wtorek, 27 sierpnia 2013

23.1 Harry

Znów to samo. Termin oddania sprawdzianu z chemi a Ty dostajesz skrętu żołądka siedząc w ławce z zaciśniętymi rękoma ułożonymi na silnie złączonych udach .  Czujesz jak Twoje ciało drży od środka a Twoje palce niespokojnie zaczynają przebierać między sobą. Nauczyciel zaczyna wyczytywać po kolei nazwiska z listy i otrzymane oceny przez uczniów i z kazdym numerkiem zbliżającym się do Twojego czujesz ,że Twoje serce przybiera niespokojnego rytmu.Już dosłownie za chwile, za moment dowiesz się czy zaliczyłaś semestr .
-Numer dziesiąty. Panna [t.i] !-Powiedział uniesionym głosem profesor na co Ty omal nie spadłaś z krzesełka poprawiając niepewnie grzywkę ,która zasłaniała Ci widok na krępego mężczyznę zajmującego miejsce za biurkiem. W milczeniu oczekiwałaś na wynik w taki sposób jak by miał być Twoją wyrocznią.-Nie zaliczone ! Po raz kolejny ! N-I-E   Z-A-L-I-C-Z-O-N-E!-Wykrzyczał nauczyciel dokładnie literując ostatnie zdanie wbijając swój groźny wzrok w Twoją mikrą postać . Chciałas spytać o możliwość poprawy ale uczucie ogromnej guli w gardle spododowało ,ze nie mogłas wypowiedzieć nawet jednego słowa.  Bardzo się zdenerwowałaś i miałaś ochotę się rozpłakać. Spuściłas głowę i poczułaś jak jedna łza zaczyna spływać po Twoim policzku spadając wprost na dłoń. Byłaś totalnie załamana. Nie dopuszczałaś tego do myśli ,że Twój tata moze dowiedzieć się o kolejnej ocenie niedostatecznej ze sprawdzianu. Do matury pozostało nie całe pól roku a Ty nadal zastanawiasz się co robisz w klasie o profilu chemicznym. Gdybyś mogła sama wybrac profil w liceum byłby on napewno w najmniejszym stopniu nie związany z chemią.  Nienawidzisz chemi . Każda lekcja przyprawia Cię o niewyobrażalny stres i ból żołądka . Praktycznie cały czas żyjesz w stresie i jesteś pod wieczną presją swojego ojca. To on od początku kieruje Twoją nauką i za wszelką cene chce abyś została lekarzem. Tak bardzo nie możesz zrozumieć tego dlaczego nie daje Ci wyboru w Twoim własnym życiu . Każda "Twoja" decyzja podejmowana jest przez ojca . Nie możesz mieć własnego zdania i musisz robić wszystko co Ci każe. To on zapalonował Ci już całe życie od samego początku nie zważając na Twoje zdanie a przede wszytskim na to co w życiu chcesz robić  i w czym czujesz się najepiej.
     Nie zważając na głos rozbrzmiewanego dzwonka rozpoczynającego przerwę siedziałaś nieruchomo zalewając się łzami. Usłyszałaś jak profesor rzuca jakieś pogardliwe słowa w Twoją stronę i z hukiem zamyka drzwi od sali . Teraz dochodziło do Ciebie tylko echo odbijające się od ścian przepełnione Twoim płaczem.
-Ej [t.i]..-Gwałtownie podniosłaś głowę do góry słysząc nad sobą męski głos. Nie ukrywałaś ,że bardzo przestraszyłaś się myślac ,że jesteś sama w sali. Stojący obok Ciebie brunet bezszelestnie obszedł Twoją ławkę i zajął miejsce obok .
-Kolejna jedynka...?-Spytał brunet z wymalowanym zmartwieniem na twarzy. 
-Kolejna ?! Setna już w tym semestrze ! -Mówiłaś próbując powstrzymywać łzy.
-Wiesz.. To tylko ocena..Można ją poprawić...-Próbował powstrzymywać Cię na duchu Harry.
-Ty nic nie rozumiesz ! -Zaczęłaś dławić się płaczem.-Dla Ciebie to tylko ocena ! A dla mnie ?! A dla mnie kolejne godzinne krzy.....-Przerwałaś ,ponieważ spostrzegałaś ,że zaczynasz wyjawniać sytuację jaka panuje w Twoim domu. Nie chciałaś ,zeby ktoś się o tym dowiedział . Twoja rodzina zawsze była postrzegana za porządną i ułożoną bez najmniejszych niewłaściwych zachowań-wszystko pod kontrolą najlepszego chirurga w mieście. Nienawidziłaś tego powiedzenia -"najlepszy chirurg w mieście" ,własnie ludzie tylko znali Twojego ojca jako najlepszego człowieka w spełnianiu swojego zawodu ale nikt nie wiedział jaki jest na prawdę. Zawsze profesionalny i wychwalany miał wyrobioną także najlepszą opinię w mieście i okolicach. Czasami nie mogłaś już wysłuchiwać od sąsiadek jakiego to masz wspaniałego ojca ...Jeśli by tylko wiedziały jak traktuje własną córkę,zmieniły by zdanie.
-Przepraszam jeśli powiedziałem coś nie tak.. -Speszył się Harry widząc Cię pochłoniętą przez negatywne emocje.-Chciałem Ci tylko powiedzieć  ,że mogę Ci pomóc jeśli tylko chcesz. -Słysząc uprzejme słowa kolegi uspokoiłaś na chwilę płacz i przetarłaś oczy zewnętrzną stroną dłoni.Rozumiejąc jego dobre zamiary miałaś  za złe swoje uniesienie.
-Harry..Bardzo Ci dziękuję ale to jest niemożliwe..-Posmutniałaś.
-Jeśli nie chcesz nie będę nalegał.-Harry posłał Ci blady uśmiech. Popatrzyłaś brunetowi prosto w zielone tęczówki rozmyślając czy powiedzieć mu prawdę o tym ,że nie możesz wychodzić nigdzie po szkole czy skłamać na poczekaniu.
-To nie tak ,że ja nie chcę... Ja.. Jaa... Douczam się dodatkowo na korepetycjach ..-Wypowiedziałaś to dość niepewnie na co Harry lekko się zdziwił robiąc pytający wyraz twarzy.Nie chcąc być zbyt dociekliwy odpowiedział krótko:
-To chyba czas zmienić nauczyciela..-Przyznał a Ty dopiero zrozumiałaś jaką gafę popełniłaś. "Korepetycje i stos jedynek ? " zadałaś sobie w duszy pytanie zamykając oczy i łapiąc się odruchowo za czoło.
-Harry muszę już lecieć -Odsunęłaś krzesełko i szybkim krokiem opuściłaś salę pozostawiając bruneta samego.

22.3 Marcel

Na miejsce dojechaliście po piętnastu minutach . Nie czekając aż Mat otworzy Ci drzwi żebys mogła wysiąść ,gwałtownie pociągnęłaś za klamkę i poprawiając sukienkę delikatnie wysunęłaś swoje nogi z auta.Spostrzegając Mat'a witającego się ze swoimi kumpalmi stwierdziałaś ,że dobrze zrobiłaś nie czekając na niego w samochodzie ,ponieważ raczej byś się nie doczekała.Zaczęłaś się powoli irytować . Stojąc sama nie wiedziałaś co masz zrobić czy zostac tutaj czy podejść do Mat'a i przywitać się ze znajomymi. Jedno wiedziałaś na pewno ,że gdyby był tutaj Marcel nie miała bys tego problemu.
Niepewnym krokiem poczęłaś zmierzać w kierunku rozbawionego towarzystwa ,w którym jak było  widać rządził Mat.
-Witaj [t.i]-Przywitali się z Toba znajomi na co Ty odpowiedziałaś im mocno wymuszonym uśmiechem.Mat widząc Twoje niezadowolenie objął Cię mocno ramieniem i przyciągnąl do siebie.
-Wyluzuj się kochaniee.-Te słowa wypowiedział wprost w Twoje usta,które momentalnie złączył w zachłannym pocałunku tak żeby popisać się przed kolegami.Wyrywając się z jego objęc odepchnęłaś go.Był bardzo zszokowany ,ponieważ dla niego to była największa kompromitacja w oczach kumpli.
-Mat co Ty wyprawiasz?! Zgodziłam się przyjść z Tobą na imprezę ale nie na to żebym była Twoją dziewczynką od zachcianek !-Posłałaś mu pełne wyrzutu spojrzenie i weszłaś do pomieszczenia ,w którym odbywała się impreza.
-Hahaha stary ! Powiem Ci ,że nie przebijesz Marcela!-Zaśmiał się Zack poklepując  po ramieniu Mat'a.
-Stul twarz Zack.-Odgryzł się sycząc przez zęby.
-Nie ma to jak dostać kosza od najładniejszej laski w szkole co ?-Dociął Rick.

***
Weszłaś do ogromnego mieszkania ,które dzisiejszej nocy było wyłączną własnością Amber ,ponieważ jej rodzice wyjchali na dwa dni z miasta.Przeszłaś przez duży hol prowadzący do salonu gdzie znajdowali się w tym momencie prawie wszyscy uczniowie Twojej szkoły.Nie mogłas uwierzyć własnym oczom ,że tutaj pomieściło się tyle osób i nadal nie było zbyt ciasno i tłuczno.Rozejrzałaś się dookoła w poszukiwaniu dziewczyn z Twojej klasy i po chwili zawiesiłaś oko na grupce stojącej koło okna.To były Cat,Ellie i Caroline.Spostrzegając je od razu uśmiech wskoczył na Twoją twarz i entuzjazmem ruszyłaś w ich stronę.Obejmując ramieniem przyjaciółkę Cat przywitałaś się ze wszytskimi.Chciałaś na chwilę zapomnieć co miało miejsce minutę temu..
Muzyka puszczana z ogromnych głośników rozbrzmiewała po całym domu przyprawiając Cię co jakiś czas o dreszcze. Czułaś jak przeszywa całe Twoje ciało wprawiając w drganie każde wypowiedziane przez Ciebie słowo.Różnokolorowe reflektory zawieszone tuż przy samym suficie , na zmianę puszczały smugi światła rozjaśniając panującą ciemność.
Po niecałej godzinie wszystko zaczeło robić się dookoła szare i niewyraźne ,jak to na imprezach -Nikt nie żałował sobie tytoniu .
Dyskutując ciągle wraz z dziewczynami postanowiłaś opuścić je na chwilę aby orzeźwić się wodą stojącą na wielkim stole w kuchni.Nalałaś wodę w jednorazowy kubeczek i opierając się o blat wyciągnęłaś telefon z torebki w celu skontaktowania się z Marcelem.Przyglądając się dokładnie ekranowi po chwili wystukalaś tresc wiadomości :
DO: Marcel
"Kiedy będziesz? Czekam na Ciebie."
Nie chowając telefonu zaczerpnęłaś koleny łyk oczekując odpowiedzi na  wiadomość wpatrując się w telefon jak zahipnotyzowana.Z zamyślenia wyrwało Cię uczucie wibrowania w Twoim ręku. Od razu odblokowałaś klawiaturę chcąc odczytać wiadomość:
OD:Marcel
"[t.i] przpraszam. Nie przychodzę . Porozmawiamy o tym jutro . Trzymaj się ;)"
Westchnęłaś ciężko i nie odpowiadając Marcelowi wrzuciłaś telefon głęboko do torebki. Zamykając torbę ruszyłaś z miejsca . Szłaś tak szarpiąc się z suwakiem ,który nie chciał się zamknąć .Wszystko utrudniało Ci to ,że w lewym ręku trzymałaś kubeczek z wodą.Nagle niespodziewanie przed Tobą wyrósł Mat , na którego wpadłaś wylewając całą wodę na jego białą koszulę.
-Mat przep....-Urwałaś w połowie słowa ,ponieważ Mat wycelował zaciśniętą pięść prosto w Twój policzek. Siła uderzenia była tak mocna ,że odwracając głowę w bok cofnęłaś się o krok w tył.Poczułaś jak łzy napływają Ci do oczu.
-Uderzyłeś dziewczyne ?! Ty skurwielu !-Usłyszałaś stłumiony głos Zack'a ,który rzucił się na Mat'a powalając go na ziemie zaczął okładać go pięsciami.Skrywając twarz w dłoniach ,które co chwila na nowo były zalewane łzami poczułaś jak ktoś obejmuję Cię ramieniem.
-[t.i] chodź odwiozę Cię do domu !-To była Cat.Słyszałaś jak momentalnie wokół was zaczyna robić się szum i czułaś jak wszytkie oczy zwrócone są ku Tobie.Było Ci tak cholernie głupio. Przecież nie oblałaś go celowo to był całkowity przypadek.Chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce i rzucić się na łóżko zalewając się łzami.

***
Wysiadając z samochodu Cat spuściłaś głowę i czekając aż zamknie auto ponownie wybuchnęłaś płaczem.Kilkakrotne wybuchy płaczu były spowodowane nie bólem podbitego oka ale tym jak zostałas potraktowana .Nikt nigdy nie podniósł na Ciebie ręki tym bardziej chłopak .
 Na balkonie niedużego domku siedział własnie Marcel czytając książkę jak co wieczór. Poprawiając swoje okulary przyjżał się dokładnie Tobie i Cat. Początkowo nie mógł dobrze wyhaczyć Cię wzrokiem ale kiedy już wystarczająco dobrze wytężył wzrok natychmiast zauwazył ,że płaczesz. Szybko lecz starannie odłozył książkę i trzymając się za okulary wybiegł z domu. Stawiając duże lecz niezdarne kroki zmierzał w Twoją stronę .
-[t.i]! -Wydobył z siebie troskliwy jednocześnie zmartwiony głos wpadając Tobie w ramiona.Przytulił Cię najmocniej jak potrafił a Ty schowałas głowę w jego ramieniu praktycznie znikając w objęciach.Wtulając się Marcela poczułaś się o wiele lepiej i pohamowałaś swoj płacz chcąc się uspokoić.
-[t.i] chodźmy do środka ogrzejesz się. Ciebie także zapraszam .-Marcel skierował zaproszenie do Twojej przyjaciółki.
-Nie dziękuję .Zaopiekuj się [t.i] ja wrócę do siebie.Do zobaczenia.-Pożegnaliście się z Cat i wtuleni w siebie pomaszerowaliście do przytulnego mieszkania Marcela.Kiedy znaleźliscie się na piętrze i Marcel zapalił światło dopiero teraz zauważył ,że Twoja twarz jest powaznie zaczerwieniona.Delikatnie ujął Twój podbródek w swoje ciepłe dłonie i drżącym głosem spytał:
-Kto Ci to zrobił ?
-To...To...To Mat..-Zająkałas się a Marcel otworzył lekko usta ze zdziwienia.-Marcel ja wiem nie powinnam iść na tą imprezę bez Ciebie . Powinnam  nie zostawiać Cię samego wtedy by się to nie stało.Teraz czuję się tak okropnie.Marcel przepraszam.
-Ale [t.i] Ty mnie za nic nie przepraszaj ! Absolutnie ! To moja wina ,że pozwoliłem żeby on zabrał Cię na tę imprezę.-Zauważyłaś ,że w oczach Marcela zabłysneły łzy.Opanowując swój  płacz cichym głosem spytałaś:
-Marcel?
-Tak ?
-Dasz mi buziaka żeby mniej bolało ?-Przez Twoją twarz przeszedł cień uśmiechu a Marcel uwydatnił swoje dołeczki.
-Mojej [t.i] zawsze.-Uśmiechnął się i złożył czułego buziaka na Twoim spuchniętym policzku.
W tej chwili poczułaś się wyjątkowo. Wyjątkowo dlatego ,że masz takiego kogoś jak Marcel.Od kąd pamiętasz zawsze mozesz na nim polegac i traktuje Cię naprawdę jak siostrę.Czasami nawet zastanawiasz się czy nie mogło by być pomiędzy wami czegoś więcej. Teraz słysząc słowa "Mojej [t.i]" zabłysnął w Tobie płomyk nadziei. Marcel ponownie przytulił Cię i dość niepewnie zaczął składac jakieś zdania:
-Nie pozwolę...Na to...Możesz się dziwić [t.i] ale od jutra zapisuję się na treningi i przy najbliższej okazji złoję tyłek Mat'owi.-Marcel chciał pokazać jaki jest odwazny ale za bardzo sam obawiał się tego co mówi więc zachichotałaś spoglądajac mu prosto w oczy:
-Kochanie nie złoisz mu tyłka -Zaśmiałaś się ze słów wypowiedzianych przez siebie a wcześniej przez Marcela.
-Żebyś wiedziała . Nie zawiodę Cię i słowa dotrzymam.-Powiedział teraz już bardziej pewny siebie a Ty z zaskoczenia złożyłaś buziaka na policzku Marcela,który zalał się rumieńcem. Marcel onieśmielił się lekko ale Ty tylko posłałaś mu ciepły uśmiech okazując tym samym ,że podoba Ci się to.

22.2 Marcel


-Marcel ?-Skierowałaś pytanie do przyjaciela,który w tym momencie przeglądał Twoje stare albumy ze zdjęciami siedząc na rozścielonym łózku.
-Ta czarna czy może ta ?-Przedstawiłaś Marcelowi dwie sukienki trzymając je na wieszakach a on przyjrzał im się dokładnie.Pierwsza sukienka była dość prosta - spięta pod biustem i lekko poszerzająca się wraz z długością.Druga zaś była jasno różowa na ramiączka .
-Zdecydowanie ta druga-Odparł po chwili namysłu .
-A nie ta ?-Zrobiłaś skwaszoną minę przykładając do siebie czarną sukienkę prezentując sie w niej Marcelowi. Jednak przyjaciel nie popierał Twojego wyboru stanowczo kręcąc głową co miało oznaczać "nie".
-No dobrze. Może i masz rację .-Posłałaś Marcelowi uśmiech i zaczęłaś zdejmować ubranie w celu przymierzenia sukienki ale zauważyłaś ,że Marcel strasznie się zawstydził i nie wiedział gdzie ma podziać wzrok. Nakryłaś się bluzką i przeszłaś do sypialni . Przyjaźniłaś się tyle lat z Marcelem a on nadal czuł się spięty widząc Cię chociażby bez jednej części garderoby. Uważał to za nieodpowiednie zachowanie.Po chwili wróciłaś stając przed Marcelem i robiąc zgrabny obrót tak aby mogł Cię zobaczyć z każdej strony .
-Rewelacyjnie wyglądasz [t.i] !-Zachwycil się Marcel .
-Dziękuję . Teraz idziemy do Ciebie przekopać Ci szafę.-Pociągnęłaś Marcela za ręke chcąc wyjść z pokoju i udać się w strone jego domu ale on stał w miejscu nie chcąc się ruszyć.
-[t.i] przepraszam Cię ale ja nie pójdę z Tobą na dzisiejszą imprezę.-Spuścił głowę ,ponieważ bał się Twojej rekacji .
-Marcel proszę chodź ze mną ,rozerwiesz się ,będzie fajnie !-Złapałaś go za ramiona nadając mu otuchy widząc jak bardzo mu było głupio odmawaiając Ci.
-[t.i] to nie miejsce dla mnie...-Mówiąc to wyraźnie posmutniał.
-Impreza?Na imprezy chodzi każdy bez wyjątków więc Ty też .-Wiedziałaś o co chodzi Marcelowi . Wcale nie o to ,że to nie jest miejsce dla niego . Bał się ,że po raz kolejny zostanie wyśmiany a co dopiero jak wszyscy zobaczą Marcela na imprezie,to był by świetny temat do plotek .
-[t.i] na pewno Mat na Ciebie czeka .-Powiedział posyłając Ci smutny uśmiech.
-Nie czeka na mnie .-Odpowiedziałaś krótko patrząc Marcelowi prosto w oczy . W tym momencie ktoś zapukał do drzwi Twojego pokoju ,posyłająjąc przelotne spojrzenie przyjacielowi podeszłaś i otworzyłaś je .
-Witaj [t.i]-Przed Tobą ukazał się Mat obdarzający Cię szerokim uśmiechem .
-Cześć.Co Ty tutaj robisz?-Spytałaś podciągając sukienkę tak żeby zakrywała Ci bardziej dekolt ,ponieważ zauwazyłaś ,że wzrok Mat'a bez żadnego pohamowania wpił się w Twój lekko odsłonięty biust.
-Twoja mama mnie wpuściła więc pozwoliłem sobie zajrzeć do Ciebie . -Zakładając ręce na piersi oparłaś się o futrynę drzwi okazując tym samym ,że nie masz zamiaru wpuszczać go do pokoju.-Mogę wejść ?-Spytał .
-Eeeemm wiesz mam gościa..-Urwałaś zdanie ,ponieważ Mat nie czekając na Twoje pozwolenie wyminął Cię w progu i teraz już rozglądał się po Twoim królestwie.
-Cześć .-Marcel przywitał się z Mat'em.
