. Rzadko zwracał uwagę na ludzi ,którzy go przezywają . Zazwyczaj się rumienił i odchodził z miejsca .
poniedziałek, 29 lipca 2013
21.Harry
Leżałaś swobodnie wśród plątającej się między nogami
kołdry , wpatrując się w sufit. Delikatnie otwierałaś i zamykałas
powieki lustrując dokładnie cały pokój .
Wokół było czysto , bez najmniejszej skazy jakim kolwiek kurzem czy
brudem .
Wszystko równo poukładane i na swoim miejscu .
Ten pokój był jedynym pokojem w tym domu , w którym było tak
przejrzyście czysto.
Dbałaś o to żeby tutaj zawsze panował porządek i byłaś z siebie całkiem
dumna ,że przy Harrym udaje Ci się zachować taki ład.
Nie mogłaś również narzekać na Harrego ,ponieważ jak na chłopaka w
swoim wieku starał się nie bałaganić . Tak dokładnie- Starał się a czy
już to robił to co innego.
Często zapominał się i rzucił nawet nie patrząc gdzie , w najciemniejszy
kąt pokoju bluzkę czy inną częśc garderoby . Trochę mu się nie dziwiłas
,ponieważ mieszkaliście także z czwórką jego najlepszych przyjaciół a
oni to dopiero potrafią zrobić bałagan .
W waszym pokoju czułaś się idealnie ,dlatego że masz wszystko pod ręką i
na odpowiednim miejscu ale gdy przekraczałaś tylko próg drzwi zalewała
Cię sterta .... Dosłownie wszystkiego. Nieraz musiałaś przekopywać się
przez górny przedpokój prowadzący do schodów na dół , żeby zejść. Nie
zwracałaś chłopakom na to uwagi ,ponieważ to ich dom i mają prawo robić
tu co chcą i mieć co chcą i robić bałagan kiedy chcą. Poprostu starałaś
się utrzymać porządek na swoim miejscu .
Leżąc tak i rozmyślając postanowiłaś przeciągnąc się .Zgrabnie
wyginając swoje ciało w nieduży łuk wyciągnęłaś wszystkie kończyny
najmocniej jak potrafiłaś. Ziewnęłas raz i odgarniając włosy z twarzy
próbowałas wygramolić się z pod kołdry . Dopiero teraz zorientowałaś się
,że obok Ciebie nie ma Harrego. Ostatnio dość często zdarzało mu się
wstawać wcześniej niż Ty się budziłaś . Zawsze rano chciałaś go
przytulić , poczuć go poprostu przy sobie ale on zawsze wybywał z
sypialni . Patrząc na pościągane prześcieradło na miejscu Harrego
połozyłaś tam dłoń i uśmiechnęłaś się. Nie czekając dłużej , chcąc
wtulić się w chłopaka od razu wyszłaś z pokoju udając się w strone
salonu . W salonie zastałaś Harrego z Louisem , którzy siedzieli objęci
po przyjacielsku oglądając telewizję.
-Cześć słońce! Cześć Lou !-Przywitałaś się i usiadłaś obok swojego
chłopaka dając mu soczystego buziaka w policzek . Louis momentalnie
zabrał swoją rękę z ramienia Harrego ,ktora prawie dotykała Ciebie. Hazz
uśmiechnął się do Ciebie ukazując swoje dołeczki i delikatnie cmoknął
Cię w nos. Mieliście się właśnie pocałować kiedy Louis wam przerwał :
-Hahaha widzieliście to ?! -Szturchnął celowo Hazze w bok śmiejąc się i
wskazując palcem na ekran . Harry odwrócił się w strone Lou i razem
zaczeli przezywać jakieś reality show . Czułaś się dziwnie. Chciałas
okazać Harremu swoją tęsknote i potrzebe bycia przy nim a on wolał zając
się wyśmiewaniem z jakiś ludzi w telewizji robiąc sobie przy tym
niezły ubaw. Miałaś wrażenie jak by nie zauważał Cię. Z resztą.. Nie od
teraz masz takie wrażenie.
Od jakiegos miesiąca czujesz ,że to wszystko między wami słabnie. Pomimo
,że mieszkacie razem ,Harry spędza więcej czasu z Lou niż z Tobą .
Najwięcej czułości okazujecie sobie na zewnątrz , przytulając się i
całując tak jak byście robili to na pokaz. Z jednej strony cieszysz się
,ze możesz wszystkim pokazać jakim dużym uczuciem darzysz Harrego ale
zaczynasz mieć wątpliwości czy on czuje do Ciebie to samo .
Siedząc obok swojego chłopaka założyłas ręce krzyżując je na piersiach
i nie wydając z siebie żadnej emocji czekałaś aż on zrobi pierwszy ruch
. Z obojętnym wyrazem twarzy wpatrywałaś się w jakiś głupkowaty program
. Zastanawiałaś się czy naprawdę on tak śmieszy chłopców czy tylko
udają . Ostatnio wydaje Ci się ,że wszystko wokół jest udawane...
Po pół godzinie ich wspaniałej zabawy przepełnionej śmiechami a Twoim
bezsensownym siedzeniem obok , wstałaś i chciałaś wrócić do pokoju ale
Harry złapał Cię za nadgarstek :
-Gdzie idziesz ? -Spytał Cię próbując udawać ,że naprawde go to
obchodzi.
-Na górę.-Odpowiedziałaś spokojnie i powoli nie ukazując żadnej z emocji
,które az rozpruwały Cię od środka.
-Chodź na zewnątrz pogramy w piłkę ! -Mówiąc to Harry lekko wychylił
głowę za Ciebie wypatrując z dala grupkę fanów ,która robi wam właśnie
zdjęcia. Wzruszając ramionami pozwoliłaś żeby Harry postawił na swoim i
wyszłaś z nim przed dom. Wszędzie było pełno fanek ,które piszczały i
robiły zdjęcia na wasz widok. Mijając już próg drzwi prowadzących do
ogrodu musiałaś stwarzać jak najlepsze pozory i wymuszałas sztuczny
uśmiech posyłając go co chwila w strone Harrego udając zakochaną parę.
Nie mogłaś sama uwierzyć ,że tak myślisz . "Udając"? Dlaczego własnie
tak to od jakiegoś czasu interpretujesz?Przeciez kochasz Harrego i jest
Ci z nim tak dobrze . Biłas się ze swoimi myślami aż w końcu przerwał
to Harry niespodziewanym pocałunkiem . Przyciągnął Cię do siebie z dużą
siłą łapiąc za biodra powodując ,że az lekko wygiełaś się do tyłu
pozwalając w ten sposób swoim włosom na swobodne powiewanie. W momencie
waszego pocałunku rozbłysnęły flesze i zdałaś sobie sprawę ,że źle się
zachowujesz. Tuż za ogrodzeniem stało około pięćdziesięciu fanek ,które
prawdopodobnie oddały by wszystko żeby być na Twoim miejscu a Ty na ich
oczach całujesz się z Harrym . Momentalnie przerwałaś pocałunek
odpychając od siebie brunta i wróciłaś do domu . Wbiegłaś po schodach i
weszłaś do waszego pokoju . Wyciągnęłaś z nocnej szafki pamiętnik .
Przewracając kartki w poszukiwaniu wolnej strony zaczęłaś zbierać swoje
myśli żeby zacząc przelewać je na kartke.
Westchnełaś głęboko i włączając długopis zaczełaś pisać :
"29.07.13r.
To zaczyna nie dawać mi spokoju .
Jak już pisałam o tym wcześniej zaczyna mnie to wszystko przerastać. Nie
wiem co się dzieje między nami ale czuję ,że Harry zaczyna mnie zbywać.
Tak bardzo mnie to boli . Nie mogę nikomu ale to nikomu o tym
powiedzieć ,poniewaz musimy UDAWAĆ idealną ,zakochaną parę a tak wcale
nie jest . Zaczynam odczuwać ,że to wszystko między nami jest tylko i
wyłącznie na pokaz a ja na prawdę kocham Harrego. Jesteśmy już dość
długo razem i moje uczucia do niego rosną pomimo dni , w których
zaczynam wątpić w nasz związek . Są chwile , w których na prawdę Harry
okazuje mi dużo miłości ale widzę po nim ,że strasznie się krepuje
wyznawać mi to przy chłopakach ,szczególnie przy Lou. Nie wiem co jest
tego powodem ale na to staram zwracać się najmniejszą uwagę. ..
Może ja to wszystko źle odbieram ? Nie powinnam zwracać uwagi na takie
chwilowe zachowania ,które nic nie znaczą. Biorąc pod uwagę całokształt
czuję ,że Harry mnie kocha.
Z resztą sama już nie wiem... ! I właśnie to jest to ! Raz czuję ,że coś
jest nie tak a za moment przyznaję sobie racje ,że zbędnie zawracam
sobie głowę a po chwili wracam znów do tego złego stanu , w którym
zauważam,że musimy UDAWAĆ. Muszę z kimś o tym porozmawiać..Tylko z
kim.... "
Szybko zamknęłaś pamiętnik kiedy usłyszałas ,że drzwi od pokoju
otwierają się. To był Liam.
-Hej [t.i]-Przywitał się z Tobą ciepłym uśmiechem .
-Cześć ..-Odpowiedziałaś posyłając mu smutny uśmiech.Widząc ,że coś jest
nie tak podszedł i usiadł obok Ciebie.
-Co się stało ? Widziałem przez okno ,że trochę dziwnie potraktowałaś
Harrego .-Stwierdził patrząc na Twoją ręke ,która próbowała ukryć
pamiętnik pod kołdrą.
-Liam... Przysięgaj,że nie powiesz o tym Harremu, byłby na pewno
zły..-Spojrzałaś przyjacielowi prosto w oczy a on przytaknął Ci .
Opowiedziałaś Liamowi wszystko to co od niedawna przerasta Cię i męczy .
Wytknęłas wszystkie zachowania Harrego a Liam przytakiwał Ci jakby to
wszystko wiedział i tylko potwierdzał Twoje spostrzeżenia. Zdziwiło Cię
to bardzo przerywając na chwile swój monolog zrobiłaś pytający wyraz
twarzy .
-Yyy Liam wiesz coś o tym ?-Składając Liamowi te pytanie zauważyłas ,że
bardzo się speszył .
-Nieeeee....-Teraz dopiero się wkopał. Jego zaprzeczenie było bardziej
niż w stu procentach jak najbardziej przeciwną odpowiedzią.
wtorek, 16 lipca 2013
20.4 Harry
Cały czas spoglądałaś na Harrego a on na Ciebie . Kiedy wasze oczy stawały na jednej lini posyłaliście sobie promienne uśmiechy . Między czasie Harry zajmował się małą dziewczynką .Była śliczna . Zorientowałas się ,że dziewczynka ma na imię Lux i jest córeczką kobiety która siedziała z Harrym przy stoliku. Obserwując tak Harrego stwierdziłaś ,że idealnie nadaje się do roli tatusia . Dziewczynka wchodziła na niego , zawieszała mu się na szyji , skakała , fascynowała się każdą rzeczą przy tym robiąc duzo pisku jednocześnie śmiejąc się . Widac było Harremu to nie przeszkadzało wręcz przeciwnie wygłupiał się razem z Lux.
Po dłuższym czasie kobieta wraz z dzieckiem opuściła Harrego żegnając się z nim buziakiem a do Ciebie się uśmiechnęła . Nie wiedziałas czemu to zrobiła ale odwzajmniłaś uśmiech i odmachałaś dziewczynce na pożegnanie .
Chciałas już jak najszybciej skonczyć pracę i oddać się rozmowie z Harrym ale niestety jeszcze pozostała Ci godzina pracy . Caroline , która widziała ,ze już nie możesz się doczekać aby zdjąć uniform i wyjść z tąd z Harrym pociągnęła Cię za ręke i po cichu powiedziała :
-Idź już ... Ja dam radę . Już rozmawiałam o tym z Brunem , zwolni Cie z tej godziny . -Mówiąc Bruno uśmiechnęła się.
-Na prawdę ?! -Ucieszyłaś się i chciałaś już pobiec na zaplecze przebrać się ale Carolnie zatrzymała Cie jeszcze na chwile :
-Tylko wróć o przyzwoitej godzinie do domu ! -Chciała udać poważną ale obie parsknęłyście śmiechem ,ponieważ bycie stanowczą to raczej słaba strona Twojej przyjaciółki . Podziękowałas jej buziakiem w policzek i momentalnie znalazłaś się na zapleczu . Zdjęłaś z siebie przepracowany uniform i otwierając swoją szafkę wyjęłaś z niej białą bluzkę na ramiączka z guziczkami na dekolcie . Niestety mała szafka na zapleczu kawiarni nie odpowiadała wielkości Twojej szafy więc nie miałaś zbytnio wyboru w co się ubrac żeby zrobić na Harrym dobre wrażenie . Poprawiłaś biustonosz , założyłas bluzkę , przeczesałaś splątane włosy i po niecałych pięciu minutach niepewnym krokiem wyszłaś na salę. Harry zauważając Cię zerwał się na równe nogi i podszedł w Twoją stronę. Poczułaś ,ze Twoje serce zaczyna bić coraz mocniej a brzuch cyklicznie zaciska sie . Harry nie czekając dłużej rozłożył swoje ramiona a Ty wtuliłaś się w niego . W końcu to się stało : poczułaś bliskość Harrego ,której tak bardzo Ci brakowało . Trzy lata temu staliście praktycznie ze sobą na równi natomiast teraz praktycznie cała schowałas się w objęciach Harrego wtulając głowe w klatkę piersiową ,która lekko była odsłonięta przez rozpiętą koszulę. Poczułaś ,ze Harry przykłada swoją głowę do Twojej i mocniej oplata dłonie w tali.
-Nie mogę uwierzyć ,że znów mogę Cię przytulić ... -Przyznał Harry patrząc się prosto w Twoje oczy . Przypomniało Ci się ,że zawsze się tak witaliście i żegnaliście nie pozwalając Harremu na pocałunek . Nigdy się z Harrym nie całowałowaliście ,ponieważ bałas się ,że ktoś was na tym przyłapie . Harry szanował Twoją decyzje i nigdy nie nalegał.
-Myślałam ,że juz się więcej nie zobaczymy...-Mówiąc to do Twoich oczu zaczeły napływac łzy ,Harry to zauwazył a Ty spuściłaś wzrok .
-Heeej [t.i] -Uniósł delikatnie Twój podbrudek . -Nigdy nie pozwolę zebyś płakała z mojego powodu, rozumiesz? Możesz mnie przeklinac , wyzywać ale nie płakac . . .
-Harry muszę Ci coś powiedzieć .. Ale nie tutaj , chodźmy stąd..-Pociągnęłaś chłopaka za rękę i wyszliście z kawiarni udając się w strone zacisznego parku . Harry rozmyślał co mu chcesz powiedzieć .Był nastawiony na najgorsze...Nie czekając aż wejdziecie w głąb parku gwałtownie zatrzymałas się ,stając naprzeciw Harrego . Był bardzo zdziwiony i jednocześnie poddenerwowany chciał zaczac cos mówić ale Ty wyrwałas sie:
-Harry nie zniose tego dłuzej! Nie wytrzymam rozumiesz?! Dusiłam to wszystko w sobie od kąd Cię poznałam! Ja tak dalej nie potrafię ! Przepraszam Harry ! Tak bardzo Cię przepraszam ! -Dałaś upust emocjom ,które drzemały w Tobie tak długo.Zdecydowanie za długo. Harry zlapał Cię za dłonie i próbował zrozumieć o co Ci chodzi. Domyślał się..
-Nie wiem jak moglam słuchac się ciotki i tych wszystkich zazdrosnych dziewczyn !
-[t.i] spokojnie, już wszystko w porządku...-Harry próbował opanowac Twoje emocje jednoczesnie dając znać krótkim usmiechem ze niepotrzebnie się przejmujesz tym co było.
-Nie jest w porządku ! Mam wyrzuty sumienia jak Cię traktowałam ! Jak mogłam traktować osobę... Osobę ,która kocham.... -W końcu powiedziałaś to ,co od tak dawna nie dawało Ci spokoju . Poczułas się lepiej kiedy wyznalaś Harremu ,że go kochasz ale obawialaś sie jego reakcji ,ponieważ przez chwile zanużył w Tobie wzrok i nic nie odpowiadał.
-[t.i]...-Teraz juz byłas pewna ,że Harry nie czuje tego samego do Ciebie . Jezeli by było na odwrót ucieszył by się z Twojego wyznania natomiast on nabrał powaznego wyrazu twarzy.
-Tak Harry ?-Spytałaś niepewnie tak jakby odpowiedź była wyrocznią .
-Ale ja to wiem..Powiedziałem Ci przecież w dzień Twojego wyjazdu ,że wiem ,że Ty do mnie czujesz to samo.. [t.i] ... Kocham Cię...-Harry mocno Cię przytulił . Wtuliłas się w niego jak najmocniej potrafiłaś . Czułaś się jak by czas sie dla was zatrzymał . Czyli jednak Harry dotrzymał słowa mówiąc ,że nie chce żadnej innej dziewczyny tylko mnie.. . -Pomyślałaś . Łzy szczęścia zaczęły spływać po Twoich policzkach .
-Ejjjj , nie płacz-Harry otarł łzy delikatnie dotykając Twojej twarzy i zatrzymując ruch przybliżył swoje usta do Twoich :
-Czy teraz mogę Cię pocałować ?
-Tak..-Wyszeptałaś i wasze usta złączyły się w czułym pocałunku .
Nie mogłas uwierzyć w to co się właśnie dzieje . Przeżywasz swój pierwszy pocałunek z Harrym . Czujesz się przy nim taka kochana i taka bezpieczna. Wiesz ,że Harry nigdy by Cię nie skrzywdził i nie zrobił niczego wbrew Twojej woli .
Był to najwspanialszy pocałunek jaki przezyłaś ,pełen uczucia i spełnienia tęsknoty.
Wiedzialas ,że otwiera się przed Tobą nowy rozdział w życiu . W życiu ,które ułożysz sobie tak jak będziesz chciała z Harrym nie będąc pod niczyją presją [....]
-Jestem z Harrym ! -Powiedziałaś wpadajac do pokoju Caroline przy tym samym rozpraszając ją w malowaniu paznokci powodując rozlanie lakieru na stół. Nie przejęła się tym wcale tylko od razu do Ciebie podbiegła przytulając się :
-No widzisz !!!! Cieszę się bardzo ! A ja jestem z Brunem ! -Również się pochwaliła.
-To świetnie ! Ale mówiłas ,ze przeciez on jest dla Ciebie za stary -Zaśmiałaś się .
-A tu Cię zaskocze bo on ma jednak 22 lata ! Tak wiem to dziwne ale każdemu mówi ,że ma 26 żeby dziwnie nie wyglądało że w tak młodym wieku został szefem . -Wytłumaczyła Ci Caroline sięgając do szafki po wino .
-Trzeba opić nasz sukces ! -Krzyknęła z uśmiechem a Ty opadłas na rozścielone łożko ,zdejmując buty i ciesząc się takim udanym zakończeniem dnia ,które napewno zostanie na zawsze w Twojej pamięci .
Po dłuższym czasie kobieta wraz z dzieckiem opuściła Harrego żegnając się z nim buziakiem a do Ciebie się uśmiechnęła . Nie wiedziałas czemu to zrobiła ale odwzajmniłaś uśmiech i odmachałaś dziewczynce na pożegnanie .
Chciałas już jak najszybciej skonczyć pracę i oddać się rozmowie z Harrym ale niestety jeszcze pozostała Ci godzina pracy . Caroline , która widziała ,ze już nie możesz się doczekać aby zdjąć uniform i wyjść z tąd z Harrym pociągnęła Cię za ręke i po cichu powiedziała :
-Idź już ... Ja dam radę . Już rozmawiałam o tym z Brunem , zwolni Cie z tej godziny . -Mówiąc Bruno uśmiechnęła się.
-Na prawdę ?! -Ucieszyłaś się i chciałaś już pobiec na zaplecze przebrać się ale Carolnie zatrzymała Cie jeszcze na chwile :
-Tylko wróć o przyzwoitej godzinie do domu ! -Chciała udać poważną ale obie parsknęłyście śmiechem ,ponieważ bycie stanowczą to raczej słaba strona Twojej przyjaciółki . Podziękowałas jej buziakiem w policzek i momentalnie znalazłaś się na zapleczu . Zdjęłaś z siebie przepracowany uniform i otwierając swoją szafkę wyjęłaś z niej białą bluzkę na ramiączka z guziczkami na dekolcie . Niestety mała szafka na zapleczu kawiarni nie odpowiadała wielkości Twojej szafy więc nie miałaś zbytnio wyboru w co się ubrac żeby zrobić na Harrym dobre wrażenie . Poprawiłaś biustonosz , założyłas bluzkę , przeczesałaś splątane włosy i po niecałych pięciu minutach niepewnym krokiem wyszłaś na salę. Harry zauważając Cię zerwał się na równe nogi i podszedł w Twoją stronę. Poczułaś ,ze Twoje serce zaczyna bić coraz mocniej a brzuch cyklicznie zaciska sie . Harry nie czekając dłużej rozłożył swoje ramiona a Ty wtuliłaś się w niego . W końcu to się stało : poczułaś bliskość Harrego ,której tak bardzo Ci brakowało . Trzy lata temu staliście praktycznie ze sobą na równi natomiast teraz praktycznie cała schowałas się w objęciach Harrego wtulając głowe w klatkę piersiową ,która lekko była odsłonięta przez rozpiętą koszulę. Poczułaś ,ze Harry przykłada swoją głowę do Twojej i mocniej oplata dłonie w tali.
-Nie mogę uwierzyć ,że znów mogę Cię przytulić ... -Przyznał Harry patrząc się prosto w Twoje oczy . Przypomniało Ci się ,że zawsze się tak witaliście i żegnaliście nie pozwalając Harremu na pocałunek . Nigdy się z Harrym nie całowałowaliście ,ponieważ bałas się ,że ktoś was na tym przyłapie . Harry szanował Twoją decyzje i nigdy nie nalegał.
-Myślałam ,że juz się więcej nie zobaczymy...-Mówiąc to do Twoich oczu zaczeły napływac łzy ,Harry to zauwazył a Ty spuściłaś wzrok .
-Heeej [t.i] -Uniósł delikatnie Twój podbrudek . -Nigdy nie pozwolę zebyś płakała z mojego powodu, rozumiesz? Możesz mnie przeklinac , wyzywać ale nie płakac . . .
-Harry muszę Ci coś powiedzieć .. Ale nie tutaj , chodźmy stąd..-Pociągnęłaś chłopaka za rękę i wyszliście z kawiarni udając się w strone zacisznego parku . Harry rozmyślał co mu chcesz powiedzieć .Był nastawiony na najgorsze...Nie czekając aż wejdziecie w głąb parku gwałtownie zatrzymałas się ,stając naprzeciw Harrego . Był bardzo zdziwiony i jednocześnie poddenerwowany chciał zaczac cos mówić ale Ty wyrwałas sie:
-Harry nie zniose tego dłuzej! Nie wytrzymam rozumiesz?! Dusiłam to wszystko w sobie od kąd Cię poznałam! Ja tak dalej nie potrafię ! Przepraszam Harry ! Tak bardzo Cię przepraszam ! -Dałaś upust emocjom ,które drzemały w Tobie tak długo.Zdecydowanie za długo. Harry zlapał Cię za dłonie i próbował zrozumieć o co Ci chodzi. Domyślał się..
-Nie wiem jak moglam słuchac się ciotki i tych wszystkich zazdrosnych dziewczyn !
-[t.i] spokojnie, już wszystko w porządku...-Harry próbował opanowac Twoje emocje jednoczesnie dając znać krótkim usmiechem ze niepotrzebnie się przejmujesz tym co było.
-Nie jest w porządku ! Mam wyrzuty sumienia jak Cię traktowałam ! Jak mogłam traktować osobę... Osobę ,która kocham.... -W końcu powiedziałaś to ,co od tak dawna nie dawało Ci spokoju . Poczułas się lepiej kiedy wyznalaś Harremu ,że go kochasz ale obawialaś sie jego reakcji ,ponieważ przez chwile zanużył w Tobie wzrok i nic nie odpowiadał.
-[t.i]...-Teraz juz byłas pewna ,że Harry nie czuje tego samego do Ciebie . Jezeli by było na odwrót ucieszył by się z Twojego wyznania natomiast on nabrał powaznego wyrazu twarzy.
-Tak Harry ?-Spytałaś niepewnie tak jakby odpowiedź była wyrocznią .
-Ale ja to wiem..Powiedziałem Ci przecież w dzień Twojego wyjazdu ,że wiem ,że Ty do mnie czujesz to samo.. [t.i] ... Kocham Cię...-Harry mocno Cię przytulił . Wtuliłas się w niego jak najmocniej potrafiłaś . Czułaś się jak by czas sie dla was zatrzymał . Czyli jednak Harry dotrzymał słowa mówiąc ,że nie chce żadnej innej dziewczyny tylko mnie.. . -Pomyślałaś . Łzy szczęścia zaczęły spływać po Twoich policzkach .
-Ejjjj , nie płacz-Harry otarł łzy delikatnie dotykając Twojej twarzy i zatrzymując ruch przybliżył swoje usta do Twoich :
-Czy teraz mogę Cię pocałować ?
-Tak..-Wyszeptałaś i wasze usta złączyły się w czułym pocałunku .
Nie mogłas uwierzyć w to co się właśnie dzieje . Przeżywasz swój pierwszy pocałunek z Harrym . Czujesz się przy nim taka kochana i taka bezpieczna. Wiesz ,że Harry nigdy by Cię nie skrzywdził i nie zrobił niczego wbrew Twojej woli .
Był to najwspanialszy pocałunek jaki przezyłaś ,pełen uczucia i spełnienia tęsknoty.
Wiedzialas ,że otwiera się przed Tobą nowy rozdział w życiu . W życiu ,które ułożysz sobie tak jak będziesz chciała z Harrym nie będąc pod niczyją presją [....]
-Jestem z Harrym ! -Powiedziałaś wpadajac do pokoju Caroline przy tym samym rozpraszając ją w malowaniu paznokci powodując rozlanie lakieru na stół. Nie przejęła się tym wcale tylko od razu do Ciebie podbiegła przytulając się :
-No widzisz !!!! Cieszę się bardzo ! A ja jestem z Brunem ! -Również się pochwaliła.
-To świetnie ! Ale mówiłas ,ze przeciez on jest dla Ciebie za stary -Zaśmiałaś się .
-A tu Cię zaskocze bo on ma jednak 22 lata ! Tak wiem to dziwne ale każdemu mówi ,że ma 26 żeby dziwnie nie wyglądało że w tak młodym wieku został szefem . -Wytłumaczyła Ci Caroline sięgając do szafki po wino .
-Trzeba opić nasz sukces ! -Krzyknęła z uśmiechem a Ty opadłas na rozścielone łożko ,zdejmując buty i ciesząc się takim udanym zakończeniem dnia ,które napewno zostanie na zawsze w Twojej pamięci .
sobota, 13 lipca 2013
20.3 Harry
Otworzyłaś usta chcąc coś powiedzieć ale totalnie odcięło Ci mowe. Wpatrywałas się w Caroline tak jak byś oczekiwała wyjaśnień . Harry jako członek najsławniejszego zespołu ?!-Myślałaś . Czemu ja nic o tym nie wiem ? Teraz na pewno ma miliony fanek i mnie już mnie pamięta.....
-Powinnaś się cieszyć ,że znasz osobiście Harrego ! Jak ja go mogłam nie poznac wtedy na przejsciu...
-Don't let me go....- Zanuciłaś kawałek piosenki i usiadłaś bezradnie w fotelu.
-[t.i] Daj już dzisiaj spokój ,idź się prześpij a od jutra zaczniemy działać .-Poradziła Ci Caroline i tak zrobiłaś . [...]
Dzis wstałaś wczesnie rano . Zdążyłaś wziąść prysznic , podkręcić włosy , zrobić delikatny makijaż i nawet zjeść sniadanie . Kiedy Caroline weszła do kuchni była w szoku ,że to Ty na nią czekasz a nie na odwrót:
-Że Ty niby , że ja , że Ty , jeju nie wierze ,jak to , Ty na mnie czekasz?!-Caroline zaczął się tak plątać język ,że na chwile wybuchnełaś śmiechem .
-Że niby ja , że Ty,tak to, na Ciebie czekam -Powtórzyłaś słowa po przyjaciółce dając jej tym do zrozumienia ,że brzmiało to bardzo zabawnie . Poczekałaś jeszcze pare minut aż Caroline będzie gotowa do wyjscia i o 9.45 wyruszyłyście do pracy . Dzisiaj nie oglądałyście się za żadnymi mężczyznami ,chociaż Caroline pare razy ukradkiem zdarzyło się spojrzeć na jakiegoś blondyna ale robiła to w bardzo dyskretny sposób zeby Ciebie nie urazić .
Po mieście od samego rana kręciło się strasznie dużo ludzi ,wiedziałyście już ,że to będzie ciężki dzień w pracy .
Nie myliłyście się . Wasza kawiarnia miała zazwyczaj duży obrót ale dzisiaj ludzie przechodzili samych siebie . Co chwila ktos wchodził ,wychodził ,kolejki ciągnęły się aż do wyjścia a niecierpliwi klienci potrafili uprzykrzać nieźle życie . Obsługiwałyście same dwie kasy a szef na zapleczu popijał kawke co was bardzo wkurzało . Mówiłyście mu nie raz że potrzebny jest ktoś do pomocy ale on twierdził ,że my dwie wystarczymy i za to może wypłacac nam wieksze wynagrodzenie .
-Caroline czy....-Szef zwrócił się do niej i "przypadkiem" wylał na nią połowe swojej kawy kiedy odwórciła się w jego strone.
-Ojeeej najmocniej Cię przepraszam !-Te przeprosiny były na tyle sztuczne ,ze westchnęłaś z wyrzutem i posłałaś szefowi wrogie spojrzenie .
-Nic się nie stało ,zaraz się przebiorę -Powiedziała Caroline przez zaciśnięte zęby rzucając na lade ścierke i udając się w strone zaplecza.
-Uwierz nie chciałem..-Bruno miał taki tupet ,że wszed za Twoją przyjaciółką na zaplecze kiedy ona własnie zdejmowała przemoczoną bluzke.Nie spodobało jej sie te zachowanie :
-To tylko przemoczona bluzka ! Nic wielkiego ! Mógłbyś uważać jak chodzisz ! -Mówiąc to zakrywała bluzką swój biust.
-Może pomoge Ci się wytrzec?-Podszedł bliżej dosłownie na odległość paru centymetrów.
Byłaś strasznie zdenerwowana ,ponieważ wiedziałas ,że oblanie kawą Caroline przez szefa było celowe i teraz musiałaś zostać sama przy ladzie obsługując kilku klientów na raz .Przeprosiłas na chwilę młodą dziewczyne ,która własnie zamawiała latte i weszłas na zaplecze chcąc prosić o pomoc . Zaglądając tam ujrzałaś Caroline i Bruna w objęciach i złączonych w pocałunku .
-Przepraszam bardzo ! Ale czy ktoś mógłby przyjść i mu pomóc w obsłudze ?! -Caroline zauważajac Cię trochę się speszyła i szybko zakładając bluzke wróciła na sale. Po paru godzinach ruch się trochę uspokoił ale nadal miałyście sporo pracy . Przyjmując kolejną osobę z kolejki nawet nie podniosłaś wzroku tylko machinalnie chciałaś nabić rachunek na kase ale kiedy usłyszałaś znany Ci głos podniosłaś szybko głowę do góry .
-[t.i]! -Przed sobą ujrzałaś Harrego . Uśmiechając się do Ciebie uwydatniły mu się dołeczki a oczy zabłysnęły iskierką radości . Patrząc na niego z bliska zauważyłas ,że jego twarz nabrała wyraźniejsze rysy i nieco poszczuplała nadają mu przy tym tylko uroku . Mialas wielką ochotę wtulić się w niego i powiedzieć mu wszystko przede wszystkim to jak bardzo za nim tęsknisz . Twoje serce zaczeło szybciej bić a uśmiech nie schodził z twarzy . Patrzyliście tak na siebie i Ty dopiero po chwili zorientowałaś się ,ze Harry na rękach trzyma małą dziewczynkę -była śliczna.Widząc niezadowolenie klientów czekajacych w kolejce otrząsnęłas się z zapatrzenia i przyjęłaś zamówienie :
-Co pan sobie życzy ?-Mówiąc słowo "pan" wymieniłaś z Harrym zadziorne uśmiechy .
-Coś tak od serca bo ostatnio mnie boli ... -Harry wywinął dolną warge okazując chwilowy smutek na co dziewczynka zachichotała.-No i soczek pomarańczowy dla mojej księżniczki . -Dodał dając buziaka małej w policzek . Wyglądał słodko z dzieckiem . Jak pamiętasz Harry od zawsze kochał małe dzieci i planując swoją przyszłość chciał mieć przynajmniej trójkę własnych. Robiąc kawę zastanawiłaś się czyje to dziecko . Wykluczałaś ,że to może być dziecko Harrego ,poniewaz dziewczynka ma około trzech lat. Kiedy sie odwróciłaś przy Harrym stała jakaś kobieta. Wzięła od niego dziewczynkę i zajęła miejsce przy stoliku .
-Miło Cię widzieć [t.i] !-Harremu uśmiech nadal nie schodził z twarzy .
-Mi Ciebie równiez ,Harry chciałabym z Tobą porozmawiać ale nie tutaj ... Widzisz duży ruch mam... -Harry nie dał Ci dokończyć:
-Zaczekam na Ciebie . -Powiedział bezproblemowo.
-Harry kończe za dwie godziny...
-Co to dla mnie dwie godziny w porównaniu....-Przerwał mu jakis starszy mężczyzna proszący o kawę ,widać było strasznie się nie cierpliwił .
-Powinnaś się cieszyć ,że znasz osobiście Harrego ! Jak ja go mogłam nie poznac wtedy na przejsciu...
-Don't let me go....- Zanuciłaś kawałek piosenki i usiadłaś bezradnie w fotelu.
-[t.i] Daj już dzisiaj spokój ,idź się prześpij a od jutra zaczniemy działać .-Poradziła Ci Caroline i tak zrobiłaś . [...]
Dzis wstałaś wczesnie rano . Zdążyłaś wziąść prysznic , podkręcić włosy , zrobić delikatny makijaż i nawet zjeść sniadanie . Kiedy Caroline weszła do kuchni była w szoku ,że to Ty na nią czekasz a nie na odwrót:
-Że Ty niby , że ja , że Ty , jeju nie wierze ,jak to , Ty na mnie czekasz?!-Caroline zaczął się tak plątać język ,że na chwile wybuchnełaś śmiechem .
-Że niby ja , że Ty,tak to, na Ciebie czekam -Powtórzyłaś słowa po przyjaciółce dając jej tym do zrozumienia ,że brzmiało to bardzo zabawnie . Poczekałaś jeszcze pare minut aż Caroline będzie gotowa do wyjscia i o 9.45 wyruszyłyście do pracy . Dzisiaj nie oglądałyście się za żadnymi mężczyznami ,chociaż Caroline pare razy ukradkiem zdarzyło się spojrzeć na jakiegoś blondyna ale robiła to w bardzo dyskretny sposób zeby Ciebie nie urazić .
Po mieście od samego rana kręciło się strasznie dużo ludzi ,wiedziałyście już ,że to będzie ciężki dzień w pracy .
Nie myliłyście się . Wasza kawiarnia miała zazwyczaj duży obrót ale dzisiaj ludzie przechodzili samych siebie . Co chwila ktos wchodził ,wychodził ,kolejki ciągnęły się aż do wyjścia a niecierpliwi klienci potrafili uprzykrzać nieźle życie . Obsługiwałyście same dwie kasy a szef na zapleczu popijał kawke co was bardzo wkurzało . Mówiłyście mu nie raz że potrzebny jest ktoś do pomocy ale on twierdził ,że my dwie wystarczymy i za to może wypłacac nam wieksze wynagrodzenie .
-Caroline czy....-Szef zwrócił się do niej i "przypadkiem" wylał na nią połowe swojej kawy kiedy odwórciła się w jego strone.
-Ojeeej najmocniej Cię przepraszam !-Te przeprosiny były na tyle sztuczne ,ze westchnęłaś z wyrzutem i posłałaś szefowi wrogie spojrzenie .
-Nic się nie stało ,zaraz się przebiorę -Powiedziała Caroline przez zaciśnięte zęby rzucając na lade ścierke i udając się w strone zaplecza.
-Uwierz nie chciałem..-Bruno miał taki tupet ,że wszed za Twoją przyjaciółką na zaplecze kiedy ona własnie zdejmowała przemoczoną bluzke.Nie spodobało jej sie te zachowanie :
-To tylko przemoczona bluzka ! Nic wielkiego ! Mógłbyś uważać jak chodzisz ! -Mówiąc to zakrywała bluzką swój biust.
-Może pomoge Ci się wytrzec?-Podszedł bliżej dosłownie na odległość paru centymetrów.
Byłaś strasznie zdenerwowana ,ponieważ wiedziałas ,że oblanie kawą Caroline przez szefa było celowe i teraz musiałaś zostać sama przy ladzie obsługując kilku klientów na raz .Przeprosiłas na chwilę młodą dziewczyne ,która własnie zamawiała latte i weszłas na zaplecze chcąc prosić o pomoc . Zaglądając tam ujrzałaś Caroline i Bruna w objęciach i złączonych w pocałunku .
-Przepraszam bardzo ! Ale czy ktoś mógłby przyjść i mu pomóc w obsłudze ?! -Caroline zauważajac Cię trochę się speszyła i szybko zakładając bluzke wróciła na sale. Po paru godzinach ruch się trochę uspokoił ale nadal miałyście sporo pracy . Przyjmując kolejną osobę z kolejki nawet nie podniosłaś wzroku tylko machinalnie chciałaś nabić rachunek na kase ale kiedy usłyszałaś znany Ci głos podniosłaś szybko głowę do góry .
-[t.i]! -Przed sobą ujrzałaś Harrego . Uśmiechając się do Ciebie uwydatniły mu się dołeczki a oczy zabłysnęły iskierką radości . Patrząc na niego z bliska zauważyłas ,że jego twarz nabrała wyraźniejsze rysy i nieco poszczuplała nadają mu przy tym tylko uroku . Mialas wielką ochotę wtulić się w niego i powiedzieć mu wszystko przede wszystkim to jak bardzo za nim tęsknisz . Twoje serce zaczeło szybciej bić a uśmiech nie schodził z twarzy . Patrzyliście tak na siebie i Ty dopiero po chwili zorientowałaś się ,ze Harry na rękach trzyma małą dziewczynkę -była śliczna.Widząc niezadowolenie klientów czekajacych w kolejce otrząsnęłas się z zapatrzenia i przyjęłaś zamówienie :
-Co pan sobie życzy ?-Mówiąc słowo "pan" wymieniłaś z Harrym zadziorne uśmiechy .
-Coś tak od serca bo ostatnio mnie boli ... -Harry wywinął dolną warge okazując chwilowy smutek na co dziewczynka zachichotała.-No i soczek pomarańczowy dla mojej księżniczki . -Dodał dając buziaka małej w policzek . Wyglądał słodko z dzieckiem . Jak pamiętasz Harry od zawsze kochał małe dzieci i planując swoją przyszłość chciał mieć przynajmniej trójkę własnych. Robiąc kawę zastanawiłaś się czyje to dziecko . Wykluczałaś ,że to może być dziecko Harrego ,poniewaz dziewczynka ma około trzech lat. Kiedy sie odwróciłaś przy Harrym stała jakaś kobieta. Wzięła od niego dziewczynkę i zajęła miejsce przy stoliku .
-Miło Cię widzieć [t.i] !-Harremu uśmiech nadal nie schodził z twarzy .
-Mi Ciebie równiez ,Harry chciałabym z Tobą porozmawiać ale nie tutaj ... Widzisz duży ruch mam... -Harry nie dał Ci dokończyć:
-Zaczekam na Ciebie . -Powiedział bezproblemowo.
-Harry kończe za dwie godziny...
-Co to dla mnie dwie godziny w porównaniu....-Przerwał mu jakis starszy mężczyzna proszący o kawę ,widać było strasznie się nie cierpliwił .
20.2 Harry
-Przeciez zartowałam [t.i] !!!!!!! -Widząc Twoje łzy Caroline padła Ci w objęcia.-Ta historia jest naprawdę bardzo piękna ale musze przyznac ,że byłas głupia...
-Wiem Caroline.... To jest wszystko takie głupie... Przepraszam ja musze pobyć sama .... -Wstałaś z kanapy i przeszlaś do swojej sypialni zamykając się tam i usiadłaś na parapecie okna opierając głowę o szybę. Wszystko jeszcze raz dokładnie zaczęłaś sobie przypominać . Brakowało Ci Harrego . Pomimo tego ,ze wymazałaś go z pamięci dziś kiedy go zobaczyłas to wszystko wróciło . Chciałabyś chociaż na chwile móc się z nim spotkac ale nie wiedziałaś czy on nadal coś do Ciebie czuje. Wtedy to może była jego pierwsza miłość , zauroczenie , teraz jest starszy i myśli inaczej- a może ma już kogoś ?...-Tysiące takich rozważan przechodziły przez Twoja głowę .
Przypomniala Ci się najważniejsza rzecz , najważniejsze słowa ,które kiedyś powiedział Ci Harry jak już wyjeżdżałaś :
-"Nigdy Cię nie zapomnę [t.i] , nie chce żadnej innej dziewczyny tylko Ciebie .Wiem to ,że Ty czujesz to samo ale boisz się reakcji otoczenia . Wierze ,że kiedyś spotkamy się i wtedy będziemy mogli być szczęsliwi sami dla siebie ... Nie patrząc na to czy innym się to podoba...Kocham Cię [t.i] .... "Przy tych słowach była wtedy Twoja ciotka ,której na te słowa zakręciła się łza w oku . Przy odjeździe nawet ona pomachała Harremu z samochodu .
Miałaś i tak żal do ciotki ,że nie pozwalała Ci się spotykać z Harrym i musiałas robić to po kryjomu . Byłaś także zła na nią za to ,że wyśmiewała go i razem z Twoimi koleżankami nastawiały Cię negatywnie na niego.Ciotka zawsze powtarzala ,że on nie ma wystarczająco dobrego startu w życiu aby mógł tworzyć z Tobą jedność. Nie obchodziły Cię jego wartości materialne . Podobało Ci się w nim to ,ze jest taki otwarty na wszystko i szczery ,że pomimo tego ,że jest wyśmiewany nie poddaje się i robi to co najbardziej kocha czyli spiewa. Mogłaś go słuchać godzinami i nie przestawać . Dla Ciebie śpiewał najpiekniej na świecie . Nawet obiecywał Ci ,ze nagra piosenkę specjalnie dla Ciebie i zaśpiewa ja na największej arenie świata dedykując ją Tobie .
Najbardziej żałowałaś tego ,że okłamywałaś i siebie i Harrego . Dażyliście siebie wielkim uczuciem a Ty się do tego nie przyznawałaś tylko jeszcze podtrzymywałaś stronę ciotki mówiąc na Harrego same złe rzeczy i tak spotykając się z nim . Było Ci teraz tak strasznie głupio...
Zamyślona zaczęłaś wsłuchiwać się w piosenkę , ktorej słuchała Caroline z pokoju obok .Wstałas nagle jak oparzona i niemal nie przewracając się o próg drzwi wpadłaś do pokoju Caroline :
-Mówili na początku kogo to piosenka ?! To leci z radia prawda ?!
-Taak....-Przyjciolka wytrzeszczyła oczy widząc Cię z takim entuzjazmem .
-No ale kto to śpiewa ?! Mówili ?!
-Hmmmm.... Harry Styles?-Przymrużyla oko ,przypominając sobie wykonawcę i zastanawiając się czy dobrze pamięta.
-To Harry......-Mówiąc te słowa uśmiechnęłaś się . Poczułaś ,że jesteś z niego dumna .
-Yyyyyyyy czy ja dobrze słysze?! -Caroline nie dowierzała Twoim słowom.-Czy Ty jesteś pewna ,że to ten sam Harry ?
-Tak na tysiąc procent , ten głos rozpoznam wszędzie !
-Zastanawia mnie jedno .... -Caroline mówiąc te zdanie ściszyła głos żeby po chwili wykrzyczeć :
-Kobieto w jakim Ty świecie żyjesz?! Ty wiesz kto to jest Harry Styles ?!
-Wiem to jak nikt inny.-Odpowiedziałaś szybko.
-Czyli ,że ja wtedy widziałam Harrego Styles'a ?!?!Ooo mamuuuusiuuu !!!!-Caroline zaczęła się cieszyć ale Ty nadal nie wiedziałaś o co jej chodzi .
-Powiesz mi skąd ta radość u Ciebie ?
-Ty naprawde nie wiesz ,że Harry jest częścią najsławniejszego zespołu na swiecie ?!Nie wierze ,że tego nie wiesz... To jest niemożliwe ! Każdy to wie !
-Wiem Caroline.... To jest wszystko takie głupie... Przepraszam ja musze pobyć sama .... -Wstałaś z kanapy i przeszlaś do swojej sypialni zamykając się tam i usiadłaś na parapecie okna opierając głowę o szybę. Wszystko jeszcze raz dokładnie zaczęłaś sobie przypominać . Brakowało Ci Harrego . Pomimo tego ,ze wymazałaś go z pamięci dziś kiedy go zobaczyłas to wszystko wróciło . Chciałabyś chociaż na chwile móc się z nim spotkac ale nie wiedziałaś czy on nadal coś do Ciebie czuje. Wtedy to może była jego pierwsza miłość , zauroczenie , teraz jest starszy i myśli inaczej- a może ma już kogoś ?...-Tysiące takich rozważan przechodziły przez Twoja głowę .
Przypomniala Ci się najważniejsza rzecz , najważniejsze słowa ,które kiedyś powiedział Ci Harry jak już wyjeżdżałaś :
-"Nigdy Cię nie zapomnę [t.i] , nie chce żadnej innej dziewczyny tylko Ciebie .Wiem to ,że Ty czujesz to samo ale boisz się reakcji otoczenia . Wierze ,że kiedyś spotkamy się i wtedy będziemy mogli być szczęsliwi sami dla siebie ... Nie patrząc na to czy innym się to podoba...Kocham Cię [t.i] .... "Przy tych słowach była wtedy Twoja ciotka ,której na te słowa zakręciła się łza w oku . Przy odjeździe nawet ona pomachała Harremu z samochodu .
Miałaś i tak żal do ciotki ,że nie pozwalała Ci się spotykać z Harrym i musiałas robić to po kryjomu . Byłaś także zła na nią za to ,że wyśmiewała go i razem z Twoimi koleżankami nastawiały Cię negatywnie na niego.Ciotka zawsze powtarzala ,że on nie ma wystarczająco dobrego startu w życiu aby mógł tworzyć z Tobą jedność. Nie obchodziły Cię jego wartości materialne . Podobało Ci się w nim to ,ze jest taki otwarty na wszystko i szczery ,że pomimo tego ,że jest wyśmiewany nie poddaje się i robi to co najbardziej kocha czyli spiewa. Mogłaś go słuchać godzinami i nie przestawać . Dla Ciebie śpiewał najpiekniej na świecie . Nawet obiecywał Ci ,ze nagra piosenkę specjalnie dla Ciebie i zaśpiewa ja na największej arenie świata dedykując ją Tobie .
Najbardziej żałowałaś tego ,że okłamywałaś i siebie i Harrego . Dażyliście siebie wielkim uczuciem a Ty się do tego nie przyznawałaś tylko jeszcze podtrzymywałaś stronę ciotki mówiąc na Harrego same złe rzeczy i tak spotykając się z nim . Było Ci teraz tak strasznie głupio...
Zamyślona zaczęłaś wsłuchiwać się w piosenkę , ktorej słuchała Caroline z pokoju obok .Wstałas nagle jak oparzona i niemal nie przewracając się o próg drzwi wpadłaś do pokoju Caroline :
-Mówili na początku kogo to piosenka ?! To leci z radia prawda ?!
-Taak....-Przyjciolka wytrzeszczyła oczy widząc Cię z takim entuzjazmem .
-No ale kto to śpiewa ?! Mówili ?!
-Hmmmm.... Harry Styles?-Przymrużyla oko ,przypominając sobie wykonawcę i zastanawiając się czy dobrze pamięta.
-To Harry......-Mówiąc te słowa uśmiechnęłaś się . Poczułaś ,że jesteś z niego dumna .
-Yyyyyyyy czy ja dobrze słysze?! -Caroline nie dowierzała Twoim słowom.-Czy Ty jesteś pewna ,że to ten sam Harry ?
-Tak na tysiąc procent , ten głos rozpoznam wszędzie !
-Zastanawia mnie jedno .... -Caroline mówiąc te zdanie ściszyła głos żeby po chwili wykrzyczeć :
-Kobieto w jakim Ty świecie żyjesz?! Ty wiesz kto to jest Harry Styles ?!
-Wiem to jak nikt inny.-Odpowiedziałaś szybko.
-Czyli ,że ja wtedy widziałam Harrego Styles'a ?!?!Ooo mamuuuusiuuu !!!!-Caroline zaczęła się cieszyć ale Ty nadal nie wiedziałaś o co jej chodzi .
-Powiesz mi skąd ta radość u Ciebie ?
-Ty naprawde nie wiesz ,że Harry jest częścią najsławniejszego zespołu na swiecie ?!Nie wierze ,że tego nie wiesz... To jest niemożliwe ! Każdy to wie !
piątek, 12 lipca 2013
20.1 Harry
Przez wszystkie godziny pracy myślałaś o Harrym .Byłas pewna na sto procent ,że to był on. Na Twoje oko strasznie się zmienił i wydoroślał . Ze słodkiego szesnastolatka przerodził się w przystojnego mężczyzne. W Twojej głowie malowały się tylko wspomnienia . Byłas taka zamyślona ,że szef to zauwazył i skarcił Cię grożąc brakiem przerwy śniadaniowej . Ocknęłas się dopiero gdy ktoś zamawiający zwrócił swoją kawę robiąc przy tym dużo zamieszania wokół własnej osoby . Starszy mężczyzna zamawiał mocną , czarną kawe a Ty podałaś mu latte. Najgorsza pomyłka jaką mogłaś popełnić w pracy . Caroline widząc Twoje zakłopotnie świetnie pomogła wybrnąc Ci z krępującej sytuacji wkraczając ze swoim powalającym uśmiechem .
-Spokojnie proszę pana ! My sprawdzamy znajomość naszych smakoszy ! I pan własnie bardzo dobrze poradził sobie z zadaniem ! -Mężczyzna początkowo nie chciał uwierzyć w wymyśloną na miejscu historyjkę ale gdy Caroline zaczeła go wychwalac przekonał się i zaczął posyłać porywcze uśmiechy . Szef stojąc w progu drzwi prowadzących na zaplecze ,oparł się o futrynę i zakładając ręce na piersi uśmiechał się na widok zawsze przygotowanej na każdą sytuację Caroline. Patrzył na nią takim wzrokiem jak by miał zaraz podejść do niej i wpić się jej namiętnie w usta. Każdy wiedział to ,ze szef leci na Caroline ... Tylko ona tego niewiedziała jak to mówiła wszystkim . Ty wiedziałaś swoje -Grała niedostepną .
-Przeszedł pan idealnie przez swoje zadanie więc dostaje pan kawę na koszt firmy ! -Kiedy Caroline pozbyła się klienta pociągnęła Cię za ręke prowadzą na zaplecze a w tym czasie za ladą stanął szef .
-Wiesz za jedną kawę mogłam zapłacić ale jak tam każdemu będę musiała fundowac kawę "na koszt firmy " to prędzej zbankrutuje ! -Caroline starała się mówić szeptem .
-Przepraszam ... Totalnie jestem rozkojarzona ... -Złapałas się za głowe poprawiając swoje uczesanie.
-Po pracy mi wszystko opowiesz a teraz prosze Cie wróć na ziemię , co ?-Caroline objęła Cię przyjacielsko jednym ramieniem i obdarzyła ciepłym uśmiechem . Po rozmowie z przyjaciółką trochę się ogarnęłaś i do końca godzin pracy próbowałaś nie myśleć o Harrym . Po osiemnastej zamknęłyscie kawiarnię i poszłyscie się przebrać . Ty już czekałaś na zewnątrz na Caroline kiedy ona jeszcze się gramoliła . Miała już przekroczyc próg drzwi ale wypadła jej torebka ,którą momentalnie podniósł Bruno.
-Dziękuję . -Powiedziała unosząc wzrok do góry ,ponieważ szef był o wiele od niej wyższy . Bruno objął Caroline w tali i przysunął lekko do siebie . Nie zaprzeczyła jego zachowaniu ale wpatrywała się w niego ze zdziwieniem.
-Może wyskoczymy dziś gdzieś razem ? -Spytał .
-Dziś nie mogę,przepraszam innym razem ,teraz się spiesze.Do jutra . -Wymienili sie usmiechami i Caroline wróciła do Ciebie wsiadając do samochodu .
-Widziałam jak Cię przytulił .-Mówiąc to poruszyłas znacząco brwiami .
-Głupek , i tak się z nim nie umówię ! -Zachichotała .
-A niby dlaczego nie ? Jest Twoim ideałem- Wysoki ,przystojny , romantyczny ,ekhm...Bogaty...-Przewróciłaś oczami mówiąc słowo "'bogaty".
-Mam 19 lat ! Nie będe się umawiała z 26-latkiem !
-Jak chcesz...-Westchnęłaś i po chwili ruszyłyście z miejsca w stronę domu [...]
Rozsiadłyście się wygodnie na kanapie w salonie i zaczęłyście popijac wino ,które wczesniej przyniosła Caroline . Siedziałyście naprzciwko siebie po turecku . Caroline cała w środku aż buzowała od nadmiaru ciekawości o Twojej historii z Harrym . Nie powstrzymala się i spróbowała zacząć :
-Miałaś mi opowiedziec o tym przystojnym brunecie .-Mówiąc to nie patrzyła wprost na Ciebie tylko spuściła głowę jeżdżąc palcem po brzegach kieliszka.
-Ahh tak...-Na Twojej twarzy znów pojawił się smutek .
-Widzę ,że to smutna historia więc może przyniosę husteczki ?-Nie odpowiedziałas nic na pytanie przyjaciółki tylko przypominając sobie wszystko jeszcze raz po chwili zaczęłaś . Caroline wiedziała ,że to będzie dłuuugie opowiadanie więc wzięła dużą poduszkę i przytuliła się do niej wpatrując się w Ciebie jak w obrazek .
-To wszystko zaczęło się jak wyjechałam na wakacje do Holmes Chapel. Pamiętasz?-Spytałaś a Caroline przytaknęła Ci . -Właśnie , w sumie byłam tam już wcześniej niż w wakacje.. Byłam tam cztery miesiące.. Dobra to jest najmniej ważne ...
-Pamiętam to jak dziś ... To było trzy lata temu . Wyszłam wieczorem na spacer ,całkiem sama . No i jak to ja ... Za bardzo zapuściłam się w nieznane okolice i zabłądziłam . Zrobiło się strasznie ciemno i bałam się wrócić do domu . Usiadłam na ławce i zrozpaczona liczyłam ,że ktoś moze będzie przejezdzał tą drogą i pomoze wrocic mi do domu . Po jakimś czasie podjechał do mnie na rowerze jakiś chłopak. Z pierwszego spotkania zapamiętałam tyle ,że miał bujne ,ciemne loki .Wydawał sie być bardzo miły i sympatyczny . W rozmowie okazało się ,że mieszka dwa domki dalej ode mnie i całkiem nieśmiało przyznał się ,że widział mnie już wczesniej i spodobałam mu się . Zdziwiło mnie to ale uznałam to jako żart . Robiło się coraz chłodniej więc zgodziłam się żeby odwiózł mnie na rowerze do domu . Pamiętam ,że ja usiadłam na siodełku a on za mną stał i pedałował..Nie pytaj sie jak to musiało wyglądać ... Podziękowałam mu za miłą rozmowę i odwiezienie do domu ....
-Naprawdę romantycznie...-Zaśmiała się Caroline na co Ty rzuciłaś ją poduszką .
-Mieliśmy po 16 lat ! -Również się zaśmiałaś.-Niestety na drugi dzień nie było już tak fajnie ... Ciotka dowiedziała się ,że zapoznałam się z Harrym i natychmiast kazała mi zakończyć tą znajomość.
-A niby dlaczego ?! -Oburzyła się Caroline .-Przeciez to nie Twoja mama zeby Ci rozkazywac miała !
-No tak ale moja mama i ciotka są jak dwie papużki co zrobi jedna to i druga więc zawsze zgadzały się we wszystkim..
-No i mów co dalej z Harrym !
-Ciotka opowiedziała mi ,ze on pochodzi z mało zamożnej rodziny i ,że to jest dziwak . Że nie ma ojca tylko wychowywany jest przez matke i ,że to taki laluś ,który chodzi i wszędzie podśpiewuje . Nie zwracałam początkowo na to uwagi . .. Dopiero wtedy gdy zaczęły wyśmiewać mnie dziewczyny ,że zadaję się z Harrym ...
-Zazdrosne....-Stwierdziła Caroline.
-Jak by mi ktoś 3 lata temu powiedział ,że one sa zazdrosne to bym go za to wielbiła do końca zycia ! -Powiedziałas to podniesionym głosem i do Twoich oczu napłynęły łzy . -Byłam młoda, naiwna i głuuupiaaaa! Przeciez było mi z Harrym tak dobrze , całe dnie spędzaliśmy raze...-Tutaj przerwała Ci Caroline :
-Czyli byliście razem ?!
-Nie. -Odpowiedziałaś krótko robiąc sobie przerwe na łyk wina .
-Nigdy nie byliśmy i nie będziemy razem . Harry mówił mi codziennie po kilkanaście razy ,ze czuje coś do mnie ale ja bałam się przyznac mu do tego samego .. Z tygodnia na tydzien spotykałam się z nim coraz rzadziej przesiadując w towarzystwie dziewczyn ,które tylko obgadywały Harrego a ja posłusznie im przytakiwałam . W środku aż krzyczałam z bólu ! Chciałam przebywac z nim i słuchać jak śpiewa piosenki tylko dla mnie i wyznaje mi miłość na każdym kroku ale ja tchórzyłam i postępowałam tak jak mną kierowali ...Wiesz to byly tylko cztery miesiące ale przez te cztery miesiące naprawdę poczułam ,że .....
-...żeeee...?-Caroline chciała znać odpowiedź.
-Żee go pokochalam . -Po tych słowach w końcu poczułas się taka wyzwolona ,od razu zrobiło Ci się lżej i odetchnęłas z ulgą .
-Żeeeee coo ?! [t.i] !!!!! Przecież byliście za młodzi na taką poważną miłość ! Pokochac kogoś w cztery miesiące ?! Niemożliweeee ! -Nie wiedziałaś ,że Twoja przyjaciółka właśnie tak zaareaguje na to wszystko . Byłaś zupełnie przekonana ,że wesprze Cię ,pomoże. Teraz było Ci jeszcze gorzej . Poczułas się tak głupio i strasznie źle. Poczułaś jak właśnie Twoja najlepsza przyjaciółka zadaje Ci najgorszy cios.
Początek imagina z Hazzą
Wpadłaś niczym tornado do samochodu i gwałtownie siadając na miejscu dla pasażera przywitałaś się ze swoją przyjaciółką buziakiem w policzek .
-Co tak szybko ?! Mogłas jeszcze sobie pospać , wypić kawkę , poopalać na tarasie.-Powiedziała sarkastycznie Caroline.
-Oj wiesz ,że Cię kocham . Zawsze się spóźniam a nadal mnie dziwi to ,że Ty się jeszcze nie przyzwyczaiłaś . -Westchnęłaś na końcu zdania .
Wasz dzień wyglądał zawsze mniej więcej tak samo . Wasz dzień, ponieważ spędzałyście z razem 3/4 doby . Rano zawsze Caroline pokazywała swoje niezadowolenie z Twojego spoźnialstwa , Ty mówiłas jak to bardzo ją kochasz za jej cierpliwość i wytykałaś jej to ,że jeszcze nie przyzwyczaiła się ,że nie jesteś punktualna . Następnie jechałyście do pracy (pracowałyście sezonowo , na okres wakacji w dużej kawiarni w samym centrum miasta ) obgadując po drodze przechodnich mężczyzn . Obydwie nie miałyście nikogo więc małe ploteczki na temat płci przeciwnej były jak najbardziej rzeczą normlaną. Wzdychałyście do swoich ideałów.
- A widziałaś tego blondyna ?! Tak byłam w niego wpatrzona ,że z takiej odległości zauwazyłam ,że ma niebieskie oczy ! -Ekscytowała się Caroline.
- Eeee tam blondyn... Patrz lepiej na tego bruneta !-Stałyscie akurat na przejściu,poniewaz zapaliło się czerwone światło więc nie mogłyście przegapić okazji na wzdychanie do przystojniaków. Dokładnie zlustrowałyście bruneta w brązowej koszuli ,która była lekko rozpięta. Nie mogłaś zidentyfikować jego koloru oczu ,ponieważ miał okulary . Kiedy zaczęłaś mu się dokładnie przyglądać zauważyłaś w nim coś znajomego .
-Ejjj stój !-Krzyknęłaś kiedy Caroline ruszyła gwałtownie z miejsca.
-Nie zatrzymam sie na środku skrzyżowania ,żebyś mogła podniecać się na widok przystojnego bruneta w dodatku widac było nadzianego kasą ! -Odpowiedziała momentalnie kiedy Ty prawie nie dostałaś skrętu szyji odwracając się za znajomym . Po chwili opanowałaś swoje emocje i w ciszy zaczęłaś odtwarzać sylwetkę tamtego mężczyzny . Przyjaciółka widząc Twoje zainteresowanie dla niej nie znajomym przechodnim zdziwiła się bardzo .
-Kurde , codziennie mijamy setki takich seksiaków i za żadnym tak się nie odwracasz jak za tym !
-Ale ja go znam... Ten jego chód ... Rozpoznam wszędzie ...
-Nie mów ,ze coś Cię łączy z tym chodzącym bogiem sexu ?! -Caroline jak zawsze podekscytowana zaczęła wypytywac się Ciebie o wszystko z nim związane.
-Przestań ! -Posłałaś jej spojrzenie pełne wyrzutu o to że w ogóle zaczęła tą rozmowe. Nie umiałaś być taka oschła więc zaraz wytłumaczyłaś swoją złość :
-Caroline , przepraszam...-Złapałaś ją chwilowo za dłoń ,która własnie teraz zmieniała bieg.
-Teraz mi się przypomniało... -Kontynuowałaś .
-Co ?-Wysyczała jednym kącikiem ust.
-To Harry....-Wymawiając te słowa zamarłas na chwile w bezruchu a na Twojej twarzy pojawił sie smutek i jednocześnie malowało się zmartwienie . Caroline chciała wiedzieć wszystko ale zauwazyła ,że coś jest nie tak więc opanowała swoją ciekawość zwracając się do Ciebie :
-Ej co jest ?
-Nie sądziłam ,że go jeszcze kiedyś zobaczę... Kiedy wyjeżdżałam z Holmes Chapel to ze świadomością ,że już go nigdy więcej nie spotkam..
-Zrobił Ci krzywdę ?!
-Nie!-Znów posłałaś jej ten sam wzrok co chwile temu . Wasza rozmowa zakończyła się ,poniewaz własnie zajechałyscie pod kawiarnię . Z dziesięcio minutowym spóźnieniem weszłyście na zaplecze zakładając uniform .
-Co tak szybko ?! Mogłas jeszcze sobie pospać , wypić kawkę , poopalać na tarasie.-Powiedziała sarkastycznie Caroline.
-Oj wiesz ,że Cię kocham . Zawsze się spóźniam a nadal mnie dziwi to ,że Ty się jeszcze nie przyzwyczaiłaś . -Westchnęłaś na końcu zdania .
Wasz dzień wyglądał zawsze mniej więcej tak samo . Wasz dzień, ponieważ spędzałyście z razem 3/4 doby . Rano zawsze Caroline pokazywała swoje niezadowolenie z Twojego spoźnialstwa , Ty mówiłas jak to bardzo ją kochasz za jej cierpliwość i wytykałaś jej to ,że jeszcze nie przyzwyczaiła się ,że nie jesteś punktualna . Następnie jechałyście do pracy (pracowałyście sezonowo , na okres wakacji w dużej kawiarni w samym centrum miasta ) obgadując po drodze przechodnich mężczyzn . Obydwie nie miałyście nikogo więc małe ploteczki na temat płci przeciwnej były jak najbardziej rzeczą normlaną. Wzdychałyście do swoich ideałów.
- A widziałaś tego blondyna ?! Tak byłam w niego wpatrzona ,że z takiej odległości zauwazyłam ,że ma niebieskie oczy ! -Ekscytowała się Caroline.
- Eeee tam blondyn... Patrz lepiej na tego bruneta !-Stałyscie akurat na przejściu,poniewaz zapaliło się czerwone światło więc nie mogłyście przegapić okazji na wzdychanie do przystojniaków. Dokładnie zlustrowałyście bruneta w brązowej koszuli ,która była lekko rozpięta. Nie mogłaś zidentyfikować jego koloru oczu ,ponieważ miał okulary . Kiedy zaczęłaś mu się dokładnie przyglądać zauważyłaś w nim coś znajomego .
-Ejjj stój !-Krzyknęłaś kiedy Caroline ruszyła gwałtownie z miejsca.
-Nie zatrzymam sie na środku skrzyżowania ,żebyś mogła podniecać się na widok przystojnego bruneta w dodatku widac było nadzianego kasą ! -Odpowiedziała momentalnie kiedy Ty prawie nie dostałaś skrętu szyji odwracając się za znajomym . Po chwili opanowałaś swoje emocje i w ciszy zaczęłaś odtwarzać sylwetkę tamtego mężczyzny . Przyjaciółka widząc Twoje zainteresowanie dla niej nie znajomym przechodnim zdziwiła się bardzo .
-Kurde , codziennie mijamy setki takich seksiaków i za żadnym tak się nie odwracasz jak za tym !
-Ale ja go znam... Ten jego chód ... Rozpoznam wszędzie ...
-Nie mów ,ze coś Cię łączy z tym chodzącym bogiem sexu ?! -Caroline jak zawsze podekscytowana zaczęła wypytywac się Ciebie o wszystko z nim związane.
-Przestań ! -Posłałaś jej spojrzenie pełne wyrzutu o to że w ogóle zaczęła tą rozmowe. Nie umiałaś być taka oschła więc zaraz wytłumaczyłaś swoją złość :
-Caroline , przepraszam...-Złapałaś ją chwilowo za dłoń ,która własnie teraz zmieniała bieg.
-Teraz mi się przypomniało... -Kontynuowałaś .
-Co ?-Wysyczała jednym kącikiem ust.
-To Harry....-Wymawiając te słowa zamarłas na chwile w bezruchu a na Twojej twarzy pojawił sie smutek i jednocześnie malowało się zmartwienie . Caroline chciała wiedzieć wszystko ale zauwazyła ,że coś jest nie tak więc opanowała swoją ciekawość zwracając się do Ciebie :
-Ej co jest ?
-Nie sądziłam ,że go jeszcze kiedyś zobaczę... Kiedy wyjeżdżałam z Holmes Chapel to ze świadomością ,że już go nigdy więcej nie spotkam..
-Zrobił Ci krzywdę ?!
-Nie!-Znów posłałaś jej ten sam wzrok co chwile temu . Wasza rozmowa zakończyła się ,poniewaz własnie zajechałyscie pod kawiarnię . Z dziesięcio minutowym spóźnieniem weszłyście na zaplecze zakładając uniform .
środa, 26 czerwca 2013
19.3 Harry
Godzinami patrzyliście na siebie przez szybę ,która odzielała korytarz od sali ,na której się znajdowałaś. Harry wygłupiał się żeby Cię rozbawić i abyś nie myślała o stanie , w którym jesteś. Ty cały czas się uśmiechałas pokazując brunetowi co jakiś czas ,że ma przestać się wydurniac ,ponieważ brzuch bolał Cię od śmiechu .
W końcu wieczorem Harry normalnie za pozwoleniem lekarza mógł wejść na Twoją salę. Ucieszył się jeszcze bardziej kiedy mógł zobaczyć się z Tobą bliżej ,usiąsć koło Ciebie i wpatrywać się w Twój szczery uśmiech .
-Harry...-Zaczęłaś a chłopak zrobił minę jak małe dziecko kiedy pokazuje mu się jakąś nową niezwykłą rzecz pełną emocji i niedoświadczonych wrażeń. Zapatrzyłaś się chwilę w niego ,ponieważ wyglądał tak słodko uwydatniając swoje dołeczki i piękny uśmiech . -Miło z Twojej strony ,że jesteś tu ze mną od wczoraj , na prawdę podniosłes mnie na duchu ..- Mówiłaś całkiem szczerze to co czujesz . Harry wydawał się na bardzo miłego chłopaka więc nie miałaś obawy przed żadnym słowem ,które wypowiesz.
-Od tego tutaj jestem . - Złapał Cię za ręke .
-Harry nie odpowiedziałeś na pytanie ...-Przypomniałaś sobie wcześniejszą rozmowę i chciałaź znać odpowiedź chłopaka . Harry opuścił głowę żeby za chwilę znów spojrzeć na Ciebie i obdarzyć Cię ciepłym uśmichem .
-Czemu mi na tym zależy ? -Powtórzył Twoje pytanie z przed paru godzin a Ty tak jakby odetchnęłaś ,że Harry nie chce ominąć tego tematu tylko szczerze porozmawiać.
-Yhyym...-Pokiwałas głową .
-Przejąłem się bardzo kiedy zobaczyłem rozbity samchód w lesie...Od razu wysiadłem ze swojego samochodu i nie zastanawiając się nawet zadzwoniłem po pogotowie i dobieglem do Ciebie ... Nie wiem czemu...Wiesz szczerze to ... Ja myślę ,że...-Tutaj Harremu zadrżał głos i zrobił sobie przerwę.- Że to los tak chciał .. Żebym spotkał taką dzielną dziewczynę... -Usmiechnęłas się do Harrego i tak samo jak rano połozyłaś swoją dłoń na jego . Poczułaś dziwne uczucie . Początkowo słabe ukłucie w brzuchu a po chwili skurcz ,który zamienił się w "motylki".
-Harry może powinieneś pojechac do domu ? Jesteś ze mną od wczoraj. -Powiedziałas z troską .
-Byłem w nocy w domu , ale jeśli mnie wyganiasz..-Harry zrobił smutną minę i spuścił głowę.
-Nie prawda !-Zaprzeczyłaś i lekko dotknęłas chłopaka w czubek nosa aby się rozchmurzył [...]
Mijały tygodnie a Ty nadal pozostawałaś w szpitalu . Twoje przyjaciółki ani razu Cię nie odwiedziły . Było Ci bardzo przykro z tego powodu ale najwidoczniej one tak chciały. Tak naprawdę to wypadek spowodowala Sam i nawet nie przeprosiła za to wszystko pozostawiając Cię samą. Na szczęście miałas Harrego. Znałaś się już z Harrym miesiac i był w stosunku do Ciebie taki kochany . Przebywał z Tobą całe dnie a tylko na noce wracał do domu . Podnosił Cię na duchu kiedy miewałas chwile załamania i rozśmieszał aby zobaczyć Twój uśmiech . Bardzo byłas mu wdzięczna za troskę wobec Ciebie ale czasami było Ci zwyczajnie głupio ,że może on lituje się tylko nad Tobą. Ale wcale tak nie było Harry naprawdę coś do Ciebie poczuł . Wszystko co dla Ciebie robił było odzwierciedleniem jego uczucia ,którego nie bał Ci się okazywać . Ty także zaczęłaś oodczuwać do Harrego coś więcej . Sama nie wiedziałaś czy dobrze robisz." Znamy się przecież tylko miesiąc "Myślałaś . Harry dawał Ci tyle wsparcia i pozytywnej eneergii ,że to dzięki niemu zaczełas wierzyć ,że kiedyś może uda Ci sie normalnie stanąć na nogi .
-[t.i] prosze!
-Harry nie !
-[t.i] wierzę ,że Ci się uda !
-Harry nie dam rady ! - Przekomarzałas się z Harrym siedząc na skraju łóżka z opuszczonymi nogami . Dzisiaj właśnie lekarze mieli postawić Cię na własnych siłach i chciałaś wcześniej już spróbowac czy Ci sięuda . Niestety bojąc się ,że zwyczajnie nie dasz rady , stchórzyłaś .
-Dasz radę [t.i]! Wiem to ! -Harry złapał Cię mocno za ręce i czekał na Twój pierwszy ruch . Musiałas włożyć w to bardzo dużo wysiłku ,ponieważ nogi były jeszcze częściowo bezwładne. Bardzo ostrożnie opuściłaś pierwszą nogę na podłogę . Harry był także bardzo skupiony na Twoich ruchach ale gdy widział jak się starasz jego serce było pełne radości . Zrobiłas sobie krótki odpoczynek i ponownie zebrałas wszystkie swoje siły . Opuściłaś drugą nogę .
-Widzisz [t.i] udało Ci się ! -Harry bardzo się ucieszył tak jakby spełniło się własnie jego najwieksze marzenie. Ty bez słowa cały czas wpatrywałas się w podłogę chcąc zrobić krok do przodu . Stalaś tak chwiejąc się ale Harry asekurował Cię . Harry zrobi krok do tyłu dając Ci znak żebyś szła za nim . Niepewnie , z wielkim wysiłkiem zrobiłaś to samo przybliżając się do Harrego .
-Udalo mi się ! -Byłas bardzo szczęsliwa ,Harry również . Był bardzo dumny ,że nie poddałas się i także cieszył się z tego,że Cię zmobilizował i zachęcał do podjęcia pierwszych kroków na nowo. Harry mocno Cię przytulił .
niedziela, 23 czerwca 2013
19.2 Harry
Drugiego dnia Harry od samego rana siedział na korytarzu w szpitalu . W sumie jako zwykły świadek wypadku wypełnił swoje zadanie i powinien dać już sobie spokój ale czuł ,że musi być właśnie tutaj i dowiedzieć się w jakim stanie jesteś.Mijały godziny a Harremu nikt nie pozwolił wejść na salę , na której się znajdowałaś . Przez szybę obserwował Cię śpiącą i nie mógł oderwać od Ciebie wzroku . Zapatrzony tak zastanawiał się czemu nikt z rodziny nie przyjechał do was. Zarazem czuł się dziwnie czuwając tak sam na wielkim korytarzu i czuł także ,że musi tutaj poprostu być . Błądził z jednego końca korytarza na drugi i tak z powrotem . Cały czas myśląc o Tobie .
Kiedy zauważył ,że otworzyłas oczy lekko się uśmiechnął. Ze stanu melancholii związanej z wczorajszym wydarzeniem z Harrego wydobyła się iskierka zadowolenia . Widząc Ciebie rozglądającą się po sali uśmiech nie znikał mu z twarzy . Tak bardzo chciał wejść na salę i spytać Cię jak się czujesz, czy czegoś nie potrzebujesz..
Harry był na tyle sprytny ,że po wyjściu pielęgniarki z sali ,prześliznął się przez wejście i po chwili znalazł się przy Twoim łóżku. Setki myśli krązyło po jego głowie a jeszcze więcej słów chciało wypłynąc z jego ust ale wahał się nad wypowiedzeniem każdego z nich .
-Cześć [t.i] -Przywitał się wydając z siebie promienny uśmiech . Nie wiedział czy powinien okazywać taką radość ,ponieważ jesteś w cięzkim stanie ale Harry poporstu cieszył się ,że może Cię zobaczyć i ulgę sprawiało mu to ,że nie poddałaś się .
-Heej...-Odpowiedziałaś tym razem bardziej przyglądając się Harremu . Po całej przespanej nocy i większości przedpołudnia odzyskałaś częściowo siłę na rozmowę. Twój stan zdrowia był stabilny ale największy problem sprawiały nogi...Nie ruszałaś nimi ,leżałaś cały czas w tej samej pozycji ,ponieważ ich nie czułaś .
-Jak się czujesz ? -Harry jedną ręką przyciągnął do siebie krzesełko cały czas nie spuszczając z Ciebie wzroku i po chwili usiadł .
-Dobrze ...- Czułaś smutek ale patrząc cały czas na uśmiechającego się Harrego Twoje kąciki ust automatycznie podniosły się do góry .
-Z Twoimi przyjaciółkami jest wszystko w porządku , byłem wcześniej u nich ,ponieważ do Ciebie nie chcieli mnie wpuścić . Sam i Nina już normalnie rozmawiają ,chichotają ,śmieją się więc nie musisz się o nie martwić .-Harry opowiedział Ci wszystko tak abyś była poinformowana na bierząco o wszystkim. Początkowo ucieszyłaś się ,że z Samanthą i Niną jest wszytsko w porządku ale przypominając sobie w jakim jesteś stanie posmutniałaś.
-Jeej..Przepraszam ,powiedziałem coś nie tak ? -Harry zrozumiał ,że chyba nie potrzebnie mówił o wspaniałym humorze Twoich przyjaciółek i ugryzł się w język . Nastała niezręczna cisza a Ty wybuchnęłaś płaczem zakrywając twarz dłońmi .
-[t.i] przepraszam ja nie chciałem.. Proszę nie płacz... -Harry zerwał się z krzesełka przykucają koło łóżka. Odsłoniłaś jedną ręką twarz a Harry delikatnie jej dotknął . Twoje policzki co chwila były zalewane łzami . Zaciskałaś oczy ,ponieważ nie chciałas żeby Harry widział Cię w takim stanie . Niestety kiedy zamykałaś powieki ukazywał Ci się obraz z wypadku i ten przeraźliwy pisk i huk ,który rozlegał w Twojej głowie . To powodowało ,że jeszcze bardziej chciało Ci się płakać i niemal zanosiłaś się w płaczu . W tej chwili znienawidziłaś swoje przyjaciółki . Gdyby Samantha jechała wolniej do wypadku może by nie doszło. Miałaś jej to za złe ,że spowodowała z Ciebie kalekę. Jeszcze wiadomość od Harrego ,że śmieją się i świetnie czują nasiliła negatywne emocje wobec dziewczyn . Jako przyjaciółki powinny przyjść do Ciebie a jeżeeli nie mogą opuszczać sali powinny wykazać współczucie i żałować ,że to wszystko się stało ale one jak zawsze nie mają wstydu i nie liczą się z nikim. Już dawno zastanawiałas się nad zerwaniem z nimi kontkatu ,ponieważ najzwyczajniej do nich nie pasowałas . Byłyście zupełnymi przeciwieństwami . Teraz żałowałas jeszcze tego ,że wcześniej nie zakończyłas przyjaźni , bo wtedy to by się nie wydarzyło...
-Czemu to zawsze mi przytrafiają się najgorsze rzeczy ?! Powiedz czemu ?! -Wykrzykiwałaś przez płacz. Harremu zrobiło się strasznie przykro i głupio ,ponieważ chciał Cię pocieszyć ale nie wiedział jak.
-[t.i] przezyłas i to jest najważniejsze -Powiedział ściskając mocniej Twoją dłoń.-Nie poddałaś się ,pamiętasz co Ci mówiłem ? -Spojrzał Ci prosto w oczy . -Że masz nie zasypiać i pomimo ogromnego bólu nie zrobiłas tego , to jest najważniejsze , byłas bardzo dzielna i jesteś ! Dałaś radę więc teraz też nie możesz się poddac ,rozumiesz [t.i]? -Harry mówiąc to był bardzo przejęty i mówił szczerze ,ponieważ nie chciał żebyś się poddała i załamała tylko walczyła do samego końca.
-Już nigdy o własnych siłach nie ustane na nogach...-Płacz jakby ustawał ale przy końcu wymawianego zdania poczułas ucisk w gardle i kolejny raz zapłakałaś .
-Nigdy nie pozwolę na to żeby tak się stało ...- Harry objął Cię drugą dłonią a Ty zagłębiłaś wzrok z jego zielonych tęczówkach . Były takie piękne... Zaczęłaś powoli badać wzrokiem całą twarz Harrego co chwila odkrywając w niej coś co nie pozwalało oderwać od niej oczu. Uspokoiłaś się i tym razem Ty zacisnęłas dłoń chłopaka. Zastanawiało Cię dlaczego tak bardzo Harremu zalezy na tym żebyś się nie poddawała i w ogóle dlaczego tak bardzo się tym wszystkim przejął .Każdy inny człowiek na jego miejscu zadzwonił by po pogotowie i nie interesowałby się stanem zdrowia obcej osoby tylko odjechał z miejca wypadku .
-Dlaczego tak bardzo Ci na tym zalezy ?-Odważnie spytałaś.Harry nie zdązył odpowiedzieć ,ponieważ na salę weszła pielęgniarka i kazała mu natychmiast wyjść . Nie chciał zostawiać Cię samej i trudno mu było puścić Twoją dłoń ale puścił Ci oczko i po cichu dodał :
-Jeszczę tutaj wrócę.-Obdarzył Cię ciepłym uśmiechem i posłusznie opuścił salę. Musiałaś wysłuchiwać narzekania starej pielęgniarki i pretensji rzucanych w stronę Harrego.
Harry zza szyby widząc Twoje niezadowolenie z obecności pielęgniarki zaczął robić śmieszne miny przedrzeźniające ją . Rozbawiło Cię to i zaśmiałaś się. Pięlęgniarce bardzo to się nie spodobało i podejrzewając o coś Harrego odwróciła się w jego stronę a on podrapał się po głowie robiąc minę myśliciela jednocześnie udając niewiniątko co jeszcze bardziej Cię rozbawiło . Stłumiłas w sobie śmiech i udałaś poważną kiedy pielęgniarka robiła Ci zastrzyk . Była na tyle złośliwa ,że po wykonanym zastrzyku usiadła na krzesełku pod oknem i zaczeła Cię pilnować . Deenerwowało Cię to więc delikatnie chciałas ją spławić :
-Czy mogę pobyć sama ?
-Jakoś obecność tego przystojnego bruneta Ci nie przeszkadzała .-Spojrzała się na Harrego z zadziornym uśmieszkiem na co Harry lekko uniosł brwi ze zdziwienia .
-Ale teraz chciałabym pobyć sama..-Powiedziałaś z większym naciskiem na ostatnie słowo.
-Dobrze..-Rzuciła krótko-Jesli będziesz czegoś potrzebowała naciśnij przycisk i zadzwoń -Wskazała na przycisk na ścianie i wyszła .
sobota, 22 czerwca 2013
19.1 Harry
Wszystko jak zawsze dopięte na ostatni guzik. Przygotowania do imprezy skończone i wystrojone we trzy z przyjaciółkami zamknęłyście z hukiem drzwi od Twojego domu i wsiadłyście do auta Samanthy. Dosłownie wpadłas na tylnie siedzenie przez Ninę ,która popchnęła Cię i jednocześnie przygniotła opadając na Ciebie.
-Złaź ze mniee ! -Zachichotałaś odpychając jeedną ręką przyjaciółkę.
-Wyybaaacz! -Podarowała Ci soczystego buziaka w policzek.-Nina była najstarsza z waszej trójki . Była zwariowana , pełna pozytywnej energii ale także bezczelna i chamska . To właśnie powodowało ,ze przyciągała do siebie każdego chłopaka . Jako najpopularniejsza dziewczyna w szkole na przerwach i w czasie wolnym od szkoły cały czas była zaczepiana przez grupki młodszych uczniów i była wypytywana o wszystko . Młodsze kujony w za dużych okularach z klasy siódmej można powiedzieć żywiły się wiedzą o niej. Kiedy przechodziła przez korytarz wzdychały do niej ,często nawet robiąc zdjęcia i ustawiając sobie na tapecie . Nie przeszkadzało jej to wręcz przeciwnie . Najbardziej podobało się jej jednak to ,że jest uważana za najgorętszą laskę w szkole przez chłopaków o rok starszych i tych z równoległych klas. Ty byłaś jej zupełną przeciwnością . Sromna,cicha ,rozsądna zauważana tylko dlateego ,że przyjaźnisz się z najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Czasami nawet nachodzą Cię myśli dlaczego się z nią trzymasz ? Znacie się ponad 10 lat i to ta więź powoduje ,że jesteście nierozłączne. Pomimo ,że jesteście przyjaciółkami masz wyrobione zdanie na temat Niny i ona dobrze o tym wie . Mówisz jej wprost ,że jest bezczelna ,wulgarna i w przyszłości zzostanie panią do towarzystwa. Te ostatnie słowa nie robią wcale na niej wrażenia ,ponieważ Nina sama jest tego świadoma . Twierdzi ,ze natura na darmo nie wyposażyła ją w piękne ciało i uwydatnione krągłości dlatego musi to wykorzystać.
-Ohhh Nina jak zawsze napalona ! -Powiedziała z cwanym uśmieszkiem Samantha zapalając silnik.
-Mogłabyś nie obśliniać mi twarzy ?!-Spytałaś wycierając tone błyszczyku ze swojego policzka i wsmarowując w ramie Niny . Jak zawsze Sam rozpuściła muzykę na maksa i tak jadąc dużo ponad 100 km/h śpiewałyście wasze ulubionee kawałki . Nie liczyłyście się z niczym i z nikim . Samantha nawet nie spoglądała na znaki drogowe tylko czuła się na drodze tak jak by była na niej totalnie sama . Nie zauważyła także tego ,że zaczął padać deszcz było już dawno po 22 i droga była praktycznie niewidoczna . Nie zwracając na to uwagi nacisnęła pedał gazu i wyjęła z torby papierosa. Po chwili już cały samochód był zadymiony i Tobie jako osobie nie palącej coraz trudniej było oddychać.
-Sam wyrzuć tego papierosa i zwolnij .-Zwróciłaś jej uwagę .
-Spokojnie laska wyluzuj się ! -Samantha dobrze wiedziała ,że Ty zawsze jesteś przewrażliwiona i ostrożna więc lubiła Ci robić na złość żebyś się troche podenerwowała. Docisnęła jeszcze bardziej pedał i odwracając się w Twoją strone wypuściła wprost na Ciebie sporą chumrę dymu .
-Jesteś niemożliwa.. - Posłałaś jej srogie spojrzeniee przymrużając oczy .
-[t.i] Ty to siee nigdy nie wyluzujesz..-Kontynuowała.
-Pada deszcz , nic prawie nie widac , jedziesz 140 na godzine , i palisz papierosa! I ja mam się wyluzować wiesz raczej bierzesz odpowiedzialność za całą naszą trójkę więc powinnaś Ty się trochę ogarnąć .-Skarciłaś przyjaciółkę tak ,że przez chwilę nie odezwała się słowem . Niestety to była tylko cisza przed burzą:
-To może pani wielce poważna wsiądziesz za kierownice ?! -Zaczęła wykrzykiwać.-Aaa uppsss nie ! Przecież Ty nie masz prawa jazdy..-Sam była na tyle chamska ,że zawsze Ci wytykała to.
-Nie musisz się wynosić tym ,że Ty jedna masz prawo jazdy w tym towarzystwie ...
-Jakoś Ninie nie przeszkadza to tylko jak zawsze Tobie! -Samantha puściła kierownice i odwrociła się w Twoją stronę . Nina nie chcąc pokazać całkowicie ,ze się trochę boi tego co robi jej przyjaciółka po cichu dodała:
-Saaam.. Wiesz kierownica jest po to żeby ją trzymać...
-Dobrze ! -Sam odwróciła się i w ostatniej chwili chcąc złapać kierownice wydała z siebie krzyk " Dziewczyny zginiemy ! " -To były ostatnie słowa jakie usłyszałaś przed tym jak poczułaś ogromny ból . Samantha nie zdązyła wejść w zakręt i z prędkością 140 km/h wjechała w las rozbijając samochód o najbliższe drzewo.
Usłyszałaś huk,pisk opon,trzask łamanych gałęzi i rozbitego szkła. Po tym wszystkim nastała cisza. Totalna cisza i pustka . Miałaś nadzieje ,że to tylko chwila i zaraz wszystko wróci do normy . Po chwili chciałaś się ruszyć ale nie mogłaś . Nie czułaś totalnie nóg.
-Sam...? Ninaaa..? -Powiedziałas dość niepewnie.-Dziewczyny ! -Do Twoich uczu zaczęły napływać łzy . Chciałaś zobaczyć ich twarze , upewnić się ,że nic się nie stało więc po omacku wyjęłaś telefon z torebki . Włączyłaś funkcje latarki i z drżącą dłonią podświetliłaś swoje nogi.
-Aaaaaaaa! -Wydałaś z siebie zrozpaczony dźwięk widząc swoje nogi przygniecione przednim siedzeniem i do tego pokaleczone szybą . Zdałaś sobie sprawę ,że jesteś w tragicznej sytuacji . Nogi muszą być w masakrycznym stanie jeżeli nie czujesz nawet bólu . Z coraz gorszą świadomością tego co możesz zaraz zobaczyć uniosłaś telefon na wysokości swojego ramienia i bojąc się otworzyć oczy przez chwile pozostałas w takiej poyzcji . Chciałaś zobaczyć twarz Niny więc ostrożnie otwierając oczy tak jak by sprawiało Ci to ból spojrzałaś na nią.Była nieprzytomna. Nie zastanawiając się dłużej chciałas jak najszybciej zadzwonić po pomoc ale niestety akurat w najbardziej nieodpowiednim momenciee rozładował Ci sie telefon. Nieustannie próbowałas go włączyć ale nie dawał za wygraną . Rzuciłaś telefonem przed siebiee wydając zduszony odgłos płaczu . Byłas bezradna szczególnie dlatego ,że nie mogłaś sie ruszyć . Kieedy z całej siły próbowałas wykonac jakiś ruch dopiero teraz zaczął dochodzić do Ciebie ból. Najpierw miejscowy a po chwili przechodził na całe ciało. Ból nie do opisania promieniował z jednej nogi na drugą . Zaczęłaś płakać .Zaczęły nachodzić Cię myśli ,że mogłaś od razu zginąc niż teraz cierpić dwa razy gorzej . Z maski samochodu zaczął wydobywac sie dym . Wiedziałas ,że za chwile nastąpi koniec byłaś tego bardziej niż pewna.
Uwięziona zamknęłas oczy i czekałaś na najgorsze.Silny ból nie ustępował i powoli zaczęłas tracić przytomność . Odwracając głowę w strone okna ujrzałas przed sobą jakąś twarz. Była dość niewyraźna ale ujrzałas postać mężczyzny ,która zaczęła szarpać za klamkę .
-Niee zamykaj oczu ! -Rozkazał wysoki brunet otwierając drzwi od samochodu . Tak bardzo chciałaś to zrobić ale ból Ci na to nie pozwalał . -Jechałem za wami ! Wezwałem karetkę ! Zaraz przyjadą i wszystko będzie dobrze.Nie zamykaj oczu ! -Mówiąc ostatnie zdanie brunet dotknął Twojej twarzy aby Cię rozbudzić . Widac ,że za wszelką cenę nie chciał żebyś straciła przytomność bo wtedy moze już być za późno . Pochylił się nad Tobą i próbował cały czas podtrzymywac rozmowę abyś chodź na chwile nie zamknęła powiek:
-Jak masz na imię ? -Spytał Cię ale jego ciepły i zachrypnięty głos dotarł do Ciebie dopiero po dłuższej chwili . Chciałas odpowiedzieć lecz przez ból ,który przeszywał całe Twoje ciało zupełnie nie mogłas wydusić z siebie żadnego dźwięku. Chłopak złapał Twoją dłoń i znów powtórzył pytanie :
-[t.i] odpowiedziałaś ostatkiem sił i zdołałaś jeszcze spojrzec prosto w oczy nieznajomemu . Przez mgłe ujrzałaś ,że jego tęczówki są koloru zielonego . Ułatwiło to Ci ,że ze miał sobą latarkę ,którą oświetlał wszystko wokół.
-A Ty ? -Wyszeptałaś najgłośniej jak tylko mogłaś a brunet ledwo Cię usłyszał .
-Harry..-Chciał jeszcze coś dopowiedzieć ale zagłuszył go dźwięk karetek ,które podjechały na sygnale. Kiedy dobiegli do samochodu Harremu kazali się odsunąć i najpierw wyciągnęli z samochodu Ciebie . Sprawiło Ci to okropny ból i po chwili zemdlałaś na noszach .
[Oczami Harrego]
Co podkusiło te dziewczyny żeby jechać tak szybko ? Z tego co wyczułem paliły na dodatek papierosy podczas jazdy...-Zamyślił się Harry i spuscił głowę widząc jak ratownicy wyciagają Nine i Sam z samochodu całkiem nie przytomne.
[t.i] .... Taka piękna dziewczyna tak bardzo musi teraz cierpieć...Muszę pojechac za karetką i koniecznie dowiedziec się co będzie z [t.i] i jej koleżankami...
Kiedy Harry przemyślał sobie całą sytuację natychmiast wsiadł do samochodu i jechał zaraz za jedną z karetek pogotowia.Na miejsce dotraliście po dziesięciu minutach . Harry zaparkował samochód przed szpitalem i niczym tornado wpadł do środka znajdując odpowiednią salę na której się znajdowałas.Posłusznie czekał przed wejściem ponad godzinę chodząc w tę i z powrotem po korytarzu. Kiedy przypomniał sobie Twój wyraz twarzy pokryty bólem to napływały mu łzy do oczu. Niespodziewanie wyszedł z sali jeden z lekarzy ,Harry chciał go o coś zapytać ale ten nawet na niego nie spojrzał tylko szybkim krokiem przemierzył korytarz i zniknął na jego końcu . Harry wywnioskował po minie lekarza ,że coś musi być nie tak. Pomimo ,że nie znał Cię i widział dosłownie przez pare minut bardzo się martwił i w myślach modlił się o to żeby nic Ci się nie stało. Poniekąd był trochę odpowiedzialny za tą sytuacje bo to jednak on znajdował się na miejscu wypadku i zadbał o to żeby zjawiła się profesionalna pomoc. Po chwili znów z naprzeciwka zmieerzał w stronę sali ten sam lekarz . Tym razem Harry zaszedł mu drogę i spytał :
-Co z nimi ?
-Kim pan dla nich jest ? -Spytał poważnym tonem lekarz.Harry przez chwile zawachał sie nad odpowiedzią ale szybko wybrnął z nieezręcznej ciszy :
-EEmmm jestem rodziną [t.i]...-Zrobił zmieszany wyraz twarzy ,ponieważ jego słowa za bardzo wydały się kłamstwem .
-Dobrze . -Przytaknął Harremu i kontynuowal .-Dwie dziewczyny trafiły na intensywną terapię ,nie mają większych obrażeń ale ich stan jest niestabilny ,przezyły bardzo mocny wstrząs dlatego muszą być pod kontrolą najlepszych urządzeń . Natomiast jak się nie mylę panna [t.i] jest w ciężkim stanie . Jej obydwie kończyny zostały praktycznie zmiażdżone. Szanse są bardzo małe ,że w przyszłości będzie w stanie poruszać się o własnych siłach...-Wiadomość o Tobie bardzo wstrząsnęła Harrym . Nic nie odpowiedział lekarzowi tylko przytaknął głową i wydukał ciche "dziękuję". Leekarz miał już odejść ale Harry w statniej chwili zdązył się spytać :
-A kiedy mogę zobaczyć się z [t.i]?
-Ogólnie rzecz biorąc to powinna zostac sama , poza tym musi przejść zabieg ,ponieważ ma wiele otwartych ran ,które natychmiast trzeba zaszyć aby nie wdało się zakażenie . Może pan zaczekać zaraz będziemy tędy jechać z [t.i] więc na chwile pan na nią spojrzy.-Harry uniósł lekko kącik ust i pozwolił lekarzowi odejść.
Drzwi otworzyły się ponownie . Tym razem z sali wyprowadzali Ciebie na łózku. Harry od razu podszedł bliżej i odruchowo złapał Cię za rękę.
-Będzie dobrze [t.i] nie poddawaj się .-Pierwszy raz zobaczyłaś jak się uśmiechnął.Miał wspaniały uśmiech i dołeczki ,które nadawały mu większego uroku . Teraz nie myślałaś o niczym innym tylko o tym w jakiej sytuacji się znajdujesz i czy jest wszystko dobrze z Twoimi przyjaciółkami. Chcąc nie chcąc Twoje powieki ponownie opadły na dół [...]
niedziela, 16 czerwca 2013
18.2.Harry
Obudziłaś się przed dziewiątą rano. Leżałas pare minut nieruchomo wpatrując się w jeden punkt na ścianie . Kiedy się odwróciłaś Harrego nie było obok Ciebie . Posmutniałaś jeszcze bardziej. Zostając w takiej samej pozycji rozmyślałaś dość długo nad tym wszystkim. Przypomniały Ci się wszystkie chwile spędzone razem, te dobre i te złe. Złych wspomnień było bardzo mało bo zazwyczaj wasze kłótnie kończyły się tym ,że Harry przychodził do Ciebie z bukietem kwiatów i Cię przepraszał . Był taki kochany . Nie spotkałaś w swoim życiu osoby takiej jak Harry. Osoby takiej wyjątkowej jak on , osoby ,która sprawiała ,że Twoje zycie nabierało sensu. Najbardziej podobało Ci sie to ,że mogliście siedzieć obok siebie w totalnej ciszy i nic was nie krępowało i nie czuliście się spięci tylko cieszyliście się tym ,że macie siebie nawzajem. Teraz zrozumiałaś ,że kochasz Harrego najbardziej na świecie. . . I zrozumiałaś także to ,że jeżeli go kochasz powinnaś pozwolić mu odejść aby robił w życiu to co kocha ,to w czym jest dobry i żeby uszczęśliwiał tym co robi milony fanek na całym świecie. Myślałaś też ,że Harry spełnia swoje największe marzenie wraz z czwórką wspaniałych przyjaciół i Ty nie możesz stanąc mu na przeszkodzie. . .
Zdjęłaś z siebie kołdrę i zobaczyłas ,że masz na sobie sukienkę . Przypomniało Ci sie ,że zasnęłaś na kanapie więc już wiedziałaś jak znalazłaś się w łóżku .
Spojrzałas na zegarek . Było już dawno po dziesiątej . Dziś miałaś wybrać się na koncert chłopaków . Nie miałas innych planów a wejściówka aż prosiła się żeby z niej skorzystać . Z resztą będzie to Twój ostatni koncert a po za tym chcesz zobaczyć Harrego ostatni raz w swoim żywiole i jak bardzo jest perfekcyjny w tym co robi [...]
Na koncert założyłaś swoją ulubioną czarną sukienke bez ramiączek , ze złotym suwakiem z tyłu i do tego czarne szpilki . Długie ,blond włosy dokładnie wyprostowałaś i wszystko zakończyłaś makijażem.
Przed areną byłaś półgodziny przed czasem . Stałaś sama wśród tłumu wrzeszczących fanek. Wiedziałaś ,że możesz wejść specjalnym przejściem i dotrzeć za kulisy ale nie chciałaś się wyróżniać . Z zamyślenia wyrwała Cię jedna z dziewczyn :
-Ejjj Ty jestes dziewczyną Harrego ! Moge zrobić sobie z Tobą zdjęcie ? -Spytała dość miło robiąc proszący wyraz twarzy .
-Tak no pewnie . -Uśmiechnęłas się do niej i ustawiłas się do zdjęcia. Kiedy obejmowałas ją ramieniem ,jednym okiem spojrzałaś na jej bilet. Z tego co się orientowałaś miała miejsce praktycznie w najgorszym miejscu gdzieś na szarym końcu .
-Masz proszę mój bilet a Ty mi oddaj swój .-Kiedy wypowiedziałaś te słowa dziewczyna prawie nie popłakała się ze szczęścia.
-Oooo maaaaatkooo dziękujęęęęę ! -Niska brunetka mocno Cię przytuliła w ramach podziękowań a Ty posłałaś jej ciepły uśmiech . Na każdym koncercie byłaś na miejscach VIP więc teraz mogłaś oddać tą przyjemność sympatycznej fance.
Koncert już się zaczął. Chłopacy zaczęli piosenką One way or another. Następnie C'mon C'mon , Rock me , Over Again , Kiss you i kiedy zaczęło się They don't know about us do Twoich oczu zaczeły napływac łzy . Chciałas je powstrzymać ale udało Ci sie to tylko na chwile . Harry śpiewając swoją zwrotkę także dał ponieść się emocjom . Widac było ,że szukał wzrokiem Ciebie w tłumie ,ponieważ był przekonany ,że będziesz pod samą sceną jak zawsze. Niestety nie mógł Cię znaleść ... Ty nie mogąc dłużej wytrzymać wszystkich emocji ,które dusiłaś w sobie zakryłaś dłońmi twarz i zaczęłas zanosić się w płaczu . Chcialaś tak bardzo teraz przytulić Harrego ,chociaażby ostatni raz ale chciałas go teraz przy sobie . Zauważyłaś ,że Harry zszedł nieoczekiwanie za sceny więc Ty nie zastanawiajac się dłużej przecisnęłas się przez tłum i kierowałas się w strone garderoby chłopaków. Zastałas tam płaczącego Harreego. Widząc go jeeszcze bardziej się rozpłakałaś . Od razu podszedł do Ciebie i mocno przytulił . Płakaliście obydwoje . Przytuliłaś się mocno do Harrego ,ponieważ miałaś świadomość ,że robisz to ostatni raz . Tak bardzo nie chciałas go puszczać ale niestety musiałaś...
-Haaarry...-Powiedziałaś odrywając się po chwili i nadal zanosząc się w płaczu.
-Tak [t.i]??? -Harry spojrzał Ci prosto w oczy . Miał taki wyraz twarzy jak by właśnie zabierali mu najcenniejszą osobe na świecie i miał swiadomosć tego ,że już więcej jej niee zobaczy.
-Haarry.. Kocham Cię tak mocno...-Zrobiłaś sobie tutaj przerwę na pociągnięcie nosem i złapaniee oddechu .- I nie pozwolę na to żebyś zmarnował swoje największe marzenie tylko dla mnie . Nie możesz odejść z zespołu ... Odchodząc z zespołu uszczęśliwisz tylko mnie.. A zostając w zespole uszczęśliwisz dziewczyny na całej kuli ziemskiej... Ja jestem znikomą częścią..
-[t.i].... Jesteś najwspanialszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałem... Ja nie chce Ciebie stracić...Bo Cię kocham...
-Harry... Ja Ciebie też kocham dlatego musisz wybrać karierę... Nigdy nie pokocham nikogo innego tak jak Ciebie....
-Zawsze będę Cię kochał [t.i] .... -Harry znów Cie przytulił i ponownie wybuchneliściee płaczem . Wiedziałaś ,że takie długie pożegnanie to nic dobrego i przynosi tylko więcej bólu więc postanowiłas już odejść. Powoli kierowałas się ku wyjściu z garderoby a Harry zostawiony sam stał nieruchomo zapłakany jak małe dziecko. Całej sytuacji zza uchylonych drzwi przyglądał sie Paul . Słysząc to wszystko i widząc zrobiło mi sie przykro ,że to tak naprawdę przez niego sięę rozstaliściee . On kazał wybrać Harremu...Spuścił głowę i po chwili zbierając się na odwagę podszedł do Harrego:
-Harry...-Zaczął . Chłopak nawet nie chciał spojrzeć na niego.
-Idź do niej..-Powiedział chcąc zwrócić swoją uwagę .
-Teraz już nie ma po co...-Odparł obojętnie.
-Powiedziałem idź i ratuj co można bo inaczej wyrzucę Cię z zespołu ! -Rozkazał mu . Harry chwile nie wiedział co ma zrobić ale ponaglany przez Paul'a w końcu wybiegł z garderoby w Twoim kierunku. Trudno było Harreemu znaleść Cię w tłumie fanek więc opuścił zgromadzenie i poszedł w stronę parku . Znalazł Cię i zatrzymując się w odległości paru metrów od Ciebie ,powiedział dość głośno :
-[t.i] nie zostawiaj mnie!..... -Słysząc głos Harrego momentalnie spojrzałaś się za siebie .
-Proszę [t.i] nie zostawiaj mnie ! -Powtórzył jeszcze raz a Ty bez słów rozpostarłaś ramiona pozwalając Harremu Cię przytulić . .......
środa, 12 czerwca 2013
18.1Harry
Zwykły normalny dzień . Jak zawsze po południu stałas w kuchni i zmywałas naczynia . Usłyszałaś dźwięk otwieranych drzwi , co także było codziennością . Wiedziałaś ,ze to Harry. Wasz dzień przebiegał zawsze tak samo. Ty kończąc prace w kawiarnii wracałaś do domu i sprzątałas pozostałości po śniadaniu ,ponieważ nigdy z rana nie mieliście z Harrym czasu aby ogarnąć stół więc robiłaś to sama. Potem jedliście wspólny obiad przy czym dużo rozmawialiście i opowiadaliście sobie co ciekawego wydarzyło się danego dnia w pracy . Zanim się nagadaliście nastawała godzina 19 . W wolnym czasie wychodziliście na miasto po zakupy albo zostawaliście w domu wygłupijąc się ze sobą.
Ty naładowana pozytywna energią jak zawsze od razu zawołałaś tak ,że w całym domu rozniósł się Twój głos :
-Cześć kochanie !!!!- Echo rozeszło się po przestrzennym domu ale niestety bez odzewu ze strony Harrego. Postanowiłaś poczekać chwile aż Harry zajdzie Cię od tyłu i mocno przytuli i wtedy poczujesz się bezpieczna i kochana ale niestety tego też nie zrobił . Nie wiedziałas o co chodzi . Spuszczając jeden kącik ust ,robiąc przejęty wyraz twarzy odłożyłaś talerz i sięgając po ścierkę wytarłaś dłonie i powoli przeszłaś do salonu. Zastałas tam Harrego , który miał spuszczoną głowę podpierając się łokciami o kolana .
-Skarbiee...-Zaczęłas widząc zakłopotanego Harrego . Wzięłaś jego ręke tak aby zrobić sobie miejsce na jego kolanach i usiadłaś na nich . Delikatnie zaczęłaś rozgarniać opadające na czoło włosy chłopaka . Widziałaś ,że Harry jest poddenerwowany i nie wiedziałaś jak zacząć rozmowe żeby nie zdenerwowac go jeszcze bardziej. Nadal dotykając twarzy Harrego niepewenie spytałaś:
-Co się stało ? -Czekałaś aż Harry uniesie wzrok na Ciebie i spojrzy Ci prosto w oczy . Po chwili wahania zrobił to . Nie wiedziałaś co się dzieje , widziałaś w oczach Harrego jednocześnie smutek,zło,zdenerwowanie i rozpacz. Harry otworzył lekko usta jakby chciał wydobyć z nich jakiś dźwięk,słowo ale robiąc zrezygnowaną minę przygryzł tylko wargę.
-Harry widze ,że coś się stało . -Powiedziałaś wplatując swoją dłoń w jego .
-Tak [t.i] masz rację .. -Przytaknął Ci i zaczął delikatnie dotykać wewnętrznej strony Twojej dłoni tak jak by chciał ukryć swoje zdenerwowanie przed wypowiedzią jakiegoś słowa.
- Mam wybrać ...-Kontynuował Harry.
-Coo?-Spytałaś drżącym głosem bojąc się odpowiedzi ,przeczuwałaś ,że to coś złego.
-Muszę wybrać ..-Powtórzył jeszcze raz Harry podkreślając dokładnie pierwsze słowo a przy drugim wypuszczając dość głośno powietrze . Harry zrobił sobię przerwę między wypowiedziami a Ty już chciałas wiedzieć co Harry musi wybrac ale wiedziałaś ,że zaraz zbierze sie na odwagę i to powie więc nie chciałas mu przerywać .
-Ty albo kariera. -Wypowiedział te słowa bardzo szybko, tak ,że musiałas w myślach odtworzyć to jeszcze raz i po chwili zrozumiałas załamanie swojego chłopaka.
-Harry to żart prawda ? Hehe nie mówisz poważnie ? -Wiedziałas ,że Harry nie kłamie ale chciałaś mieć choć odrobine nadzieii ,że jednak to co powiedział nie jest prawdą.
-[t.i] tak bardzo bym chciał powiedzieć ,że żartuję... -Harry zrezygnowany opuścił głowę.Do Twoich uczu zaczeły napływać łzy. W gardle pojawił się straszny ucisk ,który zawsze towarzyszy podczas płaczu ,przez co nie mogłas nic powiedzieć. Łzy zaczęły spływać Ci po policzkach ,wędrując na koniec brody po czym spadały na dłonie Harrego .
-Kochanie nie płacz...-Harry mocno Cię przytulił. Teraz już dałas ponieść się emocjom . Wtulona w ramie Harrego dosłownie zanosiłaś się z płaczu co chwile łapiąc oddech . Pozostaliście w takiej pozycji przez pare minut aż w końcu zeszłaś z kolan Harrego stając przed nim :
-Wiedziałam ,że tak będzie... Wiedziałam... Że w końcu będziesz musiał wybrać... -Mówiłas robiąc sobie przerwy na pociąganie nosem i wycieranie policzków brudnych od tuszu. Harry zaczął coś mówić ale Ty nie chciałaś go słuchać . Chciałaś wyjść jak najdalej stąd... I tak zrobiłaś [...]
Udałas się w wasze miejsce gdzie kiedyś przesiadywaliście tutaj wieczorami całkiem sami . Zaciszne miejsce nad rzeką ,na niedużej skarpie , między drzewami . Żeby tutaj dojść musiałaś minąc tory i zarośnięty liściastymi drzewami lasek ,do którego nikt nie wchodził ,ponieważ rosły tu metrowe pokrzywy i inne odstraszające rośliny . Teraz nie przejmowałas się ,że możesz się poparzyć i zostać z bąblami na nogach poporostu chciałaś pobyć sama . Zawsze to Harry przenosił Cię na rękach przez lasek aż do stromego zejscia ,które kilka metrów dalej prowadziło znów na wzniesienie -skarpę.
Teraz rozkładając sukienke tak aby się nie pogniotła usiadłaś na skarpie opierając się o kamień . Stąd miałas idealny widok na rzekę. Podciągnęłaś kolana do klatki piersiowej i tak załamana wpatrywałas się w jeden punkt.
Już od dawna przeczuwałaś ,że coś się wydarzy . Widziałaś jak Paul porzuca Ci obojętne spojrzenia i czasami bywa dla Ciebie chamski . Teraz już wiesz czemu to robił . Wiesz ,ze Harry jest światową gwiazdą i nie może przerwac swojej kariery tylko dla Ciebie . Kochasz Harrego i jest dla Ciebie wszystkim . Te wspólnie spędzone cztery lata to dla was na prawdę dość dużo. To dla Ciebie duży cios tak nagle to skończyć . . .
Nawet nie zorientowałaś się i wszędzie nastał mrok . Bałas się wracać sama ale niestety musiałaś ,ponieważ nie chciałaś zostać tutaj na całą noc . Bezszelestnie wstałaś i na palcach zaczęłaś wracać tą drogą , którą tutaj przyszłaś . Z trudnością pokonałaś strome podejście i kiedy to zrobiłaś zwinnym krokiem ,dzielnie pomaszerowałas przez lasek . Jak już troche puściły Cie emocje zrozumiałas ,że źle zrobiłas przychodząc tutaj sama ,ponieważ śmiertelnie się bałaś wracać. Wyszłaś w koncu z zarośniętego lasu i potem już dosłownie po piętnastu minutach znalazłas się w domu .
Byłaś tak zmęczona ,że zasnęłaś na kanapie w salonie . Harry zauważając Cię w takim stanie ,wziął Cię delikatnie z wielką czułością na ręce i zaniósł do łózka . Złożył Ci buziaka na czole i przykrył kołdrą sam kładąc się obok Ciebie [...]
Ty naładowana pozytywna energią jak zawsze od razu zawołałaś tak ,że w całym domu rozniósł się Twój głos :
-Cześć kochanie !!!!- Echo rozeszło się po przestrzennym domu ale niestety bez odzewu ze strony Harrego. Postanowiłaś poczekać chwile aż Harry zajdzie Cię od tyłu i mocno przytuli i wtedy poczujesz się bezpieczna i kochana ale niestety tego też nie zrobił . Nie wiedziałas o co chodzi . Spuszczając jeden kącik ust ,robiąc przejęty wyraz twarzy odłożyłaś talerz i sięgając po ścierkę wytarłaś dłonie i powoli przeszłaś do salonu. Zastałas tam Harrego , który miał spuszczoną głowę podpierając się łokciami o kolana .
-Skarbiee...-Zaczęłas widząc zakłopotanego Harrego . Wzięłaś jego ręke tak aby zrobić sobie miejsce na jego kolanach i usiadłaś na nich . Delikatnie zaczęłaś rozgarniać opadające na czoło włosy chłopaka . Widziałaś ,że Harry jest poddenerwowany i nie wiedziałaś jak zacząć rozmowe żeby nie zdenerwowac go jeszcze bardziej. Nadal dotykając twarzy Harrego niepewenie spytałaś:
-Co się stało ? -Czekałaś aż Harry uniesie wzrok na Ciebie i spojrzy Ci prosto w oczy . Po chwili wahania zrobił to . Nie wiedziałaś co się dzieje , widziałaś w oczach Harrego jednocześnie smutek,zło,zdenerwowanie i rozpacz. Harry otworzył lekko usta jakby chciał wydobyć z nich jakiś dźwięk,słowo ale robiąc zrezygnowaną minę przygryzł tylko wargę.
-Harry widze ,że coś się stało . -Powiedziałaś wplatując swoją dłoń w jego .
-Tak [t.i] masz rację .. -Przytaknął Ci i zaczął delikatnie dotykać wewnętrznej strony Twojej dłoni tak jak by chciał ukryć swoje zdenerwowanie przed wypowiedzią jakiegoś słowa.
- Mam wybrać ...-Kontynuował Harry.
-Coo?-Spytałaś drżącym głosem bojąc się odpowiedzi ,przeczuwałaś ,że to coś złego.
-Muszę wybrać ..-Powtórzył jeszcze raz Harry podkreślając dokładnie pierwsze słowo a przy drugim wypuszczając dość głośno powietrze . Harry zrobił sobię przerwę między wypowiedziami a Ty już chciałas wiedzieć co Harry musi wybrac ale wiedziałaś ,że zaraz zbierze sie na odwagę i to powie więc nie chciałas mu przerywać .
-Ty albo kariera. -Wypowiedział te słowa bardzo szybko, tak ,że musiałas w myślach odtworzyć to jeszcze raz i po chwili zrozumiałas załamanie swojego chłopaka.
-Harry to żart prawda ? Hehe nie mówisz poważnie ? -Wiedziałas ,że Harry nie kłamie ale chciałaś mieć choć odrobine nadzieii ,że jednak to co powiedział nie jest prawdą.
-[t.i] tak bardzo bym chciał powiedzieć ,że żartuję... -Harry zrezygnowany opuścił głowę.Do Twoich uczu zaczeły napływać łzy. W gardle pojawił się straszny ucisk ,który zawsze towarzyszy podczas płaczu ,przez co nie mogłas nic powiedzieć. Łzy zaczęły spływać Ci po policzkach ,wędrując na koniec brody po czym spadały na dłonie Harrego .
-Kochanie nie płacz...-Harry mocno Cię przytulił. Teraz już dałas ponieść się emocjom . Wtulona w ramie Harrego dosłownie zanosiłaś się z płaczu co chwile łapiąc oddech . Pozostaliście w takiej pozycji przez pare minut aż w końcu zeszłaś z kolan Harrego stając przed nim :
-Wiedziałam ,że tak będzie... Wiedziałam... Że w końcu będziesz musiał wybrać... -Mówiłas robiąc sobie przerwy na pociąganie nosem i wycieranie policzków brudnych od tuszu. Harry zaczął coś mówić ale Ty nie chciałaś go słuchać . Chciałaś wyjść jak najdalej stąd... I tak zrobiłaś [...]
Udałas się w wasze miejsce gdzie kiedyś przesiadywaliście tutaj wieczorami całkiem sami . Zaciszne miejsce nad rzeką ,na niedużej skarpie , między drzewami . Żeby tutaj dojść musiałaś minąc tory i zarośnięty liściastymi drzewami lasek ,do którego nikt nie wchodził ,ponieważ rosły tu metrowe pokrzywy i inne odstraszające rośliny . Teraz nie przejmowałas się ,że możesz się poparzyć i zostać z bąblami na nogach poporostu chciałaś pobyć sama . Zawsze to Harry przenosił Cię na rękach przez lasek aż do stromego zejscia ,które kilka metrów dalej prowadziło znów na wzniesienie -skarpę.
Teraz rozkładając sukienke tak aby się nie pogniotła usiadłaś na skarpie opierając się o kamień . Stąd miałas idealny widok na rzekę. Podciągnęłaś kolana do klatki piersiowej i tak załamana wpatrywałas się w jeden punkt.
Już od dawna przeczuwałaś ,że coś się wydarzy . Widziałaś jak Paul porzuca Ci obojętne spojrzenia i czasami bywa dla Ciebie chamski . Teraz już wiesz czemu to robił . Wiesz ,ze Harry jest światową gwiazdą i nie może przerwac swojej kariery tylko dla Ciebie . Kochasz Harrego i jest dla Ciebie wszystkim . Te wspólnie spędzone cztery lata to dla was na prawdę dość dużo. To dla Ciebie duży cios tak nagle to skończyć . . .
Nawet nie zorientowałaś się i wszędzie nastał mrok . Bałas się wracać sama ale niestety musiałaś ,ponieważ nie chciałaś zostać tutaj na całą noc . Bezszelestnie wstałaś i na palcach zaczęłaś wracać tą drogą , którą tutaj przyszłaś . Z trudnością pokonałaś strome podejście i kiedy to zrobiłaś zwinnym krokiem ,dzielnie pomaszerowałas przez lasek . Jak już troche puściły Cie emocje zrozumiałas ,że źle zrobiłas przychodząc tutaj sama ,ponieważ śmiertelnie się bałaś wracać. Wyszłaś w koncu z zarośniętego lasu i potem już dosłownie po piętnastu minutach znalazłas się w domu .
Byłaś tak zmęczona ,że zasnęłaś na kanapie w salonie . Harry zauważając Cię w takim stanie ,wziął Cię delikatnie z wielką czułością na ręce i zaniósł do łózka . Złożył Ci buziaka na czole i przykrył kołdrą sam kładąc się obok Ciebie [...]
piątek, 7 czerwca 2013
17.Zayn
Wszystko było za mgłą... Wszystko wokół oprócz Zayna ,z którym szłas teraz za rękę środkiem największej ulicy w mieście . Wszystko było szare i niewyraźne . Nie zwracałas na to uwagi ,ponieważ miałaś przy swoim boku osobę ,która sprawiała ,że pomimo pochmurnego otoczenia wasze buzie były przepełnione szczerymi uśmiechami .
Szliście tak i posyłaliście sobie co chwila ciepłe uśmiechy a wasze spojrzenia zagłębiały się w sobie coraz bardziej i bardziej przystając na chwile żeby złożyć sobie pocałunek.
Wymienialiście zdania na temat seansu ,który właśnie skonczył się pare minut temu w kinie. Czułas się tak dobrze mając przy sobie Zayna . Był dla Ciebie całym Twoim życiem tak jak Ty dla niego .
Po chwili już nie zwracałaś tak bardzo uwagii na Zayna lecz na to co was otacza. Nie wiedziałaś co się dzieje , gdzie jesteście . Wszystko jakby zaczeło spowalniać swoje ruchy a piesi i prowadzący samochody przyglądali sie wam w bardzo dziwny sposób . Miałaś wrażenie jak by chcieli wam coś powiedzieć ale nie mogli . Ustaliście w miejscu a Ty lekko przestraszona wtuliłaś się w Zayna . On także nie wiedział co sie dzieje ale próbował opanować sytuację . Zaczął poszukiwać wzrokiem osoby w tłumie ,która mogłaby coś mu powiedzieć . Niestety nikt nie wymawiał ani słowa.
Czułas sie bardzo źle . Bałas się tych wszystkich ludzi . Czułaś także ,że Ciebie i Zayna za chwile coś rozdzieli więc wtuliłaś się w niego jeszcze mocniej tak ,że wbiłaś mu lekko paznokcie w plecy .Nie przejął się wcale tym tylko przytulił Cię jak najbardziej mógł. Wtuliłas się w jego klatkę piersiową zamykając oczy . Usłyszałas dziwny szum i gwałtownie oderwałaś głowę spoglądając niepewnie w swoją lewą stronę . Nikogo nie było . Pustka . Wszyscy jakby wyparowali . Chcąc zobaczyć czy jesteście całkowicie sami odwróciłas głowę w drugą stronę i to co zobaczyłas spowodowało ,że zamarłaś w bezruchu. Przed Twoimi oczami w odległości kilkunastu metrów stał wysoki mężczyzna w kominiarce na głowie z pistoletem w ręku . Nie zdążyłaś spojrzeć ostatni raz Zaynowi w oczy ,ponieważ on odwrócił Cię gwałtownie tak ,że uchronił Cię przed postrzeleniem a sam upadł na ziemie . Dosłownie rzuciłas się na chodnik dopadając Zayna i próbując nawiązać z nim kontakt . Łzy zaczęły zalewac Twoje policzki .Chciałas krzyczeć ,wrzeszczeć o pomoc ale z Twoich ust nie chciał wydobyć się żaden dźwięk. Dotykając Zayna po twarzy niemo zanosiłaś się w płaczu . Tak bardzo chciałas krzyczeć ale nie mogłaś . Klęcząc tak nad Zaynem złapałas go za dłonie i w myślach prosiłas żeby się nie poddawał . Niestety jego dłonie po chwili zrobiły się bezwładne i wiedziałaś ,że to koniec. Trzymając go nadal uniosłaś głowę i wydałaś z siebie pieerwszy okrzyk ,który po chwili został stłumiony płaczem [...]
-[t.i] !!!!!!! [t.i]!!!!!! Obudź się !!!!!! [t.i] !!!!!!-Czułaś jak ktoś szarpie Cię za ramiona . Chciałaś wybudzić się ze snu ale nie mogłaś . Zayn przez ponad minute wybudzał Cię i w końcu mu się udało . Gwałtownie zerwałas się i usiadłaś po turecku .
-Zaaaaayyynnn ! -Krzyknęłaś i mocno wtuliłaś się w chłopaka .
-Kochanie ! Miałaś koszmar ! -Zayn przejęty mocno Cię przytulił i pocałował w głowe.
-Zaaaaynn !!! -Wybuchnęłas płaczem .-Jak dobrze ,że jesteś !
-[t.i] Słońceeee ....-Zaynowi serce pękało kiedy widział Cię zapłakaną - Jestem , już dobrze ,to tylko zły seen.. -Przez chwile byłaś w szoku ,który zgotował Ci ten koszmar ale wiedziałaś ,ze to na prawdę się nie wydarzyło .
-Aaaa.. Naaajjj...jjjgorsze-Mówiłas lekko pociągając nosem - Ze nie mogłam nic powiedzieć ! Tak bardzo chciałam ale nie mogłam ! Nie mogłam Cię uratować !
-Spokojnieee już nic się nie stanie ...-Powiedział pocieszającym głosem a Ty odczułaś ulgę ,że to tylko zły sen . Nie chciałaś puścić Zayna więc tak wtulona w niego po paru minutach zasnęłaś . Pomimo ,że zostaliście w dość niewygodnej pozycji ,ponieważ obydwoje siedzieliście po turecku przodem do siebie to Zayn postanowił nie przerywać Ci snu i pocałował Cię delikatnie w czoło ,nakrywając kołdrą tak abyś nie zmarzła. Zwiększył swoje objęcia i po chwili przykładając swoją głowę do Twojej,zasnął . :)

Subskrybuj:
Posty (Atom)