środa, 26 czerwca 2013

19.3 Harry



  Godzinami patrzyliście na siebie przez szybę ,która odzielała korytarz od sali ,na której się znajdowałaś. Harry wygłupiał się żeby Cię rozbawić i abyś nie myślała o stanie , w którym jesteś. Ty cały czas się uśmiechałas pokazując brunetowi co jakiś czas ,że ma przestać się wydurniac ,ponieważ brzuch bolał Cię od śmiechu .

W końcu wieczorem Harry normalnie za pozwoleniem lekarza mógł wejść na Twoją salę. Ucieszył się jeszcze bardziej kiedy mógł zobaczyć się z Tobą bliżej ,usiąsć koło Ciebie i wpatrywać się w Twój szczery uśmiech .
-Harry...-Zaczęłaś a chłopak zrobił minę jak małe dziecko kiedy pokazuje mu się jakąś nową niezwykłą rzecz pełną emocji i niedoświadczonych wrażeń. Zapatrzyłaś się chwilę w niego ,ponieważ wyglądał tak słodko uwydatniając swoje dołeczki i piękny uśmiech . -Miło z Twojej strony ,że jesteś tu ze mną od wczoraj , na prawdę podniosłes mnie na duchu ..- Mówiłaś całkiem szczerze to co czujesz . Harry wydawał się na bardzo miłego chłopaka więc nie miałaś obawy przed żadnym słowem ,które wypowiesz.
-Od tego tutaj jestem . - Złapał Cię za ręke .
-Harry nie odpowiedziałeś na pytanie ...-Przypomniałaś sobie wcześniejszą rozmowę i chciałaź znać odpowiedź chłopaka . Harry opuścił głowę żeby za chwilę znów spojrzeć na Ciebie i obdarzyć Cię ciepłym uśmichem .
-Czemu mi na tym zależy  ? -Powtórzył Twoje pytanie z przed paru godzin a Ty tak jakby odetchnęłaś ,że Harry nie chce ominąć tego tematu tylko szczerze porozmawiać.
-Yhyym...-Pokiwałas głową .
-Przejąłem się bardzo kiedy zobaczyłem rozbity samchód w lesie...Od razu wysiadłem ze swojego samochodu i nie zastanawiając się nawet zadzwoniłem po pogotowie i dobieglem do Ciebie ... Nie wiem czemu...Wiesz szczerze to ... Ja myślę ,że...-Tutaj Harremu zadrżał głos i zrobił sobie przerwę.- Że to los tak chciał .. Żebym spotkał taką dzielną dziewczynę... -Usmiechnęłas się do Harrego i tak samo jak rano połozyłaś swoją dłoń na jego . Poczułaś dziwne uczucie . Początkowo słabe ukłucie w brzuchu a po chwili skurcz ,który zamienił się w "motylki".
-Harry może powinieneś pojechac do domu ? Jesteś ze mną od wczoraj. -Powiedziałas z troską .
-Byłem w  nocy w domu , ale jeśli mnie wyganiasz..-Harry zrobił smutną minę i spuścił głowę.
-Nie prawda !-Zaprzeczyłaś i lekko dotknęłas chłopaka w czubek nosa aby się rozchmurzył [...]


Mijały tygodnie a Ty nadal pozostawałaś w szpitalu . Twoje przyjaciółki ani razu Cię nie odwiedziły . Było Ci bardzo przykro z tego powodu ale najwidoczniej one tak chciały. Tak naprawdę to wypadek spowodowala Sam i nawet nie przeprosiła za to wszystko pozostawiając Cię samą. Na szczęście miałas Harrego. Znałaś się już z Harrym miesiac i był w stosunku do Ciebie taki kochany . Przebywał z Tobą całe dnie a tylko na noce wracał do domu . Podnosił Cię na duchu kiedy miewałas chwile załamania i rozśmieszał aby zobaczyć Twój uśmiech . Bardzo byłas mu wdzięczna za troskę wobec Ciebie ale czasami było Ci zwyczajnie głupio ,że może on lituje się tylko nad Tobą. Ale wcale tak nie było Harry naprawdę coś do Ciebie poczuł . Wszystko co dla Ciebie robił było odzwierciedleniem jego uczucia ,którego nie bał Ci się okazywać . Ty także zaczęłaś oodczuwać do Harrego coś więcej . Sama nie wiedziałaś czy dobrze robisz." Znamy się przecież tylko miesiąc "Myślałaś . Harry dawał Ci tyle wsparcia i pozytywnej eneergii ,że to dzięki niemu zaczełas wierzyć ,że kiedyś może uda Ci sie normalnie stanąć na nogi .
-[t.i] prosze!
-Harry nie !
-[t.i] wierzę ,że Ci się uda !
-Harry nie dam rady ! - Przekomarzałas się z Harrym siedząc na skraju łóżka z opuszczonymi nogami . Dzisiaj właśnie lekarze mieli postawić Cię na własnych siłach i chciałaś wcześniej już spróbowac  czy Ci sięuda . Niestety bojąc się ,że zwyczajnie nie dasz rady , stchórzyłaś .
-Dasz radę [t.i]! Wiem to !  -Harry złapał Cię mocno za ręce i czekał na Twój pierwszy ruch . Musiałas włożyć w to bardzo dużo wysiłku ,ponieważ nogi były jeszcze częściowo bezwładne. Bardzo ostrożnie opuściłaś pierwszą nogę na podłogę . Harry był także bardzo skupiony na Twoich ruchach ale gdy widział jak się starasz jego serce było pełne radości . Zrobiłas sobie krótki odpoczynek i ponownie zebrałas wszystkie swoje siły . Opuściłaś drugą nogę .
-Widzisz [t.i] udało Ci się ! -Harry bardzo się ucieszył tak jakby spełniło się własnie jego najwieksze marzenie. Ty bez słowa cały czas wpatrywałas się w podłogę chcąc zrobić  krok do przodu . Stalaś tak chwiejąc się ale Harry asekurował Cię . Harry zrobi krok do tyłu dając Ci znak żebyś szła za nim . Niepewnie , z wielkim wysiłkiem zrobiłaś to samo przybliżając się do Harrego .
-Udalo mi się ! -Byłas bardzo szczęsliwa ,Harry również . Był bardzo dumny ,że nie poddałas się i także cieszył się z tego,że Cię zmobilizował i zachęcał do podjęcia pierwszych kroków na nowo. Harry mocno Cię przytulił .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz