środa, 10 kwietnia 2013
1.Harry
1.Harry
Pewnego dnia wybrałaś sie na zakupy do galerii handlowej całkiem sama.Miałaś dużo spraw na głowie więc oderwanie się od rzeczywistości robiąc zakupy to było dla Ciebie czyms czego potrzebowałaś.Przymierzałaś wszystkie ciuchy ,które Ci się podobały .Kiedy weszłaś do jednej z przymierzalni usłyszałaś z głośników "Prosimy o niezwłoczną ewakuację budynek stanął w płomieniach !!!" Szybko zebrałaś swoje rzeczy i próbowałas otworzyć drzwi od przymierzalni ale one się zatrzasnęły.Byłaś przerażona a jeszcze do tego zaczęłaś wyczuwać dym palących się rzeczy. Słyszałaś w oddali piski i krzyki uciekających osób a Ciebie nikt nie słyszał kiedy wołałas o pomoc.Próbowałaś cały czas krzyczeć ale coraz większe ilości dymu dostawały Ci się do gardła przez co Twoje krzyki tłumiły się.W tym samym momencie koło sklepu ,w którym zostałas uwięziona szybkim tempem w strone wyjścia przemieszczali się chłopacy z One direction.
-Ej Stójcie !-Krzyknął Zayn.
-Życie Ci nie miłe?!-Krzyknął Harry odwracając głowe.
-Ale tam ktoś jest ! Słyszycie?!
-Przestań ! Musimy uciekać!!!-Harrego zupełnie nie interesowało to,że ktoś wzywa pomocy ,martwił się jedynie ,że sam musi uciekać.
-Ale tam jest takas kobieta!-Kontynuuował Zayn.Harry zatrzymał bieg,pociągnął Zayna za ręke i ruszyli razem w biegu.
Ty już wiedziałas ,że wołanie o pomoc nic tutaj nie zdoła.....Oparłaś się bezradnie o ściane i zjechałas na dół zakrywając twarz dłońmi a z Twoich oczu poleciały łzy.Zaczęłaś kopać przeciwną ściane myśląc ,że może uda Ci się ją rozwalić ale to także było na nic.Było Ci coraz ciężej oddychać,ponieważ ogień był już coraz bliżej.Zaczęło robić Ci się strasznie gorąco i powoli traciłaś przytomność.
Kiedy One direction byli już w swoim bezpiecznym samochodzie Harry siedział strasznie zamyślony.
-Ej co Ci jest ?-Spytał zmartwiony Lou.
-Zayn?-Harry jak by wogóle nie usłyszał Louisa tylko skierował te pytanie do Zayna.
-Co?
-Tam ktoś był?
-Mówie Ci ,że słyszałem jakis dasmki głos wołający o pomoc!!!
-Musze tam wrócić!-Harry wysiadł z samochodu i jak najszybciej tylko mógł pobiegł do palącego się budynku.
-Harry nieee!!!!-Wykrzykneła reszta. Harry zatrzymał się na chwile ,ponieważ przed jego oczami buchnął wielki,gorący ogień,który troche go zamroczył. Otrząsnął się i zrzucając z siebie marynarke pobiegł w strone schodów prowadzących na piętro.Niestety schody były juz zajęte przez ogień.Harry szybko pobiegł do schodów ,które znajdowały się dalej i wbiegł nimi na góre.Musiał pokonac jeszcze jedno piętro aby dotrzeć do właściwego miejsca. Harry sam znalazł się w pułapce ,ponieważ wszystkie dostępne schody prowadzące na góre juz dawno się paliły. Nie wiedział co ma zrobić ale postanowił wsiąsc w winde. Winda była przezroczysta i cała wykonana z szyb więc pod wpływem tak wysokiej temperatury jedna z szyb pękła i zraniła Harrego w twarz. Krew zaczęła lecieć strumieniami ale Harry teraz na to nie zwracał uwagii. Wysiadł na drugim piętrze i wrócił do własciwego sklepu wołając:"Czy ktoś tutaj jest ?!" Nie usłyszał odpowiedzi ,więc spróbował jeszcze raz.Ty nie odpowiadałaś ,ponieważ straciłas przytomność.Harry zaczął przeszukiwać jak tylko mógł cały sklep i w koncu dobiegł do przymierzalni. Wiedział ze w jednej ktoś musi być ,poniewaz wszystkie inne przymierzalnie były otwarte a ta zamknieta.Próbował otworzyć drzwi ale nie mógł.Zaczął szarpać sie z nimi i zamek jak by troche ustapił ale jednak nadal drzwi nie chciały sie otworzyć. Harry zaparł się jedna nogą i z całej siły pocągnął klamke.Teraz przez małą szparke zobaczył Ciebie leżącą na podłodze .Dostał większego przypływu adrenaliny i jednym kopnięciem rozwalił drzwi klękając obok Ciebie.Wiedział że byłas nieprzytomna .Wziął cię na ramie i szybko wyszliście z przymierzalni.Było jeszcze gorzej ,ponieważ winda,którą wjechał tutaj Harry zaczęła się palić.Harry był w szoku.Stał tak z Toba przewieszoną przez ramie i nie wiedział co ma robić.Wszystkie dostepne miejsca ucieczki były zajęte przez ogień. Nie zastanawiając się dłużej postanowił w biegu szukac innego zejscia na dół. Znalazł przejscie służbowe i zbiegł z Toba na dół. Na piętrze było jeszcze więcej płomieni przez,które Harry już prawie nic nie widział. Oczy strasznie go parzyły i z trudnością oddychał.Nogi zaczeły mu sie uginać .Żeby było mu łatwiej zdjął Cię ze swojego ramienia i teraz niósł Cię na rękach. Harry nie zauważył podwyższenia podłogi i przewróciliście się....Nie miał juz siły.Chciał połozyć się obok Ciebie i tak zostać.... Ale kiedy znajdował sie nad Tobą odłosnił Twoją twarz z włosów i pomyślał sobie ,że tak piekna dziewczyna zasługuje na ocalenie i ,że dla Ciebie się nie podda.... Podniósł Cię i zeszliście schodami w dół a z tamtąd już byłlo blisko do wyjścia. Wyszliście przed palący się budynek gdzie wszyscy oczekiwali nadejścia Harrego. ..
Harry opadł na kolana z Toba na rękach i łzy popłynęły mu po policzkach.......
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
tararara xd uwielbiam twoje imaginy ;* ej istnieje może tak zupełnie przypadkiem jakaś kontynuacja? xd
OdpowiedzUsuńEvey.
to jest prze słodkie! po prostu genialne!!!! ;D błagam napisz 2 część
OdpowiedzUsuń