Wpadłaś niczym tornado do samochodu i gwałtownie siadając na miejscu dla pasażera przywitałaś się ze swoją przyjaciółką buziakiem w policzek .
-Co tak szybko ?! Mogłas jeszcze sobie pospać , wypić kawkę , poopalać na tarasie.-Powiedziała sarkastycznie Caroline.
-Oj wiesz ,że Cię kocham . Zawsze się spóźniam a nadal mnie dziwi to ,że Ty się jeszcze nie przyzwyczaiłaś . -Westchnęłaś na końcu zdania .
Wasz dzień wyglądał zawsze mniej więcej tak samo . Wasz dzień, ponieważ spędzałyście z razem 3/4 doby . Rano zawsze Caroline pokazywała swoje niezadowolenie z Twojego spoźnialstwa , Ty mówiłas jak to bardzo ją kochasz za jej cierpliwość i wytykałaś jej to ,że jeszcze nie przyzwyczaiła się ,że nie jesteś punktualna . Następnie jechałyście do pracy (pracowałyście sezonowo , na okres wakacji w dużej kawiarni w samym centrum miasta ) obgadując po drodze przechodnich mężczyzn . Obydwie nie miałyście nikogo więc małe ploteczki na temat płci przeciwnej były jak najbardziej rzeczą normlaną. Wzdychałyście do swoich ideałów.
- A widziałaś tego blondyna ?! Tak byłam w niego wpatrzona ,że z takiej odległości zauwazyłam ,że ma niebieskie oczy ! -Ekscytowała się Caroline.
- Eeee tam blondyn... Patrz lepiej na tego bruneta !-Stałyscie akurat na przejściu,poniewaz zapaliło się czerwone światło więc nie mogłyście przegapić okazji na wzdychanie do przystojniaków. Dokładnie zlustrowałyście bruneta w brązowej koszuli ,która była lekko rozpięta. Nie mogłaś zidentyfikować jego koloru oczu ,ponieważ miał okulary . Kiedy zaczęłaś mu się dokładnie przyglądać zauważyłaś w nim coś znajomego .
-Ejjj stój !-Krzyknęłaś kiedy Caroline ruszyła gwałtownie z miejsca.
-Nie zatrzymam sie na środku skrzyżowania ,żebyś mogła podniecać się na widok przystojnego bruneta w dodatku widac było nadzianego kasą ! -Odpowiedziała momentalnie kiedy Ty prawie nie dostałaś skrętu szyji odwracając się za znajomym . Po chwili opanowałaś swoje emocje i w ciszy zaczęłaś odtwarzać sylwetkę tamtego mężczyzny . Przyjaciółka widząc Twoje zainteresowanie dla niej nie znajomym przechodnim zdziwiła się bardzo .
-Kurde , codziennie mijamy setki takich seksiaków i za żadnym tak się nie odwracasz jak za tym !
-Ale ja go znam... Ten jego chód ... Rozpoznam wszędzie ...
-Nie mów ,ze coś Cię łączy z tym chodzącym bogiem sexu ?! -Caroline jak zawsze podekscytowana zaczęła wypytywac się Ciebie o wszystko z nim związane.
-Przestań ! -Posłałaś jej spojrzenie pełne wyrzutu o to że w ogóle zaczęła tą rozmowe. Nie umiałaś być taka oschła więc zaraz wytłumaczyłaś swoją złość :
-Caroline , przepraszam...-Złapałaś ją chwilowo za dłoń ,która własnie teraz zmieniała bieg.
-Teraz mi się przypomniało... -Kontynuowałaś .
-Co ?-Wysyczała jednym kącikiem ust.
-To Harry....-Wymawiając te słowa zamarłas na chwile w bezruchu a na Twojej twarzy pojawił sie smutek i jednocześnie malowało się zmartwienie . Caroline chciała wiedzieć wszystko ale zauwazyła ,że coś jest nie tak więc opanowała swoją ciekawość zwracając się do Ciebie :
-Ej co jest ?
-Nie sądziłam ,że go jeszcze kiedyś zobaczę... Kiedy wyjeżdżałam z Holmes Chapel to ze świadomością ,że już go nigdy więcej nie spotkam..
-Zrobił Ci krzywdę ?!
-Nie!-Znów posłałaś jej ten sam wzrok co chwile temu . Wasza rozmowa zakończyła się ,poniewaz własnie zajechałyscie pod kawiarnię . Z dziesięcio minutowym spóźnieniem weszłyście na zaplecze zakładając uniform .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz