Na miejsce dojechaliście po piętnastu minutach . Nie czekając aż Mat otworzy Ci drzwi żebys mogła wysiąść ,gwałtownie pociągnęłaś za klamkę i poprawiając sukienkę delikatnie wysunęłaś swoje nogi z auta.Spostrzegając Mat'a witającego się ze swoimi kumpalmi stwierdziałaś ,że dobrze zrobiłaś nie czekając na niego w samochodzie ,ponieważ raczej byś się nie doczekała.Zaczęłaś się powoli irytować . Stojąc sama nie wiedziałaś co masz zrobić czy zostac tutaj czy podejść do Mat'a i przywitać się ze znajomymi. Jedno wiedziałaś na pewno ,że gdyby był tutaj Marcel nie miała bys tego problemu.
Niepewnym krokiem poczęłaś zmierzać w kierunku rozbawionego towarzystwa ,w którym jak było widać rządził Mat.
-Witaj [t.i]-Przywitali się z Toba znajomi na co Ty odpowiedziałaś im mocno wymuszonym uśmiechem.Mat widząc Twoje niezadowolenie objął Cię mocno ramieniem i przyciągnąl do siebie.
-Wyluzuj się kochaniee.-Te słowa wypowiedział wprost w Twoje usta,które momentalnie złączył w zachłannym pocałunku tak żeby popisać się przed kolegami.Wyrywając się z jego objęc odepchnęłaś go.Był bardzo zszokowany ,ponieważ dla niego to była największa kompromitacja w oczach kumpli.
-Mat co Ty wyprawiasz?! Zgodziłam się przyjść z Tobą na imprezę ale nie na to żebym była Twoją dziewczynką od zachcianek !-Posłałaś mu pełne wyrzutu spojrzenie i weszłaś do pomieszczenia ,w którym odbywała się impreza.
-Hahaha stary ! Powiem Ci ,że nie przebijesz Marcela!-Zaśmiał się Zack poklepując po ramieniu Mat'a.
-Stul twarz Zack.-Odgryzł się sycząc przez zęby.
-Nie ma to jak dostać kosza od najładniejszej laski w szkole co ?-Dociął Rick.
***
Weszłaś do ogromnego mieszkania ,które dzisiejszej nocy było wyłączną własnością Amber ,ponieważ jej rodzice wyjchali na dwa dni z miasta.Przeszłaś przez duży hol prowadzący do salonu gdzie znajdowali się w tym momencie prawie wszyscy uczniowie Twojej szkoły.Nie mogłas uwierzyć własnym oczom ,że tutaj pomieściło się tyle osób i nadal nie było zbyt ciasno i tłuczno.Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu dziewczyn z Twojej klasy i po chwili zawiesiłaś oko na grupce stojącej koło okna.To były Cat,Ellie i Caroline.Spostrzegając je od razu uśmiech wskoczył na Twoją twarz i entuzjazmem ruszyłaś w ich stronę.Obejmując ramieniem przyjaciółkę Cat przywitałaś się ze wszytskimi.Chciałaś na chwilę zapomnieć co miało miejsce minutę temu..
Muzyka puszczana z ogromnych głośników rozbrzmiewała po całym domu przyprawiając Cię co jakiś czas o dreszcze. Czułaś jak przeszywa całe Twoje ciało wprawiając w drganie każde wypowiedziane przez Ciebie słowo.Różnokolorowe reflektory zawieszone tuż przy samym suficie , na zmianę puszczały smugi światła rozjaśniając panującą ciemność.
Po niecałej godzinie wszystko zaczeło robić się dookoła szare i niewyraźne ,jak to na imprezach -Nikt nie żałował sobie tytoniu .
Dyskutując ciągle wraz z dziewczynami postanowiłaś opuścić je na chwilę aby orzeźwić się wodą stojącą na wielkim stole w kuchni.Nalałaś wodę w jednorazowy kubeczek i opierając się o blat wyciągnęłaś telefon z torebki w celu skontaktowania się z Marcelem.Przyglądając się dokładnie ekranowi po chwili wystukalaś tresc wiadomości :
DO: Marcel
"Kiedy będziesz? Czekam na Ciebie."
Nie chowając telefonu zaczerpnęłaś koleny łyk oczekując odpowiedzi na wiadomość wpatrując się w telefon jak zahipnotyzowana.Z zamyślenia wyrwało Cię uczucie wibrowania w Twoim ręku. Od razu odblokowałaś klawiaturę chcąc odczytać wiadomość:
OD:Marcel
"[t.i] przpraszam. Nie przychodzę . Porozmawiamy o tym jutro . Trzymaj się ;)"
Westchnęłaś ciężko i nie odpowiadając Marcelowi wrzuciłaś telefon głęboko do torebki. Zamykając torbę ruszyłaś z miejsca . Szłaś tak szarpiąc się z suwakiem ,który nie chciał się zamknąć .Wszystko utrudniało Ci to ,że w lewym ręku trzymałaś kubeczek z wodą.Nagle niespodziewanie przed Tobą wyrósł Mat , na którego wpadłaś wylewając całą wodę na jego białą koszulę.
