Znów to samo. Termin oddania sprawdzianu z chemi a Ty dostajesz skrętu żołądka siedząc w ławce z zaciśniętymi rękoma ułożonymi na silnie złączonych udach . Czujesz jak Twoje ciało drży od środka a Twoje palce niespokojnie zaczynają przebierać między sobą. Nauczyciel zaczyna wyczytywać po kolei nazwiska z listy i otrzymane oceny przez uczniów i z kazdym numerkiem zbliżającym się do Twojego czujesz ,że Twoje serce przybiera niespokojnego rytmu.Już dosłownie za chwile, za moment dowiesz się czy zaliczyłaś semestr .
-Numer dziesiąty. Panna [t.i] !-Powiedział uniesionym głosem profesor na co Ty omal nie spadłaś z krzesełka poprawiając niepewnie grzywkę ,która zasłaniała Ci widok na krępego mężczyznę zajmującego miejsce za biurkiem. W milczeniu oczekiwałaś na wynik w taki sposób jak by miał być Twoją wyrocznią.-Nie zaliczone ! Po raz kolejny ! N-I-E Z-A-L-I-C-Z-O-N-E!-Wykrzyczał nauczyciel dokładnie literując ostatnie zdanie wbijając swój groźny wzrok w Twoją mikrą postać . Chciałas spytać o możliwość poprawy ale uczucie ogromnej guli w gardle spododowało ,ze nie mogłas wypowiedzieć nawet jednego słowa. Bardzo się zdenerwowałaś i miałaś ochotę się rozpłakać. Spuściłas głowę i poczułaś jak jedna łza zaczyna spływać po Twoim policzku spadając wprost na dłoń. Byłaś totalnie załamana. Nie dopuszczałaś tego do myśli ,że Twój tata moze dowiedzieć się o kolejnej ocenie niedostatecznej ze sprawdzianu. Do matury pozostało nie całe pól roku a Ty nadal zastanawiasz się co robisz w klasie o profilu chemicznym. Gdybyś mogła sama wybrac profil w liceum byłby on napewno w najmniejszym stopniu nie związany z chemią. Nienawidzisz chemi . Każda lekcja przyprawia Cię o niewyobrażalny stres i ból żołądka . Praktycznie cały czas żyjesz w stresie i jesteś pod wieczną presją swojego ojca. To on od początku kieruje Twoją nauką i za wszelką cene chce abyś została lekarzem. Tak bardzo nie możesz zrozumieć tego dlaczego nie daje Ci wyboru w Twoim własnym życiu . Każda "Twoja" decyzja podejmowana jest przez ojca . Nie możesz mieć własnego zdania i musisz robić wszystko co Ci każe. To on zapalonował Ci już całe życie od samego początku nie zważając na Twoje zdanie a przede wszytskim na to co w życiu chcesz robić i w czym czujesz się najepiej.
Nie zważając na głos rozbrzmiewanego dzwonka rozpoczynającego przerwę siedziałaś nieruchomo zalewając się łzami. Usłyszałaś jak profesor rzuca jakieś pogardliwe słowa w Twoją stronę i z hukiem zamyka drzwi od sali . Teraz dochodziło do Ciebie tylko echo odbijające się od ścian przepełnione Twoim płaczem.
-Ej [t.i]..-Gwałtownie podniosłaś głowę do góry słysząc nad sobą męski głos. Nie ukrywałaś ,że bardzo przestraszyłaś się myślac ,że jesteś sama w sali. Stojący obok Ciebie brunet bezszelestnie obszedł Twoją ławkę i zajął miejsce obok .
-Kolejna jedynka...?-Spytał brunet z wymalowanym zmartwieniem na twarzy.
-Kolejna ?! Setna już w tym semestrze ! -Mówiłaś próbując powstrzymywać łzy.
-Wiesz.. To tylko ocena..Można ją poprawić...-Próbował powstrzymywać Cię na duchu Harry.
-Ty nic nie rozumiesz ! -Zaczęłaś dławić się płaczem.-Dla Ciebie to tylko ocena ! A dla mnie ?! A dla mnie kolejne godzinne krzy.....-Przerwałaś ,ponieważ spostrzegałaś ,że zaczynasz wyjawniać sytuację jaka panuje w Twoim domu. Nie chciałaś ,zeby ktoś się o tym dowiedział . Twoja rodzina zawsze była postrzegana za porządną i ułożoną bez najmniejszych niewłaściwych zachowań-wszystko pod kontrolą najlepszego chirurga w mieście. Nienawidziłaś tego powiedzenia -"najlepszy chirurg w mieście" ,własnie ludzie tylko znali Twojego ojca jako najlepszego człowieka w spełnianiu swojego zawodu ale nikt nie wiedział jaki jest na prawdę. Zawsze profesionalny i wychwalany miał wyrobioną także najlepszą opinię w mieście i okolicach. Czasami nie mogłaś już wysłuchiwać od sąsiadek jakiego to masz wspaniałego ojca ...Jeśli by tylko wiedziały jak traktuje własną córkę,zmieniły by zdanie.
-Przepraszam jeśli powiedziałem coś nie tak.. -Speszył się Harry widząc Cię pochłoniętą przez negatywne emocje.-Chciałem Ci tylko powiedzieć ,że mogę Ci pomóc jeśli tylko chcesz. -Słysząc uprzejme słowa kolegi uspokoiłaś na chwilę płacz i przetarłaś oczy zewnętrzną stroną dłoni.Rozumiejąc jego dobre zamiary miałaś za złe swoje uniesienie.
-Harry..Bardzo Ci dziękuję ale to jest niemożliwe..-Posmutniałaś.
-Jeśli nie chcesz nie będę nalegał.-Harry posłał Ci blady uśmiech. Popatrzyłaś brunetowi prosto w zielone tęczówki rozmyślając czy powiedzieć mu prawdę o tym ,że nie możesz wychodzić nigdzie po szkole czy skłamać na poczekaniu.
-To nie tak ,że ja nie chcę... Ja.. Jaa... Douczam się dodatkowo na korepetycjach ..-Wypowiedziałaś to dość niepewnie na co Harry lekko się zdziwił robiąc pytający wyraz twarzy.Nie chcąc być zbyt dociekliwy odpowiedział krótko:
-To chyba czas zmienić nauczyciela..-Przyznał a Ty dopiero zrozumiałaś jaką gafę popełniłaś. "Korepetycje i stos jedynek ? " zadałaś sobie w duszy pytanie zamykając oczy i łapiąc się odruchowo za czoło.
-Harry muszę już lecieć -Odsunęłaś krzesełko i szybkim krokiem opuściłaś salę pozostawiając bruneta samego.
Bitch please It's One direction *.*
wtorek, 27 sierpnia 2013
22.3 Marcel
Na miejsce dojechaliście po piętnastu minutach . Nie czekając aż Mat otworzy Ci drzwi żebys mogła wysiąść ,gwałtownie pociągnęłaś za klamkę i poprawiając sukienkę delikatnie wysunęłaś swoje nogi z auta.Spostrzegając Mat'a witającego się ze swoimi kumpalmi stwierdziałaś ,że dobrze zrobiłaś nie czekając na niego w samochodzie ,ponieważ raczej byś się nie doczekała.Zaczęłaś się powoli irytować . Stojąc sama nie wiedziałaś co masz zrobić czy zostac tutaj czy podejść do Mat'a i przywitać się ze znajomymi. Jedno wiedziałaś na pewno ,że gdyby był tutaj Marcel nie miała bys tego problemu.
Niepewnym krokiem poczęłaś zmierzać w kierunku rozbawionego towarzystwa ,w którym jak było widać rządził Mat.
-Witaj [t.i]-Przywitali się z Toba znajomi na co Ty odpowiedziałaś im mocno wymuszonym uśmiechem.Mat widząc Twoje niezadowolenie objął Cię mocno ramieniem i przyciągnąl do siebie.
-Wyluzuj się kochaniee.-Te słowa wypowiedział wprost w Twoje usta,które momentalnie złączył w zachłannym pocałunku tak żeby popisać się przed kolegami.Wyrywając się z jego objęc odepchnęłaś go.Był bardzo zszokowany ,ponieważ dla niego to była największa kompromitacja w oczach kumpli.
-Mat co Ty wyprawiasz?! Zgodziłam się przyjść z Tobą na imprezę ale nie na to żebym była Twoją dziewczynką od zachcianek !-Posłałaś mu pełne wyrzutu spojrzenie i weszłaś do pomieszczenia ,w którym odbywała się impreza.
-Hahaha stary ! Powiem Ci ,że nie przebijesz Marcela!-Zaśmiał się Zack poklepując po ramieniu Mat'a.
-Stul twarz Zack.-Odgryzł się sycząc przez zęby.
-Nie ma to jak dostać kosza od najładniejszej laski w szkole co ?-Dociął Rick.
***
Weszłaś do ogromnego mieszkania ,które dzisiejszej nocy było wyłączną własnością Amber ,ponieważ jej rodzice wyjchali na dwa dni z miasta.Przeszłaś przez duży hol prowadzący do salonu gdzie znajdowali się w tym momencie prawie wszyscy uczniowie Twojej szkoły.Nie mogłas uwierzyć własnym oczom ,że tutaj pomieściło się tyle osób i nadal nie było zbyt ciasno i tłuczno.Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu dziewczyn z Twojej klasy i po chwili zawiesiłaś oko na grupce stojącej koło okna.To były Cat,Ellie i Caroline.Spostrzegając je od razu uśmiech wskoczył na Twoją twarz i entuzjazmem ruszyłaś w ich stronę.Obejmując ramieniem przyjaciółkę Cat przywitałaś się ze wszytskimi.Chciałaś na chwilę zapomnieć co miało miejsce minutę temu..
Muzyka puszczana z ogromnych głośników rozbrzmiewała po całym domu przyprawiając Cię co jakiś czas o dreszcze. Czułaś jak przeszywa całe Twoje ciało wprawiając w drganie każde wypowiedziane przez Ciebie słowo.Różnokolorowe reflektory zawieszone tuż przy samym suficie , na zmianę puszczały smugi światła rozjaśniając panującą ciemność.
Po niecałej godzinie wszystko zaczeło robić się dookoła szare i niewyraźne ,jak to na imprezach -Nikt nie żałował sobie tytoniu .
Dyskutując ciągle wraz z dziewczynami postanowiłaś opuścić je na chwilę aby orzeźwić się wodą stojącą na wielkim stole w kuchni.Nalałaś wodę w jednorazowy kubeczek i opierając się o blat wyciągnęłaś telefon z torebki w celu skontaktowania się z Marcelem.Przyglądając się dokładnie ekranowi po chwili wystukalaś tresc wiadomości :
DO: Marcel
"Kiedy będziesz? Czekam na Ciebie."
Nie chowając telefonu zaczerpnęłaś koleny łyk oczekując odpowiedzi na wiadomość wpatrując się w telefon jak zahipnotyzowana.Z zamyślenia wyrwało Cię uczucie wibrowania w Twoim ręku. Od razu odblokowałaś klawiaturę chcąc odczytać wiadomość:
OD:Marcel
"[t.i] przpraszam. Nie przychodzę . Porozmawiamy o tym jutro . Trzymaj się ;)"
Westchnęłaś ciężko i nie odpowiadając Marcelowi wrzuciłaś telefon głęboko do torebki. Zamykając torbę ruszyłaś z miejsca . Szłaś tak szarpiąc się z suwakiem ,który nie chciał się zamknąć .Wszystko utrudniało Ci to ,że w lewym ręku trzymałaś kubeczek z wodą.Nagle niespodziewanie przed Tobą wyrósł Mat , na którego wpadłaś wylewając całą wodę na jego białą koszulę.
-Mat przep....-Urwałaś w połowie słowa ,ponieważ Mat wycelował zaciśniętą pięść prosto w Twój policzek. Siła uderzenia była tak mocna ,że odwracając głowę w bok cofnęłaś się o krok w tył.Poczułaś jak łzy napływają Ci do oczu.
-Uderzyłeś dziewczyne ?! Ty skurwielu !-Usłyszałaś stłumiony głos Zack'a ,który rzucił się na Mat'a powalając go na ziemie zaczął okładać go pięsciami.Skrywając twarz w dłoniach ,które co chwila na nowo były zalewane łzami poczułaś jak ktoś obejmuję Cię ramieniem.
-[t.i] chodź odwiozę Cię do domu !-To była Cat.Słyszałaś jak momentalnie wokół was zaczyna robić się szum i czułaś jak wszytkie oczy zwrócone są ku Tobie.Było Ci tak cholernie głupio. Przecież nie oblałaś go celowo to był całkowity przypadek.Chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce i rzucić się na łóżko zalewając się łzami.
***
Wysiadając z samochodu Cat spuściłaś głowę i czekając aż zamknie auto ponownie wybuchnęłaś płaczem.Kilkakrotne wybuchy płaczu były spowodowane nie bólem podbitego oka ale tym jak zostałas potraktowana .Nikt nigdy nie podniósł na Ciebie ręki tym bardziej chłopak .
Na balkonie niedużego domku siedział własnie Marcel czytając książkę jak co wieczór. Poprawiając swoje okulary przyjżał się dokładnie Tobie i Cat. Początkowo nie mógł dobrze wyhaczyć Cię wzrokiem ale kiedy już wystarczająco dobrze wytężył wzrok natychmiast zauwazył ,że płaczesz. Szybko lecz starannie odłozył książkę i trzymając się za okulary wybiegł z domu. Stawiając duże lecz niezdarne kroki zmierzał w Twoją stronę .
-[t.i]! -Wydobył z siebie troskliwy jednocześnie zmartwiony głos wpadając Tobie w ramiona.Przytulił Cię najmocniej jak potrafił a Ty schowałas głowę w jego ramieniu praktycznie znikając w objęciach.Wtulając się Marcela poczułaś się o wiele lepiej i pohamowałaś swoj płacz chcąc się uspokoić.
-[t.i] chodźmy do środka ogrzejesz się. Ciebie także zapraszam .-Marcel skierował zaproszenie do Twojej przyjaciółki.
-Nie dziękuję .Zaopiekuj się [t.i] ja wrócę do siebie.Do zobaczenia.-Pożegnaliście się z Cat i wtuleni w siebie pomaszerowaliście do przytulnego mieszkania Marcela.Kiedy znaleźliscie się na piętrze i Marcel zapalił światło dopiero teraz zauważył ,że Twoja twarz jest powaznie zaczerwieniona.Delikatnie ujął Twój podbródek w swoje ciepłe dłonie i drżącym głosem spytał:
-Kto Ci to zrobił ?
-To...To...To Mat..-Zająkałas się a Marcel otworzył lekko usta ze zdziwienia.-Marcel ja wiem nie powinnam iść na tą imprezę bez Ciebie . Powinnam nie zostawiać Cię samego wtedy by się to nie stało.Teraz czuję się tak okropnie.Marcel przepraszam.
-Ale [t.i] Ty mnie za nic nie przepraszaj ! Absolutnie ! To moja wina ,że pozwoliłem żeby on zabrał Cię na tę imprezę.-Zauważyłaś ,że w oczach Marcela zabłysneły łzy.Opanowując swój płacz cichym głosem spytałaś:
-Marcel?
-Tak ?
-Dasz mi buziaka żeby mniej bolało ?-Przez Twoją twarz przeszedł cień uśmiechu a Marcel uwydatnił swoje dołeczki.
-Mojej [t.i] zawsze.-Uśmiechnął się i złożył czułego buziaka na Twoim spuchniętym policzku.
W tej chwili poczułaś się wyjątkowo. Wyjątkowo dlatego ,że masz takiego kogoś jak Marcel.Od kąd pamiętasz zawsze mozesz na nim polegac i traktuje Cię naprawdę jak siostrę.Czasami nawet zastanawiasz się czy nie mogło by być pomiędzy wami czegoś więcej. Teraz słysząc słowa "Mojej [t.i]" zabłysnął w Tobie płomyk nadziei. Marcel ponownie przytulił Cię i dość niepewnie zaczął składac jakieś zdania:
-Nie pozwolę...Na to...Możesz się dziwić [t.i] ale od jutra zapisuję się na treningi i przy najbliższej okazji złoję tyłek Mat'owi.-Marcel chciał pokazać jaki jest odwazny ale za bardzo sam obawiał się tego co mówi więc zachichotałaś spoglądajac mu prosto w oczy:
-Kochanie nie złoisz mu tyłka -Zaśmiałaś się ze słów wypowiedzianych przez siebie a wcześniej przez Marcela.
-Żebyś wiedziała . Nie zawiodę Cię i słowa dotrzymam.-Powiedział teraz już bardziej pewny siebie a Ty z zaskoczenia złożyłaś buziaka na policzku Marcela,który zalał się rumieńcem. Marcel onieśmielił się lekko ale Ty tylko posłałaś mu ciepły uśmiech okazując tym samym ,że podoba Ci się to.
Niepewnym krokiem poczęłaś zmierzać w kierunku rozbawionego towarzystwa ,w którym jak było widać rządził Mat.
-Witaj [t.i]-Przywitali się z Toba znajomi na co Ty odpowiedziałaś im mocno wymuszonym uśmiechem.Mat widząc Twoje niezadowolenie objął Cię mocno ramieniem i przyciągnąl do siebie.
-Wyluzuj się kochaniee.-Te słowa wypowiedział wprost w Twoje usta,które momentalnie złączył w zachłannym pocałunku tak żeby popisać się przed kolegami.Wyrywając się z jego objęc odepchnęłaś go.Był bardzo zszokowany ,ponieważ dla niego to była największa kompromitacja w oczach kumpli.
-Mat co Ty wyprawiasz?! Zgodziłam się przyjść z Tobą na imprezę ale nie na to żebym była Twoją dziewczynką od zachcianek !-Posłałaś mu pełne wyrzutu spojrzenie i weszłaś do pomieszczenia ,w którym odbywała się impreza.
-Hahaha stary ! Powiem Ci ,że nie przebijesz Marcela!-Zaśmiał się Zack poklepując po ramieniu Mat'a.
-Stul twarz Zack.-Odgryzł się sycząc przez zęby.
-Nie ma to jak dostać kosza od najładniejszej laski w szkole co ?-Dociął Rick.
***
Weszłaś do ogromnego mieszkania ,które dzisiejszej nocy było wyłączną własnością Amber ,ponieważ jej rodzice wyjchali na dwa dni z miasta.Przeszłaś przez duży hol prowadzący do salonu gdzie znajdowali się w tym momencie prawie wszyscy uczniowie Twojej szkoły.Nie mogłas uwierzyć własnym oczom ,że tutaj pomieściło się tyle osób i nadal nie było zbyt ciasno i tłuczno.Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu dziewczyn z Twojej klasy i po chwili zawiesiłaś oko na grupce stojącej koło okna.To były Cat,Ellie i Caroline.Spostrzegając je od razu uśmiech wskoczył na Twoją twarz i entuzjazmem ruszyłaś w ich stronę.Obejmując ramieniem przyjaciółkę Cat przywitałaś się ze wszytskimi.Chciałaś na chwilę zapomnieć co miało miejsce minutę temu..
Muzyka puszczana z ogromnych głośników rozbrzmiewała po całym domu przyprawiając Cię co jakiś czas o dreszcze. Czułaś jak przeszywa całe Twoje ciało wprawiając w drganie każde wypowiedziane przez Ciebie słowo.Różnokolorowe reflektory zawieszone tuż przy samym suficie , na zmianę puszczały smugi światła rozjaśniając panującą ciemność.
Po niecałej godzinie wszystko zaczeło robić się dookoła szare i niewyraźne ,jak to na imprezach -Nikt nie żałował sobie tytoniu .
Dyskutując ciągle wraz z dziewczynami postanowiłaś opuścić je na chwilę aby orzeźwić się wodą stojącą na wielkim stole w kuchni.Nalałaś wodę w jednorazowy kubeczek i opierając się o blat wyciągnęłaś telefon z torebki w celu skontaktowania się z Marcelem.Przyglądając się dokładnie ekranowi po chwili wystukalaś tresc wiadomości :
DO: Marcel
"Kiedy będziesz? Czekam na Ciebie."
Nie chowając telefonu zaczerpnęłaś koleny łyk oczekując odpowiedzi na wiadomość wpatrując się w telefon jak zahipnotyzowana.Z zamyślenia wyrwało Cię uczucie wibrowania w Twoim ręku. Od razu odblokowałaś klawiaturę chcąc odczytać wiadomość:
OD:Marcel
"[t.i] przpraszam. Nie przychodzę . Porozmawiamy o tym jutro . Trzymaj się ;)"
Westchnęłaś ciężko i nie odpowiadając Marcelowi wrzuciłaś telefon głęboko do torebki. Zamykając torbę ruszyłaś z miejsca . Szłaś tak szarpiąc się z suwakiem ,który nie chciał się zamknąć .Wszystko utrudniało Ci to ,że w lewym ręku trzymałaś kubeczek z wodą.Nagle niespodziewanie przed Tobą wyrósł Mat , na którego wpadłaś wylewając całą wodę na jego białą koszulę.
-Mat przep....-Urwałaś w połowie słowa ,ponieważ Mat wycelował zaciśniętą pięść prosto w Twój policzek. Siła uderzenia była tak mocna ,że odwracając głowę w bok cofnęłaś się o krok w tył.Poczułaś jak łzy napływają Ci do oczu.
-Uderzyłeś dziewczyne ?! Ty skurwielu !-Usłyszałaś stłumiony głos Zack'a ,który rzucił się na Mat'a powalając go na ziemie zaczął okładać go pięsciami.Skrywając twarz w dłoniach ,które co chwila na nowo były zalewane łzami poczułaś jak ktoś obejmuję Cię ramieniem.
-[t.i] chodź odwiozę Cię do domu !-To była Cat.Słyszałaś jak momentalnie wokół was zaczyna robić się szum i czułaś jak wszytkie oczy zwrócone są ku Tobie.Było Ci tak cholernie głupio. Przecież nie oblałaś go celowo to był całkowity przypadek.Chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce i rzucić się na łóżko zalewając się łzami.
***
Wysiadając z samochodu Cat spuściłaś głowę i czekając aż zamknie auto ponownie wybuchnęłaś płaczem.Kilkakrotne wybuchy płaczu były spowodowane nie bólem podbitego oka ale tym jak zostałas potraktowana .Nikt nigdy nie podniósł na Ciebie ręki tym bardziej chłopak .
Na balkonie niedużego domku siedział własnie Marcel czytając książkę jak co wieczór. Poprawiając swoje okulary przyjżał się dokładnie Tobie i Cat. Początkowo nie mógł dobrze wyhaczyć Cię wzrokiem ale kiedy już wystarczająco dobrze wytężył wzrok natychmiast zauwazył ,że płaczesz. Szybko lecz starannie odłozył książkę i trzymając się za okulary wybiegł z domu. Stawiając duże lecz niezdarne kroki zmierzał w Twoją stronę .
-[t.i]! -Wydobył z siebie troskliwy jednocześnie zmartwiony głos wpadając Tobie w ramiona.Przytulił Cię najmocniej jak potrafił a Ty schowałas głowę w jego ramieniu praktycznie znikając w objęciach.Wtulając się Marcela poczułaś się o wiele lepiej i pohamowałaś swoj płacz chcąc się uspokoić.
-[t.i] chodźmy do środka ogrzejesz się. Ciebie także zapraszam .-Marcel skierował zaproszenie do Twojej przyjaciółki.
-Nie dziękuję .Zaopiekuj się [t.i] ja wrócę do siebie.Do zobaczenia.-Pożegnaliście się z Cat i wtuleni w siebie pomaszerowaliście do przytulnego mieszkania Marcela.Kiedy znaleźliscie się na piętrze i Marcel zapalił światło dopiero teraz zauważył ,że Twoja twarz jest powaznie zaczerwieniona.Delikatnie ujął Twój podbródek w swoje ciepłe dłonie i drżącym głosem spytał:
-Kto Ci to zrobił ?
-To...To...To Mat..-Zająkałas się a Marcel otworzył lekko usta ze zdziwienia.-Marcel ja wiem nie powinnam iść na tą imprezę bez Ciebie . Powinnam nie zostawiać Cię samego wtedy by się to nie stało.Teraz czuję się tak okropnie.Marcel przepraszam.
-Ale [t.i] Ty mnie za nic nie przepraszaj ! Absolutnie ! To moja wina ,że pozwoliłem żeby on zabrał Cię na tę imprezę.-Zauważyłaś ,że w oczach Marcela zabłysneły łzy.Opanowując swój płacz cichym głosem spytałaś:
-Marcel?
-Tak ?
-Dasz mi buziaka żeby mniej bolało ?-Przez Twoją twarz przeszedł cień uśmiechu a Marcel uwydatnił swoje dołeczki.
-Mojej [t.i] zawsze.-Uśmiechnął się i złożył czułego buziaka na Twoim spuchniętym policzku.
W tej chwili poczułaś się wyjątkowo. Wyjątkowo dlatego ,że masz takiego kogoś jak Marcel.Od kąd pamiętasz zawsze mozesz na nim polegac i traktuje Cię naprawdę jak siostrę.Czasami nawet zastanawiasz się czy nie mogło by być pomiędzy wami czegoś więcej. Teraz słysząc słowa "Mojej [t.i]" zabłysnął w Tobie płomyk nadziei. Marcel ponownie przytulił Cię i dość niepewnie zaczął składac jakieś zdania:
-Nie pozwolę...Na to...Możesz się dziwić [t.i] ale od jutra zapisuję się na treningi i przy najbliższej okazji złoję tyłek Mat'owi.-Marcel chciał pokazać jaki jest odwazny ale za bardzo sam obawiał się tego co mówi więc zachichotałaś spoglądajac mu prosto w oczy:
-Kochanie nie złoisz mu tyłka -Zaśmiałaś się ze słów wypowiedzianych przez siebie a wcześniej przez Marcela.
-Żebyś wiedziała . Nie zawiodę Cię i słowa dotrzymam.-Powiedział teraz już bardziej pewny siebie a Ty z zaskoczenia złożyłaś buziaka na policzku Marcela,który zalał się rumieńcem. Marcel onieśmielił się lekko ale Ty tylko posłałaś mu ciepły uśmiech okazując tym samym ,że podoba Ci się to.
22.2 Marcel
-Marcel ?-Skierowałaś pytanie do przyjaciela,który w tym momencie przeglądał Twoje stare albumy ze zdjęciami siedząc na rozścielonym łózku.
-Ta czarna czy może ta ?-Przedstawiłaś Marcelowi dwie sukienki trzymając je na wieszakach a on przyjrzał im się dokładnie.Pierwsza sukienka była dość prosta - spięta pod biustem i lekko poszerzająca się wraz z długością.Druga zaś była jasno różowa na ramiączka .
-Zdecydowanie ta druga-Odparł po chwili namysłu .
-A nie ta ?-Zrobiłaś skwaszoną minę przykładając do siebie czarną sukienkę prezentując sie w niej Marcelowi. Jednak przyjaciel nie popierał Twojego wyboru stanowczo kręcąc głową co miało oznaczać "nie".
-No dobrze. Może i masz rację .-Posłałaś Marcelowi uśmiech i zaczęłaś zdejmować ubranie w celu przymierzenia sukienki ale zauważyłaś ,że Marcel strasznie się zawstydził i nie wiedział gdzie ma podziać wzrok. Nakryłaś się bluzką i przeszłaś do sypialni . Przyjaźniłaś się tyle lat z Marcelem a on nadal czuł się spięty widząc Cię chociażby bez jednej części garderoby. Uważał to za nieodpowiednie zachowanie.Po chwili wróciłaś stając przed Marcelem i robiąc zgrabny obrót tak aby mogł Cię zobaczyć z każdej strony .
-Rewelacyjnie wyglądasz [t.i] !-Zachwycil się Marcel .
-Dziękuję . Teraz idziemy do Ciebie przekopać Ci szafę.-Pociągnęłaś Marcela za ręke chcąc wyjść z pokoju i udać się w strone jego domu ale on stał w miejscu nie chcąc się ruszyć.
-[t.i] przepraszam Cię ale ja nie pójdę z Tobą na dzisiejszą imprezę.-Spuścił głowę ,ponieważ bał się Twojej rekacji .
-Marcel proszę chodź ze mną ,rozerwiesz się ,będzie fajnie !-Złapałaś go za ramiona nadając mu otuchy widząc jak bardzo mu było głupio odmawaiając Ci.
-[t.i] to nie miejsce dla mnie...-Mówiąc to wyraźnie posmutniał.
-Impreza?Na imprezy chodzi każdy bez wyjątków więc Ty też .-Wiedziałaś o co chodzi Marcelowi . Wcale nie o to ,że to nie jest miejsce dla niego . Bał się ,że po raz kolejny zostanie wyśmiany a co dopiero jak wszyscy zobaczą Marcela na imprezie,to był by świetny temat do plotek .
-[t.i] na pewno Mat na Ciebie czeka .-Powiedział posyłając Ci smutny uśmiech.
-Nie czeka na mnie .-Odpowiedziałaś krótko patrząc Marcelowi prosto w oczy . W tym momencie ktoś zapukał do drzwi Twojego pokoju ,posyłająjąc przelotne spojrzenie przyjacielowi podeszłaś i otworzyłaś je .
-Witaj [t.i]-Przed Tobą ukazał się Mat obdarzający Cię szerokim uśmiechem .
-Cześć.Co Ty tutaj robisz?-Spytałaś podciągając sukienkę tak żeby zakrywała Ci bardziej dekolt ,ponieważ zauwazyłaś ,że wzrok Mat'a bez żadnego pohamowania wpił się w Twój lekko odsłonięty biust.
-Twoja mama mnie wpuściła więc pozwoliłem sobie zajrzeć do Ciebie . -Zakładając ręce na piersi oparłaś się o futrynę drzwi okazując tym samym ,że nie masz zamiaru wpuszczać go do pokoju.-Mogę wejść ?-Spytał .
-Eeeemm wiesz mam gościa..-Urwałaś zdanie ,ponieważ Mat nie czekając na Twoje pozwolenie wyminął Cię w progu i teraz już rozglądał się po Twoim królestwie.
-Cześć .-Marcel przywitał się z Mat'em.
-Ah to ten Twój gość .-Mowił chodząc po całym pokoju i przyglądając się wszystkiemu jak by robił jakieś dochodzenie .
-Tak to mój gość ,ma na imie Marcel jak byś nie wiedział i byś zebrał się na odrobinę kultury i przywitał się . -Powiedziałas mu z wyrzutem.Mat na te słowa zatrzymał się i wbił wzrok w Marcela mierząc go swoimi brązowymi tęczówkami od góry do dołu.
-Który to Twój samochód ?-Podszedł do okna spoglądając na zaparkowane samochody kierując to pytanie do Marcela.-No raczej nie zabierzesz [t.i] na piechotę na imprezę?
-Spacer dobrze mi zrobi.Lubimy spacerować z Marcelem.-Za wszelką cenę chciałaś pokazać Mat'owi ,że wcale nie jest lepszy od Marcela.
-Nie powinnas sie przemęczać na obcasach .
-Tak [t.i] Mat ma rację.-Szybko wtrącił się Marcel wyłapując dobry moment żeby wywyinać się przed pójściem na imprezę.-Musisz mieć siłę na całą noc więc najlepiej będzie jak pojedziesz z Mat'em a ja dojdę sam na pieszo.
-No widzisz jak się dobrze zrozumieliśmy ? Marcel równy gość z Ciebie .-Mat poklepał go po ramieniu z uśmiechem zwycięstwa a Marcel posłał mu wymuszony uśmiech.
-To zostawiam was samych i do zobaczenia później !-Pożegnał się z wami i opuścił Twój pokój.
Stałaś chwilę oszłomiona sytuacją ,która się przed chwilą zdarzyła. Nikt nie dał dojść Ci do głosu i zdecydowali za Ciebie .Nie lubisz kiedy ktoś robi coś za Ciebie a tym bardziej podejmuje decyzje za Ciebie.Posłałaś Mat'owi pytające spojrzenie a on tylko uśmiechnął się cwano. Zła byłas ,że on w ogóle tutaj przyszedł . Ty zaplanowałaś sobie wszystko inaczej. Dzisiejszy wieczór chciałaś spędzić w towarzystwie Marcela świetnie się bawiąc a nie w towarzystwie zapatrzonego w siebie ,egoistycznego i bezczelnego Mat'a.
22.1 Marcel
Z szybkiego zapisywania notatki dyktowanej przez nauczyciela wyrwał Cię dźwięk przychodzącej wiadomości . Patrząc dyskretnie czy pan Smith nie zawisił akurat wzroku na Tobie co często mu się zdarzało ,wyjęłaś jedną ręką telefon a drugą udawałaś ,że wciąż piszesz.
"Dziś o 20 impreza . Nie zapomnij .Mat" Odczytałaś treść sms'a i lekko wyjżałaś przez ramie żeby poinformować nadawcę ,który siedział w rzędzie obok ,że nie zapomniałaś o imprezie.
-[t.i] jest lekcja-Widząc ,że trzymasz telefon w ręku przypomniał Ci siedzący z Tobą w ławce Marcel.
-Tak wiem ale to nie ja zaczęłam pisać -Usprawiedliwiłaś się szepcząc przyjacielowi na ucho.Marcel nie chcąc być skarconym przez nauczyciela poprawił okulary naciągając je bardziej na nos ,wskazując na Twoją kartkę żebyś zaczęła pisać.
Szybko nadrobiłaś kawałek notatki spisując zaległość od Marcela i po chwili rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec lekcji .
-Nie zapomnijcie ,że na przyszły tydzień macie przygotować doświadczenia ,które wpływają na waszą ocenę końcową! - Powiedział Pan Smith uniesionym głosem kończąc zarazem waszą lekcję.
-No to mam już plany na weekend .- Stwierdził Marcel pakując swoje rzeczy do skórzanej torby z uśmiechem skierowanym w Twoją stronę . Zabierając ostatni zeszyt z ławki chciałaś już odejść ale zaczekałas na przyjaciela ,który starannie i z dużą dokładnością zapełniał wnętrze torby układając wszystko perfekcyjnie równo.
Wyszliście w końcu z klasy kierując się w strone stołówki aby zjeść lunch. Przybliżyłaś się do Marcela i objęłas go ramieniem . Idąc tak chwile w ciszy przepełnionej rozmowami znajomych przechodzących obok was zwróciłaś się do przyjaciela:
-A co do Twoich planów na weekend to troche je zmienimy -Powiedziałaś wpatrując się w zieleń tęczówek Marcela,które teraz podwójnie zabłysnęły ukrywając się pod grubymi szkłami okularów.
-[t.i] słyszałaś ,że ta ocena ma bardzo duży wpływ na ocenę roczną więc muszę to zrobić idealnie .-Marcel zaczął się zastanawiać się nad zadaniami z doświadczenia i zebraniem wszystkich rzeczy do tego potrzebnych a Ty niemal nie dostałaś przy tym zawrotu głowy słuchając przejętego przyjaciela.Nie przerywając mu weszliście na stołówkę dosiadając się do Twoich znajomych .
-Cześć !-Przywitał się Marcel . W odpowiedzi nie usłyszał niczego oprócz cichych mruknięć i przewrotu oczami . Było pewne ,że jeżeli by nie było obok Ciebie to nawet tego by nie usłyszał.
-To jak dzisiaj impreza ?!-Zaczęłaś podekscytowana rzucając to pytanie do wszystkich zebranych przy stoliku . Od razu zaczęły sie długie dyskusje na temat kto z kim przychodzi i w co wystrajają się dziewczyny .
-A Ty [t.i] z kim się wybierasz ?-Spytała Joe rzucając przelotne spojrzenie na Mat'a.
-Ja ? Z Marcelem .-Słysząc Twoją odpowiedź Marcel momentalnie podniósł głowę ,która przed chwilą była spuszczona i głęboko zaczytana w ksiązkę. Wytrzeszczył lekko oczy jak reszta znajomych chcąc coś powiedzieć ale jąkając sie nie był w stanie wypuścić słowa z ust przy czym wprowadzajac w śmiech pozostałych.
- Nie wiem co was śmieszy ?-Zrobiłaś pytający wyraz twarzy .
-Czy 20 to nie za późna godzina dla naszego Marcela ?- Spytał wybuchając kpiącym śmiechem Ben.
-Właśnie [t.i]to chyba zły pomysł zazwyczaj o tej porze..-Zaczął Marcel ale przerwałaś mu :
-Nie chcę przypominac ,że po kogoś na ostatniej imprezie przyjechała mama po 22 ...-Posłałaś chamski uśmieszek Ben'owi zauważając ,że Twoje słowa go zgasiły. Rozmowę przerwał koleny dzwonek rozpoczynający lekcje matematyki . W oddali slychać było jeszcze przekomarzającego się Ben'a :
-Tylko nie zapomnij kalkulatora !-Odwróciłaś się i posłałaś mu wrogie spojrzenie po chwili znów dorównując kroku Marcelowi.
-Marcel nie przejmuj się , dokucza Ci bo ja nie zgodziłam się iść z nim na poprzednią imprezę a teraz zwyczajnie Ci zazdrości .
-Nie przejmuję się - Uśmiechnął się do Ciebie ciepło ukazując swoje dołeczki. Pomimo tego ,że inni widzieli w Marcelu tylko staromodnego kujona Ty dostrzegałaś w nim naprawdę coś niesamowitego .Przyjaźniliście sie ponad dziesięć lat i kochałaś go za to jaki jest . Kochałaś jego obowiązkowość ,jego pilność, jego rozważne i odpowiedzialne podejście do życia . Nie zwracałaś uwagi na to ,że w jego ubiorze wszystko było dopięte dosłownie na ostatni guzik ,co innym przeszkadzało.Fakt, spędzał przed książkami większość dnia ale dlatego ,że robił to z zamiłowania do nauki . Był bardzo inteligentnym nastolatkiem z szeroką wiedzą w każdej dziedzinie.Tak naprawdę byłaś jedyną przyjaciółką Marcela.Wszyscy dziwią się ,że Ty jako dość popularna dziewczyna w szkole zadajesz się ze skromnym kujonkiem.Odgryzałaś się często znajomym za podejście jakie mają do Twojego przyjaciela i zwracałaś im uwagę. Zawsze stawałaś w jego obronie wykłócając się ,ponieważ Marcel jest za zbyt spokojny aby móc odszczekać się tak jak Ty. Rzadko zwracał uwagę na ludzi ,którzy go przezywają . Zazwyczaj się rumienił i odchodził z miejsca .
"Dziś o 20 impreza . Nie zapomnij .Mat" Odczytałaś treść sms'a i lekko wyjżałaś przez ramie żeby poinformować nadawcę ,który siedział w rzędzie obok ,że nie zapomniałaś o imprezie.
-[t.i] jest lekcja-Widząc ,że trzymasz telefon w ręku przypomniał Ci siedzący z Tobą w ławce Marcel.
-Tak wiem ale to nie ja zaczęłam pisać -Usprawiedliwiłaś się szepcząc przyjacielowi na ucho.Marcel nie chcąc być skarconym przez nauczyciela poprawił okulary naciągając je bardziej na nos ,wskazując na Twoją kartkę żebyś zaczęła pisać.
Szybko nadrobiłaś kawałek notatki spisując zaległość od Marcela i po chwili rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec lekcji .
-Nie zapomnijcie ,że na przyszły tydzień macie przygotować doświadczenia ,które wpływają na waszą ocenę końcową! - Powiedział Pan Smith uniesionym głosem kończąc zarazem waszą lekcję.
-No to mam już plany na weekend .- Stwierdził Marcel pakując swoje rzeczy do skórzanej torby z uśmiechem skierowanym w Twoją stronę . Zabierając ostatni zeszyt z ławki chciałaś już odejść ale zaczekałas na przyjaciela ,który starannie i z dużą dokładnością zapełniał wnętrze torby układając wszystko perfekcyjnie równo.
Wyszliście w końcu z klasy kierując się w strone stołówki aby zjeść lunch. Przybliżyłaś się do Marcela i objęłas go ramieniem . Idąc tak chwile w ciszy przepełnionej rozmowami znajomych przechodzących obok was zwróciłaś się do przyjaciela:
-A co do Twoich planów na weekend to troche je zmienimy -Powiedziałaś wpatrując się w zieleń tęczówek Marcela,które teraz podwójnie zabłysnęły ukrywając się pod grubymi szkłami okularów.
-[t.i] słyszałaś ,że ta ocena ma bardzo duży wpływ na ocenę roczną więc muszę to zrobić idealnie .-Marcel zaczął się zastanawiać się nad zadaniami z doświadczenia i zebraniem wszystkich rzeczy do tego potrzebnych a Ty niemal nie dostałaś przy tym zawrotu głowy słuchając przejętego przyjaciela.Nie przerywając mu weszliście na stołówkę dosiadając się do Twoich znajomych .
-Cześć !-Przywitał się Marcel . W odpowiedzi nie usłyszał niczego oprócz cichych mruknięć i przewrotu oczami . Było pewne ,że jeżeli by nie było obok Ciebie to nawet tego by nie usłyszał.
-To jak dzisiaj impreza ?!-Zaczęłaś podekscytowana rzucając to pytanie do wszystkich zebranych przy stoliku . Od razu zaczęły sie długie dyskusje na temat kto z kim przychodzi i w co wystrajają się dziewczyny .
-A Ty [t.i] z kim się wybierasz ?-Spytała Joe rzucając przelotne spojrzenie na Mat'a.
-Ja ? Z Marcelem .-Słysząc Twoją odpowiedź Marcel momentalnie podniósł głowę ,która przed chwilą była spuszczona i głęboko zaczytana w ksiązkę. Wytrzeszczył lekko oczy jak reszta znajomych chcąc coś powiedzieć ale jąkając sie nie był w stanie wypuścić słowa z ust przy czym wprowadzajac w śmiech pozostałych.
- Nie wiem co was śmieszy ?-Zrobiłaś pytający wyraz twarzy .
-Czy 20 to nie za późna godzina dla naszego Marcela ?- Spytał wybuchając kpiącym śmiechem Ben.
-Właśnie [t.i]to chyba zły pomysł zazwyczaj o tej porze..-Zaczął Marcel ale przerwałaś mu :
-Nie chcę przypominac ,że po kogoś na ostatniej imprezie przyjechała mama po 22 ...-Posłałaś chamski uśmieszek Ben'owi zauważając ,że Twoje słowa go zgasiły. Rozmowę przerwał koleny dzwonek rozpoczynający lekcje matematyki . W oddali slychać było jeszcze przekomarzającego się Ben'a :
-Tylko nie zapomnij kalkulatora !-Odwróciłaś się i posłałaś mu wrogie spojrzenie po chwili znów dorównując kroku Marcelowi.
-Marcel nie przejmuj się , dokucza Ci bo ja nie zgodziłam się iść z nim na poprzednią imprezę a teraz zwyczajnie Ci zazdrości .
-Nie przejmuję się - Uśmiechnął się do Ciebie ciepło ukazując swoje dołeczki. Pomimo tego ,że inni widzieli w Marcelu tylko staromodnego kujona Ty dostrzegałaś w nim naprawdę coś niesamowitego .Przyjaźniliście sie ponad dziesięć lat i kochałaś go za to jaki jest . Kochałaś jego obowiązkowość ,jego pilność, jego rozważne i odpowiedzialne podejście do życia . Nie zwracałaś uwagi na to ,że w jego ubiorze wszystko było dopięte dosłownie na ostatni guzik ,co innym przeszkadzało.Fakt, spędzał przed książkami większość dnia ale dlatego ,że robił to z zamiłowania do nauki . Był bardzo inteligentnym nastolatkiem z szeroką wiedzą w każdej dziedzinie.Tak naprawdę byłaś jedyną przyjaciółką Marcela.Wszyscy dziwią się ,że Ty jako dość popularna dziewczyna w szkole zadajesz się ze skromnym kujonkiem.Odgryzałaś się często znajomym za podejście jakie mają do Twojego przyjaciela i zwracałaś im uwagę. Zawsze stawałaś w jego obronie wykłócając się ,ponieważ Marcel jest za zbyt spokojny aby móc odszczekać się tak jak Ty. Rzadko zwracał uwagę na ludzi ,którzy go przezywają . Zazwyczaj się rumienił i odchodził z miejsca .
poniedziałek, 29 lipca 2013
21.Harry
Leżałaś swobodnie wśród plątającej się między nogami
kołdry , wpatrując się w sufit. Delikatnie otwierałaś i zamykałas
powieki lustrując dokładnie cały pokój .
Wokół było czysto , bez najmniejszej skazy jakim kolwiek kurzem czy
brudem .
Wszystko równo poukładane i na swoim miejscu .
Ten pokój był jedynym pokojem w tym domu , w którym było tak
przejrzyście czysto.
Dbałaś o to żeby tutaj zawsze panował porządek i byłaś z siebie całkiem
dumna ,że przy Harrym udaje Ci się zachować taki ład.
Nie mogłaś również narzekać na Harrego ,ponieważ jak na chłopaka w
swoim wieku starał się nie bałaganić . Tak dokładnie- Starał się a czy
już to robił to co innego.
Często zapominał się i rzucił nawet nie patrząc gdzie , w najciemniejszy
kąt pokoju bluzkę czy inną częśc garderoby . Trochę mu się nie dziwiłas
,ponieważ mieszkaliście także z czwórką jego najlepszych przyjaciół a
oni to dopiero potrafią zrobić bałagan .
W waszym pokoju czułaś się idealnie ,dlatego że masz wszystko pod ręką i
na odpowiednim miejscu ale gdy przekraczałaś tylko próg drzwi zalewała
Cię sterta .... Dosłownie wszystkiego. Nieraz musiałaś przekopywać się
przez górny przedpokój prowadzący do schodów na dół , żeby zejść. Nie
zwracałaś chłopakom na to uwagi ,ponieważ to ich dom i mają prawo robić
tu co chcą i mieć co chcą i robić bałagan kiedy chcą. Poprostu starałaś
się utrzymać porządek na swoim miejscu .
Leżąc tak i rozmyślając postanowiłaś przeciągnąc się .Zgrabnie
wyginając swoje ciało w nieduży łuk wyciągnęłaś wszystkie kończyny
najmocniej jak potrafiłaś. Ziewnęłas raz i odgarniając włosy z twarzy
próbowałas wygramolić się z pod kołdry . Dopiero teraz zorientowałaś się
,że obok Ciebie nie ma Harrego. Ostatnio dość często zdarzało mu się
wstawać wcześniej niż Ty się budziłaś . Zawsze rano chciałaś go
przytulić , poczuć go poprostu przy sobie ale on zawsze wybywał z
sypialni . Patrząc na pościągane prześcieradło na miejscu Harrego
połozyłaś tam dłoń i uśmiechnęłaś się. Nie czekając dłużej , chcąc
wtulić się w chłopaka od razu wyszłaś z pokoju udając się w strone
salonu . W salonie zastałaś Harrego z Louisem , którzy siedzieli objęci
po przyjacielsku oglądając telewizję.
-Cześć słońce! Cześć Lou !-Przywitałaś się i usiadłaś obok swojego
chłopaka dając mu soczystego buziaka w policzek . Louis momentalnie
zabrał swoją rękę z ramienia Harrego ,ktora prawie dotykała Ciebie. Hazz
uśmiechnął się do Ciebie ukazując swoje dołeczki i delikatnie cmoknął
Cię w nos. Mieliście się właśnie pocałować kiedy Louis wam przerwał :
-Hahaha widzieliście to ?! -Szturchnął celowo Hazze w bok śmiejąc się i
wskazując palcem na ekran . Harry odwrócił się w strone Lou i razem
zaczeli przezywać jakieś reality show . Czułaś się dziwnie. Chciałas
okazać Harremu swoją tęsknote i potrzebe bycia przy nim a on wolał zając
się wyśmiewaniem z jakiś ludzi w telewizji robiąc sobie przy tym
niezły ubaw. Miałaś wrażenie jak by nie zauważał Cię. Z resztą.. Nie od
teraz masz takie wrażenie.
Od jakiegos miesiąca czujesz ,że to wszystko między wami słabnie. Pomimo
,że mieszkacie razem ,Harry spędza więcej czasu z Lou niż z Tobą .
Najwięcej czułości okazujecie sobie na zewnątrz , przytulając się i
całując tak jak byście robili to na pokaz. Z jednej strony cieszysz się
,ze możesz wszystkim pokazać jakim dużym uczuciem darzysz Harrego ale
zaczynasz mieć wątpliwości czy on czuje do Ciebie to samo .
Siedząc obok swojego chłopaka założyłas ręce krzyżując je na piersiach
i nie wydając z siebie żadnej emocji czekałaś aż on zrobi pierwszy ruch
. Z obojętnym wyrazem twarzy wpatrywałaś się w jakiś głupkowaty program
. Zastanawiałaś się czy naprawdę on tak śmieszy chłopców czy tylko
udają . Ostatnio wydaje Ci się ,że wszystko wokół jest udawane...
Po pół godzinie ich wspaniałej zabawy przepełnionej śmiechami a Twoim
bezsensownym siedzeniem obok , wstałaś i chciałaś wrócić do pokoju ale
Harry złapał Cię za nadgarstek :
-Gdzie idziesz ? -Spytał Cię próbując udawać ,że naprawde go to
obchodzi.
-Na górę.-Odpowiedziałaś spokojnie i powoli nie ukazując żadnej z emocji
,które az rozpruwały Cię od środka.
-Chodź na zewnątrz pogramy w piłkę ! -Mówiąc to Harry lekko wychylił
głowę za Ciebie wypatrując z dala grupkę fanów ,która robi wam właśnie
zdjęcia. Wzruszając ramionami pozwoliłaś żeby Harry postawił na swoim i
wyszłaś z nim przed dom. Wszędzie było pełno fanek ,które piszczały i
robiły zdjęcia na wasz widok. Mijając już próg drzwi prowadzących do
ogrodu musiałaś stwarzać jak najlepsze pozory i wymuszałas sztuczny
uśmiech posyłając go co chwila w strone Harrego udając zakochaną parę.
Nie mogłaś sama uwierzyć ,że tak myślisz . "Udając"? Dlaczego własnie
tak to od jakiegoś czasu interpretujesz?Przeciez kochasz Harrego i jest
Ci z nim tak dobrze . Biłas się ze swoimi myślami aż w końcu przerwał
to Harry niespodziewanym pocałunkiem . Przyciągnął Cię do siebie z dużą
siłą łapiąc za biodra powodując ,że az lekko wygiełaś się do tyłu
pozwalając w ten sposób swoim włosom na swobodne powiewanie. W momencie
waszego pocałunku rozbłysnęły flesze i zdałaś sobie sprawę ,że źle się
zachowujesz. Tuż za ogrodzeniem stało około pięćdziesięciu fanek ,które
prawdopodobnie oddały by wszystko żeby być na Twoim miejscu a Ty na ich
oczach całujesz się z Harrym . Momentalnie przerwałaś pocałunek
odpychając od siebie brunta i wróciłaś do domu . Wbiegłaś po schodach i
weszłaś do waszego pokoju . Wyciągnęłaś z nocnej szafki pamiętnik .
Przewracając kartki w poszukiwaniu wolnej strony zaczęłaś zbierać swoje
myśli żeby zacząc przelewać je na kartke.
Westchnełaś głęboko i włączając długopis zaczełaś pisać :
"29.07.13r.
To zaczyna nie dawać mi spokoju .
Jak już pisałam o tym wcześniej zaczyna mnie to wszystko przerastać. Nie
wiem co się dzieje między nami ale czuję ,że Harry zaczyna mnie zbywać.
Tak bardzo mnie to boli . Nie mogę nikomu ale to nikomu o tym
powiedzieć ,poniewaz musimy UDAWAĆ idealną ,zakochaną parę a tak wcale
nie jest . Zaczynam odczuwać ,że to wszystko między nami jest tylko i
wyłącznie na pokaz a ja na prawdę kocham Harrego. Jesteśmy już dość
długo razem i moje uczucia do niego rosną pomimo dni , w których
zaczynam wątpić w nasz związek . Są chwile , w których na prawdę Harry
okazuje mi dużo miłości ale widzę po nim ,że strasznie się krepuje
wyznawać mi to przy chłopakach ,szczególnie przy Lou. Nie wiem co jest
tego powodem ale na to staram zwracać się najmniejszą uwagę. ..
Może ja to wszystko źle odbieram ? Nie powinnam zwracać uwagi na takie
chwilowe zachowania ,które nic nie znaczą. Biorąc pod uwagę całokształt
czuję ,że Harry mnie kocha.
Z resztą sama już nie wiem... ! I właśnie to jest to ! Raz czuję ,że coś
jest nie tak a za moment przyznaję sobie racje ,że zbędnie zawracam
sobie głowę a po chwili wracam znów do tego złego stanu , w którym
zauważam,że musimy UDAWAĆ. Muszę z kimś o tym porozmawiać..Tylko z
kim.... "
Szybko zamknęłaś pamiętnik kiedy usłyszałas ,że drzwi od pokoju
otwierają się. To był Liam.
-Hej [t.i]-Przywitał się z Tobą ciepłym uśmiechem .
-Cześć ..-Odpowiedziałaś posyłając mu smutny uśmiech.Widząc ,że coś jest
nie tak podszedł i usiadł obok Ciebie.
-Co się stało ? Widziałem przez okno ,że trochę dziwnie potraktowałaś
Harrego .-Stwierdził patrząc na Twoją ręke ,która próbowała ukryć
pamiętnik pod kołdrą.
-Liam... Przysięgaj,że nie powiesz o tym Harremu, byłby na pewno
zły..-Spojrzałaś przyjacielowi prosto w oczy a on przytaknął Ci .
Opowiedziałaś Liamowi wszystko to co od niedawna przerasta Cię i męczy .
Wytknęłas wszystkie zachowania Harrego a Liam przytakiwał Ci jakby to
wszystko wiedział i tylko potwierdzał Twoje spostrzeżenia. Zdziwiło Cię
to bardzo przerywając na chwile swój monolog zrobiłaś pytający wyraz
twarzy .
-Yyy Liam wiesz coś o tym ?-Składając Liamowi te pytanie zauważyłas ,że
bardzo się speszył .
-Nieeeee....-Teraz dopiero się wkopał. Jego zaprzeczenie było bardziej
niż w stu procentach jak najbardziej przeciwną odpowiedzią.
wtorek, 16 lipca 2013
20.4 Harry
Cały czas spoglądałaś na Harrego a on na Ciebie . Kiedy wasze oczy stawały na jednej lini posyłaliście sobie promienne uśmiechy . Między czasie Harry zajmował się małą dziewczynką .Była śliczna . Zorientowałas się ,że dziewczynka ma na imię Lux i jest córeczką kobiety która siedziała z Harrym przy stoliku. Obserwując tak Harrego stwierdziłaś ,że idealnie nadaje się do roli tatusia . Dziewczynka wchodziła na niego , zawieszała mu się na szyji , skakała , fascynowała się każdą rzeczą przy tym robiąc duzo pisku jednocześnie śmiejąc się . Widac było Harremu to nie przeszkadzało wręcz przeciwnie wygłupiał się razem z Lux.
Po dłuższym czasie kobieta wraz z dzieckiem opuściła Harrego żegnając się z nim buziakiem a do Ciebie się uśmiechnęła . Nie wiedziałas czemu to zrobiła ale odwzajmniłaś uśmiech i odmachałaś dziewczynce na pożegnanie .
Chciałas już jak najszybciej skonczyć pracę i oddać się rozmowie z Harrym ale niestety jeszcze pozostała Ci godzina pracy . Caroline , która widziała ,ze już nie możesz się doczekać aby zdjąć uniform i wyjść z tąd z Harrym pociągnęła Cię za ręke i po cichu powiedziała :
-Idź już ... Ja dam radę . Już rozmawiałam o tym z Brunem , zwolni Cie z tej godziny . -Mówiąc Bruno uśmiechnęła się.
-Na prawdę ?! -Ucieszyłaś się i chciałaś już pobiec na zaplecze przebrać się ale Carolnie zatrzymała Cie jeszcze na chwile :
-Tylko wróć o przyzwoitej godzinie do domu ! -Chciała udać poważną ale obie parsknęłyście śmiechem ,ponieważ bycie stanowczą to raczej słaba strona Twojej przyjaciółki . Podziękowałas jej buziakiem w policzek i momentalnie znalazłaś się na zapleczu . Zdjęłaś z siebie przepracowany uniform i otwierając swoją szafkę wyjęłaś z niej białą bluzkę na ramiączka z guziczkami na dekolcie . Niestety mała szafka na zapleczu kawiarni nie odpowiadała wielkości Twojej szafy więc nie miałaś zbytnio wyboru w co się ubrac żeby zrobić na Harrym dobre wrażenie . Poprawiłaś biustonosz , założyłas bluzkę , przeczesałaś splątane włosy i po niecałych pięciu minutach niepewnym krokiem wyszłaś na salę. Harry zauważając Cię zerwał się na równe nogi i podszedł w Twoją stronę. Poczułaś ,ze Twoje serce zaczyna bić coraz mocniej a brzuch cyklicznie zaciska sie . Harry nie czekając dłużej rozłożył swoje ramiona a Ty wtuliłaś się w niego . W końcu to się stało : poczułaś bliskość Harrego ,której tak bardzo Ci brakowało . Trzy lata temu staliście praktycznie ze sobą na równi natomiast teraz praktycznie cała schowałas się w objęciach Harrego wtulając głowe w klatkę piersiową ,która lekko była odsłonięta przez rozpiętą koszulę. Poczułaś ,ze Harry przykłada swoją głowę do Twojej i mocniej oplata dłonie w tali.
-Nie mogę uwierzyć ,że znów mogę Cię przytulić ... -Przyznał Harry patrząc się prosto w Twoje oczy . Przypomniało Ci się ,że zawsze się tak witaliście i żegnaliście nie pozwalając Harremu na pocałunek . Nigdy się z Harrym nie całowałowaliście ,ponieważ bałas się ,że ktoś was na tym przyłapie . Harry szanował Twoją decyzje i nigdy nie nalegał.
-Myślałam ,że juz się więcej nie zobaczymy...-Mówiąc to do Twoich oczu zaczeły napływac łzy ,Harry to zauwazył a Ty spuściłaś wzrok .
-Heeej [t.i] -Uniósł delikatnie Twój podbrudek . -Nigdy nie pozwolę zebyś płakała z mojego powodu, rozumiesz? Możesz mnie przeklinac , wyzywać ale nie płakac . . .
-Harry muszę Ci coś powiedzieć .. Ale nie tutaj , chodźmy stąd..-Pociągnęłaś chłopaka za rękę i wyszliście z kawiarni udając się w strone zacisznego parku . Harry rozmyślał co mu chcesz powiedzieć .Był nastawiony na najgorsze...Nie czekając aż wejdziecie w głąb parku gwałtownie zatrzymałas się ,stając naprzeciw Harrego . Był bardzo zdziwiony i jednocześnie poddenerwowany chciał zaczac cos mówić ale Ty wyrwałas sie:
-Harry nie zniose tego dłuzej! Nie wytrzymam rozumiesz?! Dusiłam to wszystko w sobie od kąd Cię poznałam! Ja tak dalej nie potrafię ! Przepraszam Harry ! Tak bardzo Cię przepraszam ! -Dałaś upust emocjom ,które drzemały w Tobie tak długo.Zdecydowanie za długo. Harry zlapał Cię za dłonie i próbował zrozumieć o co Ci chodzi. Domyślał się..
-Nie wiem jak moglam słuchac się ciotki i tych wszystkich zazdrosnych dziewczyn !
-[t.i] spokojnie, już wszystko w porządku...-Harry próbował opanowac Twoje emocje jednoczesnie dając znać krótkim usmiechem ze niepotrzebnie się przejmujesz tym co było.
-Nie jest w porządku ! Mam wyrzuty sumienia jak Cię traktowałam ! Jak mogłam traktować osobę... Osobę ,która kocham.... -W końcu powiedziałaś to ,co od tak dawna nie dawało Ci spokoju . Poczułas się lepiej kiedy wyznalaś Harremu ,że go kochasz ale obawialaś sie jego reakcji ,ponieważ przez chwile zanużył w Tobie wzrok i nic nie odpowiadał.
-[t.i]...-Teraz juz byłas pewna ,że Harry nie czuje tego samego do Ciebie . Jezeli by było na odwrót ucieszył by się z Twojego wyznania natomiast on nabrał powaznego wyrazu twarzy.
-Tak Harry ?-Spytałaś niepewnie tak jakby odpowiedź była wyrocznią .
-Ale ja to wiem..Powiedziałem Ci przecież w dzień Twojego wyjazdu ,że wiem ,że Ty do mnie czujesz to samo.. [t.i] ... Kocham Cię...-Harry mocno Cię przytulił . Wtuliłas się w niego jak najmocniej potrafiłaś . Czułaś się jak by czas sie dla was zatrzymał . Czyli jednak Harry dotrzymał słowa mówiąc ,że nie chce żadnej innej dziewczyny tylko mnie.. . -Pomyślałaś . Łzy szczęścia zaczęły spływać po Twoich policzkach .
-Ejjjj , nie płacz-Harry otarł łzy delikatnie dotykając Twojej twarzy i zatrzymując ruch przybliżył swoje usta do Twoich :
-Czy teraz mogę Cię pocałować ?
-Tak..-Wyszeptałaś i wasze usta złączyły się w czułym pocałunku .
Nie mogłas uwierzyć w to co się właśnie dzieje . Przeżywasz swój pierwszy pocałunek z Harrym . Czujesz się przy nim taka kochana i taka bezpieczna. Wiesz ,że Harry nigdy by Cię nie skrzywdził i nie zrobił niczego wbrew Twojej woli .
Był to najwspanialszy pocałunek jaki przezyłaś ,pełen uczucia i spełnienia tęsknoty.
Wiedzialas ,że otwiera się przed Tobą nowy rozdział w życiu . W życiu ,które ułożysz sobie tak jak będziesz chciała z Harrym nie będąc pod niczyją presją [....]
-Jestem z Harrym ! -Powiedziałaś wpadajac do pokoju Caroline przy tym samym rozpraszając ją w malowaniu paznokci powodując rozlanie lakieru na stół. Nie przejęła się tym wcale tylko od razu do Ciebie podbiegła przytulając się :
-No widzisz !!!! Cieszę się bardzo ! A ja jestem z Brunem ! -Również się pochwaliła.
-To świetnie ! Ale mówiłas ,ze przeciez on jest dla Ciebie za stary -Zaśmiałaś się .
-A tu Cię zaskocze bo on ma jednak 22 lata ! Tak wiem to dziwne ale każdemu mówi ,że ma 26 żeby dziwnie nie wyglądało że w tak młodym wieku został szefem . -Wytłumaczyła Ci Caroline sięgając do szafki po wino .
-Trzeba opić nasz sukces ! -Krzyknęła z uśmiechem a Ty opadłas na rozścielone łożko ,zdejmując buty i ciesząc się takim udanym zakończeniem dnia ,które napewno zostanie na zawsze w Twojej pamięci .
Po dłuższym czasie kobieta wraz z dzieckiem opuściła Harrego żegnając się z nim buziakiem a do Ciebie się uśmiechnęła . Nie wiedziałas czemu to zrobiła ale odwzajmniłaś uśmiech i odmachałaś dziewczynce na pożegnanie .
Chciałas już jak najszybciej skonczyć pracę i oddać się rozmowie z Harrym ale niestety jeszcze pozostała Ci godzina pracy . Caroline , która widziała ,ze już nie możesz się doczekać aby zdjąć uniform i wyjść z tąd z Harrym pociągnęła Cię za ręke i po cichu powiedziała :
-Idź już ... Ja dam radę . Już rozmawiałam o tym z Brunem , zwolni Cie z tej godziny . -Mówiąc Bruno uśmiechnęła się.
-Na prawdę ?! -Ucieszyłaś się i chciałaś już pobiec na zaplecze przebrać się ale Carolnie zatrzymała Cie jeszcze na chwile :
-Tylko wróć o przyzwoitej godzinie do domu ! -Chciała udać poważną ale obie parsknęłyście śmiechem ,ponieważ bycie stanowczą to raczej słaba strona Twojej przyjaciółki . Podziękowałas jej buziakiem w policzek i momentalnie znalazłaś się na zapleczu . Zdjęłaś z siebie przepracowany uniform i otwierając swoją szafkę wyjęłaś z niej białą bluzkę na ramiączka z guziczkami na dekolcie . Niestety mała szafka na zapleczu kawiarni nie odpowiadała wielkości Twojej szafy więc nie miałaś zbytnio wyboru w co się ubrac żeby zrobić na Harrym dobre wrażenie . Poprawiłaś biustonosz , założyłas bluzkę , przeczesałaś splątane włosy i po niecałych pięciu minutach niepewnym krokiem wyszłaś na salę. Harry zauważając Cię zerwał się na równe nogi i podszedł w Twoją stronę. Poczułaś ,ze Twoje serce zaczyna bić coraz mocniej a brzuch cyklicznie zaciska sie . Harry nie czekając dłużej rozłożył swoje ramiona a Ty wtuliłaś się w niego . W końcu to się stało : poczułaś bliskość Harrego ,której tak bardzo Ci brakowało . Trzy lata temu staliście praktycznie ze sobą na równi natomiast teraz praktycznie cała schowałas się w objęciach Harrego wtulając głowe w klatkę piersiową ,która lekko była odsłonięta przez rozpiętą koszulę. Poczułaś ,ze Harry przykłada swoją głowę do Twojej i mocniej oplata dłonie w tali.
-Nie mogę uwierzyć ,że znów mogę Cię przytulić ... -Przyznał Harry patrząc się prosto w Twoje oczy . Przypomniało Ci się ,że zawsze się tak witaliście i żegnaliście nie pozwalając Harremu na pocałunek . Nigdy się z Harrym nie całowałowaliście ,ponieważ bałas się ,że ktoś was na tym przyłapie . Harry szanował Twoją decyzje i nigdy nie nalegał.
-Myślałam ,że juz się więcej nie zobaczymy...-Mówiąc to do Twoich oczu zaczeły napływac łzy ,Harry to zauwazył a Ty spuściłaś wzrok .
-Heeej [t.i] -Uniósł delikatnie Twój podbrudek . -Nigdy nie pozwolę zebyś płakała z mojego powodu, rozumiesz? Możesz mnie przeklinac , wyzywać ale nie płakac . . .
-Harry muszę Ci coś powiedzieć .. Ale nie tutaj , chodźmy stąd..-Pociągnęłaś chłopaka za rękę i wyszliście z kawiarni udając się w strone zacisznego parku . Harry rozmyślał co mu chcesz powiedzieć .Był nastawiony na najgorsze...Nie czekając aż wejdziecie w głąb parku gwałtownie zatrzymałas się ,stając naprzeciw Harrego . Był bardzo zdziwiony i jednocześnie poddenerwowany chciał zaczac cos mówić ale Ty wyrwałas sie:
-Harry nie zniose tego dłuzej! Nie wytrzymam rozumiesz?! Dusiłam to wszystko w sobie od kąd Cię poznałam! Ja tak dalej nie potrafię ! Przepraszam Harry ! Tak bardzo Cię przepraszam ! -Dałaś upust emocjom ,które drzemały w Tobie tak długo.Zdecydowanie za długo. Harry zlapał Cię za dłonie i próbował zrozumieć o co Ci chodzi. Domyślał się..
-Nie wiem jak moglam słuchac się ciotki i tych wszystkich zazdrosnych dziewczyn !
-[t.i] spokojnie, już wszystko w porządku...-Harry próbował opanowac Twoje emocje jednoczesnie dając znać krótkim usmiechem ze niepotrzebnie się przejmujesz tym co było.
-Nie jest w porządku ! Mam wyrzuty sumienia jak Cię traktowałam ! Jak mogłam traktować osobę... Osobę ,która kocham.... -W końcu powiedziałaś to ,co od tak dawna nie dawało Ci spokoju . Poczułas się lepiej kiedy wyznalaś Harremu ,że go kochasz ale obawialaś sie jego reakcji ,ponieważ przez chwile zanużył w Tobie wzrok i nic nie odpowiadał.
-[t.i]...-Teraz juz byłas pewna ,że Harry nie czuje tego samego do Ciebie . Jezeli by było na odwrót ucieszył by się z Twojego wyznania natomiast on nabrał powaznego wyrazu twarzy.
-Tak Harry ?-Spytałaś niepewnie tak jakby odpowiedź była wyrocznią .
-Ale ja to wiem..Powiedziałem Ci przecież w dzień Twojego wyjazdu ,że wiem ,że Ty do mnie czujesz to samo.. [t.i] ... Kocham Cię...-Harry mocno Cię przytulił . Wtuliłas się w niego jak najmocniej potrafiłaś . Czułaś się jak by czas sie dla was zatrzymał . Czyli jednak Harry dotrzymał słowa mówiąc ,że nie chce żadnej innej dziewczyny tylko mnie.. . -Pomyślałaś . Łzy szczęścia zaczęły spływać po Twoich policzkach .
-Ejjjj , nie płacz-Harry otarł łzy delikatnie dotykając Twojej twarzy i zatrzymując ruch przybliżył swoje usta do Twoich :
-Czy teraz mogę Cię pocałować ?
-Tak..-Wyszeptałaś i wasze usta złączyły się w czułym pocałunku .
Nie mogłas uwierzyć w to co się właśnie dzieje . Przeżywasz swój pierwszy pocałunek z Harrym . Czujesz się przy nim taka kochana i taka bezpieczna. Wiesz ,że Harry nigdy by Cię nie skrzywdził i nie zrobił niczego wbrew Twojej woli .
Był to najwspanialszy pocałunek jaki przezyłaś ,pełen uczucia i spełnienia tęsknoty.
Wiedzialas ,że otwiera się przed Tobą nowy rozdział w życiu . W życiu ,które ułożysz sobie tak jak będziesz chciała z Harrym nie będąc pod niczyją presją [....]
-Jestem z Harrym ! -Powiedziałaś wpadajac do pokoju Caroline przy tym samym rozpraszając ją w malowaniu paznokci powodując rozlanie lakieru na stół. Nie przejęła się tym wcale tylko od razu do Ciebie podbiegła przytulając się :
-No widzisz !!!! Cieszę się bardzo ! A ja jestem z Brunem ! -Również się pochwaliła.
-To świetnie ! Ale mówiłas ,ze przeciez on jest dla Ciebie za stary -Zaśmiałaś się .
-A tu Cię zaskocze bo on ma jednak 22 lata ! Tak wiem to dziwne ale każdemu mówi ,że ma 26 żeby dziwnie nie wyglądało że w tak młodym wieku został szefem . -Wytłumaczyła Ci Caroline sięgając do szafki po wino .
-Trzeba opić nasz sukces ! -Krzyknęła z uśmiechem a Ty opadłas na rozścielone łożko ,zdejmując buty i ciesząc się takim udanym zakończeniem dnia ,które napewno zostanie na zawsze w Twojej pamięci .
sobota, 13 lipca 2013
20.3 Harry
Otworzyłaś usta chcąc coś powiedzieć ale totalnie odcięło Ci mowe. Wpatrywałas się w Caroline tak jak byś oczekiwała wyjaśnień . Harry jako członek najsławniejszego zespołu ?!-Myślałaś . Czemu ja nic o tym nie wiem ? Teraz na pewno ma miliony fanek i mnie już mnie pamięta.....
-Powinnaś się cieszyć ,że znasz osobiście Harrego ! Jak ja go mogłam nie poznac wtedy na przejsciu...
-Don't let me go....- Zanuciłaś kawałek piosenki i usiadłaś bezradnie w fotelu.
-[t.i] Daj już dzisiaj spokój ,idź się prześpij a od jutra zaczniemy działać .-Poradziła Ci Caroline i tak zrobiłaś . [...]
Dzis wstałaś wczesnie rano . Zdążyłaś wziąść prysznic , podkręcić włosy , zrobić delikatny makijaż i nawet zjeść sniadanie . Kiedy Caroline weszła do kuchni była w szoku ,że to Ty na nią czekasz a nie na odwrót:
-Że Ty niby , że ja , że Ty , jeju nie wierze ,jak to , Ty na mnie czekasz?!-Caroline zaczął się tak plątać język ,że na chwile wybuchnełaś śmiechem .
-Że niby ja , że Ty,tak to, na Ciebie czekam -Powtórzyłaś słowa po przyjaciółce dając jej tym do zrozumienia ,że brzmiało to bardzo zabawnie . Poczekałaś jeszcze pare minut aż Caroline będzie gotowa do wyjscia i o 9.45 wyruszyłyście do pracy . Dzisiaj nie oglądałyście się za żadnymi mężczyznami ,chociaż Caroline pare razy ukradkiem zdarzyło się spojrzeć na jakiegoś blondyna ale robiła to w bardzo dyskretny sposób zeby Ciebie nie urazić .
Po mieście od samego rana kręciło się strasznie dużo ludzi ,wiedziałyście już ,że to będzie ciężki dzień w pracy .
Nie myliłyście się . Wasza kawiarnia miała zazwyczaj duży obrót ale dzisiaj ludzie przechodzili samych siebie . Co chwila ktos wchodził ,wychodził ,kolejki ciągnęły się aż do wyjścia a niecierpliwi klienci potrafili uprzykrzać nieźle życie . Obsługiwałyście same dwie kasy a szef na zapleczu popijał kawke co was bardzo wkurzało . Mówiłyście mu nie raz że potrzebny jest ktoś do pomocy ale on twierdził ,że my dwie wystarczymy i za to może wypłacac nam wieksze wynagrodzenie .
-Caroline czy....-Szef zwrócił się do niej i "przypadkiem" wylał na nią połowe swojej kawy kiedy odwórciła się w jego strone.
-Ojeeej najmocniej Cię przepraszam !-Te przeprosiny były na tyle sztuczne ,ze westchnęłaś z wyrzutem i posłałaś szefowi wrogie spojrzenie .
-Nic się nie stało ,zaraz się przebiorę -Powiedziała Caroline przez zaciśnięte zęby rzucając na lade ścierke i udając się w strone zaplecza.
-Uwierz nie chciałem..-Bruno miał taki tupet ,że wszed za Twoją przyjaciółką na zaplecze kiedy ona własnie zdejmowała przemoczoną bluzke.Nie spodobało jej sie te zachowanie :
-To tylko przemoczona bluzka ! Nic wielkiego ! Mógłbyś uważać jak chodzisz ! -Mówiąc to zakrywała bluzką swój biust.
-Może pomoge Ci się wytrzec?-Podszedł bliżej dosłownie na odległość paru centymetrów.
Byłaś strasznie zdenerwowana ,ponieważ wiedziałas ,że oblanie kawą Caroline przez szefa było celowe i teraz musiałaś zostać sama przy ladzie obsługując kilku klientów na raz .Przeprosiłas na chwilę młodą dziewczyne ,która własnie zamawiała latte i weszłas na zaplecze chcąc prosić o pomoc . Zaglądając tam ujrzałaś Caroline i Bruna w objęciach i złączonych w pocałunku .
-Przepraszam bardzo ! Ale czy ktoś mógłby przyjść i mu pomóc w obsłudze ?! -Caroline zauważajac Cię trochę się speszyła i szybko zakładając bluzke wróciła na sale. Po paru godzinach ruch się trochę uspokoił ale nadal miałyście sporo pracy . Przyjmując kolejną osobę z kolejki nawet nie podniosłaś wzroku tylko machinalnie chciałaś nabić rachunek na kase ale kiedy usłyszałaś znany Ci głos podniosłaś szybko głowę do góry .
-[t.i]! -Przed sobą ujrzałaś Harrego . Uśmiechając się do Ciebie uwydatniły mu się dołeczki a oczy zabłysnęły iskierką radości . Patrząc na niego z bliska zauważyłas ,że jego twarz nabrała wyraźniejsze rysy i nieco poszczuplała nadają mu przy tym tylko uroku . Mialas wielką ochotę wtulić się w niego i powiedzieć mu wszystko przede wszystkim to jak bardzo za nim tęsknisz . Twoje serce zaczeło szybciej bić a uśmiech nie schodził z twarzy . Patrzyliście tak na siebie i Ty dopiero po chwili zorientowałaś się ,ze Harry na rękach trzyma małą dziewczynkę -była śliczna.Widząc niezadowolenie klientów czekajacych w kolejce otrząsnęłas się z zapatrzenia i przyjęłaś zamówienie :
-Co pan sobie życzy ?-Mówiąc słowo "pan" wymieniłaś z Harrym zadziorne uśmiechy .
-Coś tak od serca bo ostatnio mnie boli ... -Harry wywinął dolną warge okazując chwilowy smutek na co dziewczynka zachichotała.-No i soczek pomarańczowy dla mojej księżniczki . -Dodał dając buziaka małej w policzek . Wyglądał słodko z dzieckiem . Jak pamiętasz Harry od zawsze kochał małe dzieci i planując swoją przyszłość chciał mieć przynajmniej trójkę własnych. Robiąc kawę zastanawiłaś się czyje to dziecko . Wykluczałaś ,że to może być dziecko Harrego ,poniewaz dziewczynka ma około trzech lat. Kiedy sie odwróciłaś przy Harrym stała jakaś kobieta. Wzięła od niego dziewczynkę i zajęła miejsce przy stoliku .
-Miło Cię widzieć [t.i] !-Harremu uśmiech nadal nie schodził z twarzy .
-Mi Ciebie równiez ,Harry chciałabym z Tobą porozmawiać ale nie tutaj ... Widzisz duży ruch mam... -Harry nie dał Ci dokończyć:
-Zaczekam na Ciebie . -Powiedział bezproblemowo.
-Harry kończe za dwie godziny...
-Co to dla mnie dwie godziny w porównaniu....-Przerwał mu jakis starszy mężczyzna proszący o kawę ,widać było strasznie się nie cierpliwił .
-Powinnaś się cieszyć ,że znasz osobiście Harrego ! Jak ja go mogłam nie poznac wtedy na przejsciu...
-Don't let me go....- Zanuciłaś kawałek piosenki i usiadłaś bezradnie w fotelu.
-[t.i] Daj już dzisiaj spokój ,idź się prześpij a od jutra zaczniemy działać .-Poradziła Ci Caroline i tak zrobiłaś . [...]
Dzis wstałaś wczesnie rano . Zdążyłaś wziąść prysznic , podkręcić włosy , zrobić delikatny makijaż i nawet zjeść sniadanie . Kiedy Caroline weszła do kuchni była w szoku ,że to Ty na nią czekasz a nie na odwrót:
-Że Ty niby , że ja , że Ty , jeju nie wierze ,jak to , Ty na mnie czekasz?!-Caroline zaczął się tak plątać język ,że na chwile wybuchnełaś śmiechem .
-Że niby ja , że Ty,tak to, na Ciebie czekam -Powtórzyłaś słowa po przyjaciółce dając jej tym do zrozumienia ,że brzmiało to bardzo zabawnie . Poczekałaś jeszcze pare minut aż Caroline będzie gotowa do wyjscia i o 9.45 wyruszyłyście do pracy . Dzisiaj nie oglądałyście się za żadnymi mężczyznami ,chociaż Caroline pare razy ukradkiem zdarzyło się spojrzeć na jakiegoś blondyna ale robiła to w bardzo dyskretny sposób zeby Ciebie nie urazić .
Po mieście od samego rana kręciło się strasznie dużo ludzi ,wiedziałyście już ,że to będzie ciężki dzień w pracy .
Nie myliłyście się . Wasza kawiarnia miała zazwyczaj duży obrót ale dzisiaj ludzie przechodzili samych siebie . Co chwila ktos wchodził ,wychodził ,kolejki ciągnęły się aż do wyjścia a niecierpliwi klienci potrafili uprzykrzać nieźle życie . Obsługiwałyście same dwie kasy a szef na zapleczu popijał kawke co was bardzo wkurzało . Mówiłyście mu nie raz że potrzebny jest ktoś do pomocy ale on twierdził ,że my dwie wystarczymy i za to może wypłacac nam wieksze wynagrodzenie .
-Caroline czy....-Szef zwrócił się do niej i "przypadkiem" wylał na nią połowe swojej kawy kiedy odwórciła się w jego strone.
-Ojeeej najmocniej Cię przepraszam !-Te przeprosiny były na tyle sztuczne ,ze westchnęłaś z wyrzutem i posłałaś szefowi wrogie spojrzenie .
-Nic się nie stało ,zaraz się przebiorę -Powiedziała Caroline przez zaciśnięte zęby rzucając na lade ścierke i udając się w strone zaplecza.
-Uwierz nie chciałem..-Bruno miał taki tupet ,że wszed za Twoją przyjaciółką na zaplecze kiedy ona własnie zdejmowała przemoczoną bluzke.Nie spodobało jej sie te zachowanie :
-To tylko przemoczona bluzka ! Nic wielkiego ! Mógłbyś uważać jak chodzisz ! -Mówiąc to zakrywała bluzką swój biust.
-Może pomoge Ci się wytrzec?-Podszedł bliżej dosłownie na odległość paru centymetrów.
Byłaś strasznie zdenerwowana ,ponieważ wiedziałas ,że oblanie kawą Caroline przez szefa było celowe i teraz musiałaś zostać sama przy ladzie obsługując kilku klientów na raz .Przeprosiłas na chwilę młodą dziewczyne ,która własnie zamawiała latte i weszłas na zaplecze chcąc prosić o pomoc . Zaglądając tam ujrzałaś Caroline i Bruna w objęciach i złączonych w pocałunku .
-Przepraszam bardzo ! Ale czy ktoś mógłby przyjść i mu pomóc w obsłudze ?! -Caroline zauważajac Cię trochę się speszyła i szybko zakładając bluzke wróciła na sale. Po paru godzinach ruch się trochę uspokoił ale nadal miałyście sporo pracy . Przyjmując kolejną osobę z kolejki nawet nie podniosłaś wzroku tylko machinalnie chciałaś nabić rachunek na kase ale kiedy usłyszałaś znany Ci głos podniosłaś szybko głowę do góry .
-[t.i]! -Przed sobą ujrzałaś Harrego . Uśmiechając się do Ciebie uwydatniły mu się dołeczki a oczy zabłysnęły iskierką radości . Patrząc na niego z bliska zauważyłas ,że jego twarz nabrała wyraźniejsze rysy i nieco poszczuplała nadają mu przy tym tylko uroku . Mialas wielką ochotę wtulić się w niego i powiedzieć mu wszystko przede wszystkim to jak bardzo za nim tęsknisz . Twoje serce zaczeło szybciej bić a uśmiech nie schodził z twarzy . Patrzyliście tak na siebie i Ty dopiero po chwili zorientowałaś się ,ze Harry na rękach trzyma małą dziewczynkę -była śliczna.Widząc niezadowolenie klientów czekajacych w kolejce otrząsnęłas się z zapatrzenia i przyjęłaś zamówienie :
-Co pan sobie życzy ?-Mówiąc słowo "pan" wymieniłaś z Harrym zadziorne uśmiechy .
-Coś tak od serca bo ostatnio mnie boli ... -Harry wywinął dolną warge okazując chwilowy smutek na co dziewczynka zachichotała.-No i soczek pomarańczowy dla mojej księżniczki . -Dodał dając buziaka małej w policzek . Wyglądał słodko z dzieckiem . Jak pamiętasz Harry od zawsze kochał małe dzieci i planując swoją przyszłość chciał mieć przynajmniej trójkę własnych. Robiąc kawę zastanawiłaś się czyje to dziecko . Wykluczałaś ,że to może być dziecko Harrego ,poniewaz dziewczynka ma około trzech lat. Kiedy sie odwróciłaś przy Harrym stała jakaś kobieta. Wzięła od niego dziewczynkę i zajęła miejsce przy stoliku .
-Miło Cię widzieć [t.i] !-Harremu uśmiech nadal nie schodził z twarzy .
-Mi Ciebie równiez ,Harry chciałabym z Tobą porozmawiać ale nie tutaj ... Widzisz duży ruch mam... -Harry nie dał Ci dokończyć:
-Zaczekam na Ciebie . -Powiedział bezproblemowo.
-Harry kończe za dwie godziny...
-Co to dla mnie dwie godziny w porównaniu....-Przerwał mu jakis starszy mężczyzna proszący o kawę ,widać było strasznie się nie cierpliwił .
Subskrybuj:
Posty (Atom)