-Ah to ten Twój gość .-Mowił chodząc po całym pokoju i przyglądając się wszystkiemu jak by robił jakieś dochodzenie .
-Tak to mój gość ,ma na imie Marcel jak byś nie wiedział i byś zebrał się na odrobinę kultury i przywitał się . -Powiedziałas mu z wyrzutem.Mat na te słowa zatrzymał się i wbił wzrok w Marcela mierząc go swoimi brązowymi tęczówkami od góry do dołu.
-Który to Twój samochód ?-Podszedł do okna spoglądając na zaparkowane samochody kierując to pytanie do Marcela.-No raczej nie zabierzesz [t.i] na piechotę na imprezę?
-Spacer dobrze mi zrobi.Lubimy spacerować z Marcelem.-Za wszelką cenę chciałaś pokazać Mat'owi ,że wcale nie jest lepszy od Marcela.
-Nie powinnas sie przemęczać na obcasach .
-Tak [t.i] Mat ma rację.-Szybko wtrącił się Marcel wyłapując dobry moment żeby wywyinać się przed pójściem na imprezę.-Musisz mieć siłę na całą noc więc najlepiej będzie jak pojedziesz z Mat'em a ja dojdę sam na pieszo.
-No widzisz jak się dobrze zrozumieliśmy ? Marcel równy gość z Ciebie .-Mat poklepał go po ramieniu z uśmiechem zwycięstwa a Marcel posłał mu wymuszony uśmiech.
-To zostawiam was samych i do zobaczenia później !-Pożegnał się z wami i opuścił Twój pokój.
        Stałaś chwilę oszłomiona sytuacją ,która się przed chwilą zdarzyła. Nikt nie dał dojść Ci do głosu i zdecydowali za Ciebie .Nie lubisz kiedy ktoś robi coś za Ciebie a tym bardziej podejmuje decyzje za Ciebie.Posłałaś Mat'owi pytające spojrzenie a on tylko uśmiechnął się cwano. Zła byłas ,że on w ogóle tutaj przyszedł . Ty zaplanowałaś sobie wszystko inaczej. Dzisiejszy wieczór chciałaś spędzić w towarzystwie Marcela świetnie się bawiąc a nie w towarzystwie zapatrzonego w siebie ,egoistycznego i bezczelnego Mat'a.

22.1 Marcel

Z szybkiego zapisywania notatki dyktowanej przez nauczyciela wyrwał Cię dźwięk przychodzącej wiadomości . Patrząc dyskretnie czy pan Smith nie zawisił akurat wzroku na Tobie co często mu się zdarzało ,wyjęłaś jedną ręką telefon a drugą udawałaś ,że wciąż piszesz.
"Dziś o 20 impreza . Nie zapomnij .Mat" Odczytałaś treść sms'a i lekko wyjżałaś przez ramie żeby poinformować nadawcę ,który siedział w rzędzie obok ,że nie zapomniałaś o imprezie.
-[t.i] jest lekcja-Widząc ,że trzymasz telefon w ręku przypomniał Ci siedzący z Tobą w ławce Marcel.
-Tak wiem ale to nie ja zaczęłam pisać -Usprawiedliwiłaś się szepcząc przyjacielowi na ucho.Marcel nie chcąc być skarconym przez nauczyciela poprawił okulary naciągając je bardziej na nos ,wskazując na Twoją kartkę żebyś zaczęła pisać.
Szybko nadrobiłaś kawałek notatki spisując zaległość od Marcela i po chwili rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec lekcji .
-Nie zapomnijcie ,że na przyszły tydzień macie przygotować doświadczenia ,które wpływają na waszą ocenę końcową! - Powiedział Pan Smith uniesionym głosem kończąc zarazem waszą lekcję.
-No to mam już plany na weekend .- Stwierdził Marcel pakując swoje rzeczy do skórzanej torby  z uśmiechem skierowanym w Twoją stronę . Zabierając ostatni zeszyt z ławki chciałaś już odejść ale zaczekałas na przyjaciela ,który starannie i z dużą dokładnością zapełniał wnętrze torby układając wszystko perfekcyjnie równo.
   Wyszliście w końcu z klasy kierując się w strone stołówki aby zjeść lunch. Przybliżyłaś się do Marcela i objęłas go ramieniem . Idąc tak chwile w ciszy przepełnionej rozmowami znajomych przechodzących obok was zwróciłaś się do przyjaciela:
-A co do Twoich planów na weekend to troche je zmienimy -Powiedziałaś wpatrując się w zieleń tęczówek Marcela,które teraz podwójnie zabłysnęły ukrywając się pod grubymi szkłami okularów.
-[t.i] słyszałaś ,że  ta ocena ma bardzo duży wpływ na ocenę roczną więc muszę to zrobić idealnie .-Marcel zaczął się zastanawiać się nad zadaniami z doświadczenia i zebraniem wszystkich rzeczy do tego potrzebnych a Ty niemal nie dostałaś przy tym zawrotu głowy słuchając przejętego przyjaciela.Nie przerywając mu weszliście na stołówkę dosiadając się do Twoich znajomych .
-Cześć !-Przywitał się Marcel . W odpowiedzi nie usłyszał niczego oprócz cichych mruknięć i przewrotu oczami . Było pewne ,że jeżeli by nie było obok Ciebie to nawet tego by nie usłyszał.
-To jak dzisiaj impreza ?!-Zaczęłaś podekscytowana rzucając to pytanie do wszystkich zebranych przy stoliku . Od razu zaczęły sie długie dyskusje na temat kto z kim przychodzi i w co wystrajają się dziewczyny .
-A Ty [t.i] z kim się wybierasz ?-Spytała Joe rzucając przelotne spojrzenie na Mat'a.
-Ja ? Z Marcelem .-Słysząc Twoją odpowiedź Marcel momentalnie podniósł głowę ,która przed chwilą była spuszczona i głęboko zaczytana w ksiązkę. Wytrzeszczył lekko oczy jak reszta znajomych chcąc coś powiedzieć ale jąkając sie nie był w stanie wypuścić słowa z ust przy czym wprowadzajac w śmiech pozostałych.
- Nie wiem co was śmieszy ?-Zrobiłaś pytający wyraz twarzy .
-Czy 20 to nie za późna godzina dla naszego Marcela ?- Spytał wybuchając kpiącym śmiechem Ben.
-Właśnie [t.i]to chyba zły pomysł zazwyczaj o tej porze..-Zaczął Marcel ale przerwałaś mu :
-Nie chcę przypominac ,że po kogoś na ostatniej imprezie przyjechała mama po 22 ...-Posłałaś chamski uśmieszek Ben'owi zauważając ,że Twoje słowa go zgasiły. Rozmowę przerwał koleny dzwonek rozpoczynający lekcje matematyki . W oddali slychać było jeszcze przekomarzającego się Ben'a :
-Tylko nie zapomnij kalkulatora !-Odwróciłaś się i posłałaś mu wrogie spojrzenie po chwili znów dorównując kroku Marcelowi.
-Marcel nie przejmuj się , dokucza Ci bo ja nie zgodziłam się iść z nim na poprzednią imprezę a teraz zwyczajnie Ci zazdrości .
-Nie przejmuję się - Uśmiechnął się do Ciebie ciepło ukazując swoje dołeczki. Pomimo tego ,że inni widzieli w Marcelu tylko staromodnego kujona Ty dostrzegałaś w nim naprawdę coś niesamowitego .Przyjaźniliście sie ponad dziesięć lat i kochałaś go za to jaki jest . Kochałaś jego obowiązkowość ,jego pilność, jego rozważne i odpowiedzialne podejście do życia . Nie zwracałaś uwagi na to ,że w jego ubiorze wszystko było dopięte dosłownie na ostatni guzik ,co innym przeszkadzało.Fakt, spędzał przed książkami większość dnia ale dlatego ,że robił to z zamiłowania do nauki . Był bardzo inteligentnym nastolatkiem z szeroką wiedzą w każdej dziedzinie.Tak naprawdę byłaś jedyną przyjaciółką Marcela.Wszyscy dziwią się ,że Ty jako dość popularna dziewczyna w szkole zadajesz się ze skromnym kujonkiem.Odgryzałaś się często znajomym za podejście jakie mają do Twojego przyjaciela i zwracałaś im uwagę. Zawsze stawałaś w jego obronie wykłócając się ,ponieważ Marcel jest za zbyt spokojny aby móc odszczekać się tak jak Ty. Rzadko zwracał uwagę na ludzi ,którzy go przezywają . Zazwyczaj się rumienił i odchodził z miejsca .