Znów to samo. Termin oddania sprawdzianu z chemi a Ty dostajesz skrętu żołądka siedząc w ławce z zaciśniętymi rękoma ułożonymi na silnie złączonych udach . Czujesz jak Twoje ciało drży od środka a Twoje palce niespokojnie zaczynają przebierać między sobą. Nauczyciel zaczyna wyczytywać po kolei nazwiska z listy i otrzymane oceny przez uczniów i z kazdym numerkiem zbliżającym się do Twojego czujesz ,że Twoje serce przybiera niespokojnego rytmu.Już dosłownie za chwile, za moment dowiesz się czy zaliczyłaś semestr .
-Numer dziesiąty. Panna [t.i] !-Powiedział uniesionym głosem profesor na co Ty omal nie spadłaś z krzesełka poprawiając niepewnie grzywkę ,która zasłaniała Ci widok na krępego mężczyznę zajmującego miejsce za biurkiem. W milczeniu oczekiwałaś na wynik w taki sposób jak by miał być Twoją wyrocznią.-Nie zaliczone ! Po raz kolejny ! N-I-E Z-A-L-I-C-Z-O-N-E!-Wykrzyczał nauczyciel dokładnie literując ostatnie zdanie wbijając swój groźny wzrok w Twoją mikrą postać . Chciałas spytać o możliwość poprawy ale uczucie ogromnej guli w gardle spododowało ,ze nie mogłas wypowiedzieć nawet jednego słowa. Bardzo się zdenerwowałaś i miałaś ochotę się rozpłakać. Spuściłas głowę i poczułaś jak jedna łza zaczyna spływać po Twoim policzku spadając wprost na dłoń. Byłaś totalnie załamana. Nie dopuszczałaś tego do myśli ,że Twój tata moze dowiedzieć się o kolejnej ocenie niedostatecznej ze sprawdzianu. Do matury pozostało nie całe pól roku a Ty nadal zastanawiasz się co robisz w klasie o profilu chemicznym. Gdybyś mogła sama wybrac profil w liceum byłby on napewno w najmniejszym stopniu nie związany z chemią. Nienawidzisz chemi . Każda lekcja przyprawia Cię o niewyobrażalny stres i ból żołądka . Praktycznie cały czas żyjesz w stresie i jesteś pod wieczną presją swojego ojca. To on od początku kieruje Twoją nauką i za wszelką cene chce abyś została lekarzem. Tak bardzo nie możesz zrozumieć tego dlaczego nie daje Ci wyboru w Twoim własnym życiu . Każda "Twoja" decyzja podejmowana jest przez ojca . Nie możesz mieć własnego zdania i musisz robić wszystko co Ci każe. To on zapalonował Ci już całe życie od samego początku nie zważając na Twoje zdanie a przede wszytskim na to co w życiu chcesz robić i w czym czujesz się najepiej.
Nie zważając na głos rozbrzmiewanego dzwonka rozpoczynającego przerwę siedziałaś nieruchomo zalewając się łzami. Usłyszałaś jak profesor rzuca jakieś pogardliwe słowa w Twoją stronę i z hukiem zamyka drzwi od sali . Teraz dochodziło do Ciebie tylko echo odbijające się od ścian przepełnione Twoim płaczem.
-Ej [t.i]..-Gwałtownie podniosłaś głowę do góry słysząc nad sobą męski głos. Nie ukrywałaś ,że bardzo przestraszyłaś się myślac ,że jesteś sama w sali. Stojący obok Ciebie brunet bezszelestnie obszedł Twoją ławkę i zajął miejsce obok .
-Kolejna jedynka...?-Spytał brunet z wymalowanym zmartwieniem na twarzy.
-Kolejna ?! Setna już w tym semestrze ! -Mówiłaś próbując powstrzymywać łzy.
-Wiesz.. To tylko ocena..Można ją poprawić...-Próbował powstrzymywać Cię na duchu Harry.
-Ty nic nie rozumiesz ! -Zaczęłaś dławić się płaczem.-Dla Ciebie to tylko ocena ! A dla mnie ?! A dla mnie kolejne godzinne krzy.....-Przerwałaś ,ponieważ spostrzegałaś ,że zaczynasz wyjawniać sytuację jaka panuje w Twoim domu. Nie chciałaś ,zeby ktoś się o tym dowiedział . Twoja rodzina zawsze była postrzegana za porządną i ułożoną bez najmniejszych niewłaściwych zachowań-wszystko pod kontrolą najlepszego chirurga w mieście. Nienawidziłaś tego powiedzenia -"najlepszy chirurg w mieście" ,własnie ludzie tylko znali Twojego ojca jako najlepszego człowieka w spełnianiu swojego zawodu ale nikt nie wiedział jaki jest na prawdę. Zawsze profesionalny i wychwalany miał wyrobioną także najlepszą opinię w mieście i okolicach. Czasami nie mogłaś już wysłuchiwać od sąsiadek jakiego to masz wspaniałego ojca ...Jeśli by tylko wiedziały jak traktuje własną córkę,zmieniły by zdanie.
-Przepraszam jeśli powiedziałem coś nie tak.. -Speszył się Harry widząc Cię pochłoniętą przez negatywne emocje.-Chciałem Ci tylko powiedzieć ,że mogę Ci pomóc jeśli tylko chcesz. -Słysząc uprzejme słowa kolegi uspokoiłaś na chwilę płacz i przetarłaś oczy zewnętrzną stroną dłoni.Rozumiejąc jego dobre zamiary miałaś za złe swoje uniesienie.
-Harry..Bardzo Ci dziękuję ale to jest niemożliwe..-Posmutniałaś.
-Jeśli nie chcesz nie będę nalegał.-Harry posłał Ci blady uśmiech. Popatrzyłaś brunetowi prosto w zielone tęczówki rozmyślając czy powiedzieć mu prawdę o tym ,że nie możesz wychodzić nigdzie po szkole czy skłamać na poczekaniu.
-To nie tak ,że ja nie chcę... Ja.. Jaa... Douczam się dodatkowo na korepetycjach ..-Wypowiedziałaś to dość niepewnie na co Harry lekko się zdziwił robiąc pytający wyraz twarzy.Nie chcąc być zbyt dociekliwy odpowiedział krótko:
-To chyba czas zmienić nauczyciela..-Przyznał a Ty dopiero zrozumiałaś jaką gafę popełniłaś. "Korepetycje i stos jedynek ? " zadałaś sobie w duszy pytanie zamykając oczy i łapiąc się odruchowo za czoło.
-Harry muszę już lecieć -Odsunęłaś krzesełko i szybkim krokiem opuściłaś salę pozostawiając bruneta samego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz