sobota, 22 czerwca 2013

19.1 Harry





     Wszystko jak zawsze dopięte na ostatni guzik. Przygotowania do imprezy skończone i wystrojone we trzy z przyjaciółkami zamknęłyście z hukiem drzwi od Twojego domu i wsiadłyście do auta Samanthy. Dosłownie wpadłas na tylnie siedzenie przez Ninę ,która popchnęła Cię  i jednocześnie  przygniotła opadając na Ciebie.
-Złaź ze mniee ! -Zachichotałaś odpychając jeedną ręką przyjaciółkę.
-Wyybaaacz! -Podarowała Ci soczystego buziaka w policzek.-Nina była najstarsza z waszej trójki . Była zwariowana , pełna pozytywnej energii ale także bezczelna i chamska . To właśnie powodowało ,ze przyciągała do siebie każdego chłopaka . Jako najpopularniejsza dziewczyna w szkole na przerwach i w czasie wolnym od szkoły cały czas była zaczepiana przez grupki młodszych uczniów i była wypytywana o wszystko . Młodsze kujony w za dużych okularach z klasy siódmej można powiedzieć żywiły się wiedzą o niej. Kiedy przechodziła przez korytarz wzdychały do niej ,często nawet robiąc zdjęcia i ustawiając sobie na tapecie . Nie przeszkadzało jej to wręcz przeciwnie . Najbardziej podobało się jej jednak to ,że jest uważana za najgorętszą laskę  w szkole przez chłopaków o rok starszych i  tych z równoległych klas. Ty byłaś jej zupełną przeciwnością . Sromna,cicha ,rozsądna zauważana tylko dlateego ,że przyjaźnisz się z najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Czasami nawet nachodzą Cię myśli dlaczego się z nią trzymasz ? Znacie się ponad 10 lat i to ta więź powoduje ,że jesteście nierozłączne. Pomimo ,że jesteście przyjaciółkami masz wyrobione zdanie na temat Niny i ona dobrze o tym wie .  Mówisz jej wprost ,że jest bezczelna ,wulgarna i w przyszłości zzostanie panią do towarzystwa. Te ostatnie słowa nie robią wcale na niej wrażenia ,ponieważ Nina sama jest tego świadoma . Twierdzi ,ze natura na darmo nie wyposażyła ją w piękne ciało i uwydatnione krągłości dlatego musi to wykorzystać.
-Ohhh Nina jak zawsze napalona ! -Powiedziała z cwanym uśmieszkiem Samantha zapalając silnik.
-Mogłabyś nie obśliniać mi twarzy ?!-Spytałaś wycierając tone błyszczyku ze swojego policzka i wsmarowując w ramie Niny . Jak zawsze Sam rozpuściła muzykę  na maksa i tak jadąc dużo ponad 100 km/h  śpiewałyście wasze ulubionee kawałki . Nie liczyłyście się z niczym i z nikim . Samantha nawet nie spoglądała na znaki drogowe tylko czuła się  na drodze tak jak by była na niej totalnie sama . Nie zauważyła także tego ,że zaczął padać deszcz było już dawno po 22 i droga była praktycznie niewidoczna . Nie zwracając na to uwagi nacisnęła pedał gazu i  wyjęła z torby papierosa. Po chwili już cały samochód był zadymiony i Tobie jako osobie nie palącej coraz trudniej było oddychać.
-Sam wyrzuć tego papierosa i zwolnij .-Zwróciłaś jej uwagę .
-Spokojnie laska wyluzuj się ! -Samantha dobrze wiedziała ,że Ty zawsze jesteś przewrażliwiona i ostrożna więc lubiła Ci robić na złość żebyś się troche podenerwowała. Docisnęła jeszcze bardziej pedał i odwracając się w Twoją strone wypuściła wprost na Ciebie sporą chumrę dymu .
-Jesteś niemożliwa.. -    Posłałaś jej srogie spojrzeniee przymrużając oczy .
-[t.i] Ty to siee nigdy nie wyluzujesz..-Kontynuowała.
-Pada deszcz , nic prawie nie widac , jedziesz 140 na godzine , i palisz papierosa! I ja mam się wyluzować wiesz raczej bierzesz odpowiedzialność za całą naszą trójkę więc powinnaś Ty się trochę ogarnąć .-Skarciłaś przyjaciółkę tak ,że przez chwilę nie odezwała się słowem . Niestety to była tylko cisza przed burzą:
-To może pani wielce poważna wsiądziesz za kierownice ?! -Zaczęła wykrzykiwać.-Aaa uppsss nie ! Przecież Ty nie masz prawa jazdy..-Sam była na tyle chamska ,że zawsze Ci wytykała to.
-Nie musisz się wynosić tym ,że Ty jedna masz prawo jazdy w tym towarzystwie ...
-Jakoś Ninie nie przeszkadza to tylko jak zawsze Tobie! -Samantha puściła kierownice i odwrociła się w Twoją stronę . Nina nie chcąc pokazać całkowicie ,ze się trochę boi tego co robi jej przyjaciółka po cichu dodała:
-Saaam.. Wiesz kierownica jest po to żeby ją trzymać...
-Dobrze ! -Sam odwróciła się i w ostatniej chwili chcąc złapać kierownice wydała z siebie krzyk " Dziewczyny zginiemy ! " -To były ostatnie słowa jakie usłyszałaś przed tym jak poczułaś ogromny ból . Samantha nie zdązyła wejść w zakręt i z prędkością 140 km/h wjechała w las rozbijając samochód o najbliższe drzewo.
Usłyszałaś huk,pisk opon,trzask łamanych gałęzi i rozbitego szkła. Po tym wszystkim nastała cisza. Totalna cisza i pustka . Miałaś nadzieje ,że to tylko chwila i zaraz wszystko wróci do normy . Po chwili chciałaś się ruszyć ale nie mogłaś . Nie czułaś totalnie nóg.
-Sam...? Ninaaa..? -Powiedziałas dość niepewnie.-Dziewczyny ! -Do Twoich uczu zaczęły napływać łzy . Chciałaś zobaczyć ich twarze , upewnić się ,że nic się nie stało więc po omacku wyjęłaś telefon z torebki . Włączyłaś funkcje latarki i z drżącą dłonią podświetliłaś swoje nogi.
-Aaaaaaaa! -Wydałaś z siebie zrozpaczony dźwięk widząc swoje nogi przygniecione przednim siedzeniem i do tego pokaleczone szybą . Zdałaś sobie sprawę ,że jesteś w tragicznej sytuacji . Nogi muszą być w masakrycznym stanie jeżeli nie czujesz nawet bólu . Z coraz gorszą świadomością tego co możesz zaraz zobaczyć uniosłaś telefon na wysokości swojego ramienia i bojąc się otworzyć oczy przez chwile pozostałas w takiej poyzcji . Chciałaś zobaczyć twarz Niny więc ostrożnie otwierając oczy tak jak by sprawiało Ci to ból spojrzałaś na nią.Była nieprzytomna. Nie zastanawiając się dłużej chciałas jak najszybciej zadzwonić po pomoc ale niestety akurat w najbardziej nieodpowiednim momenciee rozładował Ci sie telefon. Nieustannie próbowałas go włączyć ale nie dawał za wygraną . Rzuciłaś telefonem przed siebiee wydając zduszony odgłos płaczu . Byłas bezradna szczególnie dlatego ,że nie mogłaś sie ruszyć . Kieedy z całej siły próbowałas wykonac jakiś ruch dopiero teraz zaczął dochodzić do Ciebie ból. Najpierw miejscowy a po chwili przechodził na całe ciało. Ból nie do opisania promieniował z jednej nogi na drugą . Zaczęłaś płakać .Zaczęły nachodzić Cię myśli ,że mogłaś od razu zginąc niż teraz cierpić dwa razy gorzej . Z maski samochodu zaczął wydobywac sie dym . Wiedziałas ,że za chwile nastąpi koniec byłaś tego bardziej niż pewna. 
Uwięziona zamknęłas oczy i czekałaś na najgorsze.Silny ból nie ustępował i powoli zaczęłas tracić przytomność . Odwracając głowę w strone okna ujrzałas przed sobą jakąś twarz. Była dość niewyraźna ale ujrzałas postać mężczyzny ,która zaczęła szarpać za klamkę .
-Niee zamykaj oczu ! -Rozkazał wysoki brunet otwierając drzwi od samochodu . Tak bardzo chciałaś to zrobić ale ból Ci na to nie pozwalał . -Jechałem za wami ! Wezwałem karetkę ! Zaraz przyjadą i wszystko będzie dobrze.Nie zamykaj oczu ! -Mówiąc ostatnie zdanie brunet dotknął Twojej twarzy aby Cię rozbudzić . Widac ,że za wszelką cenę nie chciał żebyś straciła przytomność bo wtedy moze już być za późno . Pochylił się nad Tobą i próbował cały czas podtrzymywac rozmowę abyś chodź na chwile nie zamknęła powiek:
-Jak masz na imię ? -Spytał Cię ale jego ciepły i zachrypnięty głos dotarł do Ciebie dopiero po dłuższej chwili . Chciałas odpowiedzieć lecz przez ból ,który przeszywał całe Twoje ciało zupełnie nie mogłas wydusić z siebie żadnego dźwięku. Chłopak złapał Twoją dłoń i znów powtórzył pytanie :
-[t.i] odpowiedziałaś ostatkiem sił i zdołałaś jeszcze spojrzec prosto w oczy nieznajomemu . Przez mgłe ujrzałaś ,że jego tęczówki są koloru zielonego . Ułatwiło to Ci ,że ze  miał sobą latarkę ,którą oświetlał wszystko wokół.
-A Ty ? -Wyszeptałaś najgłośniej jak tylko mogłaś a brunet ledwo Cię usłyszał .
-Harry..-Chciał jeszcze coś dopowiedzieć ale zagłuszył go dźwięk karetek ,które podjechały na sygnale. Kiedy dobiegli do samochodu Harremu kazali się odsunąć i najpierw wyciągnęli z samochodu Ciebie . Sprawiło Ci to okropny ból i po chwili zemdlałaś na noszach  .
[Oczami Harrego]
Co podkusiło te dziewczyny żeby jechać tak szybko ? Z tego co wyczułem paliły na dodatek papierosy podczas jazdy...-Zamyślił się Harry i spuscił głowę widząc jak ratownicy wyciagają Nine i Sam z samochodu całkiem nie przytomne.
[t.i] ....  Taka piękna dziewczyna tak bardzo musi teraz cierpieć...Muszę pojechac za karetką i koniecznie dowiedziec się co będzie z [t.i] i jej koleżankami...

Kiedy Harry przemyślał sobie całą sytuację natychmiast wsiadł do samochodu i jechał zaraz za jedną z karetek pogotowia.Na miejsce dotraliście po dziesięciu minutach . Harry zaparkował samochód przed szpitalem i niczym tornado wpadł do środka znajdując odpowiednią salę na której się znajdowałas.Posłusznie czekał przed wejściem ponad godzinę  chodząc w tę i z powrotem po korytarzu. Kiedy przypomniał sobie Twój wyraz twarzy pokryty bólem to napływały mu łzy do oczu. Niespodziewanie wyszedł z sali jeden z lekarzy ,Harry chciał go o coś zapytać ale ten nawet na niego nie spojrzał tylko szybkim krokiem przemierzył korytarz i zniknął na jego końcu . Harry wywnioskował po minie lekarza ,że coś musi być nie tak. Pomimo ,że nie znał Cię i widział dosłownie przez pare minut bardzo się martwił i w myślach modlił się o to żeby nic Ci się nie stało. Poniekąd był trochę odpowiedzialny za tą sytuacje bo to jednak on znajdował się na miejscu wypadku i zadbał  o to żeby zjawiła się profesionalna pomoc. Po chwili znów z naprzeciwka zmieerzał w stronę sali ten sam lekarz . Tym razem Harry zaszedł mu drogę i spytał :
-Co z nimi ?
-Kim pan dla nich jest ? -Spytał poważnym tonem lekarz.Harry przez chwile zawachał sie nad odpowiedzią ale szybko wybrnął z nieezręcznej ciszy :
-EEmmm jestem rodziną [t.i]...-Zrobił zmieszany wyraz twarzy ,ponieważ jego słowa za bardzo wydały się kłamstwem .
-Dobrze . -Przytaknął Harremu i kontynuowal .-Dwie dziewczyny trafiły na intensywną terapię ,nie mają większych obrażeń ale ich stan jest niestabilny ,przezyły bardzo mocny wstrząs dlatego muszą być pod kontrolą najlepszych urządzeń . Natomiast jak się nie mylę panna [t.i] jest w ciężkim stanie . Jej obydwie kończyny zostały praktycznie zmiażdżone. Szanse są bardzo małe ,że w przyszłości będzie w stanie poruszać się o własnych siłach...-Wiadomość o Tobie bardzo wstrząsnęła Harrym . Nic nie odpowiedział lekarzowi tylko przytaknął głową i wydukał ciche "dziękuję".  Leekarz miał już odejść ale Harry w statniej chwili zdązył się spytać :
-A kiedy mogę zobaczyć się z [t.i]?
-Ogólnie rzecz biorąc to powinna zostac sama , poza tym musi przejść zabieg ,ponieważ ma wiele otwartych ran ,które natychmiast trzeba zaszyć aby nie wdało się zakażenie . Może pan zaczekać zaraz będziemy tędy jechać z [t.i] więc na chwile pan na nią spojrzy.-Harry uniósł lekko kącik ust i pozwolił lekarzowi odejść.
Drzwi otworzyły się ponownie . Tym razem z sali wyprowadzali Ciebie na łózku. Harry od razu podszedł bliżej i odruchowo złapał Cię za rękę.
-Będzie dobrze [t.i] nie poddawaj się .-Pierwszy raz zobaczyłaś jak się uśmiechnął.Miał wspaniały uśmiech i dołeczki ,które nadawały mu większego  uroku . Teraz nie myślałaś o niczym innym tylko o tym w jakiej sytuacji się znajdujesz i czy jest wszystko dobrze z Twoimi przyjaciółkami. Chcąc nie chcąc Twoje powieki ponownie opadły na dół [...]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz