wtorek, 7 maja 2013
14.Louis
- Kto tam ? - zapytałaś stojąc pod dzwiami , spojrzałaś przez wizjer ale przez rażące słońce nie mogłaś dostrzeć dokładnie osoby stojącej po drugiej stronie. - Louis - to odejdz - nie odejde dopóki mi nie otworzysz ! - chłopak krzyknął i mimo że stał za dzwiami mogłaś przysiądz że tupnął nogą , jak zawsze kiedy podskoczy mu ciśnienie . -to załatw sobie coś ciepłego bo Cie nie wpuszcze - odpowiedziałaś i odeszłaś w głąb domu aby się nie denerwować bezsensowną i tą samą paplaniną chłopaka . Przychodził od miesiąca , powtarzał to samo , ty odpowiadałaś to samo . Stał pod drzwiami , pukał , dzwonił , nie reagowałaś , nie miałaś siły . Usiadłaś na kanapie i głęboko odetchnęłaś ,próbując wymazać z pamięci przerażający Cie widok . Nie lubiłaś siedzieć w salonie ,przypominała ci najgorsze przeżycie , nigdy byś nie pomyślała że Louis jest taki .. Nawet teraz w to nie wierzysz , bo go kochasz tak bardzo że wymyślasz gorsze scenariusze , czujesz co innego i myślisz co innego . Skrzywdził Cie , ale nadal go kochasz , mówisz że go nienawidzisz , a twoje serce aż boli z tęsknoty . - dlaczego mi to zrobiłeś - szepnełaś pozwalając aby samotna łza spłyneła po bladym policzku - tak Cie kocham - to szepnełaś prawie nie słyszalnie . Otarłaś oczy aby powstrzymać potok łez i oddychając głęboko jeszcze raz , wstałaś z kanapy i poszłaś położyć się do łóżka . Niby nic się nie wydarzyło , ale byłaś już zmęczona , praktycznie całymi dniami albo leżałaś w łóżku , przewracając się z boku na bok, albo na bezsensownym krążeniu po domu , czasami gdy naprawde było Ci źle siadałaś pod dzwiami i wysłuchiwałaś śpiewu chłopaka który potrafił przesiedzieć całą dobę pod dzwiami twojego domu. Pamiętał jak kochałaś jego głos , zawsze kiedy siedziałaś przygnębiona , przytulał Cie i śpiewał ulubione piosenki . Teraz też miał cichą nadzieję że siedzisz pod dzwiami i go słuchasz . Umiał poznać kiedy z tobą jest w porządku a kiedy nie . Teraz wyjątkowo nie umiał Cie rozszyfrować . Niby ze złością i irytacją powiedziałaś ' odejdz ' ale zbłądziły go dalsze słowa " załatw sobie coś ciepłego...' wypowiedziane z troską . Wiedział że źle zrobił , był wściekły sam na siebie , nie panował nad tym co robił , to nie dziwne jeżeli jest się pod wpływem.. Wie że to jest nie wybaczalne , ale chce wszystko wytłumaczyć , kocha Cie bardzo i to wiedziałaś , pamiętałaś też jak obiecał , że nie pozwoli Cie skrzywdzić a sam to zrobił , pluł sobie na twarz , ale nie mogł zrezygnować , nie potrafił , za bardzo kochał , i nie umiał by żyć bez ukochanej osoby przy boku . Przyjmował do wiadomości to że możesz nie wybaczyć , ale musiał się wytłumaczyć , ostatni raz na ciebie spojrzeć , ostatni raz zaciągnąc się twoim zapachem , ostatni raz musnąć twój policzek i powiedzieć 'żegnaj'. Zamknełaś oczy czując na nowo przypływające łzy . Jak na złość , przed twoimi oczami miałaś obraz sceny w której pierwszy raz bałaś się swojego chłopaka . " Podtrzymując pół przytomnego chłopaka , weszłaś do twojego domu . Niezamykając dzwi zaprowadziłaś blondyna do salonu i ułożyłaś na sofie aby było mu wygodnie , chcąc odejść nie pozwoliła Ci na to ręka chłopaka która mocno trzymała twoją . - Louis puść mnie i się prześpij - powiedziałaś po cichu , lecz ignorując twoje słowa Louis pociągnął Cie tak że wylądowałaś ma nim . Nie miałaś wtedy na nic ochoty , byłaś na niego zła że dopuścił się do takiego stanu , ale było też Ci go szkoda . Jednak kiedy mocno łapiąc Cie za twarz wpił się w twoje usta ,przestraszyłaś się i próbowałaś się wyrwać , nigdy tak nie postępował. Przekręcił Cie tak że leżałaś pod nim i zaczął zdzierać z Ciebie i siebie ubrania . Po czym bez opamiętania i mimo twoich próśb krzyków aby Cie zostawił , zatykając usta pocałunkiem mocno w Ciebie wszedł ' Na tą myśl po twoim ciele przechodzą ciarki . Nie rozumiesz jak on mógł . ' Płakałaś , biłaś go z całych sił , które w porównaniu do chłopaka duże nie były , prosiłaś , wszystko było na nic . On zadowalał siebie , nie patrząc na twój ból . ' Nie dając rady tego znieść wybuchłaś płaczem i przecierając oczy zbiegłaś na dół i usiadłaś pod dzwiami , co było słyszalne po drugiej stronie. - (t.im) ! -odejdz stąd , do cholery odejdz i daj mi spokój- kzyknełaś waląc w dzwi , dając się ponieść emocjom - spieprzyłeś mi życie , szczęśliwe życie razem nam obojgu , jestem sukinsynem i nie chce Cie znać - to już wypowiedziałaś szeptem . ' spuszczając się na twój brzuch , cmoknął jeszcze raz twój policzek - dobrze mała , teraz możesz iść - jakby ze złością wypowiedział słowa których w stanie jakim był nie był świadom , ty nadal leżałaś bez ruchu , dopiero jak krzyknął ' spieprzaj już ' uciekłaś .. z bólem ' Czując ból brzucha , złapałaś się za to miejsce , gniotąc koszulkę. - spieprzyłeś życie swojego dziecka - opierając głowę o dzwi zamknełaś oczy masując brzuch . Chciałaś mieć dziecko z ukochanym , którym był Louis do swojego czasu , aby było skutkiem namiętnego i czułego stosunku , a nie gwałtu. Jeszcze pare chwil wcześniej chciałaś mu wybaczyć i go wytulić z litości , jednak przypomiałaś sobie że on wobec ciebie nie miał litości , więc dlaczego ty miałaś mieć wobec niego ?. - co ty mówisz ? -chłopak zdezorientowany wrzasnął przyczepiając sie do dzwi - to co słyszałeś , jeżeli nie chcesz spieprzyć tego jeszcze gorzej to idź , idź i więcej nie przychodz - ostatnie słowa które wypowiedziałaś w jego strone . Nie to chciał usłyszeć . Siedem i pół miesiąca później , dziewięć miesiecy po nieprzyjemnym zajściu , siedem miesięcy od ostatniej wizyty Louisa i dzień przed terminem porodu . A przy tobie nie ma nikogo , nikogo kto by Cie wspierał w trudnych sytuacjach , nikogo kto by pocieszał w trudnych chwilach i nikogo kto by pomógł normalnie funkcjonować . Mimo upływu czasu nie zapomiałaś , takiej rzeczy nie da się wymazać z pamięci , nie dawało Ci o tym zapomnieć Jego dziecko . Ignorując nadchodzące myśli zabrałaś się za pakowanie potrzebnych rzeczy do szpitala . Wolałaś pojechać wcześniej . Bałaś się , bardzo tego jak sobie poradzisz sama z dzieckiem , jak ułożysz swoje życie , jak to wszystko ogarniesz , sama ... […] Rozkładając się wygodniej na szpitalnym łóżku poczułaś silny ból w podbrzuszu i odchodzące wody . Miałaś szczęście , że w tym samym czasie pielęgniarka weszła sprawdzić jak z tobą . Szybko wezwała lekarzy , którzy w szybkim tempie zabrali Cie na sale porodową a reszty nawet nie pamiętałaś . Ale najważniejsze dałaś rade i po niecałej godzinie trzymałaś na rękach zdrową córeczke . - jesteś taka śliczna , podobna do ... tatusia - szepnełaś , głaskając kruszynke po główce , słysząc te słowa osoba stojąca w sali uśmieła się i podeszła bliżej . Wspomnienia wróciły , jednak te dobre , te szczęśliwe , uczucia wróciły te piękne , motylki w brzuchu , zadowolenie . - przepraszam na moje wytłumaczenie chce tylko powiedzieć że byłem pod wpływem silnych leków , nie potrzebnie skusiłem się na picie . Nie myślałem że będą tego takie skutki , nie chciałem Ci tego zrobić po prostu przepraszam , chciałem tylko zobaczyć moje dziecko i wręczyć jej .. wam mały prezent .... i już sobie ide - położył na stoliczku obok łóżka misia , kwiaty i niwielkie pudełeczku . Dla ciebie to nie było potrzebne , w tej chwili sama poczułaś się winna , sama zapomniałaś że Louis brał leki . Nie chciałaś go znów stracić . Udawałaś silną ale sobie nie radziłaś bez niego i niewyobrażałaś sobie dalszego życia bez niego .. - Louis poczekaj , skrzywdziłeś mnie ale kocham Cie i nie moge pozwolić Ci odejść , zapomnijmy o tym co było wcześniej ... Zacznijmy od nowa , z Louise -powiedziałaś co leżało Ci na sercu i odrazu poczułaś ulgę , którą Ci dał dotyk ukochanego i jego słodki uśmiech -Louise ,Naprawde ? - z iskierkami w oczach wpatrywał się w dziewczynkę , wyszukując twojego podobieństwa -piękne imie po tatusiu , dla pięknej dziewczynki po mamusi ..[…] -(t.im) kocham Cie , nie jest zbyt romantycznie ale chciałbym zapytać czy zostaniesz panią Tomlinson - zapytał klękając z nadzieją uzyskania pozytywnej odpowiedzi. Wyczuwałaś w jego głosie troske a zarazem zdenerwowanie , widziałaś w jego oczach strach a zarazem radość. Wiedziałaś że teraz już będziesz bezpieczna , nikt drugi raz nie popełnia tego samego błędu i byłaś pewna że Louis zadba o was najlepiej jak będzie potrafił . Twoje zmienne chumorki z czasem Cię wpieniały , raz czułaś że go nie nawidzisz a raz że kochasz ale prawda była jasna . To była miłość na śmierć i życie .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz