środa, 26 czerwca 2013

19.3 Harry



  Godzinami patrzyliście na siebie przez szybę ,która odzielała korytarz od sali ,na której się znajdowałaś. Harry wygłupiał się żeby Cię rozbawić i abyś nie myślała o stanie , w którym jesteś. Ty cały czas się uśmiechałas pokazując brunetowi co jakiś czas ,że ma przestać się wydurniac ,ponieważ brzuch bolał Cię od śmiechu .

W końcu wieczorem Harry normalnie za pozwoleniem lekarza mógł wejść na Twoją salę. Ucieszył się jeszcze bardziej kiedy mógł zobaczyć się z Tobą bliżej ,usiąsć koło Ciebie i wpatrywać się w Twój szczery uśmiech .
-Harry...-Zaczęłaś a chłopak zrobił minę jak małe dziecko kiedy pokazuje mu się jakąś nową niezwykłą rzecz pełną emocji i niedoświadczonych wrażeń. Zapatrzyłaś się chwilę w niego ,ponieważ wyglądał tak słodko uwydatniając swoje dołeczki i piękny uśmiech . -Miło z Twojej strony ,że jesteś tu ze mną od wczoraj , na prawdę podniosłes mnie na duchu ..- Mówiłaś całkiem szczerze to co czujesz . Harry wydawał się na bardzo miłego chłopaka więc nie miałaś obawy przed żadnym słowem ,które wypowiesz.
-Od tego tutaj jestem . - Złapał Cię za ręke .
-Harry nie odpowiedziałeś na pytanie ...-Przypomniałaś sobie wcześniejszą rozmowę i chciałaź znać odpowiedź chłopaka . Harry opuścił głowę żeby za chwilę znów spojrzeć na Ciebie i obdarzyć Cię ciepłym uśmichem .
-Czemu mi na tym zależy  ? -Powtórzył Twoje pytanie z przed paru godzin a Ty tak jakby odetchnęłaś ,że Harry nie chce ominąć tego tematu tylko szczerze porozmawiać.
-Yhyym...-Pokiwałas głową .
-Przejąłem się bardzo kiedy zobaczyłem rozbity samchód w lesie...Od razu wysiadłem ze swojego samochodu i nie zastanawiając się nawet zadzwoniłem po pogotowie i dobieglem do Ciebie ... Nie wiem czemu...Wiesz szczerze to ... Ja myślę ,że...-Tutaj Harremu zadrżał głos i zrobił sobie przerwę.- Że to los tak chciał .. Żebym spotkał taką dzielną dziewczynę... -Usmiechnęłas się do Harrego i tak samo jak rano połozyłaś swoją dłoń na jego . Poczułaś dziwne uczucie . Początkowo słabe ukłucie w brzuchu a po chwili skurcz ,który zamienił się w "motylki".
-Harry może powinieneś pojechac do domu ? Jesteś ze mną od wczoraj. -Powiedziałas z troską .
-Byłem w  nocy w domu , ale jeśli mnie wyganiasz..-Harry zrobił smutną minę i spuścił głowę.
-Nie prawda !-Zaprzeczyłaś i lekko dotknęłas chłopaka w czubek nosa aby się rozchmurzył [...]


Mijały tygodnie a Ty nadal pozostawałaś w szpitalu . Twoje przyjaciółki ani razu Cię nie odwiedziły . Było Ci bardzo przykro z tego powodu ale najwidoczniej one tak chciały. Tak naprawdę to wypadek spowodowala Sam i nawet nie przeprosiła za to wszystko pozostawiając Cię samą. Na szczęście miałas Harrego. Znałaś się już z Harrym miesiac i był w stosunku do Ciebie taki kochany . Przebywał z Tobą całe dnie a tylko na noce wracał do domu . Podnosił Cię na duchu kiedy miewałas chwile załamania i rozśmieszał aby zobaczyć Twój uśmiech . Bardzo byłas mu wdzięczna za troskę wobec Ciebie ale czasami było Ci zwyczajnie głupio ,że może on lituje się tylko nad Tobą. Ale wcale tak nie było Harry naprawdę coś do Ciebie poczuł . Wszystko co dla Ciebie robił było odzwierciedleniem jego uczucia ,którego nie bał Ci się okazywać . Ty także zaczęłaś oodczuwać do Harrego coś więcej . Sama nie wiedziałaś czy dobrze robisz." Znamy się przecież tylko miesiąc "Myślałaś . Harry dawał Ci tyle wsparcia i pozytywnej eneergii ,że to dzięki niemu zaczełas wierzyć ,że kiedyś może uda Ci sie normalnie stanąć na nogi .
-[t.i] prosze!
-Harry nie !
-[t.i] wierzę ,że Ci się uda !
-Harry nie dam rady ! - Przekomarzałas się z Harrym siedząc na skraju łóżka z opuszczonymi nogami . Dzisiaj właśnie lekarze mieli postawić Cię na własnych siłach i chciałaś wcześniej już spróbowac  czy Ci sięuda . Niestety bojąc się ,że zwyczajnie nie dasz rady , stchórzyłaś .
-Dasz radę [t.i]! Wiem to !  -Harry złapał Cię mocno za ręce i czekał na Twój pierwszy ruch . Musiałas włożyć w to bardzo dużo wysiłku ,ponieważ nogi były jeszcze częściowo bezwładne. Bardzo ostrożnie opuściłaś pierwszą nogę na podłogę . Harry był także bardzo skupiony na Twoich ruchach ale gdy widział jak się starasz jego serce było pełne radości . Zrobiłas sobie krótki odpoczynek i ponownie zebrałas wszystkie swoje siły . Opuściłaś drugą nogę .
-Widzisz [t.i] udało Ci się ! -Harry bardzo się ucieszył tak jakby spełniło się własnie jego najwieksze marzenie. Ty bez słowa cały czas wpatrywałas się w podłogę chcąc zrobić  krok do przodu . Stalaś tak chwiejąc się ale Harry asekurował Cię . Harry zrobi krok do tyłu dając Ci znak żebyś szła za nim . Niepewnie , z wielkim wysiłkiem zrobiłaś to samo przybliżając się do Harrego .
-Udalo mi się ! -Byłas bardzo szczęsliwa ,Harry również . Był bardzo dumny ,że nie poddałas się i także cieszył się z tego,że Cię zmobilizował i zachęcał do podjęcia pierwszych kroków na nowo. Harry mocno Cię przytulił .

niedziela, 23 czerwca 2013

19.2 Harry



   Drugiego dnia Harry od samego rana siedział na korytarzu w szpitalu . W sumie jako zwykły świadek wypadku wypełnił swoje zadanie i powinien dać już sobie spokój ale czuł ,że musi być właśnie tutaj i dowiedzieć się w jakim stanie jesteś.Mijały godziny a Harremu nikt nie pozwolił wejść na salę , na której się znajdowałaś . Przez szybę obserwował Cię śpiącą i nie mógł oderwać od Ciebie wzroku . Zapatrzony tak zastanawiał się czemu nikt z rodziny nie przyjechał do was. Zarazem czuł się dziwnie czuwając tak sam na wielkim korytarzu i czuł także ,że musi tutaj poprostu być . Błądził z jednego końca korytarza na drugi i tak z powrotem . Cały czas myśląc o Tobie .
Kiedy zauważył ,że otworzyłas oczy lekko się uśmiechnął. Ze stanu melancholii związanej z wczorajszym wydarzeniem z Harrego wydobyła się iskierka zadowolenia .  Widząc Ciebie rozglądającą się po sali uśmiech nie znikał mu z twarzy . Tak bardzo chciał wejść na salę i spytać Cię jak się czujesz, czy czegoś nie potrzebujesz..
Harry był na tyle sprytny ,że po wyjściu pielęgniarki z sali ,prześliznął się przez wejście i po chwili znalazł się przy Twoim łóżku. Setki myśli krązyło po jego głowie a jeszcze więcej słów chciało wypłynąc z jego ust ale wahał się nad wypowiedzeniem każdego z nich .
-Cześć [t.i] -Przywitał się wydając z siebie promienny uśmiech . Nie wiedział czy powinien okazywać taką radość ,ponieważ jesteś w cięzkim stanie ale Harry poporstu cieszył się ,że może Cię zobaczyć i ulgę sprawiało mu to ,że nie poddałaś się .
-Heej...-Odpowiedziałaś tym razem bardziej przyglądając się Harremu . Po całej przespanej nocy i większości przedpołudnia odzyskałaś częściowo siłę na rozmowę. Twój stan zdrowia był stabilny ale największy problem sprawiały nogi...Nie ruszałaś nimi ,leżałaś cały czas w tej samej pozycji ,ponieważ ich nie czułaś .
-Jak się czujesz ? -Harry jedną ręką przyciągnął do siebie krzesełko cały czas nie spuszczając z Ciebie wzroku i po chwili usiadł .
-Dobrze ...- Czułaś smutek ale patrząc cały czas na uśmiechającego się Harrego Twoje kąciki ust automatycznie podniosły się do góry .
-Z Twoimi przyjaciółkami jest wszystko w porządku , byłem wcześniej u nich ,ponieważ do Ciebie nie chcieli mnie wpuścić . Sam i Nina już normalnie rozmawiają ,chichotają ,śmieją się więc nie musisz się o nie martwić .-Harry opowiedział Ci wszystko tak abyś była poinformowana na bierząco o wszystkim. Początkowo ucieszyłaś się ,że z Samanthą i Niną jest wszytsko w porządku ale przypominając sobie w jakim jesteś stanie posmutniałaś.
-Jeej..Przepraszam ,powiedziałem coś nie tak ? -Harry zrozumiał ,że chyba nie potrzebnie mówił o wspaniałym humorze Twoich przyjaciółek i ugryzł się w język . Nastała niezręczna cisza a Ty wybuchnęłaś płaczem zakrywając twarz dłońmi .
-[t.i] przepraszam ja nie chciałem.. Proszę nie płacz... -Harry zerwał się z krzesełka  przykucają koło łóżka. Odsłoniłaś jedną ręką twarz a Harry delikatnie jej dotknął . Twoje policzki co chwila były zalewane łzami . Zaciskałaś oczy ,ponieważ nie chciałas żeby Harry widział Cię w takim stanie . Niestety kiedy zamykałaś powieki ukazywał Ci się obraz z wypadku i ten przeraźliwy pisk i huk ,który rozlegał w Twojej głowie . To powodowało ,że jeszcze bardziej chciało Ci się płakać i niemal zanosiłaś się w płaczu . W tej chwili znienawidziłaś swoje przyjaciółki . Gdyby Samantha jechała wolniej do wypadku może by nie doszło. Miałaś jej to za złe ,że spowodowała z Ciebie kalekę. Jeszcze wiadomość od Harrego ,że  śmieją się i świetnie czują nasiliła negatywne emocje wobec dziewczyn . Jako przyjaciółki powinny przyjść do Ciebie a jeżeeli nie mogą opuszczać sali powinny wykazać współczucie i żałować ,że to wszystko się stało ale one jak zawsze nie mają wstydu i nie liczą się z nikim. Już dawno zastanawiałas się nad zerwaniem z nimi kontkatu ,ponieważ najzwyczajniej do nich nie pasowałas . Byłyście zupełnymi przeciwieństwami . Teraz żałowałas jeszcze tego ,że wcześniej nie zakończyłas przyjaźni , bo wtedy to by się nie wydarzyło...
-Czemu to zawsze mi przytrafiają się najgorsze rzeczy ?! Powiedz czemu ?! -Wykrzykiwałaś przez płacz. Harremu zrobiło się strasznie przykro i głupio ,ponieważ chciał Cię pocieszyć ale nie wiedział jak.
-[t.i] przezyłas i to jest najważniejsze -Powiedział ściskając mocniej Twoją dłoń.-Nie poddałaś się ,pamiętasz co Ci mówiłem ? -Spojrzał Ci prosto w oczy  . -Że masz nie zasypiać i pomimo ogromnego bólu nie zrobiłas tego , to jest najważniejsze , byłas bardzo dzielna i jesteś !  Dałaś radę więc teraz też nie możesz się poddac ,rozumiesz [t.i]? -Harry mówiąc to był bardzo przejęty i mówił szczerze ,ponieważ nie chciał żebyś się poddała i załamała tylko walczyła do samego końca.
-Już nigdy o własnych siłach nie ustane na nogach...-Płacz jakby ustawał ale przy końcu wymawianego zdania poczułas ucisk w gardle i kolejny raz zapłakałaś .
-Nigdy nie pozwolę na to żeby tak się stało ...- Harry objął Cię drugą dłonią a Ty zagłębiłaś wzrok z jego zielonych tęczówkach . Były takie piękne... Zaczęłaś powoli badać wzrokiem całą twarz Harrego co chwila odkrywając w niej coś co nie pozwalało oderwać od niej oczu. Uspokoiłaś się i tym razem Ty zacisnęłas dłoń chłopaka. Zastanawiało Cię dlaczego tak bardzo Harremu zalezy na tym żebyś się nie poddawała i w ogóle dlaczego tak bardzo się tym wszystkim przejął .Każdy inny człowiek na jego miejscu zadzwonił by po pogotowie i nie interesowałby się stanem zdrowia obcej osoby  tylko odjechał z miejca wypadku .
-Dlaczego tak bardzo Ci na tym zalezy ?-Odważnie spytałaś.Harry nie zdązył odpowiedzieć ,ponieważ na salę weszła pielęgniarka i kazała mu natychmiast wyjść . Nie chciał zostawiać Cię samej i trudno mu było puścić Twoją dłoń ale puścił Ci oczko i po cichu dodał :
-Jeszczę tutaj wrócę.-Obdarzył Cię ciepłym uśmiechem i posłusznie opuścił salę. Musiałaś wysłuchiwać narzekania starej pielęgniarki i pretensji rzucanych w stronę Harrego.
Harry zza szyby widząc Twoje niezadowolenie z obecności pielęgniarki zaczął robić  śmieszne miny przedrzeźniające ją . Rozbawiło Cię to i zaśmiałaś się. Pięlęgniarce bardzo to się nie spodobało i podejrzewając o coś Harrego odwróciła się w jego stronę a on podrapał się po głowie robiąc minę myśliciela jednocześnie udając niewiniątko co jeszcze bardziej Cię rozbawiło . Stłumiłas w sobie śmiech i udałaś poważną kiedy pielęgniarka robiła Ci zastrzyk . Była na tyle złośliwa ,że po wykonanym zastrzyku usiadła na krzesełku pod oknem i zaczeła Cię pilnować . Deenerwowało Cię to więc delikatnie chciałas ją spławić :
-Czy mogę pobyć sama ?
-Jakoś obecność tego przystojnego bruneta Ci nie przeszkadzała .-Spojrzała się na Harrego z zadziornym uśmieszkiem na co Harry lekko uniosł brwi ze zdziwienia .
-Ale teraz chciałabym pobyć sama..-Powiedziałaś z większym naciskiem na ostatnie słowo.
-Dobrze..-Rzuciła krótko-Jesli będziesz czegoś potrzebowała naciśnij przycisk i zadzwoń -Wskazała na przycisk na ścianie i wyszła .

sobota, 22 czerwca 2013

19.1 Harry





     Wszystko jak zawsze dopięte na ostatni guzik. Przygotowania do imprezy skończone i wystrojone we trzy z przyjaciółkami zamknęłyście z hukiem drzwi od Twojego domu i wsiadłyście do auta Samanthy. Dosłownie wpadłas na tylnie siedzenie przez Ninę ,która popchnęła Cię  i jednocześnie  przygniotła opadając na Ciebie.
-Złaź ze mniee ! -Zachichotałaś odpychając jeedną ręką przyjaciółkę.
-Wyybaaacz! -Podarowała Ci soczystego buziaka w policzek.-Nina była najstarsza z waszej trójki . Była zwariowana , pełna pozytywnej energii ale także bezczelna i chamska . To właśnie powodowało ,ze przyciągała do siebie każdego chłopaka . Jako najpopularniejsza dziewczyna w szkole na przerwach i w czasie wolnym od szkoły cały czas była zaczepiana przez grupki młodszych uczniów i była wypytywana o wszystko . Młodsze kujony w za dużych okularach z klasy siódmej można powiedzieć żywiły się wiedzą o niej. Kiedy przechodziła przez korytarz wzdychały do niej ,często nawet robiąc zdjęcia i ustawiając sobie na tapecie . Nie przeszkadzało jej to wręcz przeciwnie . Najbardziej podobało się jej jednak to ,że jest uważana za najgorętszą laskę  w szkole przez chłopaków o rok starszych i  tych z równoległych klas. Ty byłaś jej zupełną przeciwnością . Sromna,cicha ,rozsądna zauważana tylko dlateego ,że przyjaźnisz się z najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Czasami nawet nachodzą Cię myśli dlaczego się z nią trzymasz ? Znacie się ponad 10 lat i to ta więź powoduje ,że jesteście nierozłączne. Pomimo ,że jesteście przyjaciółkami masz wyrobione zdanie na temat Niny i ona dobrze o tym wie .  Mówisz jej wprost ,że jest bezczelna ,wulgarna i w przyszłości zzostanie panią do towarzystwa. Te ostatnie słowa nie robią wcale na niej wrażenia ,ponieważ Nina sama jest tego świadoma . Twierdzi ,ze natura na darmo nie wyposażyła ją w piękne ciało i uwydatnione krągłości dlatego musi to wykorzystać.
-Ohhh Nina jak zawsze napalona ! -Powiedziała z cwanym uśmieszkiem Samantha zapalając silnik.
-Mogłabyś nie obśliniać mi twarzy ?!-Spytałaś wycierając tone błyszczyku ze swojego policzka i wsmarowując w ramie Niny . Jak zawsze Sam rozpuściła muzykę  na maksa i tak jadąc dużo ponad 100 km/h  śpiewałyście wasze ulubionee kawałki . Nie liczyłyście się z niczym i z nikim . Samantha nawet nie spoglądała na znaki drogowe tylko czuła się  na drodze tak jak by była na niej totalnie sama . Nie zauważyła także tego ,że zaczął padać deszcz było już dawno po 22 i droga była praktycznie niewidoczna . Nie zwracając na to uwagi nacisnęła pedał gazu i  wyjęła z torby papierosa. Po chwili już cały samochód był zadymiony i Tobie jako osobie nie palącej coraz trudniej było oddychać.
-Sam wyrzuć tego papierosa i zwolnij .-Zwróciłaś jej uwagę .
-Spokojnie laska wyluzuj się ! -Samantha dobrze wiedziała ,że Ty zawsze jesteś przewrażliwiona i ostrożna więc lubiła Ci robić na złość żebyś się troche podenerwowała. Docisnęła jeszcze bardziej pedał i odwracając się w Twoją strone wypuściła wprost na Ciebie sporą chumrę dymu .
-Jesteś niemożliwa.. -    Posłałaś jej srogie spojrzeniee przymrużając oczy .
-[t.i] Ty to siee nigdy nie wyluzujesz..-Kontynuowała.
-Pada deszcz , nic prawie nie widac , jedziesz 140 na godzine , i palisz papierosa! I ja mam się wyluzować wiesz raczej bierzesz odpowiedzialność za całą naszą trójkę więc powinnaś Ty się trochę ogarnąć .-Skarciłaś przyjaciółkę tak ,że przez chwilę nie odezwała się słowem . Niestety to była tylko cisza przed burzą:
-To może pani wielce poważna wsiądziesz za kierownice ?! -Zaczęła wykrzykiwać.-Aaa uppsss nie ! Przecież Ty nie masz prawa jazdy..-Sam była na tyle chamska ,że zawsze Ci wytykała to.
-Nie musisz się wynosić tym ,że Ty jedna masz prawo jazdy w tym towarzystwie ...
-Jakoś Ninie nie przeszkadza to tylko jak zawsze Tobie! -Samantha puściła kierownice i odwrociła się w Twoją stronę . Nina nie chcąc pokazać całkowicie ,ze się trochę boi tego co robi jej przyjaciółka po cichu dodała:
-Saaam.. Wiesz kierownica jest po to żeby ją trzymać...
-Dobrze ! -Sam odwróciła się i w ostatniej chwili chcąc złapać kierownice wydała z siebie krzyk " Dziewczyny zginiemy ! " -To były ostatnie słowa jakie usłyszałaś przed tym jak poczułaś ogromny ból . Samantha nie zdązyła wejść w zakręt i z prędkością 140 km/h wjechała w las rozbijając samochód o najbliższe drzewo.
Usłyszałaś huk,pisk opon,trzask łamanych gałęzi i rozbitego szkła. Po tym wszystkim nastała cisza. Totalna cisza i pustka . Miałaś nadzieje ,że to tylko chwila i zaraz wszystko wróci do normy . Po chwili chciałaś się ruszyć ale nie mogłaś . Nie czułaś totalnie nóg.
-Sam...? Ninaaa..? -Powiedziałas dość niepewnie.-Dziewczyny ! -Do Twoich uczu zaczęły napływać łzy . Chciałaś zobaczyć ich twarze , upewnić się ,że nic się nie stało więc po omacku wyjęłaś telefon z torebki . Włączyłaś funkcje latarki i z drżącą dłonią podświetliłaś swoje nogi.
-Aaaaaaaa! -Wydałaś z siebie zrozpaczony dźwięk widząc swoje nogi przygniecione przednim siedzeniem i do tego pokaleczone szybą . Zdałaś sobie sprawę ,że jesteś w tragicznej sytuacji . Nogi muszą być w masakrycznym stanie jeżeli nie czujesz nawet bólu . Z coraz gorszą świadomością tego co możesz zaraz zobaczyć uniosłaś telefon na wysokości swojego ramienia i bojąc się otworzyć oczy przez chwile pozostałas w takiej poyzcji . Chciałaś zobaczyć twarz Niny więc ostrożnie otwierając oczy tak jak by sprawiało Ci to ból spojrzałaś na nią.Była nieprzytomna. Nie zastanawiając się dłużej chciałas jak najszybciej zadzwonić po pomoc ale niestety akurat w najbardziej nieodpowiednim momenciee rozładował Ci sie telefon. Nieustannie próbowałas go włączyć ale nie dawał za wygraną . Rzuciłaś telefonem przed siebiee wydając zduszony odgłos płaczu . Byłas bezradna szczególnie dlatego ,że nie mogłaś sie ruszyć . Kieedy z całej siły próbowałas wykonac jakiś ruch dopiero teraz zaczął dochodzić do Ciebie ból. Najpierw miejscowy a po chwili przechodził na całe ciało. Ból nie do opisania promieniował z jednej nogi na drugą . Zaczęłaś płakać .Zaczęły nachodzić Cię myśli ,że mogłaś od razu zginąc niż teraz cierpić dwa razy gorzej . Z maski samochodu zaczął wydobywac sie dym . Wiedziałas ,że za chwile nastąpi koniec byłaś tego bardziej niż pewna. 
Uwięziona zamknęłas oczy i czekałaś na najgorsze.Silny ból nie ustępował i powoli zaczęłas tracić przytomność . Odwracając głowę w strone okna ujrzałas przed sobą jakąś twarz. Była dość niewyraźna ale ujrzałas postać mężczyzny ,która zaczęła szarpać za klamkę .
-Niee zamykaj oczu ! -Rozkazał wysoki brunet otwierając drzwi od samochodu . Tak bardzo chciałaś to zrobić ale ból Ci na to nie pozwalał . -Jechałem za wami ! Wezwałem karetkę ! Zaraz przyjadą i wszystko będzie dobrze.Nie zamykaj oczu ! -Mówiąc ostatnie zdanie brunet dotknął Twojej twarzy aby Cię rozbudzić . Widac ,że za wszelką cenę nie chciał żebyś straciła przytomność bo wtedy moze już być za późno . Pochylił się nad Tobą i próbował cały czas podtrzymywac rozmowę abyś chodź na chwile nie zamknęła powiek:
-Jak masz na imię ? -Spytał Cię ale jego ciepły i zachrypnięty głos dotarł do Ciebie dopiero po dłuższej chwili . Chciałas odpowiedzieć lecz przez ból ,który przeszywał całe Twoje ciało zupełnie nie mogłas wydusić z siebie żadnego dźwięku. Chłopak złapał Twoją dłoń i znów powtórzył pytanie :
-[t.i] odpowiedziałaś ostatkiem sił i zdołałaś jeszcze spojrzec prosto w oczy nieznajomemu . Przez mgłe ujrzałaś ,że jego tęczówki są koloru zielonego . Ułatwiło to Ci ,że ze  miał sobą latarkę ,którą oświetlał wszystko wokół.
-A Ty ? -Wyszeptałaś najgłośniej jak tylko mogłaś a brunet ledwo Cię usłyszał .
-Harry..-Chciał jeszcze coś dopowiedzieć ale zagłuszył go dźwięk karetek ,które podjechały na sygnale. Kiedy dobiegli do samochodu Harremu kazali się odsunąć i najpierw wyciągnęli z samochodu Ciebie . Sprawiło Ci to okropny ból i po chwili zemdlałaś na noszach  .
[Oczami Harrego]
Co podkusiło te dziewczyny żeby jechać tak szybko ? Z tego co wyczułem paliły na dodatek papierosy podczas jazdy...-Zamyślił się Harry i spuscił głowę widząc jak ratownicy wyciagają Nine i Sam z samochodu całkiem nie przytomne.
[t.i] ....  Taka piękna dziewczyna tak bardzo musi teraz cierpieć...Muszę pojechac za karetką i koniecznie dowiedziec się co będzie z [t.i] i jej koleżankami...

Kiedy Harry przemyślał sobie całą sytuację natychmiast wsiadł do samochodu i jechał zaraz za jedną z karetek pogotowia.Na miejsce dotraliście po dziesięciu minutach . Harry zaparkował samochód przed szpitalem i niczym tornado wpadł do środka znajdując odpowiednią salę na której się znajdowałas.Posłusznie czekał przed wejściem ponad godzinę  chodząc w tę i z powrotem po korytarzu. Kiedy przypomniał sobie Twój wyraz twarzy pokryty bólem to napływały mu łzy do oczu. Niespodziewanie wyszedł z sali jeden z lekarzy ,Harry chciał go o coś zapytać ale ten nawet na niego nie spojrzał tylko szybkim krokiem przemierzył korytarz i zniknął na jego końcu . Harry wywnioskował po minie lekarza ,że coś musi być nie tak. Pomimo ,że nie znał Cię i widział dosłownie przez pare minut bardzo się martwił i w myślach modlił się o to żeby nic Ci się nie stało. Poniekąd był trochę odpowiedzialny za tą sytuacje bo to jednak on znajdował się na miejscu wypadku i zadbał  o to żeby zjawiła się profesionalna pomoc. Po chwili znów z naprzeciwka zmieerzał w stronę sali ten sam lekarz . Tym razem Harry zaszedł mu drogę i spytał :
-Co z nimi ?
-Kim pan dla nich jest ? -Spytał poważnym tonem lekarz.Harry przez chwile zawachał sie nad odpowiedzią ale szybko wybrnął z nieezręcznej ciszy :
-EEmmm jestem rodziną [t.i]...-Zrobił zmieszany wyraz twarzy ,ponieważ jego słowa za bardzo wydały się kłamstwem .
-Dobrze . -Przytaknął Harremu i kontynuowal .-Dwie dziewczyny trafiły na intensywną terapię ,nie mają większych obrażeń ale ich stan jest niestabilny ,przezyły bardzo mocny wstrząs dlatego muszą być pod kontrolą najlepszych urządzeń . Natomiast jak się nie mylę panna [t.i] jest w ciężkim stanie . Jej obydwie kończyny zostały praktycznie zmiażdżone. Szanse są bardzo małe ,że w przyszłości będzie w stanie poruszać się o własnych siłach...-Wiadomość o Tobie bardzo wstrząsnęła Harrym . Nic nie odpowiedział lekarzowi tylko przytaknął głową i wydukał ciche "dziękuję".  Leekarz miał już odejść ale Harry w statniej chwili zdązył się spytać :
-A kiedy mogę zobaczyć się z [t.i]?
-Ogólnie rzecz biorąc to powinna zostac sama , poza tym musi przejść zabieg ,ponieważ ma wiele otwartych ran ,które natychmiast trzeba zaszyć aby nie wdało się zakażenie . Może pan zaczekać zaraz będziemy tędy jechać z [t.i] więc na chwile pan na nią spojrzy.-Harry uniósł lekko kącik ust i pozwolił lekarzowi odejść.
Drzwi otworzyły się ponownie . Tym razem z sali wyprowadzali Ciebie na łózku. Harry od razu podszedł bliżej i odruchowo złapał Cię za rękę.
-Będzie dobrze [t.i] nie poddawaj się .-Pierwszy raz zobaczyłaś jak się uśmiechnął.Miał wspaniały uśmiech i dołeczki ,które nadawały mu większego  uroku . Teraz nie myślałaś o niczym innym tylko o tym w jakiej sytuacji się znajdujesz i czy jest wszystko dobrze z Twoimi przyjaciółkami. Chcąc nie chcąc Twoje powieki ponownie opadły na dół [...]

niedziela, 16 czerwca 2013

18.2.Harry





  
Obudziłaś się przed dziewiątą rano. Leżałas pare minut nieruchomo wpatrując się w jeden punkt na ścianie . Kiedy się odwróciłaś Harrego nie było obok Ciebie . Posmutniałaś jeszcze bardziej. Zostając w takiej samej pozycji rozmyślałaś dość długo nad tym wszystkim. Przypomniały Ci się wszystkie chwile spędzone razem, te dobre i  te złe. Złych wspomnień było bardzo mało bo zazwyczaj wasze kłótnie kończyły się tym ,że Harry przychodził do Ciebie z bukietem kwiatów i Cię przepraszał . Był taki kochany . Nie spotkałaś w swoim życiu osoby takiej jak Harry. Osoby takiej wyjątkowej jak on , osoby ,która sprawiała ,że Twoje zycie nabierało sensu. Najbardziej podobało Ci sie to ,że mogliście siedzieć obok siebie w totalnej ciszy i nic was nie krępowało i nie czuliście się spięci tylko cieszyliście się tym ,że macie siebie nawzajem. Teraz zrozumiałaś ,że kochasz Harrego najbardziej na świecie. . . I zrozumiałaś także to ,że jeżeli go kochasz powinnaś pozwolić mu odejść aby robił w życiu to co kocha ,to w czym jest dobry i żeby uszczęśliwiał tym co robi  milony fanek na całym świecie.  Myślałaś też ,że Harry spełnia swoje największe marzenie wraz z czwórką wspaniałych przyjaciół i Ty nie możesz stanąc mu na przeszkodzie. . .
     Zdjęłaś z siebie kołdrę i zobaczyłas ,że masz na sobie sukienkę . Przypomniało Ci sie ,że zasnęłaś na kanapie więc już wiedziałaś jak znalazłaś się w łóżku .
    Spojrzałas na zegarek . Było już dawno po dziesiątej . Dziś miałaś wybrać się na koncert chłopaków . Nie miałas innych planów a wejściówka aż prosiła się żeby z niej skorzystać . Z  resztą będzie to Twój ostatni koncert a po za tym chcesz zobaczyć Harrego ostatni raz w swoim żywiole i jak bardzo jest perfekcyjny w tym co robi [...]
 Na koncert założyłaś swoją ulubioną czarną sukienke bez ramiączek , ze złotym suwakiem z tyłu i do tego czarne szpilki . Długie ,blond włosy dokładnie wyprostowałaś i wszystko zakończyłaś makijażem. 
 Przed areną byłaś półgodziny przed czasem . Stałaś sama wśród tłumu wrzeszczących fanek. Wiedziałaś ,że możesz wejść specjalnym przejściem i dotrzeć za kulisy ale nie chciałaś się wyróżniać . Z zamyślenia wyrwała Cię jedna z dziewczyn :
-Ejjj Ty jestes dziewczyną Harrego ! Moge zrobić sobie  z Tobą zdjęcie ? -Spytała dość miło robiąc proszący wyraz twarzy .
-Tak no pewnie . -Uśmiechnęłas się do niej i ustawiłas się do zdjęcia. Kiedy obejmowałas ją ramieniem ,jednym okiem spojrzałaś na jej bilet. Z tego co się orientowałaś miała  miejsce praktycznie w najgorszym miejscu gdzieś na szarym końcu .
-Masz proszę mój bilet a Ty mi oddaj swój .-Kiedy wypowiedziałaś te słowa dziewczyna prawie nie popłakała się ze szczęścia.
-Oooo maaaaatkooo dziękujęęęęę ! -Niska brunetka mocno Cię przytuliła w ramach podziękowań a Ty posłałaś jej ciepły uśmiech . Na każdym koncercie byłaś na miejscach VIP więc teraz mogłaś oddać tą przyjemność sympatycznej fance.
 Koncert już się zaczął. Chłopacy  zaczęli piosenką One way or another. Następnie C'mon C'mon , Rock me , Over Again , Kiss you i kiedy zaczęło się They don't know about us do Twoich oczu zaczeły napływac łzy . Chciałas je powstrzymać ale udało Ci sie to tylko na chwile . Harry śpiewając swoją zwrotkę także dał ponieść się emocjom . Widac było ,że szukał wzrokiem Ciebie w tłumie ,ponieważ był przekonany ,że będziesz pod samą sceną jak zawsze. Niestety nie mógł Cię znaleść ... Ty nie mogąc dłużej wytrzymać wszystkich emocji ,które dusiłaś w sobie zakryłaś dłońmi twarz i zaczęłas zanosić się w płaczu . Chcialaś tak bardzo teraz przytulić Harrego ,chociaażby ostatni raz ale chciałas go teraz przy sobie  . Zauważyłaś ,że Harry zszedł nieoczekiwanie za sceny więc Ty nie zastanawiajac się dłużej przecisnęłas się przez tłum i kierowałas się w strone garderoby chłopaków. Zastałas tam płaczącego Harreego. Widząc go jeeszcze bardziej się rozpłakałaś . Od razu podszedł do Ciebie i mocno przytulił . Płakaliście obydwoje . Przytuliłaś się mocno do Harrego ,ponieważ miałaś świadomość ,że robisz to ostatni raz . Tak bardzo nie chciałas go puszczać ale niestety musiałaś...
-Haaarry...-Powiedziałaś odrywając się po chwili i nadal zanosząc się w płaczu.
-Tak [t.i]??? -Harry spojrzał Ci prosto w oczy . Miał taki wyraz twarzy jak by właśnie zabierali mu najcenniejszą osobe  na świecie i miał swiadomosć tego ,że już więcej jej niee zobaczy.
-Haarry.. Kocham Cię tak mocno...-Zrobiłaś sobie tutaj przerwę na pociągnięcie nosem i złapaniee oddechu .- I nie pozwolę na to żebyś zmarnował swoje największe marzenie tylko dla mnie . Nie możesz odejść z zespołu ... Odchodząc z zespołu uszczęśliwisz tylko mnie.. A zostając w zespole uszczęśliwisz dziewczyny na całej kuli ziemskiej...  Ja jestem znikomą częścią..
-[t.i].... Jesteś najwspanialszą osobą  jaką kiedykolwiek spotkałem... Ja nie chce Ciebie stracić...Bo Cię kocham...
-Harry... Ja Ciebie też kocham dlatego musisz wybrać karierę... Nigdy nie pokocham nikogo innego tak jak Ciebie....
-Zawsze będę Cię kochał  [t.i] .... -Harry znów Cie przytulił i ponownie wybuchneliściee płaczem . Wiedziałaś ,że takie długie pożegnanie to nic dobrego i przynosi tylko więcej bólu więc postanowiłas już odejść. Powoli kierowałas się ku wyjściu z garderoby a Harry zostawiony sam stał nieruchomo zapłakany jak małe dziecko. Całej sytuacji zza uchylonych drzwi przyglądał sie Paul . Słysząc to wszystko i widząc zrobiło mi sie przykro ,że to tak naprawdę przez niego sięę rozstaliściee . On kazał wybrać Harremu...Spuścił  głowę i po chwili zbierając się na odwagę podszedł do Harrego:
-Harry...-Zaczął . Chłopak nawet nie chciał spojrzeć na niego.
-Idź do niej..-Powiedział chcąc zwrócić swoją uwagę .
-Teraz już nie ma po co...-Odparł obojętnie.
-Powiedziałem idź i ratuj co można bo inaczej wyrzucę Cię z zespołu ! -Rozkazał mu . Harry chwile nie wiedział co ma zrobić ale ponaglany przez Paul'a w końcu wybiegł z garderoby w Twoim kierunku. Trudno było Harreemu znaleść Cię w tłumie fanek więc opuścił zgromadzenie i poszedł w stronę parku . Znalazł Cię i zatrzymując się w odległości paru metrów od Ciebie ,powiedział dość głośno :
-[t.i] nie zostawiaj mnie!..... -Słysząc głos Harrego momentalnie spojrzałaś się za siebie .
-Proszę [t.i] nie zostawiaj mnie ! -Powtórzył jeszcze raz a Ty bez słów rozpostarłaś ramiona pozwalając Harremu Cię przytulić . .......


       

środa, 12 czerwca 2013

18.1Harry

  Zwykły normalny dzień . Jak zawsze po południu stałas  w kuchni i zmywałas naczynia . Usłyszałaś dźwięk otwieranych drzwi , co także było codziennością . Wiedziałaś ,ze to Harry. Wasz dzień przebiegał zawsze tak samo. Ty kończąc prace w kawiarnii wracałaś do domu i sprzątałas pozostałości po śniadaniu ,ponieważ nigdy z rana nie mieliście z Harrym czasu aby ogarnąć stół więc robiłaś to sama. Potem jedliście wspólny obiad przy czym dużo rozmawialiście i opowiadaliście sobie co ciekawego wydarzyło się danego dnia w pracy . Zanim się nagadaliście nastawała godzina 19 . W wolnym czasie wychodziliście na miasto po zakupy albo zostawaliście  w domu wygłupijąc się ze sobą.
  Ty naładowana pozytywna energią jak zawsze od razu zawołałaś tak ,że w całym domu rozniósł się Twój głos :
-Cześć kochanie !!!!- Echo rozeszło się po przestrzennym domu ale niestety bez odzewu ze strony Harrego. Postanowiłaś poczekać chwile aż Harry zajdzie Cię od tyłu i mocno przytuli i wtedy poczujesz się bezpieczna i kochana ale niestety tego też nie zrobił . Nie wiedziałas o co chodzi . Spuszczając jeden kącik ust ,robiąc przejęty wyraz twarzy odłożyłaś talerz i sięgając po ścierkę wytarłaś dłonie i powoli przeszłaś do salonu. Zastałas tam Harrego , który miał spuszczoną głowę podpierając się łokciami o kolana .
-Skarbiee...-Zaczęłas widząc zakłopotanego Harrego . Wzięłaś jego ręke tak aby zrobić sobie miejsce na jego kolanach i usiadłaś na nich . Delikatnie zaczęłaś rozgarniać opadające na czoło włosy chłopaka . Widziałaś ,że Harry jest poddenerwowany i nie wiedziałaś jak zacząć rozmowe żeby nie zdenerwowac go jeszcze bardziej. Nadal dotykając twarzy Harrego niepewenie spytałaś:
-Co się stało ? -Czekałaś aż Harry uniesie wzrok na Ciebie i spojrzy Ci prosto w oczy . Po chwili wahania zrobił to . Nie wiedziałaś co się dzieje , widziałaś w oczach Harrego jednocześnie smutek,zło,zdenerwowanie i rozpacz. Harry otworzył lekko usta jakby chciał wydobyć z nich jakiś dźwięk,słowo ale robiąc zrezygnowaną minę przygryzł tylko wargę.
-Harry widze ,że coś się stało . -Powiedziałaś wplatując swoją dłoń w jego .
-Tak [t.i] masz rację .. -Przytaknął Ci i zaczął delikatnie dotykać wewnętrznej strony Twojej dłoni tak jak by chciał ukryć swoje zdenerwowanie przed wypowiedzią jakiegoś słowa.
- Mam wybrać ...-Kontynuował Harry.
-Coo?-Spytałaś drżącym głosem bojąc się odpowiedzi ,przeczuwałaś ,że to coś złego.
-Muszę wybrać ..-Powtórzył jeszcze raz Harry podkreślając dokładnie pierwsze słowo a przy drugim wypuszczając dość głośno powietrze . Harry zrobił sobię przerwę między wypowiedziami a Ty już chciałas wiedzieć co Harry musi wybrac ale wiedziałaś ,że zaraz zbierze sie na odwagę i to powie więc nie chciałas mu przerywać .
-Ty albo kariera. -Wypowiedział te słowa bardzo szybko, tak ,że musiałas w myślach odtworzyć to jeszcze raz i po chwili zrozumiałas załamanie swojego chłopaka.
-Harry to żart prawda ? Hehe nie mówisz poważnie ? -Wiedziałas ,że Harry nie kłamie ale chciałaś mieć choć odrobine nadzieii ,że jednak to co powiedział nie jest prawdą.
-[t.i] tak bardzo bym chciał powiedzieć ,że żartuję... -Harry zrezygnowany opuścił głowę.Do Twoich uczu zaczeły napływać łzy. W gardle pojawił się straszny ucisk ,który zawsze towarzyszy podczas płaczu ,przez co nie mogłas nic powiedzieć. Łzy zaczęły spływać Ci po policzkach ,wędrując na koniec brody po czym spadały na dłonie Harrego .
-Kochanie nie płacz...-Harry mocno Cię przytulił. Teraz już dałas ponieść się emocjom . Wtulona w ramie Harrego dosłownie zanosiłaś się z płaczu co chwile łapiąc oddech . Pozostaliście w takiej pozycji przez pare minut aż w końcu zeszłaś z kolan Harrego stając przed nim :
-Wiedziałam ,że tak będzie... Wiedziałam... Że w końcu będziesz musiał wybrać... -Mówiłas robiąc sobie przerwy na pociąganie nosem i wycieranie policzków brudnych od tuszu. Harry zaczął coś mówić ale Ty nie chciałaś go słuchać . Chciałaś wyjść jak najdalej stąd... I tak  zrobiłaś [...]

     Udałas się w wasze miejsce gdzie kiedyś przesiadywaliście tutaj wieczorami całkiem sami . Zaciszne miejsce nad rzeką ,na niedużej skarpie , między drzewami . Żeby tutaj dojść musiałaś minąc tory i zarośnięty liściastymi drzewami lasek ,do którego nikt nie wchodził ,ponieważ rosły tu metrowe pokrzywy i inne odstraszające rośliny . Teraz nie przejmowałas się ,że możesz się poparzyć i zostać z bąblami na nogach poporostu chciałaś pobyć sama . Zawsze to Harry przenosił Cię na rękach przez lasek aż do stromego zejscia ,które kilka metrów dalej prowadziło znów na wzniesienie -skarpę.
 Teraz rozkładając sukienke tak aby się nie pogniotła usiadłaś na skarpie opierając się o kamień . Stąd miałas idealny widok na rzekę. Podciągnęłaś kolana do klatki piersiowej i tak załamana wpatrywałas się w jeden punkt.
Już od  dawna przeczuwałaś ,że coś się wydarzy . Widziałaś jak Paul porzuca Ci obojętne spojrzenia i czasami bywa dla Ciebie chamski . Teraz już wiesz czemu to robił . Wiesz ,ze Harry jest światową gwiazdą i nie może przerwac swojej kariery tylko dla Ciebie . Kochasz Harrego i jest dla Ciebie wszystkim . Te wspólnie spędzone cztery lata to dla was na prawdę dość dużo. To dla Ciebie duży cios tak nagle to skończyć . . .
  Nawet nie zorientowałaś się i wszędzie nastał mrok . Bałas się wracać sama ale niestety musiałaś ,ponieważ nie chciałaś zostać tutaj na całą noc . Bezszelestnie wstałaś i na palcach zaczęłaś wracać tą drogą , którą tutaj przyszłaś . Z trudnością pokonałaś strome podejście i kiedy to zrobiłaś zwinnym krokiem ,dzielnie pomaszerowałas przez lasek . Jak już troche puściły Cie emocje zrozumiałas ,że źle zrobiłas przychodząc tutaj sama ,ponieważ śmiertelnie się bałaś wracać. Wyszłaś w koncu z zarośniętego lasu i potem już dosłownie po piętnastu minutach znalazłas się w domu .
   Byłaś tak zmęczona  ,że zasnęłaś na kanapie w salonie . Harry zauważając Cię w takim stanie ,wziął Cię delikatnie z wielką czułością na ręce i zaniósł do łózka . Złożył Ci buziaka na czole i przykrył kołdrą sam kładąc się obok Ciebie [...]

piątek, 7 czerwca 2013

17.Zayn



    Wszystko było za mgłą... Wszystko wokół oprócz Zayna ,z którym szłas teraz za rękę środkiem największej ulicy w mieście . Wszystko było szare i niewyraźne . Nie zwracałas na to uwagi ,ponieważ miałaś przy swoim boku osobę ,która sprawiała ,że  pomimo pochmurnego otoczenia wasze buzie były przepełnione szczerymi uśmiechami .
  Szliście tak i posyłaliście sobie co chwila ciepłe uśmiechy a wasze spojrzenia zagłębiały się w sobie coraz bardziej i bardziej przystając na chwile żeby złożyć sobie pocałunek.
 Wymienialiście zdania na temat seansu ,który właśnie skonczył się pare minut  temu w kinie. Czułas się tak dobrze mając przy sobie Zayna . Był dla Ciebie całym Twoim życiem tak jak Ty dla niego .
   Po chwili już nie zwracałaś tak bardzo uwagii na Zayna lecz na to  co was otacza. Nie wiedziałaś co się dzieje , gdzie jesteście  . Wszystko jakby zaczeło spowalniać swoje ruchy  a piesi i prowadzący samochody przyglądali sie wam w bardzo dziwny sposób . Miałaś wrażenie jak by chcieli wam coś powiedzieć ale nie mogli . Ustaliście w miejscu a Ty lekko przestraszona wtuliłaś się w Zayna . On także nie wiedział co sie dzieje ale próbował opanować sytuację . Zaczął poszukiwać wzrokiem osoby  w tłumie ,która mogłaby coś mu powiedzieć . Niestety nikt nie wymawiał ani słowa.
   Czułas sie bardzo źle . Bałas się tych wszystkich ludzi . Czułaś także ,że Ciebie i Zayna za chwile coś rozdzieli więc wtuliłaś się w niego jeszcze mocniej tak ,że wbiłaś mu lekko paznokcie w plecy .Nie przejął się wcale tym tylko przytulił Cię jak najbardziej mógł. Wtuliłas się w jego klatkę piersiową zamykając oczy . Usłyszałas dziwny szum i gwałtownie oderwałaś głowę spoglądając niepewnie w swoją lewą stronę . Nikogo nie było . Pustka . Wszyscy jakby wyparowali . Chcąc zobaczyć czy jesteście całkowicie sami odwróciłas głowę w drugą stronę i to co zobaczyłas spowodowało ,że zamarłaś w bezruchu. Przed Twoimi oczami w odległości kilkunastu metrów stał wysoki mężczyzna w kominiarce na głowie z pistoletem w ręku . Nie zdążyłaś spojrzeć ostatni raz Zaynowi w oczy ,ponieważ on odwrócił Cię gwałtownie tak ,że uchronił Cię przed postrzeleniem a sam upadł na ziemie . Dosłownie rzuciłas się na chodnik dopadając Zayna i próbując nawiązać z nim kontakt . Łzy zaczęły zalewac Twoje policzki .Chciałas krzyczeć ,wrzeszczeć o pomoc ale z Twoich ust nie chciał wydobyć się żaden dźwięk. Dotykając Zayna po twarzy niemo zanosiłaś się w płaczu . Tak bardzo chciałas krzyczeć ale nie mogłaś . Klęcząc tak nad Zaynem złapałas go za dłonie i w myślach prosiłas żeby się nie poddawał . Niestety jego dłonie po chwili zrobiły się bezwładne i wiedziałaś ,że to koniec. Trzymając go nadal uniosłaś głowę i wydałaś z siebie pieerwszy okrzyk ,który po chwili został stłumiony płaczem [...]

-[t.i] !!!!!!! [t.i]!!!!!! Obudź się !!!!!! [t.i] !!!!!!-Czułaś jak ktoś szarpie Cię za ramiona . Chciałaś wybudzić się ze snu ale nie mogłaś . Zayn przez ponad minute wybudzał Cię i w końcu mu się udało . Gwałtownie zerwałas się i usiadłaś po turecku .
-Zaaaaayyynnn ! -Krzyknęłaś i mocno wtuliłaś się w chłopaka .
-Kochanie ! Miałaś koszmar ! -Zayn przejęty mocno Cię przytulił i pocałował w głowe.
-Zaaaaynn !!! -Wybuchnęłas płaczem .-Jak dobrze ,że jesteś !
-[t.i] Słońceeee ....-Zaynowi serce pękało kiedy widział Cię zapłakaną - Jestem , już dobrze ,to tylko zły seen.. -Przez chwile byłaś w szoku ,który zgotował Ci ten koszmar ale wiedziałaś ,ze to na prawdę się nie wydarzyło .
-Aaaa.. Naaajjj...jjjgorsze-Mówiłas lekko pociągając nosem - Ze nie mogłam nic powiedzieć ! Tak bardzo chciałam ale nie mogłam ! Nie mogłam Cię uratować !
-Spokojnieee już nic się nie stanie ...-Powiedział pocieszającym głosem a Ty odczułaś ulgę ,że to tylko zły sen . Nie chciałaś puścić Zayna  więc tak wtulona w niego po paru minutach zasnęłaś . Pomimo ,że zostaliście w dość niewygodnej pozycji ,ponieważ obydwoje siedzieliście po turecku przodem do siebie to Zayn postanowił nie przerywać Ci snu i pocałował Cię delikatnie w czoło ,nakrywając kołdrą tak abyś nie zmarzła. Zwiększył swoje objęcia i po chwili przykładając swoją głowę do Twojej,zasnął . :)