-Mat przep....-Urwałaś w połowie słowa ,ponieważ Mat wycelował zaciśniętą pięść prosto w Twój policzek. Siła uderzenia była tak mocna ,że odwracając głowę w bok cofnęłaś się o krok w tył.Poczułaś jak łzy napływają Ci do oczu.
-Uderzyłeś dziewczyne ?! Ty skurwielu !-Usłyszałaś stłumiony głos Zack'a ,który rzucił się na Mat'a powalając go na ziemie zaczął okładać go pięsciami.Skrywając twarz w dłoniach ,które co chwila na nowo były zalewane łzami poczułaś jak ktoś obejmuję Cię ramieniem.
-[t.i] chodź odwiozę Cię do domu !-To była Cat.Słyszałaś jak momentalnie wokół was zaczyna robić się szum i czułaś jak wszytkie oczy zwrócone są ku Tobie.Było Ci tak cholernie głupio. Przecież nie oblałaś go celowo to był całkowity przypadek.Chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce i rzucić się na łóżko zalewając się łzami.
***
Wysiadając z samochodu Cat spuściłaś głowę i czekając aż zamknie auto ponownie wybuchnęłaś płaczem.Kilkakrotne wybuchy płaczu były spowodowane nie bólem podbitego oka ale tym jak zostałas potraktowana .Nikt nigdy nie podniósł na Ciebie ręki tym bardziej chłopak .
Na balkonie niedużego domku siedział własnie Marcel czytając książkę jak co wieczór. Poprawiając swoje okulary przyjżał się dokładnie Tobie i Cat. Początkowo nie mógł dobrze wyhaczyć Cię wzrokiem ale kiedy już wystarczająco dobrze wytężył wzrok natychmiast zauwazył ,że płaczesz. Szybko lecz starannie odłozył książkę i trzymając się za okulary wybiegł z domu. Stawiając duże lecz niezdarne kroki zmierzał w Twoją stronę .
-[t.i]! -Wydobył z siebie troskliwy jednocześnie zmartwiony głos wpadając Tobie w ramiona.Przytulił Cię najmocniej jak potrafił a Ty schowałas głowę w jego ramieniu praktycznie znikając w objęciach.Wtulając się Marcela poczułaś się o wiele lepiej i pohamowałaś swoj płacz chcąc się uspokoić.
-[t.i] chodźmy do środka ogrzejesz się. Ciebie także zapraszam .-Marcel skierował zaproszenie do Twojej przyjaciółki.
-Nie dziękuję .Zaopiekuj się [t.i] ja wrócę do siebie.Do zobaczenia.-Pożegnaliście się z Cat i wtuleni w siebie pomaszerowaliście do przytulnego mieszkania Marcela.Kiedy znaleźliscie się na piętrze i Marcel zapalił światło dopiero teraz zauważył ,że Twoja twarz jest powaznie zaczerwieniona.Delikatnie ujął Twój podbródek w swoje ciepłe dłonie i drżącym głosem spytał:
-Kto Ci to zrobił ?
-To...To...To Mat..-Zająkałas się a Marcel otworzył lekko usta ze zdziwienia.-Marcel ja wiem nie powinnam iść na tą imprezę bez Ciebie . Powinnam nie zostawiać Cię samego wtedy by się to nie stało.Teraz czuję się tak okropnie.Marcel przepraszam.
-Ale [t.i] Ty mnie za nic nie przepraszaj ! Absolutnie ! To moja wina ,że pozwoliłem żeby on zabrał Cię na tę imprezę.-Zauważyłaś ,że w oczach Marcela zabłysneły łzy.Opanowując swój płacz cichym głosem spytałaś:
-Marcel?
-Tak ?
-Dasz mi buziaka żeby mniej bolało ?-Przez Twoją twarz przeszedł cień uśmiechu a Marcel uwydatnił swoje dołeczki.
-Mojej [t.i] zawsze.-Uśmiechnął się i złożył czułego buziaka na Twoim spuchniętym policzku.
W tej chwili poczułaś się wyjątkowo. Wyjątkowo dlatego ,że masz takiego kogoś jak Marcel.Od kąd pamiętasz zawsze mozesz na nim polegac i traktuje Cię naprawdę jak siostrę.Czasami nawet zastanawiasz się czy nie mogło by być pomiędzy wami czegoś więcej. Teraz słysząc słowa "Mojej [t.i]" zabłysnął w Tobie płomyk nadziei. Marcel ponownie przytulił Cię i dość niepewnie zaczął składac jakieś zdania:
-Nie pozwolę...Na to...Możesz się dziwić [t.i] ale od jutra zapisuję się na treningi i przy najbliższej okazji złoję tyłek Mat'owi.-Marcel chciał pokazać jaki jest odwazny ale za bardzo sam obawiał się tego co mówi więc zachichotałaś spoglądajac mu prosto w oczy:
-Kochanie nie złoisz mu tyłka -Zaśmiałaś się ze słów wypowiedzianych przez siebie a wcześniej przez Marcela.
-Żebyś wiedziała . Nie zawiodę Cię i słowa dotrzymam.-Powiedział teraz już bardziej pewny siebie a Ty z zaskoczenia złożyłaś buziaka na policzku Marcela,który zalał się rumieńcem. Marcel onieśmielił się lekko ale Ty tylko posłałaś mu ciepły uśmiech okazując tym samym ,że podoba Ci się to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz