poniedziałek, 29 lipca 2013

21.Harry

Leżałaś swobodnie wśród plątającej się między nogami kołdry , wpatrując się w sufit. Delikatnie otwierałaś i zamykałas powieki lustrując dokładnie cały pokój . Wokół było czysto , bez najmniejszej skazy jakim kolwiek kurzem czy brudem . Wszystko równo poukładane i na swoim miejscu . Ten pokój był jedynym pokojem w tym domu , w którym było tak przejrzyście czysto. Dbałaś o to żeby tutaj zawsze panował porządek i byłaś z siebie całkiem dumna ,że przy Harrym udaje Ci się zachować taki ład. Nie mogłaś również narzekać na Harrego ,ponieważ jak na chłopaka w swoim wieku starał się nie bałaganić . Tak dokładnie- Starał się a czy już to robił to co innego. Często zapominał się i rzucił nawet nie patrząc gdzie , w najciemniejszy kąt pokoju bluzkę czy inną częśc garderoby . Trochę mu się nie dziwiłas ,ponieważ mieszkaliście także z czwórką jego najlepszych przyjaciół a oni to dopiero potrafią zrobić bałagan . W waszym pokoju czułaś się idealnie ,dlatego że masz wszystko pod ręką i na odpowiednim miejscu ale gdy przekraczałaś tylko próg drzwi zalewała Cię sterta .... Dosłownie wszystkiego. Nieraz musiałaś przekopywać się przez górny przedpokój prowadzący do schodów na dół , żeby zejść. Nie zwracałaś chłopakom na to uwagi ,ponieważ to ich dom i mają prawo robić tu co chcą i mieć co chcą i robić bałagan kiedy chcą. Poprostu starałaś się utrzymać porządek na swoim miejscu . Leżąc tak i rozmyślając postanowiłaś przeciągnąc się .Zgrabnie wyginając swoje ciało w nieduży łuk wyciągnęłaś wszystkie kończyny najmocniej jak potrafiłaś. Ziewnęłas raz i odgarniając włosy z twarzy próbowałas wygramolić się z pod kołdry . Dopiero teraz zorientowałaś się ,że obok Ciebie nie ma Harrego. Ostatnio dość często zdarzało mu się wstawać wcześniej niż Ty się budziłaś . Zawsze rano chciałaś go przytulić , poczuć go poprostu przy sobie ale on zawsze wybywał z sypialni . Patrząc na pościągane prześcieradło na miejscu Harrego połozyłaś tam dłoń i uśmiechnęłaś się. Nie czekając dłużej , chcąc wtulić się w chłopaka od razu wyszłaś z pokoju udając się w strone salonu . W salonie zastałaś Harrego z Louisem , którzy siedzieli objęci po przyjacielsku oglądając telewizję. -Cześć słońce! Cześć Lou !-Przywitałaś się i usiadłaś obok swojego chłopaka dając mu soczystego buziaka w policzek . Louis momentalnie zabrał swoją rękę z ramienia Harrego ,ktora prawie dotykała Ciebie. Hazz uśmiechnął się do Ciebie ukazując swoje dołeczki i delikatnie cmoknął Cię w nos. Mieliście się właśnie pocałować kiedy Louis wam przerwał : -Hahaha widzieliście to ?! -Szturchnął celowo Hazze w bok śmiejąc się i wskazując palcem na ekran . Harry odwrócił się w strone Lou i razem zaczeli przezywać jakieś reality show . Czułaś się dziwnie. Chciałas okazać Harremu swoją tęsknote i potrzebe bycia przy nim a on wolał zając się wyśmiewaniem z jakiś ludzi w telewizji robiąc sobie przy tym niezły ubaw. Miałaś wrażenie jak by nie zauważał Cię. Z resztą.. Nie od teraz masz takie wrażenie. Od jakiegos miesiąca czujesz ,że to wszystko między wami słabnie. Pomimo ,że mieszkacie razem ,Harry spędza więcej czasu z Lou niż z Tobą . Najwięcej czułości okazujecie sobie na zewnątrz , przytulając się i całując tak jak byście robili to na pokaz. Z jednej strony cieszysz się ,ze możesz wszystkim pokazać jakim dużym uczuciem darzysz Harrego ale zaczynasz mieć wątpliwości czy on czuje do Ciebie to samo . Siedząc obok swojego chłopaka założyłas ręce krzyżując je na piersiach i nie wydając z siebie żadnej emocji czekałaś aż on zrobi pierwszy ruch . Z obojętnym wyrazem twarzy wpatrywałaś się w jakiś głupkowaty program . Zastanawiałaś się czy naprawdę on tak śmieszy chłopców czy tylko udają . Ostatnio wydaje Ci się ,że wszystko wokół jest udawane... Po pół godzinie ich wspaniałej zabawy przepełnionej śmiechami a Twoim bezsensownym siedzeniem obok , wstałaś i chciałaś wrócić do pokoju ale Harry złapał Cię za nadgarstek : -Gdzie idziesz ? -Spytał Cię próbując udawać ,że naprawde go to obchodzi. -Na górę.-Odpowiedziałaś spokojnie i powoli nie ukazując żadnej z emocji ,które az rozpruwały Cię od środka. -Chodź na zewnątrz pogramy w piłkę ! -Mówiąc to Harry lekko wychylił głowę za Ciebie wypatrując z dala grupkę fanów ,która robi wam właśnie zdjęcia. Wzruszając ramionami pozwoliłaś żeby Harry postawił na swoim i wyszłaś z nim przed dom. Wszędzie było pełno fanek ,które piszczały i robiły zdjęcia na wasz widok. Mijając już próg drzwi prowadzących do ogrodu musiałaś stwarzać jak najlepsze pozory i wymuszałas sztuczny uśmiech posyłając go co chwila w strone Harrego udając zakochaną parę. Nie mogłaś sama uwierzyć ,że tak myślisz . "Udając"? Dlaczego własnie tak to od jakiegoś czasu interpretujesz?Przeciez kochasz Harrego i jest Ci z nim tak dobrze . Biłas się ze swoimi myślami aż w końcu przerwał to Harry niespodziewanym pocałunkiem . Przyciągnął Cię do siebie z dużą siłą łapiąc za biodra powodując ,że az lekko wygiełaś się do tyłu pozwalając w ten sposób swoim włosom na swobodne powiewanie. W momencie waszego pocałunku rozbłysnęły flesze i zdałaś sobie sprawę ,że źle się zachowujesz. Tuż za ogrodzeniem stało około pięćdziesięciu fanek ,które prawdopodobnie oddały by wszystko żeby być na Twoim miejscu a Ty na ich oczach całujesz się z Harrym . Momentalnie przerwałaś pocałunek odpychając od siebie brunta i wróciłaś do domu . Wbiegłaś po schodach i weszłaś do waszego pokoju . Wyciągnęłaś z nocnej szafki pamiętnik . Przewracając kartki w poszukiwaniu wolnej strony zaczęłaś zbierać swoje myśli żeby zacząc przelewać je na kartke. Westchnełaś głęboko i włączając długopis zaczełaś pisać : "29.07.13r. To zaczyna nie dawać mi spokoju . Jak już pisałam o tym wcześniej zaczyna mnie to wszystko przerastać. Nie wiem co się dzieje między nami ale czuję ,że Harry zaczyna mnie zbywać. Tak bardzo mnie to boli . Nie mogę nikomu ale to nikomu o tym powiedzieć ,poniewaz musimy UDAWAĆ idealną ,zakochaną parę a tak wcale nie jest . Zaczynam odczuwać ,że to wszystko między nami jest tylko i wyłącznie na pokaz a ja na prawdę kocham Harrego. Jesteśmy już dość długo razem i moje uczucia do niego rosną pomimo dni , w których zaczynam wątpić w nasz związek . Są chwile , w których na prawdę Harry okazuje mi dużo miłości ale widzę po nim ,że strasznie się krepuje wyznawać mi to przy chłopakach ,szczególnie przy Lou. Nie wiem co jest tego powodem ale na to staram zwracać się najmniejszą uwagę. .. Może ja to wszystko źle odbieram ? Nie powinnam zwracać uwagi na takie chwilowe zachowania ,które nic nie znaczą. Biorąc pod uwagę całokształt czuję ,że Harry mnie kocha. Z resztą sama już nie wiem... ! I właśnie to jest to ! Raz czuję ,że coś jest nie tak a za moment przyznaję sobie racje ,że zbędnie zawracam sobie głowę a po chwili wracam znów do tego złego stanu , w którym zauważam,że musimy UDAWAĆ. Muszę z kimś o tym porozmawiać..Tylko z kim.... " Szybko zamknęłaś pamiętnik kiedy usłyszałas ,że drzwi od pokoju otwierają się. To był Liam. -Hej [t.i]-Przywitał się z Tobą ciepłym uśmiechem . -Cześć ..-Odpowiedziałaś posyłając mu smutny uśmiech.Widząc ,że coś jest nie tak podszedł i usiadł obok Ciebie. -Co się stało ? Widziałem przez okno ,że trochę dziwnie potraktowałaś Harrego .-Stwierdził patrząc na Twoją ręke ,która próbowała ukryć pamiętnik pod kołdrą. -Liam... Przysięgaj,że nie powiesz o tym Harremu, byłby na pewno zły..-Spojrzałaś przyjacielowi prosto w oczy a on przytaknął Ci . Opowiedziałaś Liamowi wszystko to co od niedawna przerasta Cię i męczy . Wytknęłas wszystkie zachowania Harrego a Liam przytakiwał Ci jakby to wszystko wiedział i tylko potwierdzał Twoje spostrzeżenia. Zdziwiło Cię to bardzo przerywając na chwile swój monolog zrobiłaś pytający wyraz twarzy . -Yyy Liam wiesz coś o tym ?-Składając Liamowi te pytanie zauważyłas ,że bardzo się speszył . -Nieeeee....-Teraz dopiero się wkopał. Jego zaprzeczenie było bardziej niż w stu procentach jak najbardziej przeciwną odpowiedzią.

wtorek, 16 lipca 2013

20.4 Harry

Cały czas spoglądałaś na Harrego a on na Ciebie . Kiedy wasze oczy stawały na jednej lini posyłaliście sobie promienne uśmiechy . Między czasie Harry zajmował się małą dziewczynką .Była śliczna . Zorientowałas się ,że dziewczynka ma na imię Lux i jest córeczką kobiety która siedziała z Harrym przy stoliku.  Obserwując tak Harrego stwierdziłaś ,że idealnie nadaje się do roli tatusia . Dziewczynka wchodziła na niego , zawieszała mu się na szyji , skakała , fascynowała się każdą rzeczą przy tym robiąc duzo pisku jednocześnie śmiejąc się . Widac było Harremu to nie przeszkadzało wręcz przeciwnie wygłupiał się razem z Lux.
Po dłuższym czasie kobieta wraz z dzieckiem opuściła Harrego żegnając się  z nim buziakiem a do Ciebie się uśmiechnęła . Nie wiedziałas czemu to zrobiła ale odwzajmniłaś uśmiech i odmachałaś dziewczynce na pożegnanie .
Chciałas już  jak najszybciej skonczyć pracę i oddać się rozmowie z Harrym ale niestety jeszcze pozostała Ci godzina pracy . Caroline , która widziała ,ze już nie możesz się doczekać aby zdjąć uniform i wyjść z tąd z Harrym pociągnęła Cię za ręke i po cichu powiedziała :
-Idź już ... Ja dam radę . Już rozmawiałam o tym z Brunem , zwolni Cie z tej godziny . -Mówiąc Bruno uśmiechnęła się.
-Na prawdę ?! -Ucieszyłaś się i chciałaś już pobiec na zaplecze przebrać się ale Carolnie zatrzymała Cie jeszcze na chwile :
-Tylko wróć o przyzwoitej godzinie do domu ! -Chciała udać poważną ale obie parsknęłyście śmiechem ,ponieważ bycie stanowczą to raczej słaba strona Twojej przyjaciółki . Podziękowałas jej buziakiem w policzek i momentalnie znalazłaś się na zapleczu . Zdjęłaś z siebie przepracowany uniform i otwierając swoją szafkę wyjęłaś z niej białą bluzkę na ramiączka z guziczkami na dekolcie . Niestety mała szafka na zapleczu kawiarni nie odpowiadała wielkości Twojej szafy więc nie miałaś zbytnio wyboru w co się ubrac żeby zrobić na Harrym dobre wrażenie . Poprawiłaś biustonosz , założyłas bluzkę , przeczesałaś splątane włosy i po niecałych pięciu minutach niepewnym krokiem wyszłaś na salę. Harry zauważając Cię zerwał się na równe nogi i podszedł w Twoją stronę. Poczułaś ,ze Twoje serce zaczyna bić coraz mocniej a brzuch cyklicznie zaciska sie . Harry nie czekając dłużej rozłożył swoje ramiona a Ty wtuliłaś się w niego . W końcu to się stało : poczułaś bliskość Harrego ,której tak bardzo Ci brakowało . Trzy lata temu staliście praktycznie ze sobą na równi natomiast teraz praktycznie cała schowałas się w objęciach Harrego wtulając głowe w klatkę piersiową ,która lekko była odsłonięta przez rozpiętą koszulę. Poczułaś ,ze Harry przykłada swoją głowę do Twojej i mocniej oplata dłonie w tali.
-Nie mogę uwierzyć ,że znów mogę Cię przytulić ... -Przyznał Harry patrząc się prosto w Twoje oczy . Przypomniało Ci się ,że zawsze się tak witaliście i żegnaliście  nie pozwalając Harremu na pocałunek . Nigdy się z Harrym nie całowałowaliście ,ponieważ bałas się ,że ktoś was na tym przyłapie . Harry szanował Twoją decyzje i nigdy nie nalegał.
-Myślałam ,że juz się więcej nie zobaczymy...-Mówiąc to do Twoich oczu zaczeły napływac łzy ,Harry to zauwazył a Ty spuściłaś wzrok .
-Heeej [t.i] -Uniósł delikatnie  Twój podbrudek . -Nigdy nie pozwolę zebyś płakała z mojego powodu, rozumiesz? Możesz mnie przeklinac , wyzywać ale nie płakac . . .
-Harry muszę Ci coś powiedzieć .. Ale nie tutaj , chodźmy stąd..-Pociągnęłaś chłopaka za rękę i wyszliście z kawiarni udając się w strone zacisznego parku . Harry rozmyślał co mu chcesz powiedzieć .Był nastawiony na najgorsze...Nie czekając aż wejdziecie w głąb parku gwałtownie zatrzymałas się ,stając naprzeciw Harrego . Był bardzo zdziwiony i  jednocześnie poddenerwowany chciał zaczac cos mówić ale Ty wyrwałas sie:
-Harry nie zniose tego dłuzej! Nie wytrzymam rozumiesz?! Dusiłam to wszystko w sobie od kąd Cię poznałam! Ja tak dalej nie potrafię ! Przepraszam Harry ! Tak bardzo  Cię przepraszam ! -Dałaś upust emocjom ,które drzemały w Tobie tak długo.Zdecydowanie za długo. Harry zlapał Cię za dłonie i próbował zrozumieć o co Ci chodzi. Domyślał się..
-Nie wiem jak moglam słuchac się ciotki i tych wszystkich zazdrosnych dziewczyn !
-[t.i] spokojnie, już wszystko w porządku...-Harry próbował opanowac Twoje emocje jednoczesnie dając znać krótkim usmiechem ze niepotrzebnie się przejmujesz tym co było.
-Nie jest w porządku ! Mam wyrzuty sumienia jak Cię traktowałam ! Jak mogłam traktować osobę... Osobę ,która kocham.... -W końcu powiedziałaś to ,co od tak dawna nie dawało Ci spokoju . Poczułas się lepiej  kiedy wyznalaś Harremu ,że go kochasz ale obawialaś sie jego reakcji ,ponieważ przez chwile zanużył w Tobie wzrok i nic nie odpowiadał.
-[t.i]...-Teraz juz byłas pewna ,że Harry nie czuje tego samego do Ciebie . Jezeli by było na odwrót ucieszył by się z Twojego wyznania natomiast on nabrał powaznego wyrazu twarzy.
-Tak Harry ?-Spytałaś niepewnie tak jakby odpowiedź była wyrocznią .
-Ale ja to wiem..Powiedziałem Ci przecież w dzień Twojego wyjazdu ,że wiem ,że Ty do mnie czujesz to samo.. [t.i] ... Kocham Cię...-Harry mocno Cię przytulił . Wtuliłas się w niego jak najmocniej potrafiłaś . Czułaś się jak by czas sie dla was zatrzymał . Czyli jednak Harry dotrzymał słowa mówiąc ,że nie chce żadnej innej dziewczyny tylko mnie.. . -Pomyślałaś . Łzy szczęścia zaczęły spływać po Twoich policzkach .
-Ejjjj , nie płacz-Harry otarł  łzy  delikatnie dotykając Twojej twarzy i zatrzymując ruch przybliżył swoje usta do Twoich :
-Czy teraz mogę Cię pocałować ? 
-Tak..-Wyszeptałaś i wasze usta złączyły się w czułym pocałunku .
     Nie mogłas uwierzyć w to co się właśnie dzieje . Przeżywasz swój pierwszy pocałunek z Harrym . Czujesz się przy nim taka kochana i taka bezpieczna. Wiesz ,że Harry nigdy by Cię nie skrzywdził i nie zrobił niczego wbrew Twojej woli .
Był to najwspanialszy pocałunek jaki przezyłaś ,pełen uczucia i spełnienia tęsknoty.
Wiedzialas ,że otwiera się przed Tobą nowy rozdział w życiu . W życiu ,które ułożysz sobie tak jak będziesz chciała z Harrym nie będąc pod niczyją presją [....]

-Jestem z Harrym ! -Powiedziałaś wpadajac do pokoju Caroline przy tym samym rozpraszając ją w malowaniu paznokci powodując rozlanie lakieru na stół. Nie przejęła się tym wcale tylko od razu do Ciebie podbiegła przytulając się :
-No widzisz !!!! Cieszę się bardzo ! A ja jestem z Brunem ! -Również się pochwaliła.
-To świetnie  ! Ale mówiłas ,ze przeciez on jest dla Ciebie za stary -Zaśmiałaś się .
-A tu Cię zaskocze bo on ma jednak 22 lata ! Tak wiem to dziwne ale każdemu  mówi ,że ma 26 żeby dziwnie nie wyglądało że w tak młodym wieku został szefem . -Wytłumaczyła Ci Caroline sięgając do szafki po wino .
-Trzeba opić nasz sukces ! -Krzyknęła z uśmiechem a Ty opadłas na rozścielone łożko ,zdejmując buty i ciesząc się takim udanym zakończeniem dnia ,które napewno zostanie na zawsze w Twojej pamięci .

sobota, 13 lipca 2013

20.3 Harry

Otworzyłaś usta chcąc coś powiedzieć ale totalnie odcięło Ci mowe. Wpatrywałas się w Caroline tak jak byś oczekiwała wyjaśnień . Harry jako członek najsławniejszego zespołu ?!-Myślałaś . Czemu ja nic o tym nie wiem ? Teraz na pewno ma miliony fanek i mnie już mnie pamięta.....
-Powinnaś się cieszyć ,że znasz osobiście Harrego ! Jak ja go mogłam nie poznac wtedy na przejsciu...
-Don't let me go....- Zanuciłaś kawałek piosenki i usiadłaś bezradnie w fotelu.
-[t.i] Daj już dzisiaj spokój ,idź się prześpij a od jutra zaczniemy działać .-Poradziła Ci Caroline i tak zrobiłaś . [...]

Dzis wstałaś wczesnie rano  . Zdążyłaś wziąść prysznic , podkręcić włosy , zrobić delikatny makijaż i nawet zjeść sniadanie . Kiedy Caroline weszła do kuchni była w szoku ,że to Ty na nią czekasz a nie na odwrót:
-Że Ty niby , że ja , że Ty , jeju nie wierze ,jak to , Ty na mnie czekasz?!-Caroline zaczął się tak plątać język ,że na chwile wybuchnełaś śmiechem .
-Że niby ja , że Ty,tak to, na Ciebie czekam -Powtórzyłaś słowa po przyjaciółce dając jej tym do zrozumienia ,że brzmiało to bardzo zabawnie . Poczekałaś jeszcze pare minut aż Caroline będzie gotowa do wyjscia i o 9.45 wyruszyłyście do pracy . Dzisiaj nie oglądałyście się za żadnymi mężczyznami ,chociaż Caroline pare razy ukradkiem zdarzyło się spojrzeć na jakiegoś blondyna ale robiła to w bardzo dyskretny sposób zeby Ciebie nie urazić .
Po mieście od samego rana kręciło się strasznie dużo ludzi ,wiedziałyście już ,że to będzie ciężki dzień w pracy .
Nie myliłyście się . Wasza kawiarnia miała zazwyczaj duży obrót ale dzisiaj ludzie przechodzili samych siebie . Co chwila ktos wchodził ,wychodził ,kolejki ciągnęły się aż do wyjścia a niecierpliwi klienci potrafili uprzykrzać nieźle życie . Obsługiwałyście same dwie kasy a szef na zapleczu popijał kawke co was bardzo wkurzało . Mówiłyście mu nie raz że potrzebny jest ktoś do pomocy ale on twierdził ,że my dwie wystarczymy i za to może wypłacac nam wieksze wynagrodzenie .
-Caroline czy....-Szef zwrócił się do niej i "przypadkiem" wylał na nią połowe swojej kawy kiedy odwórciła się w jego strone.
-Ojeeej najmocniej Cię przepraszam !-Te przeprosiny były na tyle sztuczne ,ze westchnęłaś z wyrzutem i posłałaś szefowi wrogie spojrzenie .
-Nic się nie stało ,zaraz się przebiorę -Powiedziała Caroline przez zaciśnięte zęby rzucając na lade ścierke i udając się w strone zaplecza.
-Uwierz nie chciałem..-Bruno miał taki tupet ,że wszed za Twoją przyjaciółką na zaplecze kiedy ona własnie zdejmowała przemoczoną bluzke.Nie spodobało jej sie te zachowanie :
-To tylko przemoczona bluzka !  Nic wielkiego  ! Mógłbyś uważać jak chodzisz ! -Mówiąc to zakrywała bluzką swój biust.
-Może pomoge Ci się wytrzec?-Podszedł bliżej dosłownie na odległość paru centymetrów.
            Byłaś strasznie zdenerwowana ,ponieważ wiedziałas ,że oblanie kawą Caroline przez szefa było celowe i teraz musiałaś zostać sama przy ladzie obsługując kilku klientów na raz .Przeprosiłas na chwilę młodą dziewczyne ,która własnie zamawiała latte i weszłas na zaplecze chcąc prosić o pomoc . Zaglądając tam ujrzałaś Caroline i Bruna w objęciach i złączonych w pocałunku .
-Przepraszam bardzo ! Ale czy ktoś mógłby przyjść i mu pomóc w obsłudze ?! -Caroline zauważajac Cię trochę się speszyła i szybko zakładając bluzke wróciła na sale. Po paru godzinach ruch się trochę uspokoił ale nadal miałyście sporo pracy . Przyjmując kolejną osobę z kolejki nawet nie podniosłaś wzroku tylko machinalnie chciałaś nabić rachunek na kase ale kiedy usłyszałaś znany Ci głos podniosłaś szybko głowę do góry .
-[t.i]! -Przed sobą ujrzałaś Harrego . Uśmiechając się do Ciebie uwydatniły mu się dołeczki a oczy zabłysnęły iskierką radości . Patrząc na niego z bliska zauważyłas ,że jego twarz nabrała wyraźniejsze rysy i nieco poszczuplała nadają mu przy tym tylko uroku . Mialas wielką ochotę wtulić się w niego i powiedzieć mu wszystko przede wszystkim to jak bardzo za nim tęsknisz . Twoje serce zaczeło szybciej bić a uśmiech nie schodził z twarzy . Patrzyliście tak na siebie i Ty dopiero po chwili zorientowałaś się ,ze Harry na rękach trzyma małą dziewczynkę -była śliczna.Widząc niezadowolenie klientów czekajacych w kolejce otrząsnęłas się z zapatrzenia i przyjęłaś zamówienie :
-Co pan sobie życzy ?-Mówiąc słowo "pan" wymieniłaś z Harrym zadziorne uśmiechy .
-Coś tak od serca bo ostatnio mnie boli ... -Harry wywinął dolną warge okazując chwilowy smutek na co dziewczynka zachichotała.-No i soczek pomarańczowy dla mojej księżniczki . -Dodał dając buziaka małej w policzek . Wyglądał słodko z dzieckiem . Jak pamiętasz Harry od zawsze kochał małe dzieci i planując swoją przyszłość chciał mieć przynajmniej trójkę własnych. Robiąc kawę zastanawiłaś się czyje to dziecko . Wykluczałaś ,że to może być dziecko Harrego ,poniewaz dziewczynka ma około trzech lat. Kiedy sie odwróciłaś przy Harrym stała jakaś kobieta. Wzięła od niego dziewczynkę i zajęła miejsce przy stoliku  .
-Miło Cię widzieć [t.i] !-Harremu uśmiech nadal nie schodził z twarzy .
-Mi Ciebie równiez ,Harry chciałabym z Tobą porozmawiać ale nie tutaj ... Widzisz duży ruch mam... -Harry nie dał Ci dokończyć:
-Zaczekam na Ciebie . -Powiedział bezproblemowo.
-Harry kończe za dwie godziny...
-Co to dla mnie dwie godziny w porównaniu....-Przerwał mu jakis starszy mężczyzna proszący o kawę ,widać było strasznie się nie cierpliwił .

20.2 Harry

-Przeciez zartowałam [t.i] !!!!!!! -Widząc Twoje łzy Caroline padła Ci w objęcia.-Ta historia jest naprawdę bardzo piękna ale  musze przyznac ,że byłas głupia...
-Wiem Caroline.... To jest wszystko takie głupie... Przepraszam ja musze pobyć sama .... -Wstałaś z kanapy i przeszlaś do swojej sypialni zamykając się tam i usiadłaś na parapecie okna opierając głowę o szybę. Wszystko jeszcze raz dokładnie zaczęłaś sobie przypominać . Brakowało Ci Harrego . Pomimo tego ,ze wymazałaś go z pamięci dziś kiedy go zobaczyłas to wszystko wróciło . Chciałabyś chociaż na chwile móc się z nim spotkac ale nie wiedziałaś czy on nadal coś do Ciebie czuje. Wtedy to może była jego pierwsza miłość , zauroczenie , teraz jest starszy i myśli inaczej- a może ma już kogoś ?...-Tysiące takich rozważan przechodziły przez Twoja głowę .
Przypomniala Ci się najważniejsza rzecz , najważniejsze słowa ,które kiedyś powiedział Ci Harry jak już wyjeżdżałaś :
-"Nigdy Cię nie zapomnę [t.i] , nie chce żadnej innej dziewczyny tylko Ciebie .Wiem to ,że Ty czujesz to samo ale boisz się reakcji otoczenia . Wierze ,że kiedyś spotkamy się i wtedy będziemy mogli być szczęsliwi sami dla siebie ... Nie patrząc na to czy innym się to podoba...Kocham Cię [t.i] .... "Przy tych słowach była wtedy Twoja ciotka ,której na te słowa zakręciła się łza w oku . Przy odjeździe nawet ona pomachała Harremu z samochodu .
Miałaś i tak żal do ciotki ,że nie pozwalała Ci się spotykać z Harrym i musiałas robić to po kryjomu . Byłaś także zła na nią za to ,że wyśmiewała go i  razem z Twoimi koleżankami nastawiały Cię negatywnie na niego.Ciotka zawsze powtarzala ,że on nie ma wystarczająco dobrego startu w życiu aby mógł tworzyć z Tobą jedność. Nie obchodziły Cię jego wartości materialne . Podobało Ci się  w nim to ,ze jest taki otwarty na wszystko i szczery ,że pomimo tego ,że jest wyśmiewany nie poddaje się i robi  to co najbardziej kocha czyli spiewa. Mogłaś go słuchać godzinami i nie przestawać . Dla Ciebie śpiewał najpiekniej na świecie . Nawet obiecywał Ci ,ze nagra piosenkę specjalnie dla Ciebie i zaśpiewa ja na największej arenie świata dedykując ją Tobie .
Najbardziej żałowałaś tego ,że okłamywałaś i siebie i Harrego . Dażyliście siebie wielkim uczuciem a Ty się do tego nie przyznawałaś tylko jeszcze podtrzymywałaś stronę ciotki mówiąc na Harrego same złe rzeczy i tak spotykając się z nim  . Było Ci teraz tak strasznie głupio...
Zamyślona zaczęłaś wsłuchiwać się  w piosenkę , ktorej słuchała Caroline z pokoju obok .Wstałas nagle jak oparzona i niemal nie przewracając się o próg drzwi wpadłaś do pokoju Caroline :
-Mówili na początku kogo to piosenka ?!  To leci z radia prawda ?!
-Taak....-Przyjciolka wytrzeszczyła oczy widząc Cię z takim entuzjazmem .
-No ale kto to śpiewa ?!  Mówili ?! 
-Hmmmm.... Harry Styles?-Przymrużyla oko ,przypominając sobie wykonawcę i zastanawiając się czy dobrze pamięta.
-To Harry......-Mówiąc te słowa uśmiechnęłaś się . Poczułaś ,że jesteś z niego dumna .
-Yyyyyyyy czy ja dobrze słysze?! -Caroline nie dowierzała Twoim słowom.-Czy Ty jesteś pewna ,że to ten sam Harry ?
-Tak na tysiąc procent , ten głos rozpoznam wszędzie !
-Zastanawia mnie jedno .... -Caroline mówiąc te zdanie ściszyła głos żeby po chwili wykrzyczeć :
-Kobieto w jakim Ty świecie żyjesz?! Ty wiesz kto to jest Harry Styles ?!
-Wiem to jak nikt inny.-Odpowiedziałaś szybko.
-Czyli ,że ja wtedy widziałam Harrego Styles'a ?!?!Ooo mamuuuusiuuu !!!!-Caroline zaczęła się cieszyć ale Ty nadal nie wiedziałaś o co jej chodzi .
-Powiesz mi skąd ta radość u Ciebie ?
-Ty naprawde nie wiesz ,że Harry jest częścią najsławniejszego zespołu na swiecie ?!Nie wierze ,że tego nie wiesz... To jest niemożliwe ! Każdy to wie !

piątek, 12 lipca 2013

20.1 Harry



Przez wszystkie godziny pracy myślałaś o Harrym .Byłas pewna na sto procent ,że to był on. Na Twoje oko strasznie się zmienił i wydoroślał . Ze słodkiego szesnastolatka przerodził się w przystojnego mężczyzne. W Twojej głowie malowały się tylko wspomnienia . Byłas taka zamyślona ,że szef to zauwazył i skarcił Cię grożąc brakiem przerwy śniadaniowej . Ocknęłas się dopiero gdy ktoś zamawiający zwrócił swoją kawę robiąc przy tym dużo zamieszania wokół własnej osoby . Starszy mężczyzna zamawiał mocną , czarną kawe a Ty podałaś mu latte. Najgorsza pomyłka jaką mogłaś popełnić w pracy . Caroline widząc Twoje zakłopotnie świetnie pomogła wybrnąc Ci z krępującej sytuacji wkraczając ze swoim powalającym uśmiechem .
-Spokojnie proszę pana ! My sprawdzamy znajomość naszych smakoszy ! I pan własnie bardzo dobrze poradził sobie z zadaniem ! -Mężczyzna początkowo nie chciał uwierzyć w wymyśloną na miejscu historyjkę ale gdy Caroline zaczeła go wychwalac przekonał się i zaczął posyłać porywcze uśmiechy . Szef stojąc w progu drzwi prowadzących na zaplecze ,oparł się o futrynę i zakładając ręce na piersi uśmiechał się na widok zawsze przygotowanej na każdą sytuację Caroline. Patrzył na nią takim wzrokiem jak by miał zaraz podejść do niej i wpić się jej namiętnie w usta. Każdy wiedział to ,ze szef leci na Caroline ... Tylko ona tego niewiedziała jak to mówiła wszystkim . Ty wiedziałaś swoje -Grała niedostepną .
-Przeszedł pan idealnie przez swoje zadanie więc dostaje pan kawę na koszt firmy !  -Kiedy Caroline pozbyła się klienta pociągnęła Cię za ręke prowadzą na zaplecze a w tym czasie za ladą stanął szef  .
-Wiesz za jedną kawę mogłam zapłacić ale jak tam każdemu będę musiała fundowac kawę "na koszt firmy " to prędzej zbankrutuje ! -Caroline starała się mówić szeptem .
-Przepraszam ... Totalnie jestem rozkojarzona ... -Złapałas się za głowe poprawiając swoje uczesanie.
-Po pracy mi wszystko opowiesz a teraz prosze Cie wróć na ziemię , co ?-Caroline objęła Cię przyjacielsko jednym ramieniem i obdarzyła ciepłym uśmiechem . Po rozmowie z przyjaciółką trochę się ogarnęłaś i do końca godzin pracy próbowałaś nie myśleć o Harrym . Po osiemnastej zamknęłyscie kawiarnię i poszłyscie się przebrać .  Ty już czekałaś na zewnątrz na Caroline kiedy ona jeszcze się gramoliła . Miała  już przekroczyc próg drzwi ale wypadła jej torebka ,którą momentalnie podniósł Bruno.
-Dziękuję . -Powiedziała unosząc wzrok do góry ,ponieważ szef był o wiele od niej wyższy . Bruno objął Caroline w tali i przysunął lekko do siebie . Nie zaprzeczyła jego zachowaniu ale wpatrywała się w niego ze zdziwieniem.
-Może wyskoczymy dziś gdzieś razem ? -Spytał .
-Dziś nie mogę,przepraszam innym razem ,teraz się spiesze.Do jutra . -Wymienili sie usmiechami i Caroline wróciła do Ciebie wsiadając do samochodu .
-Widziałam jak Cię przytulił .-Mówiąc to poruszyłas znacząco brwiami .
-Głupek , i tak się z nim nie umówię  ! -Zachichotała .
-A niby dlaczego nie ? Jest Twoim ideałem- Wysoki ,przystojny , romantyczny ,ekhm...Bogaty...-Przewróciłaś oczami mówiąc słowo "'bogaty".
-Mam 19 lat ! Nie będe się umawiała z 26-latkiem !
-Jak chcesz...-Westchnęłaś i po chwili ruszyłyście z miejsca w stronę domu [...]

Rozsiadłyście się wygodnie na kanapie w salonie i zaczęłyście popijac wino ,które wczesniej przyniosła Caroline . Siedziałyście naprzciwko siebie po turecku . Caroline cała w środku aż buzowała od nadmiaru ciekawości  o Twojej historii z Harrym . Nie powstrzymala się i spróbowała zacząć :
-Miałaś mi opowiedziec  o tym przystojnym brunecie .-Mówiąc to nie patrzyła wprost na Ciebie tylko spuściła głowę jeżdżąc palcem po brzegach kieliszka.
-Ahh tak...-Na Twojej twarzy znów pojawił się smutek .
-Widzę ,że to smutna historia więc może przyniosę husteczki ?-Nie odpowiedziałas nic na pytanie przyjaciółki tylko przypominając sobie wszystko jeszcze raz po chwili zaczęłaś . Caroline wiedziała ,że to będzie dłuuugie opowiadanie więc wzięła dużą poduszkę i przytuliła się do niej wpatrując się w Ciebie jak w obrazek .

-To wszystko zaczęło się jak wyjechałam na wakacje do Holmes Chapel. Pamiętasz?-Spytałaś a Caroline przytaknęła Ci . -Właśnie , w sumie byłam tam już wcześniej niż w wakacje.. Byłam tam cztery miesiące.. Dobra to jest najmniej ważne ...
-Pamiętam to jak dziś ... To było trzy lata temu . Wyszłam wieczorem na spacer ,całkiem sama . No i jak to ja ... Za bardzo zapuściłam się w nieznane okolice i zabłądziłam . Zrobiło się strasznie ciemno i bałam się wrócić do domu . Usiadłam na ławce i zrozpaczona liczyłam ,że ktoś moze będzie przejezdzał tą drogą i pomoze wrocic mi do domu . Po jakimś czasie podjechał do mnie na rowerze jakiś chłopak. Z pierwszego spotkania zapamiętałam tyle ,że miał bujne ,ciemne loki .Wydawał sie być bardzo miły i sympatyczny .  W rozmowie okazało się ,że mieszka dwa domki dalej ode mnie i całkiem nieśmiało przyznał się ,że widział mnie już wczesniej i spodobałam mu się . Zdziwiło mnie to ale uznałam to jako żart . Robiło się coraz chłodniej więc zgodziłam się żeby odwiózł mnie na rowerze do domu . Pamiętam ,że ja usiadłam na siodełku a on za mną stał i pedałował..Nie pytaj sie jak to musiało wyglądać ... Podziękowałam mu za miłą rozmowę i odwiezienie do domu ....
-Naprawdę romantycznie...-Zaśmiała się Caroline na co Ty rzuciłaś ją poduszką .
-Mieliśmy po 16 lat ! -Również się zaśmiałaś.-Niestety na drugi dzień nie było już tak fajnie ... Ciotka dowiedziała się ,że zapoznałam się z Harrym i natychmiast kazała mi zakończyć tą znajomość.
-A niby dlaczego ?! -Oburzyła się Caroline .-Przeciez to  nie Twoja mama zeby Ci rozkazywac miała !
-No tak ale moja mama i ciotka są jak dwie papużki co zrobi jedna to i druga więc zawsze zgadzały się we wszystkim..
-No i  mów co dalej z Harrym !
-Ciotka opowiedziała mi ,ze on pochodzi z mało zamożnej rodziny i ,że to jest dziwak . Że nie ma ojca tylko wychowywany jest przez matke i ,że to taki laluś ,który chodzi i wszędzie podśpiewuje . Nie zwracałam początkowo na to uwagi . .. Dopiero wtedy gdy zaczęły wyśmiewać mnie dziewczyny ,że zadaję się z Harrym ...
-Zazdrosne....-Stwierdziła Caroline.
-Jak by mi ktoś 3 lata temu powiedział ,że one sa zazdrosne to bym go za to wielbiła do końca zycia ! -Powiedziałas to podniesionym głosem i do Twoich oczu napłynęły łzy . -Byłam młoda, naiwna  i głuuupiaaaa! Przeciez było mi  z Harrym tak dobrze , całe dnie spędzaliśmy raze...-Tutaj przerwała Ci Caroline :
-Czyli byliście razem ?!
-Nie. -Odpowiedziałaś krótko robiąc sobie przerwe na łyk wina .
-Nigdy nie byliśmy i nie będziemy razem . Harry mówił mi codziennie po kilkanaście razy ,ze czuje coś do mnie ale ja  bałam się przyznac mu do tego samego .. Z tygodnia na tydzien spotykałam się z nim coraz rzadziej przesiadując w towarzystwie dziewczyn ,które tylko obgadywały Harrego a ja posłusznie im przytakiwałam . W środku aż krzyczałam z bólu ! Chciałam przebywac z nim i słuchać jak śpiewa piosenki tylko dla mnie i wyznaje mi miłość na każdym kroku ale ja tchórzyłam i postępowałam  tak jak mną kierowali ...Wiesz to byly tylko cztery miesiące ale przez te cztery miesiące naprawdę poczułam ,że .....
-...żeeee...?-Caroline chciała znać odpowiedź.
-Żee go pokochalam . -Po tych słowach w końcu poczułas się taka wyzwolona ,od razu zrobiło Ci się lżej i odetchnęłas z ulgą .
-Żeeeee coo ?! [t.i] !!!!! Przecież byliście za młodzi na taką poważną miłość ! Pokochac kogoś w cztery miesiące ?! Niemożliweeee ! -Nie wiedziałaś ,że Twoja przyjaciółka właśnie tak zaareaguje na to wszystko . Byłaś zupełnie przekonana ,że wesprze Cię ,pomoże. Teraz było Ci jeszcze gorzej . Poczułas się tak głupio i strasznie źle. Poczułaś jak właśnie Twoja najlepsza przyjaciółka zadaje Ci najgorszy cios.

Początek imagina z Hazzą

Wpadłaś niczym tornado do samochodu i gwałtownie siadając na miejscu dla pasażera przywitałaś się ze swoją przyjaciółką buziakiem w policzek .
-Co tak szybko ?! Mogłas jeszcze sobie pospać , wypić kawkę , poopalać na tarasie.-Powiedziała sarkastycznie Caroline.
-Oj wiesz ,że Cię kocham . Zawsze się spóźniam a nadal  mnie dziwi to ,że Ty się jeszcze nie przyzwyczaiłaś . -Westchnęłaś na końcu zdania .

     Wasz dzień wyglądał zawsze mniej więcej tak samo . Wasz dzień, ponieważ spędzałyście z razem 3/4 doby . Rano zawsze Caroline pokazywała swoje niezadowolenie z Twojego spoźnialstwa , Ty mówiłas jak to bardzo ją kochasz za jej cierpliwość i wytykałaś jej to ,że jeszcze nie przyzwyczaiła się ,że nie jesteś punktualna . Następnie jechałyście do pracy (pracowałyście sezonowo , na okres wakacji w dużej kawiarni w samym centrum miasta ) obgadując po drodze przechodnich mężczyzn .  Obydwie nie miałyście nikogo więc małe ploteczki na temat płci przeciwnej były jak najbardziej rzeczą normlaną.  Wzdychałyście do swoich ideałów.
- A widziałaś tego blondyna ?! Tak byłam w niego wpatrzona ,że z takiej odległości zauwazyłam ,że ma niebieskie oczy ! -Ekscytowała się Caroline.
- Eeee tam blondyn... Patrz lepiej na tego bruneta !-Stałyscie akurat  na przejściu,poniewaz zapaliło się czerwone światło więc nie mogłyście przegapić okazji na wzdychanie do przystojniaków. Dokładnie zlustrowałyście bruneta w brązowej koszuli  ,która była lekko rozpięta. Nie mogłaś zidentyfikować jego  koloru oczu ,ponieważ miał okulary . Kiedy zaczęłaś mu się dokładnie przyglądać zauważyłaś w nim coś znajomego .
-Ejjj stój !-Krzyknęłaś kiedy Caroline ruszyła gwałtownie z miejsca.
-Nie zatrzymam sie na środku skrzyżowania ,żebyś mogła podniecać się na widok przystojnego bruneta w dodatku widac było nadzianego kasą ! -Odpowiedziała momentalnie kiedy Ty prawie nie dostałaś skrętu szyji odwracając się za znajomym . Po chwili opanowałaś swoje emocje i w ciszy zaczęłaś odtwarzać sylwetkę tamtego mężczyzny . Przyjaciółka widząc Twoje zainteresowanie dla niej nie znajomym przechodnim zdziwiła się bardzo .
-Kurde , codziennie mijamy setki takich seksiaków i za żadnym tak się nie odwracasz jak za tym !
-Ale ja go znam... Ten jego chód ... Rozpoznam wszędzie ...
-Nie mów ,ze coś Cię łączy z tym chodzącym bogiem sexu ?! -Caroline jak zawsze podekscytowana zaczęła wypytywac się Ciebie o wszystko z nim związane.
-Przestań ! -Posłałaś jej spojrzenie pełne wyrzutu o to że w ogóle zaczęła tą rozmowe. Nie umiałaś być taka oschła więc zaraz wytłumaczyłaś swoją złość :
-Caroline , przepraszam...-Złapałaś ją chwilowo za dłoń ,która własnie teraz zmieniała bieg.
-Teraz mi się przypomniało... -Kontynuowałaś .
-Co ?-Wysyczała jednym kącikiem ust.
-To Harry....-Wymawiając te słowa zamarłas na chwile w bezruchu a na Twojej twarzy pojawił sie smutek i jednocześnie malowało się zmartwienie . Caroline chciała wiedzieć wszystko ale zauwazyła ,że coś jest nie tak więc opanowała swoją ciekawość zwracając się do Ciebie :
-Ej co jest ?
-Nie sądziłam ,że go jeszcze kiedyś zobaczę... Kiedy wyjeżdżałam z Holmes Chapel to ze świadomością ,że już go nigdy więcej nie spotkam..
-Zrobił Ci krzywdę ?!
-Nie!-Znów posłałaś jej ten sam wzrok co chwile temu . Wasza rozmowa zakończyła się ,poniewaz własnie zajechałyscie pod kawiarnię . Z dziesięcio minutowym spóźnieniem weszłyście na zaplecze zakładając uniform .