niedziela, 23 czerwca 2013
19.2 Harry
Drugiego dnia Harry od samego rana siedział na korytarzu w szpitalu . W sumie jako zwykły świadek wypadku wypełnił swoje zadanie i powinien dać już sobie spokój ale czuł ,że musi być właśnie tutaj i dowiedzieć się w jakim stanie jesteś.Mijały godziny a Harremu nikt nie pozwolił wejść na salę , na której się znajdowałaś . Przez szybę obserwował Cię śpiącą i nie mógł oderwać od Ciebie wzroku . Zapatrzony tak zastanawiał się czemu nikt z rodziny nie przyjechał do was. Zarazem czuł się dziwnie czuwając tak sam na wielkim korytarzu i czuł także ,że musi tutaj poprostu być . Błądził z jednego końca korytarza na drugi i tak z powrotem . Cały czas myśląc o Tobie .
Kiedy zauważył ,że otworzyłas oczy lekko się uśmiechnął. Ze stanu melancholii związanej z wczorajszym wydarzeniem z Harrego wydobyła się iskierka zadowolenia . Widząc Ciebie rozglądającą się po sali uśmiech nie znikał mu z twarzy . Tak bardzo chciał wejść na salę i spytać Cię jak się czujesz, czy czegoś nie potrzebujesz..
Harry był na tyle sprytny ,że po wyjściu pielęgniarki z sali ,prześliznął się przez wejście i po chwili znalazł się przy Twoim łóżku. Setki myśli krązyło po jego głowie a jeszcze więcej słów chciało wypłynąc z jego ust ale wahał się nad wypowiedzeniem każdego z nich .
-Cześć [t.i] -Przywitał się wydając z siebie promienny uśmiech . Nie wiedział czy powinien okazywać taką radość ,ponieważ jesteś w cięzkim stanie ale Harry poporstu cieszył się ,że może Cię zobaczyć i ulgę sprawiało mu to ,że nie poddałaś się .
-Heej...-Odpowiedziałaś tym razem bardziej przyglądając się Harremu . Po całej przespanej nocy i większości przedpołudnia odzyskałaś częściowo siłę na rozmowę. Twój stan zdrowia był stabilny ale największy problem sprawiały nogi...Nie ruszałaś nimi ,leżałaś cały czas w tej samej pozycji ,ponieważ ich nie czułaś .
-Jak się czujesz ? -Harry jedną ręką przyciągnął do siebie krzesełko cały czas nie spuszczając z Ciebie wzroku i po chwili usiadł .
-Dobrze ...- Czułaś smutek ale patrząc cały czas na uśmiechającego się Harrego Twoje kąciki ust automatycznie podniosły się do góry .
-Z Twoimi przyjaciółkami jest wszystko w porządku , byłem wcześniej u nich ,ponieważ do Ciebie nie chcieli mnie wpuścić . Sam i Nina już normalnie rozmawiają ,chichotają ,śmieją się więc nie musisz się o nie martwić .-Harry opowiedział Ci wszystko tak abyś była poinformowana na bierząco o wszystkim. Początkowo ucieszyłaś się ,że z Samanthą i Niną jest wszytsko w porządku ale przypominając sobie w jakim jesteś stanie posmutniałaś.
-Jeej..Przepraszam ,powiedziałem coś nie tak ? -Harry zrozumiał ,że chyba nie potrzebnie mówił o wspaniałym humorze Twoich przyjaciółek i ugryzł się w język . Nastała niezręczna cisza a Ty wybuchnęłaś płaczem zakrywając twarz dłońmi .
-[t.i] przepraszam ja nie chciałem.. Proszę nie płacz... -Harry zerwał się z krzesełka przykucają koło łóżka. Odsłoniłaś jedną ręką twarz a Harry delikatnie jej dotknął . Twoje policzki co chwila były zalewane łzami . Zaciskałaś oczy ,ponieważ nie chciałas żeby Harry widział Cię w takim stanie . Niestety kiedy zamykałaś powieki ukazywał Ci się obraz z wypadku i ten przeraźliwy pisk i huk ,który rozlegał w Twojej głowie . To powodowało ,że jeszcze bardziej chciało Ci się płakać i niemal zanosiłaś się w płaczu . W tej chwili znienawidziłaś swoje przyjaciółki . Gdyby Samantha jechała wolniej do wypadku może by nie doszło. Miałaś jej to za złe ,że spowodowała z Ciebie kalekę. Jeszcze wiadomość od Harrego ,że śmieją się i świetnie czują nasiliła negatywne emocje wobec dziewczyn . Jako przyjaciółki powinny przyjść do Ciebie a jeżeeli nie mogą opuszczać sali powinny wykazać współczucie i żałować ,że to wszystko się stało ale one jak zawsze nie mają wstydu i nie liczą się z nikim. Już dawno zastanawiałas się nad zerwaniem z nimi kontkatu ,ponieważ najzwyczajniej do nich nie pasowałas . Byłyście zupełnymi przeciwieństwami . Teraz żałowałas jeszcze tego ,że wcześniej nie zakończyłas przyjaźni , bo wtedy to by się nie wydarzyło...
-Czemu to zawsze mi przytrafiają się najgorsze rzeczy ?! Powiedz czemu ?! -Wykrzykiwałaś przez płacz. Harremu zrobiło się strasznie przykro i głupio ,ponieważ chciał Cię pocieszyć ale nie wiedział jak.
-[t.i] przezyłas i to jest najważniejsze -Powiedział ściskając mocniej Twoją dłoń.-Nie poddałaś się ,pamiętasz co Ci mówiłem ? -Spojrzał Ci prosto w oczy . -Że masz nie zasypiać i pomimo ogromnego bólu nie zrobiłas tego , to jest najważniejsze , byłas bardzo dzielna i jesteś ! Dałaś radę więc teraz też nie możesz się poddac ,rozumiesz [t.i]? -Harry mówiąc to był bardzo przejęty i mówił szczerze ,ponieważ nie chciał żebyś się poddała i załamała tylko walczyła do samego końca.
-Już nigdy o własnych siłach nie ustane na nogach...-Płacz jakby ustawał ale przy końcu wymawianego zdania poczułas ucisk w gardle i kolejny raz zapłakałaś .
-Nigdy nie pozwolę na to żeby tak się stało ...- Harry objął Cię drugą dłonią a Ty zagłębiłaś wzrok z jego zielonych tęczówkach . Były takie piękne... Zaczęłaś powoli badać wzrokiem całą twarz Harrego co chwila odkrywając w niej coś co nie pozwalało oderwać od niej oczu. Uspokoiłaś się i tym razem Ty zacisnęłas dłoń chłopaka. Zastanawiało Cię dlaczego tak bardzo Harremu zalezy na tym żebyś się nie poddawała i w ogóle dlaczego tak bardzo się tym wszystkim przejął .Każdy inny człowiek na jego miejscu zadzwonił by po pogotowie i nie interesowałby się stanem zdrowia obcej osoby tylko odjechał z miejca wypadku .
-Dlaczego tak bardzo Ci na tym zalezy ?-Odważnie spytałaś.Harry nie zdązył odpowiedzieć ,ponieważ na salę weszła pielęgniarka i kazała mu natychmiast wyjść . Nie chciał zostawiać Cię samej i trudno mu było puścić Twoją dłoń ale puścił Ci oczko i po cichu dodał :
-Jeszczę tutaj wrócę.-Obdarzył Cię ciepłym uśmiechem i posłusznie opuścił salę. Musiałaś wysłuchiwać narzekania starej pielęgniarki i pretensji rzucanych w stronę Harrego.
Harry zza szyby widząc Twoje niezadowolenie z obecności pielęgniarki zaczął robić śmieszne miny przedrzeźniające ją . Rozbawiło Cię to i zaśmiałaś się. Pięlęgniarce bardzo to się nie spodobało i podejrzewając o coś Harrego odwróciła się w jego stronę a on podrapał się po głowie robiąc minę myśliciela jednocześnie udając niewiniątko co jeszcze bardziej Cię rozbawiło . Stłumiłas w sobie śmiech i udałaś poważną kiedy pielęgniarka robiła Ci zastrzyk . Była na tyle złośliwa ,że po wykonanym zastrzyku usiadła na krzesełku pod oknem i zaczeła Cię pilnować . Deenerwowało Cię to więc delikatnie chciałas ją spławić :
-Czy mogę pobyć sama ?
-Jakoś obecność tego przystojnego bruneta Ci nie przeszkadzała .-Spojrzała się na Harrego z zadziornym uśmieszkiem na co Harry lekko uniosł brwi ze zdziwienia .
-Ale teraz chciałabym pobyć sama..-Powiedziałaś z większym naciskiem na ostatnie słowo.
-Dobrze..-Rzuciła krótko-Jesli będziesz czegoś potrzebowała naciśnij przycisk i zadzwoń -Wskazała na przycisk na ścianie i wyszła .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz